Dlaczego pojechałem na Północ? Naczytałem się przygodowych książek o północy, napchałem sobie nimi mózg, wypełniłem duszę i serce. To one mną całkowicie zawładnęły i to one kazały ruszyć w drogę, kiedy tylko zdarzyła się okazja. Musiałem sprawdzić, czy na północy rzeczywiście jest tak fajnie i tak ciekawie, jak piszą. Okazało się, że jest jeszcze ciekawiej i fajniej, niż byłem w stanie sobie to wyobrazić. Zakochałem się w północy, zakochałem się w Arktyce. Zakochałem się w niej, bo choć wydaje się groźna, tak naprawdę jest bogata, przyjazna i - szczególnie dziś - bardzo krucha. – Adam Wajrak
Na północ. Jak pokochałem Arktykę otwiera arktyczną trylogię Adama Wajraka, w której ulubiony dziennikarz przyrodnik Polaków, zabiera czytelników w podróż nie tylko na północne krańce kuli ziemskiej, ale też osobistą podróż w czasie. Wraca bowiem do swoich pierwszych arktycznych przygód – najpierw w Estonii, potem na Spitsbergenie. Opowiada o świecie, którego dziś już nie ma. Na północ czyta się tak, jakby słuchało się gawędy Adama – są tu i chłopackie przygody, i dużo wiedzy przyrodniczej, emocje, wzruszenia i zwroty akcji, a do tego galeria barwnych postaci. Wszystko to opowiedziane w charakterystycznym Wajrakowym tonie pełnym ciepłego humoru i bezpretensjonalności.
Na północ uzupełniają wspaniałe zdjęcia autorstwa Adama Wajraka.
Wajraka lubię czytać od zawsze. Po pierwsze, bo fajnie, gawędziarsko pisze, a po drugie, bo mi pokazuje świat zwierząt. I roślin. Dzięki tej książce wyguglowałam sobie szereg gatunków dotąd mi nieznanych, a wydrzyka to zapamiętam na całe życie.
Gdyby Pan Adam Wajrak napisał ogłoszenie do gazety tez bym dała 5⭐️ No kocham gościa! Za to co robi,jak traktuje zwierzęta i jak pokazuje przyrodę. Jak dla mnie jak zwykle idealnie.
jest to mega szalone, juz 3 czytanej książce z rzędu daje 5 gwiazdek!-to naprawdę jakaś dobra passa, szczególnie biorąc pod uwagę że wcześniej robiłam to raczej rzadko.ale jak dwie poprzednie, albo nawet bardziej książka zachwyciła mnie niesamowicie.bardzo podoba mi się jak autor opisuje i prowadzi nas przez swoje przygody, cały czas czułam się jakbym szla obok niego i przeżywała to razem z nim. to było naprawdę wspaniałe, ciekawe a jednocześnie nierealne przeżycie. a zdjęcia..przecudowne-jeszcze bardziej pozwalały poczuć klimat tych miejsc. myśle ze moja opinia jest bardzo subiektywna(i do tego bardzo chaotyczna)-wiem że wielu osobą może nie spodobać się taka forma. szczególnie wydaje mi się, że jeśli przeczytaliście wiele książek tego typu to nie będzie tu nic odkrywczego. osobiście dla mnie, która zaczęła dopiero czytanie podobnych książek była to świetna przygoda, która zgłębiła moją miłość do zimowego świata i wywołała wiele emocji.
na początku ciężko mi było zaciekawić się tym o czym pisze autor i pierwszy rozdział szedł mi bardzo wolno - jego treść była też najmniej ciekawa z wszystkich trzech ale już ostatni, najdłuższy rozdział był super!! totalnie tak, jakbym mieszkała z nim w tej chatce pod Górą Wrzasków
i chciałabym oficjalnie to powiedzieć: pojadę kiedyś na północ i pożyję życiem polarnika
Takie mydło i powidło. Trochę faktów z historii, trochę cudzych opowiastek, bogactwo opisów fauny na kole podbiegunowym i zdecydowanie mało opisów przygód samego autora. Wynudziłem się trochę.
Nie ważne czy krótka, czy długa forma, Adama Wajraka po prostu dobrze się czyta. Opisy przygód i przyrody sprawiają, że od razu człowiek wybrał by się do Arktyki. Jedynie serce się kraje, gdy czyta się o wymordowanych mieszkańcach północy. Niesamowicie czyta się o niedźwiedziach, nurzykach czy liskach. Razem z autorem płacze się nad wydrzykami. Denerwuje się słysząc hałasy w baraku czy idąc po lodowcu. A motyw z kupą... i to nie jedną, to trzeba przeczytać. Tak jak autor dorastałam na książkach Centkiewiczów i opowieściach o zdobywcach biegunów północnego i południowego. Autor sprawił, że poraz kolejny odbyłam tam podróż. Zdjęcia dopełniają całości. Z niecierpliwością czekam na kolejny tom.
Adam Wajrak opowiada nie tylko o swoich wyprawach na północ, ale w głównej mierze zwraca uwagę na temat relacji człowieka z naturą, a także na to, że nie jest ona nam dana, tylko coś o co trzeba dbać. Sporo dowiedziałam się z niej o faunie bytującej na Arktyce. Brakuje mi jednak więcej opisów samych przygód autora.
Ciekawa, zabawna, bezpośrednia, ale też skłaniająca do refleksji nad wpływem człowieka na przyrodę. Tak głównie ją odbieram – jako lekką opowieść o Arktyce z miłością, ciekawością i przymrużeniem oka, w której jednak jak echo powraca motyw polowań, ocieplenia klimatu, nienaturalnej przewagi człowieka w zabijaniu zwierząt, czy trucizn docierających z Europy na samą północ i powodujących nagłą, wręcz niewytłumaczalną na pierwszy rzut oka śmierć ptaków. Lektura bardzo we mnie rezonuje i z niecierpliwością czekam na kolejne części Trylogii Arktycznej.
Jeśli szukacie czegoś, co byłoby filmem przyrodniczym tylko w wersji książkowej to "Na północ. Jak pokochałem Arktykę" jest właśnie tym tytułem.
Lekka narracja i charyzma autora sprawiają, że przedstawione informacje i zdarzenia są bardzo przystępne w odbiorze. Dzięki jego wrażliwości i ludzkiemu podejściu do tematu jesteśmy w stanie obserwować piękno natury, ale również być pośrednimi świadkami wpływu człowieka na to środowisko. Wprowadzenie historyczne, w którym dowiadujemy się, że eksploatacja Arktyki trwała przez długi czas nieprzerwanie od XIX wieku, pozwala na zrozumienie powagi problemu z jakim mierzy się teraz ten obszar świata. To co uważamy za dziewicze tereny nietknięte ludzką ręką, widziało dużo przelanej krwi zwierząt, a teraz musi mierzyć się ze skutkami zanieczyszczeń środowiska np. polichlorowanymi bifenylami. Nie jest to pokrzepiająca lektura, ale zdecydowanie zmusza do refleksji . Wajrak za pomocą anegdot dotyczących swoich przygód nawiązuje do fauny i flory północy. To one są głównym tematem jego historii.
Pozycja ta motywuje do działania, zdobywania wiedzy i próby naprawienia (nawet jeśli w małym stopniu) tego, co zrobiliśmy planecie.
Czytając Adama Wajraka ma się wrażenie, że jego historie są takie zwyczajne. Sposób w jaki przedstawia je autor, jego prosty język i bezpośredniość mocno zbliżają czytelnika do treści. Spanie w budce telefonicznej w Norwegii ponieważ brakuje Ci pieniędzy na wynajęcie pokoju. Picie wódki z kumplami na Arktyce, a następnie "latanie" przy podskakiwaniu na estremalnej wichurze. Strach... taki normalny i ludzki strach przed zagrożeniami - niedźwiedzie polarne czy szczeliny w lodowcach.
Prawda jest jednak zgoła inna. Pomimo, że autor nie epatuje etosem i nie nadużywa wielkich słów, to opisywane doświadczenia są faktycznie wielkie. Wrażliwość, szacunek do natury czy wręcz zakochanie się w niej ostatecznie przebijają się przez warstwy humoru i młodzieńczej przygody.
Myślę, że dysonans w postaci poczucia bliskości z autorem ("to przecież nasz człowiek, zwykły chłopak z Polski") i jednocześnie uświadomienia sobie abstrakcyjności i monumentalności jego historii jest wyjątkowym aspektem tejże książki :)
Miło mi się słuchało, bo Wajrak naprawdę ma dar do opowiadania. Super poznać jego doświadczenia z obserwacji zwierząt, pragmatyczne porady, błędy, perypetie :) Ciekawa książka, choć mam etyczne wątpliwości, czy powinniśmy w celu obserwacji zwierząt ryzykować to, że będziemy musieli je zabić (np. niedźwiedzia polarnego). Wajrak sam pada przed tym dylematem, gdy staje w obliczu prawdopodobnie wściekłego lisa polarnego. Na szczęście udaje mu się przeżyć podróż bez zabijania zwierząt (oprócz tych zawartych w mielonce, którą wcina). Dobra książka, taka zwyczajna, zabawna, do zrelaksowania ;)
Kolejna pozycja ,,koniecznie przeczytać" dla wielbicieli przyrody, Pan Adam ma lekkie pióro i niesamowicie opowiada o swoich przygodach, o zwierzętach, ale też o historii, która czasem mrozi krew w żyłach. Warto przeczytać również w kontekście wpływu różnych czynników (niestety najczęściej człowieka!) na zwierzęta, których przez nasz gatunek już nie ma. Z niecierpliwością czekam na kolejne części.
„Na północ” Adama Wajraka czytałam w styczniu, w drodze do Tromsø – i była to idealna lektura na tę podróż. Książka jest napisana lekko i przyjemnie, pełna ciekawostek o faunie północy i arktycznych zwierzętach. Jednocześnie skłania do refleksji nad ogromnym wpływem człowieka na ten kruchy ekosystem. Dzięki niej zwiedzanie Arktyki stało się bardziej świadome i uważne. Polecam każdemu, kto podróżuje z ciekawością i wrażliwością na naturę.
Inne książki Pana Adama mnie zachwycały, a w arktycznych opowieściach zdecydowanie czegoś mi zabrakło. Może wynika to z tego, że po dziecięcej lekturze tych samych pisarzy, dzięki którym i Autor zapałał miłością do Dalekiej Północy, moje oczekiwania wobec tej ksiazki były bardzo duże, a poprzeczka zawieszona zbyt wysoko...
Zapiski z podróży, z ktorych niekoniecznie chciało się wracać. Od Estonii po Svalbard autor pokazuje, ze na mroźnej północy zachwycają nie tylko krajobrazy i że wbrew pozorom tętni ona życiem, tylko człowiek jest do tego kiepsko przystosowanym zwierzęciem.
Audiobook Bardzo przyjemna, relaksujaca ksiazke ktora sie bardzo dobrze slucha. Duzo sie dowiedzialam o Arktyce. Ksiazka jest prawdziwa, nieprzekolorowana i napisana z dystansem czasu. Jedynu minus to troche jezyk wydawal mi sie "prosty", ale moze dlatego tak dobrze sie sluchalo.