Violet McMillan właśnie ukończyła studia prawnicze na jednej z nowojorskich uczelni. Przypadek i odrobina szczęścia sprawiają, że dziewczyna dostaje pracę w kancelarii prowadzonej przez jednego z najlepszych prawników w Nowym Jorku.
Oliver Sanclair dla wielu ludzi urósł do rangi Boga. Jednak jak każdy Bóg również Oliver jest niedostępny dla zwykłych śmiertelników. Coś jednak sprawia, że mężczyzna łamie jedną ze swoich żelaznych zasad i przyjmuje na staż młodą prawniczkę.
Violet szybko przekonuje się, że praca u boku Olivera jest daleka od ideału, jaki wyobraziła sobie w głowie. Mężczyzna skrywa wiele mroku, który jednak zdaje się w dziwny sposób ją przyciągać.
Julia Brylewska to polska autorka powieści romantycznych i obyczajowych dla dorosłych z elementami erotyki. Znana jest przede wszystkim ze swojego cyklu „Inferno”. W lutym 2022 roku ukazać się ma pierwszy tom jej kolejnej serii, dylogii „Gods of Law”, zatytułowany „Angry God”. Będzie to romans prawniczy z elementami hate-love i przyprawiony sporą dawką humoru.
3.75 ponownie bardzo miło spędziłam czas czytając kolejną książkę tej autorki, natomiast ta historia raczej nie zostanie w mojej pamięci zbyt długo. Bardzo podobał mi się wątek prawniczy. Idealna historia na odmóżdżenie i dobre 2 dni oderwania się od rzeczywistości
to było naprawdę fajne, szybko się czyta, Violet jest cudowna śmiałam się nie raz do bólu XD aczkolwiek coś mi zabrakło bo nie zżyłam się aż tak bardzo z bohaterami oraz relacja Oliviera i Violet nie poruszyła mnie tak bardzo ale końcówka wymiata i zastanawiam się mocno nad 2 tomem
5/5⭐️ o mój boże. jestem w szoku. ksiazka mnie tak wciągnęła i urzekła, że przeczytałam ją w jeden dzień, co w moim przypadku nie zdarza się zbyt często. pokochałam prawie wszystkie postacie, dodatkowo klimat był c u d o w n y !!! to zakończenie… złamało mi serce, strasznie płakałam. no i ten epilog🫠 jak najszybciej musze się zabrać za drugi tom 🫶🏻
Krótszą wersję mojej recenzji można zamknąć w jednym cytacie: „It’s so bad I want to give you a zero. But that’s not possible, so I give you a one.”
Dłuższa wersja znajduje się poniżej.
„Oczywiście, jak większość młodych i dobrze wykształconych ludzi, był zwolennikiem równouprawnienia, ale z krytyką i dystansem patrzył na kobiety wybierające prawo jako życiową ścieżkę kariery”.
No i masz babo placek. Pierwszy rozdział, a tu coś takiego. Potęga magicznego „ALE”. Nie możemy dłużej akceptować wypowiedzi typu: „Nie jestem rasistą, ale…”. W tej kwestii nie ma miejsca na negocjacje. Albo wierzy się w prawo każdego do równego traktowania bez względu na płeć, kolor skóry, orientację itd., albo nie. Kropka. Dlatego można spokojnie założyć, że jeżeli ktoś mówi: „nie mam problemu z kobietami robiącymi karierę, ALE” = ma problem z kobietami robiącymi karierę. Tak samo, gdy ktoś mówi „nie jestem rasistą, ALE” = jest rasistą. Także już za te słowa Panu Olivierowi, męskiemu szowiniście, mówię: dziękuję, do widzenia, ponieważ ewidentnie nie jest on zwolennikiem równouprawnienia.
To było najcięższe przewinienie. Idziemy dalej.
To, jak praca prawnika została przedstawiona w tej książce, to absolutne kuriozum. Ja zdaję sobie sprawę, że ta książka to nie jest reportaż. Ale na miłość boską, ten festiwal absurdów to już za wiele. Pozwolę sobie wymienić zaledwie kilka:
- Doświadczony prawnik, którego kancelaria osiąga sukcesy takie, że nawet w W GALAKTYCE FAR, FAR AWAY ściszonym głosem pełnym nabożnej czci wypowiadane jest imię i nazwisko Oliver Sanclair, a typek zatrudnia pracownicę bazując na rysunku słonia z balonikiem. Sure, seems like uzasadniona decyzja biznesowa. Ale pan Oliver nie ma czasu się nad tym zastanawiać, bo jest zajęty przeprowadzaniem szantażu oraz jeżdżeniem do sądu tylko po to, by kazać swojej pracownicy wyobrażać sobie ławę przysięgłych i trochę ją obmacać.
- Dziewczyna rozwaliła mu samochód, uderzając w drzewo. Wnioskuję na podstawie słów: „Za wszelką cenę starała się nie patrzeć na zniszczony przód samochodu. Zasłoniła usta dłońmi, kiedy dostrzegła za szybą gruby konar”. Po czym on ją odwozi do domu. Tym zepsutym samochodem? Dwa dni później współlokatorka mówi do Violet „– Twój książę z bajki podjechał swoim białym rumakiem pięć minut temu”, więc chyba tak, chyba zakładamy, że typek sobie jeździ tym rozwalonym samochodem.
- Uwaga, moje ulubione: „Skoro nie masz samochodu, jak właściwie dostajesz się do pracy? – zapytał – Jeżdżę metrem –Jeździsz metrem – powtórzył”. Szok. Niedowierzenie. W tle złowieszczo grają organy. Groza. W Nowym Jorku. Ktoś jeździ metrem. Niewiarygodne. Powtórzę: bohater wyraża zaskoczenie, że ktoś nie porusza się samochodem. W Nowym Jorku. No tu ja mogę powiedzieć tylko: XD
- Violet w dwa lata po skończeniu studiów została najlepszym prawnikiem w LA. To urocze. W sensie wszyscy inni prawnicy umarli na jakąś tajemniczą chorobę i została JEDYNYM prawnikiem w LA? Tylko tak potrafię sobie to wyobrazić.
- Tutaj się przyznaję - trochę się czepiam, ale bawiło mnie za każdym razem: na podstawie książki „Angry God” dochodzę do wniosku, że Nowy Jork to miasto rozmiarów Olsztyna najwyraźniej. Pół godzinki max, a często nawet 10 min wystarczy i jesteś na miejscu, z dowolnego punktu A do punktu B.
- Violet twierdzi, iż: „każda wątpliwość działa na korzyść oskarżonego”. Otóż nahaaa. Y-y. Niedające się usunąć wątpliwości rozstrzyga się na korzyść oskarżonego. Niedające, nie wszelkie. To nie jest to samo. Prawniczka powinna wiedzieć takie rzeczy. (Tak, wiem, że przytoczyłam przepis z polskiego KPK, a oni są w NY, ale czy to w PL, czy w angielskiej wersji: [when] in doubt, rule for the accused - wszystkie są pokłosiem rzymskiego in dubio pro reo, więc sprowadza się do tego samego)
- Książka jest napisana w 3 os., przy czym autorka skacze po perspektywach. Wprowadza to chaos. Ponadto, nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że w niektórych momentach autorka już całkiem postanawia iść na skróty. Porzuca próby opisu przeżyć i doświadczeń bohatera, a zamiast tego funduje nam informacje instant. Przykład: „pośpiesznie weszła do swojej sypialni, zamknęła drzwi, a potem oparła się o ich powierzchnię. Gwałtownie zaczerpnęła powietrza, uniosła dłoń i opuszkami palców dotknęła warg. Uśmiechnęła się delikatnie, NIE MAJĄC POJĘCIA, ŻE OLIVER, KTÓRY WŁAŚNIE ZMIERZAŁ DO MIESZKANIA, RÓWNIEŻ NIE POTRAFI WYRZUCIĆ Z GŁOWY TEGO POCAŁUNKU”. Fajnie? No niefajnie. Skoro w książce wszystkie inne wątki leżą i są potraktowane po macoszemu, to przynajmniej uczucia bohaterów powinny być dopracowane. Ten Oliver po pocałunku czuje ekscytację? Jest przerażony, bo ma wrażenie, że to było niestosowne? Żałuje, że nie posunął się dalej? Cieszy się, że nie posunął się dalej? Co to znaczy, że nie może wyrzucić go z głowy? Dlaczego? Bo pocałunek był tak dobry? A może był tak zły? A może wszystko naraz? A może planował to od chwili jak ją zatrudnił? Daj czytelnikowi się nacieszyć, zbuduj jakieś napięcie, a nie: cyk cyk, jedno zdanie, sprawa załatwiona.
- Cóż za różnorodność spraw sprowadzonych przez Olivera: karne, gospodarcze, rozwody. Wydawałoby się, że prawnicy się specjalizują w poszczególnych dziedzinach prawa. Ale nie, nie. Nie tutaj. Tutaj mamy odpowiednik sytuacji, w której okulista jednocześnie może machnąć operację mózgu, nastawić złamaną nogę i powiększyć piersi. Do tańca i do różańca. Człowiek orkiestra. Mało prawdopodobne? Skądże znowu, wszystko się trzyma się kupy.
- Bohaterka, która stwierdziła: „traktuje mnie jak głupiutką idiotkę, która naoglądała się za dużo seriali prawniczych.” Słusznie Violet, bo tak się zachowujesz. Chociaż nie, cofam. Nawet po edukacji składającej się z oglądania namiętnie „Suits” czy „Magdy M” ma się większą wiedzę w porównaniu do tego, co się wyprawia w książce.
Co jest plusem tej książki? Jodie, Esme, Derek i Jerry. Naprawdę, postaci drugoplanowe budzą sympatię. Chętnie bym przeczytała książkę o Jodie i Jerrym, myślę, że tych dwoje ma potencjał.
Z uwagi na nudny wątek prawniczy oraz nieciekawy romans, moja uwaga zwróciła się w kierunku, którym normalnie nie idzie. Autorka z uporem maniaka posługuje się pojęciem „białe porsche”. No dobra, ale jakie? Jakim porsche jeździ Oliver? 911? Taycan? A może Cayenne? ta kwestia mnie naprawdę nurtuje. Pozwolę sobie na spekulacje - moim zdaniem jeździ Panamerą.
Mając na uwadze powyższe, moja konkluzja jest następująca: w pracy prawnika bardzo ważna rzeczą jest odpowiedni research. Nie tylko jak szukasz orzecznictwa, ale nawet w drobnych sprawach - np. wydaje się, ze znasz przepis na pamięć, ale i tak warto sprawdzić, żeby się nie wygłupić w opinii lub w piśmie procesowym, bo np. mogła być nowelizacja. Taki research to bardzo przydatna spawa, polecam spróbować autorce przed napisaniem książki.
Skończyłam - ryczałam mega bardzo. Nwm co mam powiedzieć, jestem w rozsypce. Ale teraz o książce; była ona dla mnie mega trudna w czytaniu z niewyjaśnionych dla mnie przyczyn, bardzo mi się podobała ale czułam mega niepokój i taki jakby trudny stan psychiczny, jak mogę to tak uznac. Wspaniała historia. Dalej nie wierze, w ten koniec, a ten epilog to wgl był jakiś ja nwm. Kocham i polecam. * Po czasie zmieniam na 4.5*
O Japierdole jakie to było dobre!! Kocham Olivera,kocham brylewska,kocham fabułę,kocham Violet,Kocham całą książkę,AMEN.
Ta dylogia to ostatnie dwie wydane przez Julie książki na ten moment,(przeczytałam już wszystkie jej ksiazki) po skonczeniu ich kończę swoją egzystencję.
kocham ksiazki julki i swietnie sie bawilam ale odnosilam troche wrazenie ze ciagle dzieje sie to samo: praca, dom, ewentualnie jakies wyjscie i tak w kolko. nie zmienia to faktu ze bardzo mi sie podobalo i z checia zaczne drugi tom. pokochalam tez violet jest takim cudownym promyczkiem a ten slonik z balonikiem bardzo mnie rozczulil
DNF Dawno nie czytałam tak głupiej książki. Nie jestem w stanie znaleźć jej żadnego plusa. Nie dałam nawet rady dokończyć, a zazwyczaj staram się to robić. Godzinami mogłabym wymieniać co poszło nie tak w Angry God, ale nie chce tracić więcej czasu na tę książkę. Zaczynając od durnej głównej bohaterki, która niczym niezdarna Bella ze Zmierzchu, nie potrafiła dać sobie sama ze sobą rady (dziewczyna robi rzeczy w pracy, o które ją nikt nie prosi, znając przy tym swojego szefa i jego osobowość, a i tak się dziwi, że dostaje za to naganę xD). Reszta bohaterów kompletnie bez jakiegokolwiek charakteru – Oliver także był żaden, prócz może jednej cechy (swojej bucowatości). Przedstawienie prawników w tej powieści to jakiś dramat. Zero zachowania jakiejkolwiek wiarygodności zawodu, którym zajmują się głowni bohaterowie. Poza tym styl pisania nie do końca przypadł mi do gustu. Książka napisana jest w 3 os., przy czym autorka skacze po perspektywach, co jest tutaj kompletnie niepotrzebne, a jedynie wprowadza chaos. Nie mam także zamiaru sięgać po inne książki pani Brylewskiej.
Następna przeczytana książka Julii i kolejny raz się nie zawiodłam. Na początku nie byłam co do niej przekonana, a wręcz obawiałam się, że tym razem jednak się zawiodę, ale jednak później wciągnęła mnie tak mocno, że nie mogłam się od niej odciągnąć. Kocham motyw prawniczy w książkach, a ta książka zdecydowanie przypieczętowała moje słowa. Jestem zakochana w obu głównych postaciach, tak samo jak i pobocznych. Aż żałuje, że nie mam możliwości sięgnięcia od razu po druga czesc, bo zakończenie mnie strasznie zaciekawiło. Julia Brylewska to naprawdę najlepsza polska autorka!!
4,75/5⭐️ no co ja mogę powiedzieć książki/filmy/seriale o prawnikach mają specjalne miejsce w moim sercu świetnie się bawiłam przy czytaniu, czasem tylko poczułam bardzo schematyczne sytuacje końcówka mnie tak najarała ze ja chce już kolejną część łyknęłam tę książkę w pare godzin, ale to mnie totalnie nie dziwi bo historie julii tak na mnie działają
Boże kocham ta ksiazke ! Nie wiem co mogę powiedzieć.... wszystko kocham w tej książce. Bohaterów, styl pisania który jest wciągający i bardzo przyjemny, klimat. Mogłabym tak wymieniać bardzo długo....
pokochałam tą historię może momentami byłam niezbyt realna lub dosyć podkoloryzowana, ale dla mnie bylo to coś niezwykłego! Książka nie była idealna tak samo jak związek ukazany w niej, bohaterowie mieli Mroczna przeszłość jaki problemy w prywatnym życiu, Ale los ich połączył i pozwolił się zbliżyć:)
Tak jak mówię wątek romantyczny jest genialny i końcówka dosłownie byłam mega! WOW ! Totalnie się tego nie spodziewałam!
Dodam że Olivier był naprawdę świetnym bohaterem i zdecydowanie jest to mój crush a V była taka cudowna, promyczek taki🥺
Moje drugie spotkanie z twórczością Julii Brylewskiej było znacznie lepsze niż pierwsze i osobiście cieszę się, że niedługo wychodzi kolejny tom Gods of Law. Może zakończenie nie było z tych, które sprawią, że potrzebuję następnego tomu na już, ale jednak zasiało we mnie ziarnko ciekawości. "Angry God" spodobało mi się zdecydowanie bardziej niż "Devil", ale do niego też będę musiała zrobić jeszcze drugie podejście. Bardzo podobało mi się, że autorka skupiła się także na bohaterach drugoplanowych i dostaliśmy także ich historię, ponieważ to sprawiło, że historia zaciekawiła mnie jeszcze bardziej. Przyznam się, że zaczęłam ją w idealnym czasie, bo akurat ostatnio sięgałam po pozycje z prawnikami w roli głównej. Jak już jesteśmy przy postaciach to może nie wywarły one na mnie wielkiego wrażenia, ale polubiłam się z nimi. Miałam jednak tutaj ten sam problem, co przy "Devil", czyli rzeczy, które miały mnie zaskoczyć nie wywarły na mnie większego wrażenia. Akcji też dla mnie było trochę za mało, a przynajmniej takie odniosłam wrażenie. Mimo to, gdy patrzę na "Angry God" jako całość to na spokojnie mogę ją wam polecić. Myślę, że na pewno dobrze spędzicie przy niej czas.
3,75/5⭐️ Ta trylogia(a właściwie jej początek) podoba ki się o wiele bardziej od poprzedniej tej autorki. I chociaż wciąż coś mi nie pasuje w stylu pisania, tutaj widzę ogromna zmianę. . Kreacja bohaterów naprawdę dobra. Zarówno ci głowni jak i pobocznymi mieli (ze tak to ujmę) sens. Nie pojawiali die niewiadomo skąd, tylko ich obecność miała jakiś cel. Sama reakcja bohaterów była dobrze poprowadzona. Podobało mi się ze to uczucie, a nawet samo zainteresowanie nie pojawiło się do tak. Było wynikiem serii wydarzeń. Tutaj autorka zrobiła kawał dobrej roboty. . Violet czyli główna bohaterka to taka do przesady pozytywna osoba i bałam się ze będzie mnie irytować ale o dziwo tak nie było. Oliver czyli jej totalne przeciwieństwo sprowadzał ja na ziemie i na odwrót. Stanowili naprawdę ciekawy duet. Brakowało mi w tym wszystkim takiego pożądania między nimi. Jakoś tego nie poczułam czytając ale mam nadzieje ze w kolejnych tomach to się zmieni
To jest chyba pierwsza książka z wattpada, która mi faktycznie siadła, a więc wow. Byłam wciągnięta już od 1 strony, bardzo dobrze mi się to czytało. Wątpię jednak, że ta historia na długo zostanie mi w pamięci.. ale who knows??? Anyway z przyjemnością sięgnę po następny tom 🥰❤️🔥