Najbardziej interesujący graficznie i jeden z bardziej przygnębiających komiksów, jaki ostatnio czytałam. Autorka zabiera nas na hiszpańskie wybrzeże Morza Śródziemnego, do Walencji, do pobliskiej wioski i leżących pomiędzy nimi ogrodów Lewantu, żeby pokazać jak neoliberalizm niszczy krajobraz i ludzkie życia. Przyglądamy się losom kilku pokoleń pewnej rodziny na przestrzeni 50 lat i widzimy jak rozwój turystyki w kapitalistycznym rozumieniu zamiast być szansą na m poprawę statusu mieszkańców atrakcyjnych rejonów, przyniósł im same straty i odbierał godność, okazując się garncem złota dla wielkich firm i zagranicznych inwestorów oraz jak kolejne obszary terenu przestawały być miejscem do życia dla zwykłego człowieka - od wysiedleń po gentryfikację. Bardzo to smutne, ale też powinno działać ku przestrodze. W Polsce teoretycznie nie jest to tak wielki problem jak w Hiszpanii, gdzie władze kolejnych miast wprowadzają specjalne przepisy, żeby nie zamieniać ich w turystyczne wyspy, ale akurat w miejscu, w którym mieszkam procesy opisane w książce są bardzo widoczne. Centrum Gdyni to praktycznie same hostele i mieszkania na wynajem krótkoterminowy, na każdej wolnej działce powstają kolejne apartamentowce, w których nikt nie mieszka, a ceny mieszkań na moim osiedlu są warszawskie, przy czym należy pamiętać, że Gdynia to małe, 250 tys. miasto. Być może to ten moment, w którym warto spojrzeć na południe Europy i tamtejsze doświadczenie, żeby zatrzymać to szaleństwo. Ana Penyas nie pozostawia jednak złudzeń - ten liberalny walec jest nie do powstrzymania.
Poza zmianami zachodzącymi w przestrzeni, autorka bardzo fajnie naszkicowała także zmiany zachodzące w mentalności kolejnych pokoleń rodziny, krótkie scenki, pojedyncze rysunki, potrafią pokazać bardzo wiele. Innym ciekawym zabiegiem jest zostawienie języków nie będących hiszpańskim nieprzełożonych w głównych dymkach, w ten sposób komiks napisany jest aż 4 różnymi językami.
Przede wszystkim jednak „Wszystko pod słońcem” zachwyca graficznie. Penyas posługuje się kilkoma technikami - kredki, ołówek, kolaż, transfer - i tworzy dzieło, od którego trudno oderwać oczy. Wszystko jest świetnie przemyślane, wspaniale pokolorowane, zaskakujące.
Zdecydowanie moja tegoroczna topka.