Czujesz się przytłoczona własnymi emocjami? Bardzo łatwo cię zranić? Fatalnie radzisz sobie w tłumie ludzi? Masz wrażenie, że nie pasujesz do współczesnej rzeczywistości?
Nadmiernie przejmujesz się krytyką i zdaniem innych? Czasami chciałabyś po prostu schować się przed całym światem?
Jeśli odpowiedziałaś na choćby jedno z powyższych pytań twierdząco, Kobiety, które czują za bardzo to książka dla ciebie.
Dowiesz się z niej m.in.:
- czym jest wysoka wrażliwość, skąd się bierze i jak się przejawia w życiu codziennym - dlaczego niektóre kobiety czują za bardzo - jak zaakceptować swoją wrażliwą naturę i odetchnąć pełną piersią - czy wrażliwość może być twoim sprzymierzeńcem - w jaki sposób pokierować swoją karierą, będąc kobietą wysoko wrażliwą - jak znaleźć miłość, czując za bardzo.
Psycholożka i psychoterapeutka Katarzyna Kucewicz zagadnienie wysokiej wrażliwości zna od podszewki. Od lat pracuje z osobami czującymi za bardzo. W swojej książce doradza wysoko wrażliwym kobietom, jak mogą o siebie zadbać, i uczy, jak czerpać siłę z posiadania tej wyjątkowej cechy osobowości. Pokazuje, co zrobić, by odnaleźć się w ekstrawertycznym, pełnym bodźców świecie.
Autorka raczej nam nie doradza ze swojego doświadczenia a artykułów do których są odwołania co 5 stron co jest męczące, po przeczytaniu duża ilość osób może pomyśleć że jest WWO przez sugestie autorki, bardzo nieprzyjemne ostatnie 100 stron, raczej bym jej nie poleciła:/
Nie jestem miłośniczką koncepcji wysokiej wrażliwości. Po pierwsze, taka autodiagnoza może spowodować, że nie będzie się szukało profesjonalnej pomocy, myśląc, że "taka już jestem, tak już mam i tak już musi być". Po drugie, moim zdaniem jest to zbyt szeroki worek, do którego wpadną osoby z bardzo różnym przejawem cech temperamentu opisanych przez innych badaczy.
Czy w związku z tym odradzam czytanie tej książki? Nie, ale zachęcam, żeby mieć do niej zdrowy dystans i nie przyjmować wszystkiego bezkrytycznie (co tyczy się wszystkich książek, jakby się zastanowić). Czytając ją można poczuć się lepiej zrozumianą i doświadczyć tego uwalniającego poczucia pt. "nie tylko ja tak mam!". A to ważne. Myślę, że wiele kobiet może wynieść z niej coś dla siebie, również tych, które nie uważają siebie za osoby "wysoko wrażliwe". Główne przesłanie książki? Słuchaj siebie - zamknij oczy, weź wdech i zapytaj siebie: jak mi teraz jest? co się u mnie dzieje? A w kontekście relacji z drugą osobą: jak się z nią czuję? czego jest za mało, za dużo, a czego wystarczająco? Ufaj swojemu wewnętrznemu kompasowi, ale najpierw pozwól mu na to, aby w ogóle wskazał Ci drogę.
Przewiduję, że najbardziej zapadnie mi w pamięć końcowy fragment książki, na temat związków wrażliwych kobiet z narcystycznymi osobami partnerskimi: Jako wyjątkowa empatka prawdopodobnie wsłuchujesz się w jego słowa z uwagą. Podczas gdy ktoś nisko wrażliwy znudziłby się i machnął ręką na wywody takiego partnera na własny temat, ty słuchasz cierpliwie i pogłębiasz je, zadając pytania, żywo się interesując i doceniając go. On to uwielbia i ceni cię za nietuzinkowe robienie z nim wywiadu od rana do nocy. Co z tego, że nie jesteś prowadzącą talk show, tylko jego partnerką. Życiowe, wspaniałe.
Mam co do tej książki bardzo mieszane uczucia. Z jednej strony wydaje się bardzo dobrze opisywać wysoką wrażliwość (a raczej emocje WWO). Z drugiej strony, te opisy (czy to z punktu widzenia osoby prowadzącej terapie, czy to przytoczone przeżycia wysoko wrażliwych osób) to materia przeważająca. Samych podstaw naukowych, opisów badań jest niewiele; konkretnych wskazówek jest w sumie może jeden rozdział i na dodatek nie ma w nim nic odkrywczego (joga, oddychanie, mindfulness - myślę, że to podstawa, z którą zapoznają się nie tylko WWO, ale każdy, kto w jakiś sposób próbuje pracować nad stresem). Wobec tego dla mnie zapowiedzi na okładce trochę wprowadzają w błąd i książka właściwie powinna być bardziej dedykowana osobom, które chcą zrozumieć, co czują WWO, a nie samym WWO ( czytanie o tym, by potwierdzić, że tak faktycznie jest - ktoś czuje to co czuje - albo że ktoś ma podobnie, niewiele wnosi). Poza tym, dla mnie książka napisana bardziej jako poradnik (w którym na dodatek mało jest konkretów) niż naukowa pozycja, co jest definitywnym minusem.
This book offers a somewhat surface-level yet enjoyable exploration of emotional landscapes. The book captivated me with its valuable advice, striking a balance between accessibility and depth. While not delving into profound territories, it successfully imparts insights that resonate with those wrestling with the complexities of their emotions.
The narrative skillfully navigates the subject of high sensitivity, unraveling the origins and manifestations in everyday life. The exploration of why certain women may find themselves overly sensitive is insightful, urging them to embrace their nature and breathe freely in a world that may often feel overwhelming.
One notable aspect is the book's attempt to question whether sensitivity can be perceived as an ally rather than a burden. It prompts readers to reconsider their relationship with their emotions and opens avenues for self-discovery.
The sections dedicated to career management for highly sensitive individuals and the pursuit of love amidst intense feelings add practical dimensions to the book. These aspects contribute to making it a relevant guide for those seeking not only understanding but also actionable strategies in managing various aspects of their lives.
In essence, while the book may not be groundbreaking, it certainly serves as a commendable companion for individuals navigating the intricate terrain of deep emotions, offering practical wisdom for self-acceptance and navigating relationships and careers with heightened sensitivity.
2.5/5 ⭐ ciężko powiedzieć mi coś na temat tej książki, mieszane uczucia w pewnym stopniu warto było ją przeczytać bo dowiedziałam się kilku rzeczy ale jednocześnie było w niej różnież wiele oczywistości, odnoszę wrażenie że można to było zrobić lepiej, jednak osoby OWW być może znajdą tu coś dla siebie i bardziej przypadnie im do gustu
bardzo miło mi się czytało, szybko, nawet nie wiedziałam ze jestem oww :) duzo nowej wiedzy + zachowań które faktycznie mam, a nie wiedziałam, ze z tego wynikały polecam!!
„Wrażliwość przechodzi dzisiaj rewolucję. Cecha ta, jeszcze niedawno uznawana za oznakę niedojrzałości i egzaltacji, rozumiana jest już znacznie szerzej - jako wyjątkowy dar czucia więcej i głębiej. Wyciąga się ją z dna szafy, zachęcając, by się wreszcie nie wstydzić i zacząć szanować jej żywą obecność. Być wrażliwą oznacza być skontaktowaną ze swoimi emocjami, nawet tymi nieznośnymi jak wstyd. Ale też odważną, bo okazanie jej w czasach tak mało wrażliwych jest aktem pewności siebie, wysokiego poczucia własnej wartości. Nie mając go, człowiek udaje, że jego wrażliwość nie istnieje, nakłada na twarz maskę obojętności, gniewu, pozornego opanowania. W środku zaś jego wrażliwość niczym małe dziecko łka i domaga się uwagi, poświęcenia jej chwili, zatrzymania się w tym pędzie, jaki narzuca świat. STOP. Stań i posłuchaj siebie. Zadaj sobie pytanie, gdzie w ciele lokują się twoje emocje. Nad czym płaczesz po cichu, co cię wzrusza, co zaprząta twoją uwagę. Tak my, terapeuci, szukamy u pacjentów ich osobistej wrażliwości. Powoli i ostrożnie, zdając sobie sprawę, że jakikolwiek fałszywy ruch może sprawić, że osoba wycofa się, schowa swoją delikatną cząstkę JA i znowu ukaże obojętne, chłodne oblicze. Skrywanie wrażliwości, udawanie, że nic nas nie dotyka, nie stymuluje nadmiernie, że jesteśmy odporne na hejt, krytykę, niesprawiedliwość, to często nasza próba okiełznania uczuć i prezentowania siebie z pozycji siły - jestem twarda i niewzruszona jak kamień. Mnóstwo osób, o których myślę, kiedy mówię wrażliwość, to właśnie te z pozoru dziarskie, bezwzględne, które poranione cząstki siebie chowają na dnie serca. Mój gabinet odwiedzają kobiety mówiące: „Pani Kasiu, muszę coś ze sobą zrobić, bo czuję za bardzo". Wyliczają, że za bardzo kochają, za bardzo się martwią, za bardzo się irytują, innymi słowy: za bardzo czują. Pragną, żebym "to" od nich zabrała, żebym je znieczuliła na emocjonalne sytuacje życiowe. Zazdroszczą osobom z maskami obojętności na twarzach. One też chciałyby nakładać takie maski, ale nie potrafią, bo ich wrażliwość jest trudna do okiełznania. Bywają i takie historie, w których wrażliwości nie mogą już znieść ani kobieta, ani jej otoczenie. Kiedy jest tak destrukcyjna, że rujnuje emocjonalnie, zabiera radość życia - bo kobieta nadwrażliwa ciągle przeżywa, ciągle się czymś denerwuje, każdy bodziec wytrąca ją z równowagi. Cierpi niewspółmiernie do sytuacji”. Tamże, s.7-8.
Rzetelna i treściwa. Dzięki tej książce ogarnęłam w końcu co tak naprawdę siedzi mi w głowie i chciałabym skończyć wreszcie z wmawianiem sobie, że coś jest ze mną nie tak i powinnam się zmienić na siłę. Pierwszym krokiem do tego będzie akceptacja swojej osobowości. Mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości termin OWW będzie lepiej rozpoznawalny i pozwoli wielu osobom dojść do wniosku, że wysoka wrażliwość wcale nie jest wadą, ale czymś unikalnym i pozwala cieszyć się rzeczami, których inni mogą nie zauważać na co dzień.
Dla kobiety, która podejrzewa, że jest WW lub dopiero odkryła w sobie tę cechę to jest dobra pozycja. Dużo podpowiedzi na temat wyciszania się, unikania stymulacji, czułości itp. Dość całościowe, choć pod wieloma względami i powierzchowne podejście do aspektów bycia WW. Z drugiej strony nie można się czepiać, że nie ma aż tak wiele na temat macierzyństwa czy pracy, gdy książka z założenia jest na temat bardziej ogólny. Na pewno trochę problematyczne jest to, że książka pisana jest do kobiet z dużych miast w okolicach 30stki, czytaj z jakimiś finansowymi zasobami. Jasne, dziś mogę sobie pozwolić na floating czy jogę, ale dla wielu osób to nie jest opcja ze względu na finanse albo nie ma dostępności w miejscu zamieszkania. Można się było postarać o większą inkluzywność, sugerując rozwiązania alternatywne (chociażby to, co można znaleźć online, łącznie z jogą). Najgorszym tego przykładem było chyba gdy autorka stwierdziła, że utrata pracy nje jest traumą, co jest totalnie przykładem życia w swojej bańce uprzywilejowania. No i też mnie trochę triggerowała ta książka, bo dla mnie przekaz był tak nastawiony na wyciszanie i uspokajanie się, że miałam wrażenie, że najlepsze miejsce dla osób WW to dom spokojnej starości 😅 Mega mnie to denerwuje, bo wiele WW kobiet ma duże ambicje, a świat działa jak działa i do pewnego stopnia trzeba się do tego przystosować. Trochę zostało to naprawione pod sam koniec rozmowami z kobietami, które mówiły o życiu pełnią z jednoczesnym szacunkiem dla własnych potrzeb.
„Kobiety, które czują za bardzo” autorstwa Katarzyny Kucewicz
Obszerny poradnik, wbrew pozorom nie tylko dla kobiet, które „czują bardziej”, intensywniej. Wysoka wrażliwość - termin jeszcze niedawno unikany, w końcu zaczyna być omawiany i przedstawiany światu. Nie jest ona żadną anomalią, mutacją czy chorobą - jest to „po prostu i aż” cecha grupy ludzi, tak samo jak drugobrzeżna niewrażliwość.
„Wrażliwość przechodzi dzisiaj rewolucję. Cecha ta, jeszcze niedawno uważana za oznakę niedojrzałości i egzaltacji, rozumiana jest już znacznie szerzej - jako wyjątkowy dar czucia więcej i głębiej. Wyciąga się ją z dna szafy, zachęcając, by się wreszcie nie wstydzić i zacząć szanować jej żywą obecność. Być wrażliwą, oznacza być skontaktowaną ze swoimi emocjami, nawet tymi nieznośnymi jak wstyd. Ale też odważną, bo okazanie jej w czasach tak mało wrażliwych jest aktem pewności siebie, wysokiego poczucia własnej wartości”
Pozycja, która powinna być obowiązkową pozycją dla każdego - kobiety i mężczyzny, partnerki i partnera, rodzica! Pozwoli ona zdecydowanie zrozumieć wielu ludzi wokół nas i poprawić (jak nie naprawić!) niejedną relację.
Autorka porusza w tej książce stosunkowo podstawowe zagadnienia z psychologii, więc nie znalazłam tu dla siebie nic aż tak odkrywczego. Czytało mi się ją natomiast lekko. Na obecnym etapie życia, uważam że jestem już na tyle świadoma tego co mi służy w kontaktach społecznych lub nie, więc kieruję się raczej intuicją w pewnych sytuacjach. Nie uważam też, że z osobami wrażliwymi trzeba się jakoś specjalnie obchodzić i wokół nich skakać :D Nie popadajmy w skrajności, już widzę jak szefowie dużych korporacji przygaszają światła i zapewniają dla każdego pracownika (który tego potrzebuje) osobno wydzieloną przestrzeń. Do obcowania wśród ludzi trzeba po prostu przywyknąć, to w domu jest moja komfortowa przestrzeń, w której pozwalam sobie na odpoczynek, ciszę i regenerację.
przepiekna ksiazka, plakalam na kazdym rozdziale, juz ktoras moja na temat oww i czuje satysfakcje coraz wieksza jak dokopuje sie do dotychczas nieznanych na swoj temat rzeczy i cech, przyjemnie ale gwaltownie otwiera glowe, bardzo skrajne emocje czulam czytajac ja ale powinnismy sobie pozwalac na emocje tak, ksiazka raczej do dawkowania bo zostawia po sobie natlok mysli z ktorym sie trzeba oswoic aby przeczytac kolejny rozdzial, pozostawia mimo wszystko ciagla chec czytania dalej co jest fajne wiec daje 5
Ta książka jest jak plasterek na duszę osoby wysoko wrażliwej. Nie jest to książka naukowa - chcąc zdobyć więcej wiedzy faktycznie należy zagłębić się w lekturę przytoczoną w tej książce. Natomiast daje poczucie, że nie jesteśmy samej w swojej wrażliwości, że jest nas więcej i uczy spojrzenia na siebie z dozą wyrozumiałości i dostrzeżenia zalet wysokiej wrażliwości, wyzbycia się poczucia bycia gorszą.
Pozycję bardzo obszerna w różne wątki. Niektóre bardzo wytłumaczone niektóre mniej. Brak ćwiczeń co umniejsza książce, jednak sama pozycja zwiększa naszą wiedzę i światopogląd. Z empatia podchodzi do wrażliwości z czego odbiorą może z miłością zrozumieć drugiego człowieka, niekoniecznie takiego samego. Myślę że osoby z wysoką wrażliwością wyciągną z tej książki lekcje dla nich.
Mam problem z wystawieniem oceny tej książce. Ale największy problem mam z tym że jest to książka napisana w ten sposób by udowodnić czytelnikowi że JEST WWO. Tym bardziej że osoby które sięgną po lekturę pewnie przyjdą z nastawieniem "może to o mnie". I wyjdą przekonane
Książka w większości porusza tematy oczywiste. Autorka się powtarza. Bardzo nie podoba mi się charakterystyka osoby narcystycznej na koncu książki, autorka ma chyba jakieś osobiste animozje, a może jest totalnie nieświadoma w temacie stąd takie krzywdzące uproszczenia...
Mam bardzo mieszane uczucia. Nie była to zła książka ale nie oferuje tego co znajduje się na tytułowej stronie. Odniosłam wrażenie, że czytałam artykuł cytujący innych autorów.
mialam wrażenie, że autorka cały czas powtarza to sama i nic nowego nie wnosi. mimo tego była to bardzo ciekawa pozycja, spędziłam przyjemnie czas zastanawiając się czy jestem oww