Ostatnio mam tak, że sięgam po książki wymagające, poruszające trudne kwestie, dające do myślenia, mobilizujące myśli do powiedzenia całemu światu i sobie samej "STOP".
Siedząc w ciepłym kącie, pijąc gorącą herbatę, mając spokój, wybieram historie, które powodują, że czuję i przeżywam bardziej ale niekoniecznie z uśmiechem na twarzy. Tak było z książką "Nad życie. Czego uczą nas umierający".
Śmierć, jest tematem tabu dla wielu z nas. Nie chcemy o niej rozmawiać bo uważamy, że nie ma po co, bo przecież życie trwa i tylko tym trzeba się cieszyć. Jednak czy rzeczywiście warto o niej nie myśleć? Większość powie, że tak. Jednak ja czytając te rozmowy dużo rzeczy sobie uświadamiałam. Nie mówimy o tak wielu kwestiach a szkoda bo można by uniknąć nie jednej trudniej sytuacji.
Ta książka to zbiór wywiadów z ośmioma osobami. Każda z nich doświadcza śmierci z różnej perspektywy poprzez pracę, działalność zawodową. I choć na początku, myśląc stereotypowo " Po co mi o tym czytać?" poddawałam się tej obawie, że nie odnajdę się w tej lekturze, to z każdą przytoczoną tu rozmową, nabierałam pewności co do tego, że warto się w tej książce zagłębić. Pozwolić sobie na myślenie o śmierci, zastanowić się nad wątpliwościami, otworzyć umysł i oczy i zdobyć wiedzę tak bardzo nam potrzebną. Bo warto wiedzieć. Bo warto takie książki czytać.
Spotykamy się tu z ze specjalistami, anestezjologami, osobami wierzącymi i takimi, które to oddzielają. Ludźmi, którzy ratują ciało, duszę, dzielą się ze swoimi doświadczeniami, podpowiadają ale niczego nie narzucają. Naturalnie wybrzmiewają. Naprawdę to jest dobra rzecz, zrozumiała, napisana mądrym językiem. Cieszę się, że jednak po nią sięgnęłam. Wyszłam ze swojej strefy komfortu i pozwoliłam sobie popłynąć trochę w innym kierunku, tak rzadko wybieranym.
Czy warto? Ze swojej strony uważam, że tak. Czy dla każdego? Jeśli czujecie potrzebę zagłębienia tego tematu to ten tytuł jest dla was. To jest książka uniwersalna i na każdy czas ale tylko wtedy gdy poczuje się, że on nadszedł.