Ostatnio bardzo rzadko sięgam po książki z gatunku self care, takie które mają jedno zadanie podnieść nas w trudnych chwilach. Ta książka jest jak ciepły koc, który otula i pokazuje, że relacje nie muszą być trudne. Wystarczy odrobina empatii i obecność tej wyjątkowej osoby. Autorka ukazuje różne oblicza miłości, a całość dopełniają przepiękne ilustracje. Uświadamia nam, że czasem wystarczy jeden centymetr, mały gest, słowo lub spojrzenie, by serca mogły się do siebie zbliżyć.
Każda strona wypełniona jest uroczymi rysunkami, a moje serce całkowicie skradły misie, które pojawiają się w książce. To, co szczególnie mnie poruszyło, to fakt, że autorka nie przedstawia jedynie słodkiej strony miłości. Pokazuje również jej cienie, momenty trudne, bolesne, ale prawdziwe. Właśnie ten realizm sprawił, że poczułam ogromne emocje podczas czytania. Ta książka sprowadziła mnie na ziemię, przypominając o prostych prawdach, które niby znamy, ale często o nich zapominamy.
To nie jest poradnik z wielkimi teoriami, a raczej ciepła opowieść o tym, że miłość tkwi w codzienności, w drobnych gestach, słowach i uważności na drugiego człowieka. Lektura ta wywołała u mnie śmiech, wzruszenie, szczęście, ale też łzy, które przyniosły oczyszczenie. To piękna, lekka i bardzo osobista podróż przez świat relacji, która zostawia po sobie ciepło w sercu i spokój w duszy.
To cudownie ciepła i prawdziwa książka, idealna na spokojny wieczór z kubkiem herbaty. Urocza, refleksyjna i niezwykle kojąca. Gorąco polecam ❤️