Szalone lata dziewięćdziesiąte w Polsce miały ścieżkę dźwiękową i było nią disco polo. Muzyka chodnikowa królowała na targowiskach, stadionach i w mafijnych dyskotekach. Przy disco polo przeżywano pierwszą miłość i wybierano prezydentów. W czasie niedzielnej emisji telewizyjnego Disco Relaxu ulice pustoszały, a księża przesuwali godziny mszy. A kasety i płyty, nie zawsze legalne, sprzedawały się w milionach.
Dzisiaj chodzi już o inne miliony – o miliony wyświetleń w internecie. Fani nie piszą do idoli listów, tylko zaczepiają ich na Facebooku. Największe gwiazdy gatunku wchodzą do głównego nurtu polskiej rozrywki, już nie siedzą w poczekalni. Disco polo wraca na stadiony i do telewizji. Ale przecież disco polo nikt nie słucha…
Może nie jestem zbyt obiektywna, ale reportaż podobał mi się, bo jestem z tych, którzy nie wstydzą się przyznać, że słuchają disco polo (tak samo jak każdego innego gatunku, pomijając jedynie metal - mój gust muzyczny jest niebywale szeroki). Z tego względu kojarzę wszystkie wspomniane zespoły, a także opisywane miejsca - aż łezka w oku kręciła się, gdy czytałam o dyskotekach i klubach, w których sama imprezowałam kilka lat wstecz. Wielu nowych rzeczy się dowiedziałam, o innych miałam spore pojęcie. Myślę, że to jednak tytuł bardziej dla osób znających trochę kręgi discopolowe, bo jeżeli czytelnik nie ma bladego pojęcia o tym środowisku i zespołach, to raczej zachwytu nie będzie. ;-)
brzydkie kaczątko polskiej muzyki współczesnej doczekało się wnikliwego i merytorycznego reportażu, jakim jest książka judyty sierakowskiej. disco polo oglądane dotychczas z politowaniem przez resztę sceny przedstawia się tu w tekście bez zbędnych uprzedzeń czy uszczypliwości, za to ze świetnie oddaną rytmiką tego gatunku. w „nikt nie słucha” wypowiadają się artyści, ale także producenci, fani czy właściciele najpopularniejszych niegdyś dyskotek. ponadto reportaż szeroko omawia socjologiczny, ekonomiczny i moralny wpływ disco polo na społeczeństwo okresu przemian ustrojowych.
płynna narracja i przemyślana struktura tej opowieści komentują również ciemne strony tego biznesu: powiązania z gangsterami, plagiaty, wpływ na politykę i przekonanie, że wszystko jest kwestią ceny. podwójnie cieszy tu ogromne zaplecze merytoryczne i wykorzystana bibliografia, a także fakt, że autorka ma za sobą długoletni research, bo na całość reportażu składają się teksty i obserwacje już z 2013 roku. tekst uwypukla również to, jak muzyka potrafi łączyć, jak specyficzną strukturę ma polska branża muzyczna i jak wiele znaczy oddanie rzetelnego głosu tym, którzy dotychczas byli lekceważeni. z disco polo jest trochę z jak że snobizmem wobec obyczajówek i young adult: ta literatura już dawno zagościła się społecznie czy socjologicznie, kształtuje wybory i ma swój ekonomiczny wpływ, a stojący z boku dopiero chcą jej to miejsce z łaską oddawać.
Z pierwszych rozdziałów wyłania się bardziej uniwersalny obraz Polski czasów transformacji. Przyznaję, że była to dla mnie trochę podróż sentymentalna do dzieciństwa, kiedy - pewnie jak większość mojego pokolenia - oglądałam polsatowskie listy przebojów disco polo, a mój dziadek miał całą kolekcję kaset z "muzyką chodnikową". Dalsza część książki, ta poświęcona współczesnej sytuacji, mniej mnie interesowała, bo nie kojarzę (przynajmniej świadomie) ani wykonawców, ani utworów. Miałam też wrażenie, że dużo informacji się powtarza, tak jakby reportaże miały być publikowane oddzielnie- a może były? Nie jestem tego pewna, ale te powtórzenia nieco mnie drażniły.
Miałkie, napisane koślawą, ochwaconą polszczyzną, bez wiary w czytelnika, za to z metrem sześciennym kombatancko-bandyckiego styropianu. Strona edytorska - ech, Wydawnictwo Poznańskie trzyma poziom (raczej niski).
Wszystko, o czym nie macie pojęcia, że chcielibyście wiedzieć o muzyce, wykonawcach i całej branży disco-polo (od prapoczątków i kariery Króla Polki - Małego Władzia do współczesności i boomu wykonawców nowej fali muzyki tanecznej - i.e. Top Girls) a o co balibyście się zapytać.
Autorka porusza wiele aspektów i wątków - nie unika tych mniej chlubnych, jak choćby powiązań ze środowiskami "polskiej mafii" czy - eufemistycznie rzecz ujmując - luźnego podejścia twórców tej muzyki do definicji plagiatu a także nieuczciwych praktyk i nieczystych zagrań wydawniczych i producenckich.
Sporo informacji o genezie, artystach, pastiszach (tak, znajdziecie tu też historię powstania słynnego "Mydełka Fa"), powiązaniach z polityką i subkulturze fanów. Jakkolwiek dużo miodu i nostalgii z lekką tylko domieszką dziegciu - więc książka ta na pewno nie wzburzy - a nawet spodoba się im - wielbicieli polskiej muzyki tanecznej i biesiadnej a tych patrzącym - "nie słuchającym" - z boku odsłoni nieco kulis gatunku (choć czasem w oglądanym przez nieco za bardzo różowe okulary autorki ujęciu).
Okej, muszę przyznać, że sięgnęłam po ten reportaż ze względu na tytuł (dalej uważam, że to genialny pomysł).
Bardzo pozytywnie się zaskoczyłam, co prawda dalej nie wiem kim są poszczególni artyści, ale autorka zdecydowanie zrobiła dobra robotę. Mamy tu przedstawioną zarówno jasną, jak i ciemną stronę histori disco polo (jak ta muzyka powstała, jej powiązania z mafią, sportem czy polityką). Fajnie, że autorka w znaczej części książki oddała głos osobom zainteresowanym.
Plus rozdział o fanach i ich historiach>>
Podsumowując - myślę, że dla kogoś, kto siedzi w tym temacie to będzie większa gratka, ale ja też dobrze się bawiłam czytając.
Disco polo - niechciany bękart polskiej muzyki, a dla mnie osobiście muzyka nostalgicznie związana z moim dzieciństwem - co niedzielę leciał "Disco polo relax", a hity disco polo moja rodzina zna na pamięć. I często było to dla mnie źródłem wstydu, że w moim domu nie słuchało się "prawdziwej muzyki".
I tak - disco polo to prosta muzyka i często się z tego gatunku dziś śmieję - ale w sumie jeśli słuchanie i tworzenie jej sprawia tak wielu osobom radość, to co mi do tego.
Autorka reportażu opisuje i muzyków i fanów i kulisy tworzenia muzyki na początku lat 90, gdzie o prawach autorskich nikt nie słyszał, a biznes często szedł ręką w rękę z gangsterką.
Można czytać nawet jak się nie lubi disco polo - to miejscami po prostu historia o niedawnej polskiej historii.
3.5⭐ Bardzo interesujący reportaż. Niby o disco polo, co może wydawać się głupie lub płytkie ale dzięki tej książce zauważyłam jak trudna jest "branża disco polo"
Doceniam pracę włożoną w zebranie wszystkich wątków związanych z disco polo w jednym miejscu.
Sylwetki twórców przekonały mnie, że to bardzo sympatyczne osoby o dobrych serduszkach i dużym samozaparciu - często starające się rozwijać muzyczną pasję mimo trudności ze zdobyciem sprzętu, finansowania i wbrew odczuwalnej niechęci wobec wybranego przez nich gatunku.
Niestety potem podkusiło mnie, żeby posłuchać jednego z opisywanych utworów - i czar natychmiast prysł.
Polecam jako źródło informacji o fenomenie disco polo, nie polecam jako źródła inspiracji muzycznych.
3,7/5. Całkiem fajna książka dla kogoś, kto nie za bardzo się orientuje w tym gatunku. Ja niby coś słyszałam, parę piosenek i autorów znam, ale nigdy nie interesowały mnie mechanizmy, które się za tym kryją i w zasadzie jak to wygląda od zaplecza. Podobało mi się, że ta książka jest taka przekrojowa i autorka stworzyła naprawdę ciekawą układankę historii disco polo. W ogóle to zrobiono kawał dobrej roboty, bo Judyta Sierakowska odarła trochę tę muzykę z takiej śmieszności, przaśności i pokazała realnych ludzi z celami, które udało im się zrealizować, a które zyskały swoich zwolenników. Czasami miałam jednak wrażenie, że wybrzmiewało to za bardzo cukierkowo i koniec końców to my jesteśmy źli, bo narzekamy na to nieszczęsne disco polo, a przecież statystyki mówią zupełnie co innego. Nie mniej, warto się zapoznać.
Ludzkie oblicze disco polo. Rozdziały poświęcone początkom gatunku, historii pionierów muzyki chodnikowej (zespołów i wytwórni) czy funkcjonowaniu klubów i całej branży czyta się dobrze, bo wszystko spowite jest tą dziwną otoczką szalonych lat transformacji. Końcówka, poświęcona głównie ostatnim kilkunastu latom disco polo, nie cechuje się już tak przyciągającymi elementami, a brak jakiejś klamry czy też szerszego podsumowania jest niezrozumiały. Przystępna i dość kompetentna pozycja, która pewnie spodobałaby się bardziej zaangażowanym w temat czytelnikom.
Cudna lektura! Jestem dzieckiem transformacji (rocznik 84) i książkę czytałam z wypiekami na twarzy. Wczesne lata 90’te, Disco Relax, pirackie kasety kupowane na straganach, festyny i wesela. Nie byłam i nie będę specjalnym fanem tego typu muzyki, ale była ona nieodłączną częścią mojego dzieciństwa. I okazuje się (czego nie wiedziałam), że dalej ma się całkiem nieźle. Kawał dobrego, wyważonego dziennikarstwa. Polecam z całego serca.
Dobrze napisana książka. Doceniam ogrom pracy, intuicyjna strukturę tematyczna, płynne przejścia pomiędzy częściami, spory profesjonalizm. Jednocześnie książka nie aspiruje do bycia analiza naukowa, jest po prostu opisem pewnego urywku rzeczywistości, głosem oddanym określonej grupie ludzi związanych z muzyką disco polo. Gdybym był fanem to pewnie dałbym lepsza ocenę, jednak na 3 ze względu na sposób napisania zdecydowanie zasługuje
Porządny reportaż o ,,bękarcie” muzyki polskiej. Świetny research i różnorodność poruszanych wątków - często informacje się jednak powtarzają :/
Jakkolwiek by to nie było z potknięciami - przysięgam, już nigdy nie powiem złego słowa nt disco polo!! Ludzie, ta książka serio otwiera oczy na wagę naszego ,,narodowego” gatunku!!!! Gdyby więcej osób ją przeczytało, nie byłoby takiej nagonki i statusu ,,żenady”, który, całkiem niesłusznie, przylgnął do wszechobecnego disco polo i jego wpływów.
Kawał świetnej reporterskiej roboty. Pokazuje przeszłość i teraźniejszość disco polo, które o dziwo nadal ma się dobrze. Poważnie o (nie)poważnym gatunku muzyki. Niesamowicie napisana, rozdziały mają sens, zadziwia nieraz. Autorka dotarła do wielu artystow i artystek oraz osób związanych z przemysłem muzycznym, które pokazują jak to wyglada. I dają szanse, aby zrozumieć
Strasznie męczące to wychodzenie ze swojej bańki. Przesłuchane na przyspieszeniu x1,5, w porywach x1,7. #comnieobchpdząchłopakizProstek?!
Jedyna ciekawa rzecz, jaką się dowiedziałam, to że Igor T. Miecik już nie żyje. A, i że Cezary Kulesza z PZPN-u miał/ma spory wkład i udziały w jedną ze stajni dp.
3.5 Na pewno na plus, że autorka powstrzymywała się jak mogła od ironizowania i śmieszków z boku. Jak dla mnie mogłoby być więcej osobistych rozmów, jak ta z liderem grupy Skaner, z osobami z branży, gdyż z bibliografii wynika, że autorka większość cytowała z artykułów i książek.
Świetny reportaż. Nie sprawił że pokochałem disco polo, ale sprawił że nabrałem dużego szacunku do artystów. Główna moc książki to sieciowe przedstawienie branży - jako układu aktorów i splotów powiązań między nimi.
Ciekawy reportaż który szybko i przyjemnie się czyta. Sporo niepublikowanych nigdzie indziej ciekawostek i faktów. Autorka w bardzo rzetelny i profesjonalny sposób zebrała przeprowadziła wywiady i je podsumowała.
Dobrze napisany reportaż, zebrane jasne i ciemne strony środowiska discopolowego. Dla mnie trochę za dużo klepania po pleckach środowiska i za mało przedstawionych głosów krytycznych, których disco polo przez lata otrzymało jednak bardzo dużo.
Szczerze nie liczyłam na dużo, bo disco polo jakie jest każdy wie, ale dostałam naprawdę porządny i wielowymiarowy zbiór reportaży - jest o początkach, o korzeniach, o piłce nożnej i kobietach, i mafii, i polityce też. Do disco polo chyba się nie przekonam, ale słuchałam z przyjemnością i zaciekawieniem.
na początku była trochę nudna ale potem się rozkręciła szczególnie po rozdziale o mafii. fantastyczna jest ta anegdota o 7 ważnych ludziach w green starze (lub blue starze) i ogólnie sprawiła że wzrósł mój szacunek dla disco polo które wcześniej uważałam raczej za muzykę niższego sortu.
Dobry reportaż, można się dużo dowiedzieć. Ciekawy nawet dla kogoś, kto nie zna większości nazwisk wykonawców czy nazw zespołów (bo piosenki znamy wszyscy...).