Punkty zapalne to dwanaście przejmujących opowieści o współczesnym świecie, który drży w posadach. O coraz słabszej Europie. O nieobliczalnej Rosji. O tykającej bombie, jaką jest Bliski Wschód. O straszliwie poranionej Afryce. O błędach Stanów Zjednoczonych.
Rozmówcami Jerzego Borowczyka i Michała Larka są reporterzy, fotoreporterzy, komentatorzy, analitycy. W tym pasjonującym towarzystwie znajdziecie także polityka, szpiega i dyplomatę. Każdy z nich przedstawił swoją autorską wersję rzeczywistości bezustannie podlegającej kryzysom, konfliktom i wojnom.
Dzięki tej książce zapragnęłam zapoznać się lepiej z literaturą Jagielskiego, Kapuścińskiego czy Severskiego. Upewniłam się w przekonaniu, by od Smoleńskiego trzymać się z daleka i że czasem dziesięć lat w zawodzie w przypadku pewnych "dyplomatów" nie wystarcza, by zrozumieć, że interwencje USA w Afganistanie czy Iraku nie były utopijnymi akcjami pacyfistycznymi, a doradcy Putina mają lepsze rzeczy do roboty, niż zwierzanie się nieistotnym graczom politycznym z zamiarów Putina. I że napisanie książki w formie wywiadu wymaga umiejętności i tego niestety tutaj mi zabrakło, bo jak to jest możliwe, że przez autora wywiadu, który jako prowadzący wywiad powinien być na swój sposób transparentny miałam ochotę tą książką rzucić o ścianę? W sumie to też jest umiejętność, ale nie o taką się tu rozchodziło ;-) I fajnie byłoby znaleźć kogoś z innego obozu niż tylko wyznawcy Unii Europejskiej - dla kontrastu, dla ciekawszego dialogu i tej przepaści światopoglądowej. Nie, tutaj wszyscy klepiemy się po pleckach i przytakujemy. Szkoda! Do przeczytania, ale bez rewelacji.
Myślę, że taka książka jest potrzebna. Ludzie coraz mniej rozumieją, co się dokoła nich dzieje, przez co konieczni stają się „tłumacze świata”. Tylko, że z tej pozycji nie dowiecie się niczego. Serio, poziom mądrości wylewających się ze stron „Punktów zapalnych” nie odbiega od wywodów przeciętnego uczestnika domówki po czwartym piwku. Bzdury, majaki i megalomanie. Dodajcie do tego bardzo ścisłą orientację polityczną dobranych mędrców i od razu poczujecie, że lepiej było zostać w domu i pobawić się z psem.
Ciekawa książka, aczkolwiek trochę niespójna - niektóre wywiady były świetne, inne średnie. Zdecydowanie najbardziej zainteresowały mnie rozmowy z reporterami, najmniej te dotyczące polskiego poletka politycznego. Niemniej jest to pozycja warta uwagi.
Jedne rozmowy ciekawsze, inne mniej... Ale wszystko zgodnie przewidywaniami, moją znajomością bohaterów. Wielkich zaskoczeń, w sensie rozczarowań, nie doświadczyłam. Wiadomo, że jak Tochman, to uchodźcy + Bośnia + ogromna empatia & humanitaryzm. Jak Jagielski, to wiedza. Jak Smoleński, to porzucę w połowie rozmowy, bo nijak mi z tym gościem nie po drodze. I tak dalej, i tak dalej. Za to na plus rozmowa z Miładą Jędrysik, której właściwie nie znałam poza tym, że kojarzyłam nazwisko z "GW" i może gdzieś coś przeczytałam, a może i nie, a tu się okazuje, że napisała (chyba niezłą) książkę o wojnie (wojnach) z perspektywy kobiety.
Naładowana ideolo, pełna logicznych niespójności (jeden kraj to specjokracja, bo prezydentem jest agent służb, a w drugim szef służb w fotelu prezydenta to po prostu zmiana ról), polemizująca z rzeczywistością, której nie ma (te syryjskie kobiety i dzieci przeważające wśród uchodźców). Ręce opadają. Cóż, po prostu produkt środowiska Gazety Wyborczej z właściwą dla niego przenikliwością i szacunkiem do prawdy.
Zacznę od tego, że jest coś takiego w okładce tej książki, że działa ona na człowieka hipnotyzująco i gdzieś tam w głębi od momentu kiedy ją zobaczyłem, to czułem że prędzej czy później po nią sięgnę. Zdecydowała ostatecznie rekomendacja na blogu czytamrecenzuje. Już pierwszy wywiad trafił do mnie i to , że się tak wyrażę - konkretnie ! Każdy następny, pomimo tego, że mamy tutaj zestawienie osób z różnych środowisk, reprezentantów rozmaitych zawodów i prezentujących często odmienny światopogląd składa się ostatecznie na rewelacyjną całość, którą czyta się z zapartym tchem i coraz to większa ciekawością.
Był kiedyś taki program w TVP, kiedy jeszcze można ją było nazwać publiczną, który nazywał się "7 dni świat", a prowadził go znakomity, nieżyjący już niestety Andrzej Turski. Pamiętam, że uwielbiałem na niego zerknąć, kiedy oglądał go mój ojciec. Nawet kiedy jeszcze nie bardzo orientowałem się nawet w ogólnej sytuacji politycznej na świecie i za grosz nie rozumiałem wszystkich tych mechanizmów rządzących naszym globem, to przyjemnie się oglądało tych ekspertów, którzy mimo tego iż różniły ich poglądy i to czasem diametralnie, potrafili ze sobą prowadzić dyskusję rzeczową, spokojną i co najważniejsze bardzo kulturalną. Kiedy w późniejszym czasie już wiedziałem o czym mówią to tym większą przyjemność miałem z tych seansów, które odbywały się bodajże w niedzielę późnym popołudniem. Dlaczego o tym piszę przy okazji recenzji "Punktów zapalnych"? Przede wszystkim dlatego, iż miałem szczęście mieć rodziców, którzy wychowali mnie na osobę otwartą i tolerancyjną, a patrząc na obecną rzeczywistość nie każdy miał takie szczęście. Wspominam też o tym dlatego, iż był to jeden z ostatnich programów publicystycznych, które oglądałem regularnie z uwagi na fakt, iż potem tego typu programy to była już niestety jedna wielka równia pochyła. Poza tym jeśli czyta to ktoś kto również pamięta ten program to odgadnie, który z rozmówców Jerzego Borowczyka i Michała Larka przypomniał mi o programie "7 dni świat". Pewnie robię się sentymentalny, ale kiedyś potrafiono dyskutować o polityce i istotnych kwestiach społecznych na poziomie i ta książka jest dowodem na to, że można to robić nadal...
Rozmowy, które znalazły się w "Punktach zapalnych" to tak naprawdę przede wszystkim apel do dyskusji na temat globalnych procesów ma świecie w sposób merytoryczny. To moim zdaniem próba zagospodarowania obszaru mało wykorzystywanego w naszej obecnej rzeczywistości i osób, które z różnych powodów są wyrzucane obecnie poza główny nurt dyskusji o Polsce, jej miejscu na światowej arenie i procesach, które mają miejsce we współczesnym świecie. Dlaczego osoby tak bogate w wiedzę i kompetentne jak choćby Andrzej Jonas, Adam Daniel Rotfeld, Vincent Severski, Aleksander Smolar i wielu innych są wyrzucane na margines, bądź same się wycofują z udziału w życiu publicznym na miarę własnych możliwości? Otóż moim zdaniem dzieje się tak dlatego, że obszar publiczny został zawłaszczony przez krzykaczy, populistów, a często wręcz zwykłych ignorantów i pozerów. Posługują się oni mową nienawiści i regularnie zaniżają standardy tego co na chwilę obecną już trudno nazwać dyskusją. W rezultacie klimat budki z piwem wkroczył już w przestrzeń publiczną, a żeby być ekspertem od kryzysu Unii Europejskiej czy też tłumaczyć przyczyny terroryzmu, albo też wędrówkę ludów wystarczy przeczytać kilka artykułów w prawicowej, często wątpliwej merytorycznie prasie, albo czerpać edukację w tych kwestiach wprost z internetowych memów. Jeśli nie należysz do tego rodzaju ludzi i zależy Ci drogi czytelniku na poznaniu faktów i merytorycznej analizy sytuacji na świecie ( a już sam fakt czytania recenzji książki wskazuje że tak pewnie jest) to "Punkty zapalne" usatysfakcjonują twoją rządzę wiedzy. Ja zdecydowanie wolę zaufać osobom, które wymieniłem wcześniej, bo wiedza i doświadczenie tych reporterów, analityków, publicystów czy dyplomatów bardziej do mnie przemawia niż wątpliwych "polityków".
Nie chciałem wybierać z tego zestawu i wyróżniać rozmów, które szczególnie do mnie trafiły, ale niestety nie byłem w stanie się powstrzymać żeby nie zwrócić szczególnej uwagi na dwie rozmowy, które najbardziej do mnie trafiły ( co nie znaczy, że pozostałe nie są warte uwagi - bo wszystkie polecam przeczytać ). Jest to mianowicie rozmowa z Adamem Danielem Rotfeldem i Wojciechem Tochmanem. Ten pierwszy ujął mnie ogromnym zasobem wiedzy, klasą i umiejętnością przekazania ogromu posiadanych istotnych faktów i analiz w sposób przystępny zwykłemu laikowi. Wojciech Tochman z kolei chwycił mnie za serce i miałem wrażenie, że przeczytał towarzyszące mi emocje w jakiś bliżej nieokreślony metafizyczny sposób i przekazał je autorom tej książki. Panie Wojtku jeśli te słowa jakoś dotrą do Pana to chcę bardzo podziękować z tego miejsca za to, że przywraca mi Pan wiarę w ludzką przyzwoitość i empatię.
Serdecznie wszystkim polecam znakomite " Punkty zapalne ", ja natomiast już ostrzę sobie zęby na "Mężczyznę w białych butach" i wszystkie książki Wojciecha Tochmana jakie uda mi się dostać, bo wstyd się przyznać ale wcześniej nie dałem im szansy, a już wiem że będę te jego książki uwielbiał :)
Książka pełna wywiadów, niestety nie koniecznie spójnych. Plusem książki jest dobranie zróżnicowanych rozmówców, moją ulubioną perspektywą była ta fotoreportera. O ile treść miejscami bardzo ciekawa, to całościowo książka bardzo niespójna.
DNF-ed it. Found it rather boring and confusing - it's a collection of interviews with journalists, but I didn't learn anything new, all of the interviews were rather very general and repetitive.
Całkiem udany zbiór rozmów z tymi, którzy na ten lub inny sposób obserwują i badają stan tego świata. Wiele ciekawych obserwacji i hipotez - czasem opinie i diagnozy są ze sobą sprzeczne, co pogłębia obraz. Pocieszające jest to, że nie wszystkie są kompletnie pesymistyczne, choć przyszłość nie wygląda tu zbyt różowo. Nieco nie pasuje mi tam Ludwik Dorn, bo nasza lokalna polityka jakoś niezbyt wpisuje mi się globalne punkty zapalne, ale sama rozmowa zła nie była.