Tajemnice zbrodni, śledcza, która nie odpuszcza, a w tle klimatyczna Jelenia Góra i okolice.
Katarzyna Wolwowicz pisze z prostotą i z pomysłem. Nie bawi się w metaforyzowanie czy upiększanie kryminału. Nie przekracza też granic dobrego smaku – jej opisy miejsc zbrodni są wyraziste i jednoznaczne. Wystarczą dwa, trzy zdania, żeby wszystko stało się jasne. Stawia na bohaterów, na relacje między nimi i na dochodzenie. Celem jest śledztwo i dążenie do prawdy, a prawda często okazuje się bardziej złożona i pogmatwana niż mogłoby się zdawać na początku. Czas w tych powieściach nie stoi w miejscu – pędzi naprzód, a bohaterowie razem z nim. Pomiędzy tomami powstają przerwy, czasowe wyrwy, życie bohaterów posuwa się naprzód, nie zatrzymuje się na szczegółach. Każdy kolejny tom to nowa historia, nowe śledztwo, a życie toczy się dalej.
Seria z Olgą Balicką sprawia mnóstwo czytelniczej satysfakcji. Autorka nie eksperymentuje z formą, tworzy kryminał spójny i ciekawy, taki, który śledzimy z radością odkrywania tego, co wydarzy się dalej. Sama bohaterka to postać z krwi i kości, która mierzy się z rzeczywistymi problemami i wyzwaniami. Żadna z niej superbohaterka. Jest policjantką, jest kobietą, jest kochanką. Jest jedną z nas i to jest w niej najlepsze.
Za mną trzy tomy: „Niewinne ofiary”, „Fałszywe tropy” i „Toksyczne układy”, mam nadzieję, że Katarzyna Wolwowicz nie będzie zwlekać i wkrótce znów Olga zapuka do naszych drzwi.