Stali się niewolnikami nieobliczalnego człowieka, który porwał ich córkę, a potem zawładnął ich życiem.
Nowy thriller psychologiczny Maksa Czornyja, autora bestsellerów.
Porwana dziewczynka, okrutna śmierć, tajemnice z przeszłości i szantaż. Trzy różne osoby, trzy różne historie, jedna obsesja.
W kulminacyjnym momencie kampanii wyborczej ginie kandydatka na prezydenta. Wstępne ustalenia nie dają odpowiedzi na najważniejsze pytanie: czy było to samobójstwo, czy morderstwo? Tymczasem z przydomowego ogrodu kontrkandydata zmarłej zostaje porwana jego kilkuletnia córka. Wydaje się, że za wszystkie sznurki pociąga jedna osoba. Kim jest? Patologicznym prześladowcą, podglądaczem czy bezwzględnym mordercą? Co miała na celu od wielu lat opracowując swój chory plan?
Prawdziwy Wielbiciel chce stać się tym, kogo wielbi. Wie wszystko i nie można przed nim uciec.
Adwokat, praktykował prawo w Polsce i we Włoszech. Niczym w dowcipie lubi stare wino, spleśniałe sery i samochody bez dachu. W prozie - seryjny morderca. „Grzech” to jego pierwsza zbrodnia.
"Przez lata pisałem opowiadania, ale na studiach zarzuciłem je i moje natręctwo porządkowania myśli skupiło się na artykułach naukowych, a później siłą rzeczy także na pismach procesowych. Jednak chęć opowiadania historii przez cały ten czas narastała. Jednocześnie wciąż podsycała ją wyobraźnia. Gdy miałem stabilną sytuację zawodową wyobraźnia ciągle upominała się o przelanie na papier. Zamknąłem wszystkie inne sprawy i uznałem, że ten jeden, przy tym ostatni raz, spróbuję zmierzyć się z długą formą. Nie miałem opracowanego planu, rozpisanych wydarzeń ani drabinki bohaterów. Pisałem scena po scenie, bo tak wydarzenia podrzucał mi umysł. Właściwie musiałem jedynie spisać film, który oglądałem oczyma wyobraźni. W ten sposób powstał „Grzech”, a wkrótce okazało się, że to dopiero początek." trescjestnajwazniejsza.pl
"Wielbiciel" nie wybucha co kilka sekund jak fajerwerki. To połączenie political fiction i thrillera, które jest jak nie jedna, a trzy bomby z opóźnionym zapłonem - w finale detonowane są zaskoczonemu czytelnikowi prosto w twarz. Ogromnie satysfakcjonująca lektura!
Początkowo kojarzy się z "Wotum nieufności", później przychodzą skojarzenia z "Może pora z tym skończyć". Czornyj wykorzystuje znane motywy, ale ogrywa je tak, jak właśnie powinny być ogrywane. Trzy historie splatają się w jedno i chociaż historia nie jest brutalna i spływająca krwią, to finał zostawia czytelnika w szoku.
Trochę nie wiem, jak potraktować tę książkę. Na okładce mam cień dłoni i krew, a w treści nie dzieje się nic krwawego. Tytuł sugeruje jakiegoś stalkera, tymczasem nic takiego się nie wydarza. Spodziewałam się całkowicie czegoś innego, zwłaszcza po sloganie na okładce: "Prawdziwy Wielbiciel chce stać się tym, kogo wielbi. Wie wszystko i nie można przed nim uciec". Tylko że... Nikt tu nikogo nie wielbił. Czy wydawca nie pomylił przypadkiem okładek? Sama historia z pewnością jest zaskakująca. Trzy różne perspektywy, z początku wygląda to tak, jakby nic się tam nie kleiło. Cały czas się zastanawiałam, w jaki sposób te trzy historie się zepną w całość. Takie wodzenie za nos jest plusem.
To moja druga książka tego autora i jak na razie nie mam dobrych doświadczeń z jego twórczością. Nie wiem, czy jest sens brać się za następne.
2,5 ⭐️ Autor jeszcze nigdy mnie zawiódł, ale musiał być w końcu ten pierwszy raz. Część z Szajerem podobała mi się, ale im poszło dalej w głąb tym było tylko gorzej. Strasznie mi się wszystko dłużyło. Pozycje od Maxa zawsze wbijają mnie w fotel, a tu tego nie było. Może pomysł nie był najgorszy, ale no niestety nie kupuję tego. Miałam wrażenie, że tej książki Max nie mógł napisać, bo zawsze wszystko u niego jest zgrane i intrygujące, a tu bum i tego nie poczułam.
Każdy kto czytał kiedykolwiek Czornyja mniej więcej wie czego się spodziewać - fantastycznego, makabrycznego thrillera/kryminału z drastycznie szczegółowymi opisami zbrodni. I z takim nastawieniem złapałam za „Wielbiciela”. Okazało się jednak, że dostałam coś zupełnie innego.
Trzy historie. Zero krwi. Zero rozczłonkowanych zwłok. Można by pomyśleć, że to lekka lektura. Nic bardziej mylnego! Tym razem autor serwuje nam psychologiczną jazdę bez trzymanki. Wciąga czytelnika z każda stroną głębiej w zakamarki ludzkiego umysłu. Nawet na moment nie spuszcza z tonu. Im dalej w las, tym więcej niepokoju, napięcia, stresu, a momentami nawet frustracji i zmęczenia. Właściwie nie da się tej książko zacząć czytać i odłożyć. Nie da się przestać o niej myśleć. Tym bardziej, że Czornyj zaskakuje mocno i momentami naprawdę czułam się zagubiona, a w głowie miałam tylko jedna myśl „co do cholery?”.
Krótko mówiąc, mój ukochany autor umie nie tylko w makabrę, ale i w tortury psychiczne. Po raz kolejny czapki z głów.
W sumie fajny koncept książki, miło że można było mieć perspektywę 3 różnych postaci, ale zakończenie mnie trochę rozczarowało, spodziewałam się czegoś więcej a mam wrażenie, ze było napisane już od niechcenia, zabrakło tam 'tego czegoś'. Ale ogółem spoko 3,3/5
Do książek Maxa Czornyja nie trzeba mnie zbyt długo przekonywać. Zazwyczaj nie są to bardzo grube tomiszcza, a doceniam fakt, że w przypadku tego autora mamy często do czynienia z jednostrzałówkami. „Wielbiciel” to właśnie taka książka, pojedyncza, nie włączona w żadną serię i nie przedstawiająca na siłę wiekopomnych bohaterów. Nie wiedząc zbyt wiele, zostałam kupiona okładkowym sloganem ‘Prawdziwy Wielbiciel chce stać się tym, kogo wielbi. Wie wszystko i nie można przed nim uciec.’
Trwa zaciekła kampania przed wyborami Prezydenta stolicy. Bernard Szajer nie spodziewa się w najmniejszym stopniu, że jego uwaga, zamiast być zwrócona ku potencjalnym wiecom i spotkaniom, skupi się na porwaniu ukochanej córki. Podczas gdy niezrównoważony przestępca dyktuje warunki, przetrzymując niewinne dziecko, w międzyczasie ginie inna kandydatka na fotel prezydencki. Czy to jeden wielki spisek, zemsta za grzechy przeszłości czy okrutna gra spaczonego umysłu?
„Sens ma tylko to, co pozostawisz po sobie żywego. Inaczej już od dawna jesteś martwa.”
Książka jest podzielona na trzy różne spojrzenia. W pierwszej części śledzimy Bernarda Szajera i jego przeżycia związane z porwaniem córki. W kolejnej mamy do czynienia z komisarzem Feliksem Glazurem, przydzielonym do sprawy samobójstwa kandydatki na prezydenta, a trzecia skupia się na odkryciach dziennikarki śledczej Diany Elert. Myślę, że był to zabieg, który potencjalnie miał pokazać szersze tło wydarzeń, ale przy okazji nakreślił nam życiorysy poszczególnych bohaterów. Chyba żaden z nich nie przypadł mi do gustu. Zahukany, niezdecydowany facet, niestabilny pijak i irytująca dziewczyna. Tak łatwo można ich opisać, zbieraniną negatywnych cech. No ale w takich sytuacjach fabuła powinna nadrabiać. I niestety widzę tutaj sporo dziur. No bo nie wierzę, że kandydat na prezydenta, nie pokazuje się wszędzie w towarzystwie żony, a jego dom (adres powszechnie znany), nie ma żadnej ochrony, o zamykaniu bramy nie wspominając. Ale to tylko czubek góry lodowej, bo nieścisłości, dziwnych i niepotrzebnych zbiegów okoliczności jest całe mrowie.
„Im ludzie są bardziej pewni siebie, tym łatwiej sprowadzić ich do parteru. Jeżeli ktoś jest pewny swoich możliwości, wystarczy mu pokazać, że nie ma ich zbyt wielu. To właśnie osoby zakompleksione bywają uparte i nieprzejednane, gdyż często jest im już wszystko jedno.”
Książka przez nielogiczności, dość nijakich bądź antypatycznych bohaterów, sama w sobie jest nijaka i niezbyt wciągająca. Zakończenie mam wrażenie, że zostało napisane na szybko, na jednym kolanie, żeby wszystko jakoś na siłę podpasowało. Niby miało być zaskakująco, a jakoś tak wzruszyłam ramionami i przeszło to wszystko bez echa. No i ten tytuł i główny slogan, po prostu nie pasowały do treści. Wielbiciel kogo? No ten wątek (jedno zdanie prawie z zakończenia) jest znowu nijaki i na siłę, łopatologicznie wciśnięty. Niestety tej konkretnej powieści, nie polecam. Cóż, pan Czornyj ma w moim odczuciu wzloty i upadki.
Jak już zapewne wiecie Max Czornyj jest jednym z moich ulubionych autorów a to za sprawą książki Zjawa i Grób, w których to makabryczne opisy i brutalność skradły moje serce. Liczyłam, że Wielbiciel będzie kolejną mrożącą krew w żyłach pozycją... okładka przyciągała wzrok... jak tylko ją otrzymałam, rzuciłam wszystkie inne książki, które czytałam w tamtym momencie, żeby tylko poznać tą historię... czy było warto? Książka jest podzielona na trzy historie. Pierwsza dotyczy porwania córeczki kandydata na prezydenta. Porywacz nie żąda okupu, chce tylko, żeby mężczyzna wykonywał jego polecenia i "zachcianki". Druga to historia komisarza Feliksa Glazura, który za wszelką cenę chce znaleźć mordercę drugiej kandydatki na prezydenta. A trzecia dotyczy dziennikarki, która całą sprawę chce naświetlić w mediach... Jest też część czwarta gdzie jak można się domyślić mamy ukazane jak te wszystkie osoby są powiązane ze sobą, no i oczywiście finał historii, który może też zaskoczyć... Nie należę do osób, które interesują się polityką. Nie przepadam za nią i jeśli w książce pojawia się jej temat, to mój mózg automatycznie się wyłącza... Sięgając po książkę Czornyja liczyłam na krew i na makabrę, a tej tutaj w ogóle nie znalazłam... czułam się tak jakbym czytała książkę totalnie innego autora. Ani jednego makabrycznego opisu zwłok i morderstwa...ani jednego :( niestety tą pozycją jestem bardzo rozczarowana, ale to przez to, że liczyłam na coś zupełnie innego. Pomimo to, autor jak zwykle idealnie wodzi czytelnika za nos, żeby później zaskoczyć go zakończeniem. I powiem Wam, takowego rozwiązania nie przewidziałam ale to nie zmienia moich odczuć co do tej książki... trochę się z nią męczyłam i jestem mocno rozczarowana. Zaczynam się zastanawiać czy kolor okładki nie ma jakiegoś znaczenia jeśli chodzi o zawartość książki... jeśli moje podejrzenia będą prawdziwe (po przeczytaniu "Innej") to będę sięgać tylko po te z czarnymi okładkami :P Czy polecam? Jako kryminał polityczny - jest świetny, ale jeśli liczycie na to co ja to niestety tego tu nie znajdziecie... pomimo wszystko Czornyj dalej zostaje w "Ulubionych" ;P
"Wielbiciel" to dosyć dziwna książka, ponieważ ani okładka ani nazwa nie pokrywa się z tym co dzieje się w treści tej powieści. Nie jest ona krwawa, jak to bywa u autora, a zawijasy fabularne błądzą bardziej wokół uprowadzenia dziecka pewnego wschodzącego polityka, a nie jakiegoś psychopatycznego darmozjada, który upatrzył sobie jakąś osobę na obiekt własnych, chorych westchnień.
Właściwie to mamy tu ciekawy zabieg, który ładnie wywiódł mnie w pole co do finału. Na książkę składają się trzy wątki, początkowo wydające się ładnie przecinać, aby swoiście wybuchnąć na koniec. Mamy wypalonego policjanta, który nie lubi wylewać alkohol za pazuchę. Mamy młodą dziennikarkę, która wpada na trop czegoś dużego.
I mamy wspomnianego kandydata na prezydenta Warszawy, któremu ktoś porywa córkę. A potem zaczynają się dziwne żądania, a prawda dotąd skrywana - wychodzi na jaw i obnaża boleśnie winnych. W tle mamy jeszcze morderstwo politycznej oponentki polityka, a ta właśnie sprawa łączy trzy wątki i spaja je ciekawą klamrą. Takiego Czornyja to ja mogę czytać zawsze.
Fabularnie pozycja jest przemyślana, a konia z rzędem temu, kogo finał nie zaskoczy, choć w sumie to też niej jest nihil novi. Niemniej zostało tu sprawnie nakreślone i w zasadzie wszystkie wątki były tu na tyle ciekawe, aby przykuć mnie skutecznie aż do poznania finału. Jedna z najlepszych książek autora.
Trzy różne osoby, opowiadają tą samą historię. Na pozór tą samą, ale czy na pewno? Bernard Szajer - kandydat na prezydenta miasta, Feliks Glazur - komisarz, Diana Elert - początkująca dziennikarka,
Porwanie, przemoc, problemy z alkoholem, zabójstwo.
Thrille psychologiczny, mocny, wciągający, trzymający w napięciu. Czytając zawsze staram się wytypować sprawcę (nie zawsze z dobrym skutkiem) Tym razem przez zawiłość historii nie potrafiłam tego zrobić 🙄. Byłam ciekawa twórczości @maxczornyj, jestem pewna że nie była to jedyna książka jaka przeczytam
Byłam pewna, że będzie to jedna z gorszych przeczytanych książek tego autora. Przeważnie fabuła rozkręca się dosyć szybko, płynie się przez jego książki. Tu mamy trzy historie, które przez większą część książki nie łączą się praktycznie niczym, żeby na sam koniec zrobić bum. Najlepszy wątek to historia Szajera i uprowadzenie jego córki. Momentami historia się dłuży, czeka się na jakieś "smaczki". Mimo to, historia jest ciekawa, a zakończenie było dla mnie zaskoczeniem.
This entire review has been hidden because of spoilers.
4 ⭐ Mimo dosyć średnich opinii na temat tej książki uważam że była całkiem dobra. Miałem moment zwątpienia na wątku Glazura, który nie specjalnie mi pasował, jednak później zmieniłem zdanie. Na koniec wszystko zaczęło się łączyć a sam koniec (przynajmniej mnie) bardzo zszokował. Jeżeli ktoś lubi kryminały, w których ważne są bardziej zagadki i śledztwa niż okrutne zabijanie to bardzo polecam.
3,5 Może ocena byłaby wyższa gdyby nie fakt, że cała książka skupiała się na polityce co nie do końca lubię. Plot twist na końcu był niespodziewany i do tego miał jakiś sens. Ogólnie dobra książka, bardzo szybko się czyta.
przez pierwszą część byłam pozytywnie nastawiona do tej książki, ale później literalnie była ona dla mnie o niczym. jedyne co było dobre w tej książce to ciekawe zakończenie, ale to by było na tyle, dlatego daje: 1,5/5⭐️
Momentami przydługa i nużąca ale samo zakończenie dobrze wybrzmiało i z czystym sumieniem mogę przyznać, że się nie spodziewałam. Niestety jako całość nie do końca przypadło mi to do gustu.
"Wielbiciel" to nieśpieszny thriller napisany w trzech częściach. W każdej z nich poznajemy historię innej postaci, te łączą się ze sobą dopiero w finale. Muszę przyznać, że taka konstrukcja bardzo przypadła mi do gustu. Jeśli chodzi o fabułę i zwroty akcji co kilka stron, nie liczcie na fajerwerki. Akcja rozwija się dość wolno, ale w intrygujący sposób. Połknęłam tę książkę w jeden wieczór, a ostatnio rzadko mi się to zdarza. Więcej na: https://www.recenzjenacodzien.pl/2021...