Jump to ratings and reviews
Rate this book

Ulica mnie woła. Życiorysy z Limy

Rate this book
Współczesna Lima to miasto kontrastów. Biel sąsiaduje z szarością, smutek z uśmiechem, niedostatek z nadmiarem. Z jednej strony – bogate, położone nad oceanem dzielnice, drogie samochody i szklane wieżowce. Z drugiej – biedne, niebezpieczne, brudne, w którym rozwalające się domy „kleją się do siebie jak ciasto drożdżowe do rąk”, dzieci pracują na ulicach u odurzają się terokalem, a zdobycie dowodu osobistego graniczy z cudem. Beata Szady przedstawia poruszające historie osób, które od najmłodszych lat zmagają się z „wołaniem ulicy”. To wstrząsający reportaż o tym, jak ciężko jest rozpocząć życie na nowo, zwłaszcza kiedy jest się niewidzialnym dla państwa.

176 pages, Hardcover

First published March 9, 2016

6 people are currently reading
240 people want to read

About the author

Beata Szady

6 books4 followers

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
25 (13%)
4 stars
98 (51%)
3 stars
59 (31%)
2 stars
8 (4%)
1 star
0 (0%)
Displaying 1 - 14 of 14 reviews
Profile Image for Radek Gabinek.
441 reviews41 followers
September 2, 2016
Reportaże jeszcze bodaj bardziej niż literatura bazująca na fikcji literackiej mają to do siebie, iż odbiór ich jest mocno uzależniony od specyficznej wrażliwości czytelnika, a ta prezentuje się u każdego z nas całkiem inaczej. Dlatego myślę sobie, że nie ma autorów dobrych i złych, a są tacy którzy trafiają do nas bardziej a do innych mniej i odwrotnie. Tak właśnie jest ze mną w przypadku reportażu Beaty Szady z którą mam okazję spotkać się poraz pierwszy przy okazji tej książki. Tak jak Wojciech Tochman, który poruszał się również w tematyce slamsów czy też wspominany przeze mnie często mistrz Martin Caparros potrafili mnie poruszyć do głębi swoimi tekstami, tak Beata Szady w "Życiorysach z Limy" aż takiego wrażenia na mnie nie zrobiła, co nie zmienia faktu, że książka jest dobra i potrzebna.

Wciąż nie jestem w stanie tego zrozumieć i nie pozwolę sobie wciskać tekstów o naiwności, czy wręcz infantylności takiego podejścia, jak to się do cholery dzieje że cywilizowane społeczeństwa godzą się na taki stan rzeczy gdzie istnieje tak ogromna nierówność jeśli chodzi o dystrybucję dóbr. Perspektywa, gdzie obok siebie funkcjonuje człowiek posiadający kilkanaście samochodów, kilka luksusowych domów i grube zera na koncie bankowym, a kilka metrów od niego mieszka kilkuletnie dziecko w domu z tektury jest dla mnie po prostu nie do przyjęcia i cholera nie interesuje mnie światopogląd zezwalający na akceptację, a wręcz wzmacnianie takiego stanu rzeczy bo nie można takiej postawy nazwać inaczej niż barbarzyństwo i już. Nie jestem "wojującym lewakiem", choć wychodzi na to iż w dzisiejszym świecie jeśli tylko człowiek ośmieli się podnieść głos w sprawie nierówności społecznej, dyskryminacji płci, biedy, czy ogólnie postawić się w obronie słabszych, to taka łatka jest mu z zasady przyszywana. Nie marzy mi się utopia gdzie każdy będzie miał idealnie po równo, ale cholera jasna czy naprawdę ludzkości nie stać już na zwykłą ludzką przyzwoitość i empatię. Śmiem wątpić czy jako ogół jesteśmy w stanie się jeszcze wybudzić z tego konsumpcjonistycznego koszmaru, ale chciałbym się mylić w tej kwestii.

Książki takie jak "Ulica mnie woła" to w moim odczuciu przede wszystkim studium ignorancji i bezrefleksyjności. Pewnie, że można cały ukazany tu problem związany z niezaopiekowaniem, alkoholizowaniem się, narkotyzowaniem się czy dziecięcą prostytucją zwalić na karb długoletnich błędów i nieodpowiednich wzorców wychowawczych, ale to tak naprawdę bezczelna próba na zakłamanie prawdziwych przyczyn tego stanu rzeczy. W rzeczywistości bowiem, jak pokazuje to w swoim reportażu Beata Szady, odpowiedzialność za cierpienie tych dzieci ponoszą rządy, kościół, wielki przemysł i inne instytucje, które tolerują a czasem wręcz wprost akceptują patologie toczące je od środka. Rząd dba o interesy tych najbardziej wpływowych, aby zapewnić sobie ich poparcie i ciągłość władzy, kościół zacietrzewiony w swej ideologii zachęca do prokreacji, aby następnie zostawić ludzi z ich potomstwem na pastwę losu. Byleby ochrzcić i zwiększyć wspólnotę, a w jakich warunkach ta wspólnota będzie żyć, to już mało hierarchów interesuje. Światowy przemysł szukając nowych rynków zbytu i oszczędności spycha biedotę do slamsów, a organizacje które mają pomagać, przejadają często środki naiwniaków takich jak ja na bezsensowne i bezproduktywne programy "pomocowe", albo niepotrzebną biurokrację. Czasem ma się wrażenie, że jest wiele osób które tak naprawdę robią wszystko, aby utrzymać taki stan rzeczy, a mieszkańcy ulic Limy i innych metropolii zamieszkujący obszary slamsów ulegają postępującej stygmatyzacji.

Ktoś mi kiedyś powiedział żebym nie czytał takich książek bo tylko się dołuję, ktoś inny śmieje się ze daje się robić w bambuko kiedy wpłacam datek na organizacje dobroczynne. No cóż wychodzę z założenia, że świadomość i chęć pomocy to jednak więcej niż siedzenie w nieświadomości na dupie. Wtedy bowiem łatwiej jest też brać udział w całym tym procederze i konsumować, konsumować, konsumować, bo przecież "świata się nie zbawi". Otóż da się go zbawić, ale nie da się tego uczynić modlitwą, postem, pozorowaną chrześcijańską postawą tylko działaniem, dzieleniem się, stwarzaniem realnych perspektyw dla ludzi wyrzuconych poza margines. Na początek jednak należy się zainteresować, dowiedzieć, zrozumieć ich perspektywę. Dlatego polecam do lektury książkę Beaty Szady "Ulica mnie woła".
Profile Image for Rafal Jasinski.
928 reviews53 followers
September 3, 2022
Kolejny niezwykle dojmujący cykl reportaży, tym o "pirañas", żyjących w beznadziejnej nędzy dzieciach ulicy z Limy, stolicy Peru. Pozostawiane samym sobie, pozbawione wsparcia, opieki i tożsamości... Od najmłodszych lat zmuszone do radzenia sobie poprzez żebractwo, rozbój... Uzależnione od alkoholu i narkotyków, nawet kiedy los rzuca im szanse na lepsze życie, niezdolne są w nim uczestniczyć, tworzyć związków, tworzyć rodzin...

Rzetelna dziennikarsko i pięknie napisana książka, choć przy tym jedna z najsmutniejszych rzeczy, jakie dane mi było przeczytać w ostatnim czasie, z niewieloma tylko jasnymi punktami, w niektórych, spisanych przez Beatę Szady, życiorysach peruwiańskich "dzieci w sytuacji ulicy" (los niños en situación de la calle)...
Profile Image for Piotr Borowski.
380 reviews8 followers
January 18, 2022
Autorka zebrała tutaj "Życiorysy z Limy". Chodzi o ludzi, którzy żyją na ulicach oraz na pobliskich wzgórzach, gdzie mieszka biedota.
Historie ciekawe, jednak autorka wciąż nawraca do tego, że rząd robi za mało. Tymczasem pisze o ludziach, którzy nie chcą pomocy i rozmnażają się na potęgę. Przypomina mi się opis dwojga trędowatych, którzy kopulowali na wysypisku śmieci w "Lalce" Wokulskiego. Jak niby rząd ma pomóc ludziom, z których wielu nie chce pomocy i którzy przybywają tysiącami pieszo i w postaci nowo narodzonych dzieci?
Same historie otwierają oczy na problemy biedoty w Limie. Strasznie mnie jednak irytuje nastawienie typu: rząd musi mi pomóc, a to można usłyszeć od bohaterów i autorki. Rozumiem, że bieda to trudny start (sam pamiętam PRL), ale większość z problemów, które mają ci ludzie ściągnęli na siebie sami.
Profile Image for Kamila.
281 reviews10 followers
May 19, 2017
Interesujący, ciekawie napisany reportaż, przedstawiający opisywany problem w wielu jego aspektach. Naprawdę warto przeczytać!
Profile Image for Maria Dedelis.
123 reviews2 followers
September 2, 2024
Realia życia dzieci i nastolatków w Limie przerażają. Przygnębiają wszechobecne nierówności na przestrzeni jednego miasta, ekonomiczne i społeczne. Ma się ochotę krzyczeć, gdy zda sobie sprawę, że nieopodal pueblos jóvenes, obok ulic skrytych za zabytkowymi budowlami, przechadzają się jak gdyby nigdy nic, turyści. Gdy uświadomi się sobie, jak wiele problemów jest zwyczajnie ignorowanych przez rząd i najbogatszych.
Reportaż dający dużo do myślenia.
126 reviews
December 15, 2024
Porządnie napisany reportaż, dobrze się czytało ale raczej wracać do niego nie będę. Części dotyczące różnych aspektów życia na ulicy przedzielone są fragmentami uzupełniającymi tło społeczno-ekonomiczne. Raczej przygnębiający, ale Autorka starała się pokazać powoli postępujące zmiany (choć nie zawsze na lepsze). Trochę powtórzeń – ale tego nie dało się uniknąć ze względu na wspólne elementy przedstawionych historii.
Profile Image for kwiatypogrzebane.
120 reviews8 followers
December 27, 2021
"Erika gdy była mała, chciała zostać lekarzem. Leczyła patyki, bo nie miała zabawek. Tak było. Na to wspomnienie Erika uśmiecha się do wewnątrz.".......

Faktycznie- mam odczucie że szybko o tej książce zapomnę co nie zmienia faktu była w porządku.
29 reviews
August 8, 2025
Po prostu poprawna książka. Bardzo surowa w formie, chociaż nie wiem czy przez to nie zapomnę o niej za szybko - bo historie dzieci ulicy zlewają się w jedno, a komentarz społeczno-polityczny jest bardzo okrojony.
Profile Image for Adam1988e.
50 reviews3 followers
October 28, 2022
Jeśli o mnie chodzi to odrobine się zawiodłem, reportaż jest szarpany, wiele faktów się powtarza. Czasami jakby urwany, nie mniej nie jest to zły reportaż i napewno warto się zapoznać.
Profile Image for Zuzanna.
210 reviews2 followers
January 28, 2024
bardzo dobry reportaz, moglby byc dluzszy, przeczytalabym wiecej
Displaying 1 - 14 of 14 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.