Minęło trochę czasu, kiedy czytałam pierwszy tom, więc nadrabiam zaległości i wracam do XVI-wiecznego Krakowa.
I co tam w królewskim mieście? A dzieje się i to sporo. Znany nam już student medycyny i równocześnie królewski inwestygator, Kacper Ryx, rozwiązuje kolejne zagadki natury detektywistycznej. Tu znikają pewne woluminy, tam pojawia się jeździec bez głowy, a nawet pojawi się niejedno morderstwo. Jakby było mało to Ryx podpadnie Samuelowi Zborowskiemu, który będzie chciał odegrać się za swoją "krzywdę" dosyć brutalnie. Wisienką na torcie jest zmiana głowy królewskiej i obecnie na tronie zasiada Henryk Walezy.
Chciałabym powiedzieć coś nowego o tym tomie, żeby nie powtarzać słowo w słowo to co napisałam przy poprzedniku, ale od razu mówię, że będzie ciężko. Sądzę, że "Król przeklęty" jest bardzo równy poziomowi pierwszej części. Autor stworzył pewien schemat, który sprawdził się oraz zyskał uznanie czytelników i teraz skutecznie to wykorzystuje. Pojawia się pewna różnica, ale sądzę, że na plus - wprowadzone zostało więcej różnych problemów, które Kacper Ryx musi rozwiązać. Fabuła nie jest tak prostolinijna tylko rozgałęzia się w kilku miejscach. Niezmiennie autor postanowił pobawić się naszym językiem, stosując w odpowiednich miejscach archaizmy oraz łacinę, a w innych trochę nadał ducha współczesności. No i nie można zapomnieć o najważniejszym - akcja dzieje się w Krakowie, więc dla mnie jako osoby, która tu się urodziła to jest świetne doświadczenie poczuć jak mógł wyglądać Kraków w XVI wieku.
Tak jak już wspomniałam, ta część jest bardzo równa pierwszej. Jednak widać progres, a ja to doceniam. Zostawiam 3,5 gwiazdki.