— Umiem wiersz na pamięć, niech więc pani weźmie ten odpis, a mnie zostawi głowę, w której wiersz mieszka stale.
Słowa te dowodziły, że Carpio rozumie, iż głowa jego nie na wiele by się kobiecie przydała.
mam takie mieszane uczucia co do tej książki...
Główna fabuła dosyć średnia, raczej niewiele nowego, a Shatterhand ma swoją Zuchwały Celebryta erę, przez co bywa serio irytujący. Za to pierwsze ~40% tej książki to prawdziwe złoto, czysta komedia, bawiłem się genialnie (momentami humor kojarzył mi się trochę z książkami Niziurskiego czy Makuszyńskiego, szczególnie część w której nasz Charlie i Carpio byli jeszcze studentami) (swoją drogą i'm still not over the fact that młodego Shatterhanda nazywano Safona, jakby come on).
Od momentu ruszenia na Wielką Wyprawę robi się już nudniej, Shatterhand i Winnetou są cały czas idealni™ (also married as hell, oh my God), Carpio jest biedny i ojej jaki to on biedny, źli są źli, winter is coming a sorry to nie ta książka (chociaż zima się naprawdę zbliża), a niedźwiedź zjada komuś mózg. Jak mówiłem, niewiele nowego.
Swoją drogą strasznie mnie śmieszył wątek wiersza Shatterhanda, like oczywiście że nastoletni Charlie napisał wiersz który nie dość że zdobył pierwszą nagrodę w konkursie, to jeszcze wszyscy jego koledzy nauczyli się go na pamięć i cytowali przy każdej okazji, nawet i wiele wiele lat później, a każdy napotkany random również zna ten wiersz na pamięć bo tak wszystkich poruszył. No dobrze, końcówka książki wyszła ładnie, ale całokształt tego wątku jest śmieszny, typowy Charlie smh
Ogólnie nie jest to zbyt dobra książka, szczególnie jeśli zna się już ileś innych książek z tej serii, ale tak jak wspomniałem pierwsza połowa jest nieironicznie prześmieszna i pewnie będę do niej wracać. (Plus ciekawie było poznać trochę więcej lore młodego Shatterhanda).
— (...) Gdybym się nawet znalazł w miejscu dosyć odległym, odwiedziłbym cię z pewnością, drogi mój Carpio.
— Uczyń to. Jeżeli przybędziesz tu, stanę obok ciebie. Może uda mi się dać ci jakiś znak w postaci szmeru liści lub łagodnej gry fal. Będzie to moje niebiańskie pozdrowienie, a gdy wrócisz, będziesz mógł powiedzieć, że wierny Carpio podziękował ci za odwiedziny...