Przyznam szczerze, że początkowo zainteresowałam się tą książką bardziej w celach nazwijmy to naukowych. Chciałam dowiedzieć się czegoś o współczesnych czarownicach, rytuałach - co mogłoby mi się przydać w pisaniu czy nawet podczas czytania książek fantasy o czarownicach. W efekcie znalazłam w niej o wiele więcej! Rozjaśniła mi pojęcia magii ogniska domowego, magii kuchni oraz zielonej magii. W ogóle wszelkie pojęcia są tutaj w niesamowicie skrupulatny sposób wyjaśnione - najpierw słownikowo, potem jeszcze własnymi słowami - co zrobiło na mnie duże wrażenie. Zawiera też ona wiele przykładów z różnych tradycji - np. słowiańskich, celtyckich itd. A że jestem dość świeżo po lekturze Siedmiorzecza, to pojawiające się odniesienia do wierzeń irlandzkich Celtów (bogini Ceridwen, Dagdy - króla Tuatha Dé Danaan, czy bogini Brigit) wywoływały we mnie wręcz rozczulenie.
Dużym plusem jest też skupienie się na poczuciu duchowości, z zaznaczeniem, że nie jest ważne w co się wierzy - Boga czy jakąkolwiek postać Najwyższej Boskości w jaką wierzymy - bez narzucania czegokolwiek. Książka skupia się po prostu na ognisku domowym, jego dobrobycie, ale oczywiście też różnych rytuałach z nim związanych. Mamy kilka przepisów na dania, wyjaśnienia jak zbudować własną kuchenną kapliczkę, lampion czy kukiełkę czarownicy z liści kukurydzy na szczęście. A to tylko kilka z baaardzo wielu zagadnień, które ta książka zawiera. Czytało mi się ją naprawdę miło i myślę, że sięgnę po inne książki Autorki. Jeśli ta materia jest Wam zupełnie nieznana, a intryguje Was, "W domu czarownicy" będzie idealne, by poszerzyć swoją wiedzę.