Jump to ratings and reviews
Rate this book

Demony Rosji

Rate this book
Witold Jurasz, autor popularnego podcastu Sprawy międzynarodowe. Ukraina, widział Rosję z bliska – był dyplomatą w polskiej ambasadzie w Moskwie. W swojej książce przeplatając opisy polityki Władimira Putina z opowieściami z codziennego życia w Rosji pokazuje, że Putin wcale nie jest twórcą zła, które widzimy oglądając relacje i czytając reportaże na temat rosyjskich zbrodni popełnianych na Ukrainie. Zło w Rosji – i niestety również zło w Rosjanach – było bowiem jedynie uśpione i wystarczyło niewiele, by na nowo zatryumfowało. Co gorsza, zło miało w sobie wiele zwodniczego uroku. Mamiło Zachód swoim blichtrem i zuchwałością. Uwodziło umiejętnością gry na głęboko skrywanych, zduszonych polityczną poprawnością słabościach ludzi Zachodu. W efekcie, mimo że Władimir Putin szczerze, jak mało który przywódca w historii, informował o swoich zamierzeniach, równocześnie zdołał uśpić naszą czujność. A może to nie Putin nas uśpił. Może sami chcieliśmy być ślepi?

304 pages, Paperback

First published July 27, 2022

7 people are currently reading
232 people want to read

About the author

Witold Jurasz

3 books18 followers

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
99 (17%)
4 stars
266 (45%)
3 stars
175 (30%)
2 stars
38 (6%)
1 star
4 (<1%)
Displaying 1 - 30 of 36 reviews
Profile Image for Maćkowy .
491 reviews140 followers
September 24, 2022
Mocno średnia książka, ewidentnie pisana w pośpiechu, byle wydać nim skończy się wojna w Ukrainie, trochę bez składu i ładu. Kilka anegdotek z życia w Moskwie ery wczesnego i środkowego Putina, garść ciekawostek na temat pracy w ambasadzie i ogólnie działalności korpusu dyplomatycznego (najciekawsze momenty), a reszta to "struganie kozaka" przez Jurasza, jak to on się po tej Moskwie rozbijał i generalnie co to nie on. Poza tym ktoś, kto wpadł na "genialny" pomysł aby sam autor był lektorem audiobooka powinien zostać dyscyplinarnie wywalony z roboty, bo Jurasz, raz, że nie ma za grosz dykcji, a dwa, że chwilami duka jak wtórny analfabeta. Jeśli już jesteście ciekawi co w Rosji piszczy lepiej sięgnąć po książki Krystyny Kurczab - Redlich, jeśli jednak interesuje was co do powiedzenia ma Witold Jurasz, to polecam jego podcast na Onecie, Demony Rosji spokojnie można sobie darować.
Profile Image for Adam.
397 reviews
August 1, 2022
Książkę bardzo dobrze się czyta - to największa zaleta, że temat poważny nie jest przedstawiony w przyciężki temat. Oczami byłego dyplomaty, osoby, która spędziła 4 lata w Moskwie (2005-09) w polskiej ambasadzie mamy reportaż/wspomnienia/anegdoty/opinie na temat współczesnej Rosji. Nie jest to podręcznik, nie jest to opis historii tego kraju - a raczej pokazanie jak ta trudna historia ukszałtowała rosyjskie elity władzy oraz społeczeństwo. Autor w poszczególnych rozdziałach w gawędziarski, znany z podcastu sposób, opisał swoje spojrzenie na relacje władza - poddani / bogaci - biedni, rosyjską dyplomację, pamięć historyczną, kulturę a także oczywiście na putina. Dla wielu może to być spojrzenie zbyt płytkie a kreska nieco zbyt powierzchowna - ale mi się szalenie ta książka podobała, no ale jestem wiernym słuchaczem podcastu "Raport międzynarodowy" - więc mogę być lekko skrzywiony. Zakładam że pan Witold ma jeszcze w zanadrzu tonę podobnych anegdotek, książka mogłaby być ze dwa razy dłuższa, ale zapewne chciał skorzystać z obecnego klimatu i popytu na tematykę. Dla osób zaciekawionych Rosją, ale nie mających siły na grzebanie się w dziecinstwie Putina albo upadku caratu - to bardzo dobra pozycja. Pozwala nieco lepiej zrozumieć współczesną Rosję i jej demony.
Profile Image for Adrian Rębisz.
73 reviews5 followers
May 1, 2023
To, że aby świat w końcu przejrzał na oczy, muszą zginąć tysiące Ukraińców, jest czymś nie do zaakceptowania, ale zarazem czymś, co musimy odnotować. Chociażby po to, by pamiętać, jak straszną cenę płaci się za polityczną ślepotę.


Zbiór cennych uwag, raczej w formie wskazań palcem, niż analizy, ale dobry zalążek do dalszej lektury i poznawania Rosji. Denerwujące może być podejście autora, który często poświęca kilkanaście zdań na wyrażenie swojej opinii, jak to Rosjanie nie są zepsuci, a niezbyt można w jego książce znaleźć próby poznania przyczyn takiego stanu rzeczy. Momenty, które autor nazywa takimi próbami, są bowiem jedynie opisywaniem symptomów i anegdot, a nie wnikliwą analizą genezy problemu. Mając jednak te zarzuty na uwadze, można dowiedzieć się faktów o różnych dziedzinach życia w Rosji, jaki i o pracy dyplomaty. Autor pisze o kulturze, o problemach etnicznych, o różnicach klasowych i o urbanistyce stolicy kraju. Czyta się to przyjemnie (ja zapoznałem się już z drugim wydaniem - podobno mocno poprawionym), ale czasami brakuje większej szczegółowości.
Profile Image for Zbyszek Sokolowski.
299 reviews16 followers
December 26, 2022
Demony Rosji książka byłego dyplomaty. Interesująca, krótka niemniej jeśli ktoś sobie wyobraził, że to będzie jakieś Bóg wie co to niestety nie. Przyjemnie się to czyta, pokazuje trochę świat dyplomacji i dlaczego nasza dyplomacja względem Rosji jest taka słaba, chaotyczna niby rozumiemy Rosjan a nic z tego dobrego nie wynika. Przez naszą słabość i brak jakiegoś przemyślanego rozumowania chaos i walka o stołki. W zasadzie o nic. Diagnozy postawione w książce są słuszne.

Cytaty

Chciałem rozumieć to, co słyszałem, a przede wszystkim chciałem umieć oddzielić nie tyle może nawet prawdę od nieprawdy, ile prawdę od półprawdy (bo wbrew pozorom w dyplomacji bardzo rzadko się kłamie, częściej się przemilcza).

Moja rozmówczyni pokiwała przecząco głową i powiedziała, że nie o to chodzi, a następnie dodała, że owa pomoc spowodowała, że Rosjanie nie sięgnęli dna, a konkretnie nie zaznali głodu, który „zmienia świadomość”. Byłem zupełnie wstrząśnięty, że oto obrończyni praw człowieka mówi coś tak nieprawdopodobnie wprost brutalnego. W odpowiedzi usłyszałem, że Rosja jest uzależniona od „bata” tak jak narkoman od narkotyku i że tak jak narkoman musi pewnego dnia wylądować na dnie, by wyjść z narkomanii, tak Rosji trzeba było również pozwolić sięgnąć dna, „ale wy na Zachodzie tego nie rozumiecie”. Jakby tego było mało, moja rozmówczyni oddała się rozważaniom na temat Katynia i stwierdziła, że również Polska popełniła błąd w tej sprawie.

Relacje bogatych i biednych w Rosji nacechowane są nieprawdopodobną wprost pogardą dla ludzi ubogich. Posiadanie pieniędzy nie oznacza tylko jeżdżenia lepszym samochodem, ale również prawo do parkowania tego samochodu, gdzie się tylko chce. Oznacza też większe prawa w relacjach z władzami, mniejsze prawdopodobieństwo bycia pobitym na posterunku milicji, inne traktowanie we wszelkiego rodzaju urzędach, na lotniskach etc. W Moskwie i szerzej w Rosji żyją nie tyle ludzie bogaci i biedni, co raczej dwa gatunki ludzi, które nie mają ze sobą nic wspólnego.

Nie licząc niesławnego dziennikarza Władimira Sołowjowa, który od lat jest już milionerem, większość to ci, którzy przez długie lata byli gdzieś w drugim szeregu i tym samym nie mieli możliwości dorobienia się. Mam wrażenie, że radykalizm występujących w rosyjskiej telewizji ekspertów, którzy kariery medialne zaczęli robić stosunkowo niedawno, jest tyleż pochodną ich poglądów, co też i ich nadziei na nagrodę za swoje poglądy

Swoją drogą pamiętam swój zawód, kiedy skorzystałem po raz pierwszy z nowojorskiego metra, które na tle moskiewskiego jest byle jakie, szare i brudne. Rzecz w tym, że dało się w nim oddychać. Być może ta różnica pomiędzy metrem, które ma wzbudzać podziw, a tym, w którym nie ma nic szczególnego, ale w którym da się oddychać, jest swego rodzaju istotą różnicy między Rosją a Zachodem.

Wbrew pozorom Rosjanie wcale nie za bardzo lubią swoje państwo. Problem polega na tym, że bardzo źle reagują, gdy to inni mówią źle. Tak naprawdę więc w rozmowie z nimi dobrze jest łagodnie dochodzić do oczywistych, wydawałoby się, wniosków, ale pozwolić im stawiać kropkę nad


Jedno nie ulega wątpliwości. Ktokolwiek twierdzi, że Rosja jest w jakimkolwiek stopniu bardziej moralna od Zachodu, nie myli się ani nie błądzi. Ktokolwiek tak twierdzi, jest po prostu skończonym idiotą.


W putinowskim micie technokratycznych i zarazem reformatorskich służb nie chodziło jednak o Ławrientija Berię, ale o jedynego w historii szefa sowieckich służb, który inaczej niż Beria sięgnął po pełnię władzy w sensie formalnym, czyli o Jurija Andropowa. Andropow – jak wiele na to wskazuje – podobnie jak Beria zdawał sobie sprawę z tego, w jak fatalnej sytuacji znajduje się państwo sowieckie, i planował daleko idące reformy, których istotą w pewnym oczywiście przybliżeniu i uproszczeniu byłoby pójście tak zwaną chińską drogą, czyli budowa kagiebotalizmu, a więc kontrolowanego przez KGB quasi-kapitalizmu. Według ludzi znających Władimira Putina był on zafascynowany postacią Andropowa, a system, który próbował zbudować, miał być właśnie połączeniem państwa policyjnego z efektywnym systemem ekonomicznym.

zwalczać korupcję?. Powyższą opinię skądinąd podtrzymuję. Przy okazji zaś myślę, że nie ma nic gorszego niż idealiści zajmujący się Rosją. Uważam teorię, że Rosja z wyższym poziomem życia mogłaby się stać mniej agresywna i mniej neoimperialna, za pozbawioną podstaw. Nacjonalizm przyjmujący formę skrajnego szowinizmu jest do tego stopnia składową rosyjskiej duszy, że zamożna Rosja, w której udałoby się zbudować efektywne państwo, byłaby tak samo imperialistyczna i agresywna jak ta obecna, z tą różnicą, że byłaby znacznie silniejsza. Skoro zaś tak, to już lepiej, żeby w Rosji kradziono tak, jak się w niej zawsze kradło. Na razie im gorzej w Rosji, tym lepiej dla nas. Napisawszy to czuję się źle, bo znam przecież też wspaniałych Rosjan. Skoro jednak sami oni rzadko mieli złudzenia, to tym bardziej i ja nie mogę ich mieć.

NKWD jak generałowie Iwan Sierow albo Paweł Sudopłatow. Najbardziej prestiżowy stolik mieści się oczywiście przy portrecie Feliksa Dzierżyńskiego, który był co prawda ludobójcą, ale ponieważ mordował w czasach Lenina, to za takiego nie uchodzi. Powyższa uwaga dotyczy w gruncie rzeczy również i samego Lenina, który również wiele się od Stalina nie różnił. To za jego czasów i za jego wiedzą, a nawet na jego polecenie, chociażby na Krymie, wymordowano dziesiątki tysięcy białych oficerów, których z oszczędności, by nie wydawać pieniędzy na amunicję, wiązano parami i wrzucano do morza, by się tam utopili. Z jakiegoś powodu o zbrodniach Lenina nie tylko w Rosji, ale i na Zachodzie mówi się bardzo rzadko.

W rosyjskim Internecie aż roi się od opowieści o całkowitym braku zainteresowania władz szczątkami sowieckich żołnierzy odkrywanymi czy to podczas prac budowlanych, czy też przy innych okazjach. Do dzisiaj nie mogę zrozumieć, dlaczego z faktu, że cmentarze żołnierzy sowieckich w Polsce są dużo bardziej zadbane niż nekropolie w samej Rosji, nie uczyniliśmy oręża w naszej polityce historycznej adresowanej nie do rosyjskich władz oczywiście, ale do zwykłych Rosjan. Nie rozumiem też, dlaczego demontaż sowieckich pomników, który zawsze wywołuje rosyjskie protesty, został w Polsce rozłożony na długie lata. Zamiast tego należało sprawę zamknąć w ciągu tygodnia, seryjnie demontując wszystkie pomniki. Sprawia to wrażenie, jakbyśmy robili wszystko, żeby dostarczyć argumenty rosyjskiej propagandzie, i nie robili nieomalże nic, by móc uprawiać własną.

W lasach tych znajdują się liczne dacze, co oznacza, że Rosjanie spędzają wolny czas, grillując szaszłyki (w Rosji jeśli już coś się grilluje, to przede wszystkim właśnie szaszłyki, co jest pochodną wpływu kuchni kaukaskiej), i bawią się w miejscach, które w istocie są wielkimi cmentarzyskami. Dodał, że w istocie jest to pewna alegoria współczesnej Rosji, która bawi się, świętuje, ale panicznie boi się spojrzeć na to, co jest pod spodem.

jestem heteroseksualny. Tak zupełnie na serio, jedno nie ulega wątpliwości. Ktokolwiek twierdzi, że Rosja jest w jakimkolwiek stopniu bardziej moralna od Zachodu, nie myli się ani nie błądzi. Ktokolwiek tak twierdzi, jest po prostu skończonym idiotą. Biorąc pod uwagę, jak często w Polsce słyszy się tezy o rzekomo dobrze mającej się w Rosji moralności, trzeba przyjąć niestety do wiadomości, że powyższe oznacza, iż w debacie publicznej w naszym kraju mamy wyraźną nadreprezentację idiotów.

coś, co uderza w rozmowach z Rosjanami, to ich głębokie przekonanie, że ich kraj jest nieomalże jedynym państwem na świecie, które w zasadzie zawsze czyni dobro, działa altruistycznie i nigdy na nikogo nie napada, a równocześnie jest obiektem knowań, spisków oraz niczym nieuzasadnionej wrogości. Powyższe przekonanie w mentalności Rosjan nie kłóci się z tym, że większość z nich zdaje sobie sprawę chociażby z terroru komunistycznego. Dla większości Rosjan fakt, że sami byli ofiarami, niejako usprawiedliwia terror stosowany wobec innych narodów. Zwykli, normalni Rosjanie nie czują jakiejkolwiek odpowiedzialności już nawet nie tyle prawnej, co chociażby moralnej za działania swoich władz,

Ojciec próbował oponować, ale na nic się to zdało. Opowiadając mi to, wspominał, że musiał po tym spotkaniu ochłonąć i że wówczas zrozumiał, że Rosjan należy szanować, można lubić, ale nigdy nie wolno mieć złudzeń.

Tym, co mnie przeraża, gdy obserwuję propagandę znacznej części polskiej prawicy, jest to, do jakiego stopnia korzysta ona ze wzorców, które pamiętam z czasów pracy w Rosji.

Fakt, że w miarę upływu czasu widzę coraz więcej, a nie coraz mniej podobieństw między nami a Rosją, może oznaczać dwie rzeczy: albo ja jestem zbyt zanurzony w polskiej polityce, a ta w istocie schodzi na psy, ale nie jest reprezentatywna dla ogółu życia publicznego, albo niestety ewoluujemy nie w tym kierunku, w którym powinniśmy.

Można byłoby powiedzieć, że inaczej niż w polskim MSZ, gdzie dyrektorzy mieli mało władzy i mało odpowiedzialności, ich rosyjscy odpowiednicy mieli dużo władzy i dużo odpowiedzialności. Równocześnie byli jak starsi koledzy w stosunku do młodych dyplomatów. W Polsce w tym samym czasie dyrektorzy, utraciwszy jakąkolwiek realną władzę, równocześnie coraz bardziej dbali o swój majestat.

W lutym 2014 roku Rosja, korzystając z zamieszania na ukraińskiej scenie politycznej spowodowanego kolejnym Majdanem, dokonała inwazji na Krym. Co bardzo istotne: o tym, że Rosjanie tworzą scenariusze zajęcia półwyspu, Zachód wiedział od co najmniej 2008 roku.

Podobnie jak armia tak i stan polskich służb budzi poważne obawy. Polska w ciągu ostatnich kilku lat przeszła od ujawniania danych oficerów wywiadu do ujawnienia danych cudzoziemców, którzy współpracowali z polskim wywiadem w okresie PRL. Problem polega na tym, że zerowe jest prawdopodobieństwo, że jakikolwiek Rosjanin lub Białorusin, a już szczególnie jakikolwiek oficer służb specjalnych lub sił zbrojnych Rosji lub Białorusi zaryzykuje współpracę z wywiadem państwa, które seryjnie odtajnia archiwa, a nawet nazwiska, w odróżnieniu na przykład od Brytyjczyków, którzy do dziś nie odtajnili wszystkich informacji wywiadowczych z okresu II wojny światowej (najlepszym przykładem są dokumenty dotyczące śmierci generała Sikorskiego).

Oczywiste jest też to, że namawiając na przykład oficera rosyjskiego wywiadu, by zdradził swój kraj i zaryzykował być może nawet życie, nie zdołamy go przekonać, argumentując, że słusznie ujawniliśmy polską agenturę z czasów PRL, bowiem PRL był moralnie zły. Ktoś, kto zdradza swój kraj, raczej racji moralnych ważyć nie zamierza, a interesować go będzie tylko to, czy jesteśmy w stanie realnie zagwarantować mu nie dziewięćdziesięciodziewięcio-, a stuprocentowe bezpieczeństwo.

Poziom antyniemieckich resentymentów jest taki, że w pewnym momencie postanowiliśmy pójść na zbliżenie z Francją. Problem polega na tym, że pójście na zbliżenie akurat z Francją – jeśli powodem owego manewru jest nadmiernie prorosyjska (rzecz miała miejsce na rok przed rosyjską inwazją na Ukrainę w lutym 2022 roku) postawa Niemiec – jest absurdem. Paryż był bowiem zawsze bliższy, a nie dalszy od Moskwy niż Berlin. Żeby było jeszcze zabawniej, kilka miesięcy po tym, gdy zdecydowaliśmy się na zbliżenie z Francją, postanowiliśmy w ostentacyjny sposób postawić na Marine Le Pen, która nie dość, że jest jawnie proputinowska, to jeszcze jest arcywrogiem francuskich elit politycznych. Słowem zbliżenie z Paryżem pogrzebaliśmy, nim jeszcze w ogóle sprawdziliśmy, czy jest możliwe.

W relacjach z Ukrainą przez trzydzieści lat „strategicznego partnerstwa” nie zrealizowaliśmy ani jednego strategicznego projektu. Nie udało się nam też rozwiązać problemów związanych z kwestią rzezi wołyńskiej, przy czym i tutaj wyraźnie widać skłonność do płynnego przechodzenia z jednej skrajności, kiedy to kwestia ta była całkowicie spychana na margines, do drugiej, kiedy z kolei całe relacje polsko-ukraińskie stawały się zakładnikiem kwestii historycznych. Polska niezmiennie we własnym przekonaniu jest unijnym ekspertem od Wschodu. Problem polega na tym, że jeśli przyjrzeć się poszczególnym zagadnieniom, to okazuje się, że albo nie wyciągamy wniosków, albo nie umiemy załatwiać żadnych konkretnych spraw, albo bujamy w obłokach. Gdyby tutaj postawić kropkę, byłoby to jednak niesprawiedliwe. W kilku bowiem momentach udało nam się wznieść na wyżyny. Takim momentem z całą pewnością był słynny, zainicjowany przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego, wyjazd przywódców pięciu państw do Tbilisi. Takim momentem była jeszcze w gruncie rzeczy bardziej istotna interwencja dyplomatyczna, której podjął się w czasie ukraińskiego Majdanu wówczas już były prezydent Aleksander Kwaśniewski, który być może uratował wówczas Ukrainę przed dryfem ku Rosji. Problem polega na tym, że były to raczej zrywy, a nie konsekwentne, organiczne, pozytywistyczne działania. Dyplomacja tymczasem częściej polega na owej nudnej pracy organicznej, a zdecydowanie rzadziej na zrywach.

Problem polega na tym, że każda polityka, w tym również polityka zagraniczna, nie ogranicza się i nie sprowadza do diagnozy, a jedynie od niej zaczyna. Każda wymaga też minimum profesjonalizmu. Możemy dzisiaj kpić, że kiedy my mieliśmy rację, Niemcy prowadzili „geszefciarską” politykę zagraniczną. Problem polega na tym, że oni te geszefty chociaż zrobili. My ograniczyliśmy się do dobrego samopoczucia, że mamy rację. No i owszem, mieliśmy. Tylko co z tego.
Profile Image for Mateusz W.
36 reviews
April 13, 2023
Warto przeczytać żeby trochę głębiej zrozumieć na jakich zasadach działa Rosja. Książka pisana bardzo przystępnie i ciekawie
Profile Image for Mariusz.
35 reviews2 followers
February 19, 2025
Książkę można dosłownie połknąć. Jest napisana niezwykle przystępnie i zrozumie jej treść nawet osoba zupełnie nie mająca pojęcia o rosyjskiej polityce czy sztuce dyplomacji. Kilka anegdot jest bardzo ciekawych, a także na pewno dają wgląd w to jak działa polski dyplomata w takim miejscu jak Rosja.

I w sumie tyle w tej książce jest. Albo autor się walnął, albo ktoś z marketingu podjął decyzję aby przedstawiać ten tytuł jako opis demonów Rosji. Jakich demonów? Nie wiadomo, bo książka nie jest ani o elitach politycznych i ekonomicznych, ani o mechnizmach władzy w Rosji, ani o szerszej kulturze prześladującej przeciętnego Rosjanina. W formie podcastu by to przeszło, w formie książki o dyplomacji jest to płaskie. Książka wydaje się być napisana niechlujnie, jakby w pośpiechu. W audiobooku wręcz niektóre dykteryjki się powtarzały.

Sam autor wydaje się strasznym gburem, który zarówno sobie daje główną rolę w narracji i jest to godne politowania, jaki i nabiera cech rosyjskiego notabla, który wykorzystuje swoją pozycję, bo tak się tam przecież robi 🫠
Profile Image for Natalia.
14 reviews
March 3, 2024
2.5

To nie jest książka o Rosji i jej demonach.
To jest książka o tym, co się przytrafiło Witoldowi Juraszowi podczas jego kilkuletniego pobytu na placówce w Moskwie, włączając w to przeprowadzkę, ciążę żony i robienie zakupów w Auchanie.

Anekdoty (swoją drogą ciekawe i całkiem zgrabnie opowiedziane) mogłyby/powinny były być wartością dodaną narracji, a są dla niej niestety wszystkim – książka jest jedną wielką anekdotą. Zupełny brak zaczepiania w historii, mocniejszego osadzenia w faktach, przypisów robi z niej opowieść sympatycznego wujka Zbyszka na weselu kuzynki. Ja takiej formy nie odrzucam, uważam ją po prostu za stosowniejszą w biografiach, pamiętnikach, dziennikach. Pisanie w ten sposób o jakimkolwiek państwie uważam za niesprawiedliwe i słabe.

A, no i kilka razy autor uderzył w ton, który może spowodować nerwicę żołądka wywołaną cringem, bo jak idzie (Pan Witold, rzecz jasna) na basen w Warszawie, to od razu rozpozna Rosjankę, będzie zadbana i pewnie nawet lekko umalowana. Poza tym, Rosjanie najczęściej nie wiedzą, że kogoś obrażają. No i wielokrotnie Pan Witold, po koguciemu, odpowiedział jakiemuś Rosjaninowi tak, że mu w buty poszło. A z innym to się rozprawił tak, że ohohoho i, jak to się mówi, lamusy cicho.

Leniwe pisarstwo, niewykorzystany potencjał.
Profile Image for Książkowa Wrona.
543 reviews29 followers
November 29, 2022
Nie do końca to 4, miałam dać 3, ale końcówka na tyle dobra, że podwyższam.
Mam ogólnie mieszane uczucia. Z jednej strony lekko napisana, ma mnóstwo ciekawostek o Rosjanach jako takich, o tym jak się tam żyje i prowadzi politykę (autor pracował wiele lat w ambasadzie w Rosji).
Z drugiej strony nie mam pojęcia, skąd ten tytuł i podtytuł, serio, czemu to "zło" i "demony" tu, poza tym opisy zachowania samego autora budziły we mnie spory niesmak (a tłumaczenia, które zwykle tu występowały, były takie naciągane...). No i niestety czytać audiobooka pan autor nie powinien sam, naprawdę dużo by zyskała treść, gdyby została solidnie przeczytana.
Natomiast druga część, z naciskiem na końcową jakąś 1/3, gdzie już nacisk padał na dyplomację, na nasze polskie zachowania itp - to mi zrekompensowało te minusy. Także daję taką troche naciąganą czwórkę i ani nie zachęcam jakoś szczególnie, ani nie zniechęcam 😉
Profile Image for Dariusz Płochocki.
449 reviews25 followers
September 9, 2022
Były dyplomata (dziś dziennikarz łamane na komentator łamane na podcaster) pełniący te obowiązki w Mińsku i Moskwie. Oczywiście absolutne must read/have dla tych, co chcą trochę zajrzeć do tego jak świętą Ruś widzi dyplomata na placówce wtedy i po latach.
Pogardliwe elity, nieudolne środowisko dyplomatyczne, jeszcze gorsze polityczne. Mierzenie się z twardą rzeczywistością. Teraz można apelować o taki sam tom o kołchozowym raju.
Profile Image for Marysia✨.
200 reviews2 followers
January 14, 2024
2.7

No zabrało tych demonów…
Co prawda czegoś się z tej książki dowiedziałam ale miałam nadzieję na więcej

(Plus nie wiem czy to wina tego, że słuchałam w audio czy o co chodzi, ale niektóre fragmenty w tej książce się powtarzały. I to tak 1:1.)
206 reviews
November 25, 2022
Bardzo chaotyczna, bardziej strumień świadomości autora niż jakieś sensowne przemyślenia. Kilka ciekawych wątków, ale oceniając całość - słabo.
Profile Image for Szymon.
178 reviews3 followers
December 1, 2024
Jedna ze słabszych książek przeczytanych w moim życiu. Pełna rozmytych anegdot z których absolutnie nic nie wyniosłem i nie dowiedziałem się apsolutnie nic nowego.
Profile Image for Ketz Czarnecka.
3 reviews
July 29, 2024
Czuję się w obowiązku uzasadnić tak niską ocenę, w porywach dałabym tej książce 2,5/5, ale że nie mogę, to bliżej jej jednak całościowo do 2/5 niż 3.
Przede wszystkim - brak w niej tytułowych demonów, uzasadniania zła i przyczyn jego triumfów w Rosji i samych Rosjanach, które szumnie zapowiada okładka, to bardziej zbiór różnych anegdot oraz przemyśleń z politycznego, dyplomatycznego świata zmieszanych z elementami życia osobistego autora. Daje to wrażenie chaosu, co gorsza, pośpiech przy wydawaniu książki, bo temat ,,na czasie", spowodował, że edytorsko tekst kuleje i potęguje wrażenie bałaganu, zarówno w treści, jak i w formie. Czyta się ciężko, mimo rzekomo lekkiego pióra autora, które chwalą inni czytelnicy - ja go nie dostrzegam, na pewno nie w tej pozycji.
Spodziewałam się czegoś innego i mam poczucie zmarnowanego potencjału, może gdyby zmienić okładkę i tytuł oraz wyrzucić zapowiedź z jej frontu, to nie czułabym takiego rozczarowania faktyczną zawartością.
Zbyt hucznie zapowiedziana, zbyt chaotyczne i pobieżne ślizganie się po podejmowanych tematach, zbyt mało rzetelnej wiedzy, zbyt dużo osobistych wynurzeń autora gdzieś poza tematem. Zbyt, zbyt - to dobre podsumowanie.
Przeczytać można, ale lepiej bez oczekiwań, które autor sam pompuje, a które, moim zdaniem, obracają się przeciwko niemu i ,,Demonom Rosji", w której żadnych demonów nie ma.
Profile Image for interceptor.
9 reviews
November 23, 2022
Książka ciekawa ponieważ częściowo przybliża mentalność Rosjan. Jest w niej trochę popisywania się i prywatnych przemyśleń autora które można zignorować. Książka też mogła być lepiej przygotowana. Sprawia wrażenie pisanej na szybko. Irytują powtórzenia jak na przykład o katalogach samochodowych gdzie autor tłumaczy tą samą kwestię 3-4 razy w książce. Jest więcej takich rzeczy. Uważam również, że książkę powinien czytać profesjonalny lektor. Warto przeczytać jako uzupełnienie do książek pani Kurczab-Redlich.
25 reviews1 follower
April 16, 2023
Krótka, przystępnie napisana książka, w której autor zebrał najbardziej interesujące wspomnienia z pobytu na placówce w Moskwie i Mińsku. Brakuje jej jednak ogólnego rysu stosunków polsko-rosyjskich oraz szerszego spojrzenia na ten temat.

Nie da się uniknąć odczucia, że powstała tylko za sprawą zwiększonego zainteresowania czytelników sprawami rosyjskimi oraz chęci monetyzacji tego tematu przez autora.
29 reviews
June 28, 2025
Wspominki dyplomatyczne ciekawe i czyta się bardzo dobrze i szybko - ale przy tym boję się, że wyleci mi z pamięci równie i skutecznie i szybko bo brakuje chyba trochę mięsa, czegoś konkretniejszego albo jakiejś chociaż myśli czym ta książka ma być - więc zmienia się w zbiór luźnych dyplomatycznych anekdotek.
66 reviews
September 20, 2024
Świetnie się czyta. Dużo ciekawych anegdot i wiele trafnych diagnoz. Szkoda, że tacy ludzie jak Jurasz odchodzą z polskiej dyplomacji, ale przynajmniej jest jednym z najlepszych dziennikarzy od spraw zagranicznych.
Profile Image for kurp.
470 reviews24 followers
January 25, 2025
Krótka książka byłego dyplomaty. Nie wnosi zasadniczo nic odkrywczego - ani w diagnozę rosyjskiej mentalności, ani w wiedzę o kulisach działalności dyplomatów. Mimo to, może dzięki osobistemu charakterowi tej historii i relatywnie zajmującym anegdotom, wydała mi się ciekawa. Dobrze spędzony czas.
Profile Image for P.  Ninja.
180 reviews
September 8, 2025
Mądra książka - prosto i na temat, bez owijania w bawełnę. Ciekawe, że już wtedy autor przewidział los Navalnego + niesamowite że, to co się teraz dzieje bylo do przewidzenia dawno temu, tylko ludzie nie chcieli przyjąć tego do wiadomości.. polecam!
Profile Image for Weronika.
456 reviews23 followers
May 12, 2023
Ciekawe anegdoty o byciu dyplomatą.
Profile Image for Tomek Kobyliński.
78 reviews19 followers
December 28, 2023
Tej książce zabrakło redaktora. Bardzo. Merytorycznie ciekawe, ale jako książka dość źle. To byłby świetny podcast którego spotkała tragedia stania się książka. I tak warto, bo ciekawe, ALE.
Profile Image for ja.wojcik.
241 reviews
March 23, 2025
Interesująca, ale nie dająca przestrzeni do zorientowania się jak strukturalnie wygląda polityka Rosji, dużo anegdot, dużo spostrzeżeń społecznych, mało konkretów.
Displaying 1 - 30 of 36 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.