Mrok.
To wręcz perfekcyjne określenie, którego użyłabym, gdybym miała opisać najnowszą historię Joanny Balickiej za pomocą jednego słowa. O tej pozycji mogłabym opowiadać godzinami i nie jestem pewna, czy wspomniałabym o wszystkich istotnych elementach, które zostały tutaj ukazane.
Nie będzie to lekka opowieść, którą możecie przeczytać przed pójściem spać. To nie jest książka, po którą sięgacie, gdy potrzebujecie chwilowej rozrywki. Znajdziecie tutaj bolesną historię, która może i jest jedynie na papierze, ale gdzieś tam… Dzieje się naprawdę. Dlatego, zanim zdecydujecie na jej zakup, będę miała do was prośbę. Przeczytajcie ostrzeżenie, przemyślcie tę decyzję dwa razy, a dopiero później cieszcie się czasem nad spędzoną lekturą.
„Krew. Wszędzie była krew.”
Tymi słowami rozpoczynamy tę brutalną i pełną okrucieństwa przygodę. Autorka postarała się, aby nie dać nam ani chwili odpoczynku. Już od pierwszych stron rozpoczynamy prawdziwą jazdę bez trzymanki, w której doświadczymy wszystkich istniejących emocji na tym świecie. Zdecydowanie nie polecam czytać tej książki przy posiłku. Asia nie oszczędzała się w czasie tworzenia opisów tych krwawych, bolesnych i skręcających żołądek momentów.
Manipulacja, chęć zemsty i dominacja. To właśnie te elementy rządzą w świecie „Związanych Układem”. Asia zaprezentowała nam nie tylko genialną fabułę, która została dopracowana w każdym, nawet tym najmniejszym szczególe, ale również stworzyła tak boleśnie rzeczywistych bohaterów, że brakuje mi odpowiedni słów, aby ich dobrze opisać. Ani przez chwilę nie bała się podjąć tak wymagającego tematu. Z ogromną precyzją przedstawiła nam ludzki ból, krzywdę oraz cierpienie. To jak jeden człowiek może zniszczyć drugiego.
Poznajemy tutaj losy Asterii Hunter, która inspirowana była Czerwonymi Jaskółkami z KGB. Młoda, wyszkolona i uparta agentka służb specjalnych, pragnęła jedynie wykonać zlecone zadanie. Zgodziła się na piekielną grę jej własnego rządu w wierze wyższych celów. Została wykorzystana na zbyt wiele sposób, ale pomimo tego zawsze walczyła do końca. Jej decyzje nie zawsze były słuszne, odpowiednie, ani zgodne z jakimikolwiek zasadami moralnymi. Poznając jej historię, należy o tym pamiętać.
Głównym bohaterem tej całej układanki jest Saint McCann, bezlitosny, przerażający i stanowczy dziedzic brazylijskiego imperium. Każdy, kto miał chociaż trochę oleju w głowie, schodził mu z drogi. Pragnął zemsty po stracie ukochanej i był gotów dokonać takiego rozlewu niewinnej krwi, jakiego świat jeszcze nie widział. Napędzony nienawiścią oraz zaślepiony pragnieniem mordu, był istną maszynką do zabijania. Nikt. Prawie nikt nie był w stanie go powstrzymać.
Rudowłosa kobieta oraz wcielenie samego diabła. Właśnie takich bohaterów otrzymujemy od Joanny Balickiej w tej historii. Oboje są piekielnie intrygujący, fascynujący i na pewien sposób pociągający, ale odbiorca nie ma prawa zapominać, kim tak naprawdę są. Oboje są winni. Oboje dokonali złych i karygodnych decyzji. Czytając „Związanych układem”, nie możemy zapominać, że oboje są tak samo pokręceni. Może na pierwszy rzut oka wydają się być cholernie różni, ale kiedy zastanowimy się przez dłuższą chwilę… Z łatwością dostrzeżemy jak wiele tak naprawdę ich łączy.
Ukazana przez Asię historia nie jest oczywista ani prosta. Odnajdziemy tutaj ogrom zawiłych wątków, bolesnych fragmentów oraz okrutnych opisów tortur. Dostrzeżemy również momenty, w których będziemy kwestionować wszystkie wcześniejsze decyzje bohaterów, ale nigdy, w żadnym momencie nie zostanie tutaj nic zromantyzowane. Nie jest to kolejna pozycja, w której bohaterowie, jak gdyby nigdy nic z wyrządzonej wzajemnie krzywdy, przejdą do spokojnego i przyjemnego życia. Oboje się nienawidzą, są dla siebie pewnego rodzaju korzyścią i sprawdzają swoje granice. Możemy być nimi zafascynowanie, ale nigdy nie powinniśmy uznawać ich za dobrych.
Piękna, krwawa i wielokrotnie wyniszczająca historia. Waleczna ruda oraz sam diabeł. Odległa rzeczywistość spisana na stronach wyjątkowej pozycji. Tym właśnie są Związani Układem.