"Thorgal" niewątpliwie jest jedną z tych serii dzięki którym czytam w ogóle komiksy. Te albumy które udało się wydać w Polsce jeszcze w latach 90-tych czytałem po kilkadziesiąt razy, a powrót serii na polski rynek na przełomie wieków był chyba najbardziej wyczekiwaną przeze mnie premierą komiksową. Niestety, po kilku słabszych albumach (ostatni który naprawdę mi się podobał to nr 23 "Klatka"), okazało się że oryginalny scenarzysta Jean Van Hamme wycofuje się z serii wraz z numerem 29. Pewnym promykiem nadziei było mianowanie nowym scenarzystą Yves'a Sente, który nawiązał już wcześniej udaną współpracę z Grzegorzem Rosińskim przy "Zemście Hrabiego Skarbka". Zmiana scenarzysty nie pomogła najpierw głównym bohaterem serii został Jolan (czego nie rozumiem, bo można mu było dać własną serię), a potem choć Thorgal wrócił na pierwszy plan to pojawia się story arc z Czerwonymi Magami, który delikatnie mówiąc nie jest przełomem w historii tej serii, a wydany w 2013 roku "Kah-Aniel" był ostatnim albumem jaki przeczytałem z głównej serii.
Wczoraj, w bibliotece, zobaczyłem na półce "Szkarłatny Ogień", pomyślałem, dobra spróbuje, może kolejna zmiana scenarzysty wyszła serii na dobre.
Po rozstaniu z Sentem, zadanie spięcia wątków spadło na Xaviera Dorrisona, znanego i bardzo sprawnego scenarzystę, choć niestety i on nie podołał. Nie wiem czy jest to kwestia punktu w jakim odziedziczył historię, ale ze story arcu Czerwonych Magów, ani postaci biorących w nim udział nie wykrzesał wiele więcej, za to zaserwował kilka odgrzewanych kotletów.
Również graficznie nie jest to najbardziej udany album w karierze Rosińskiego, szczerze mówiąc również w tej warstwie był to męczące, choć raczej nie jest to problem formy rysownika, lecz raczej tego co miał do namalowania.
Scenariusz:*
Rysunki:***