Jeżeli historyk literatury może być szczęśliwy, to ja ogłaszam swoje szczęście z powodu odziedziczenia w polszczyźnie takiego klejnotu, jak Ucieczka Mickiewicza.
Ciężko mi po tej książce, bo z jednej strony mój podziw wobec kobiet jeszcze bardziej wzrósł, a z drugiej przytłoczył mnie ciężar związany z moją płcią.
Maria Janion, znacząca polska historyczka literatury, w krótkiej serii esejów przygląda się sposobowi, w jaki były postrzegane i przedstawiane w kulturze kobiety. W znacznej mierze skupia się na okresie od romantyzmu do nowoczesności XX wieku.
W tej pierwszej menstruacja pozbawia dziewczynkę umiejętności parapsychicznych, mediumicznych, obcowania z duchami, w tej drugiej - przeciwnie, oznacza zdolność nie tyle do odbycia stosunku seksualnego, ile do tworzenia życia, do kreacji. Teraz Marianna może, przynajmniej symbolicznie, odejść z domu.
To fascynująca opowieść. Postacie przedstawione w pracy Janion są barwne, fascynujące i poruszające, a sama dopisałam kilka pozycji do osobistej listy lektur. Widać, że autorka posiada ogromną pasję do tego tematu i potrafi go z przekonaniem i zrozumiale przedstawić. Choć w paru kwestiach chciałam z nią podyskutować, to przecież to jest jedna z najbardziej znaczących wartości autorytetu, ta zachęta nas do odkrywania nowych wątków i dróg myślenia - myślę, że Janion stała się dla mnie autorytetem.
Z jednej strony ta lektura przepełnia tragizmem, tym, w jaki okrutny i paskudny sposób postrzegało i nadal postrzega się kobiety, tym, jakie wyzwania rzuca nam los już od lat wczesnego dzieciństwa. To, jak stale ocenia się nas według podwójnych standardów, nie ufa się nam i próbuje się odebrać nam odpowiedzialność i kontrolę nad własnym życiem. I choć Janion mówi tu bez doświadczeń XXI wieku, to nadal... niewiele się zmieniło. A z drugiej strony dostajemy tu taką pozytywną wiadomość, że te momenty kryzysu i bólu mogą otworzyć nam nową ścieżkę, wyzwolić nas i pozwolić na odrodzenie jak feniksa. Nie zapomnimy o dawnych doświadczeniach, ale będziemy żyć dalej i dążyć do wolności.
Maria Janion przedstawia tutaj fascynujące, barwne i inspirujące postacie kobiece, zachwyca się nimi i zaraża tym zachwytem czytelnika, ukazuje swoją dumę. Jednak przede wszystkim staje w ich obronie, np. Marii Komornickiej (czy też Piotra Odmieńca Własta). A to najważniejsze.
Jestem bardzo zadowolona tą książką, otworzyła mi oczy na wiele kwestii. Deklaruję również, że teraz będę przez jej pryzmat czytać wypociny inceli na Twitterze.
Od tych dni sprawy nabrały może innego charakteru! Zaczęto odsłaniać coraz więcej obszarów milczenia czy niemoty, terenów semantycznie nacechowanych. Zauważono, w jakim stopniu narażone są na przebywanie na nich właśnie kobiety. Feministyczna "archeologia" zajęła się poszukiwaniem szczątków wypowiedzi kobiet. Oddanie im gł0su stało się i koniecznością, i powinnością.