Ernst Klee (1942 - 2013) was a German journalist and author.
As a writer on Germany's history, he was best known for his exposure and documentation of the medical crimes of Adolf Hitler's Third Reich, much of which was concerned with the involuntary euthanasia program.
Dzieło Ernsta Klee czyta się, z braku lepszego słowa, specyficznie. Nawet koncentracja na gołych faktach, bez większego odwoływania się do odczuć czytelnika, robi piorunujące wrażenie.
Instytucje medyczne Trzeciej Rzeszy przeżywają rozkwit. Miliony więźniów i jeńców wojennych to wciąż za mało dla rozochoconej garści nazistowskich karierowiczów i zdobywców tytułów naukowych. W czasach, gdy badanie naukowe przeprowadzane na żabach czy białych myszkach wymaga zgody komisji bioetycznej niewyobrażalne dla mnie jest przeprowadzanie prób klinicznych na chorych, niedożywionych i niczego nieświadomych ludziach. Tysiącach więźniów, na których przeprowadza się bezzasadne badania. Podtapianie, podwieszanie, próby wysokościowe, sterylizacje promieniami x, wycinanie mięśni na pożywki bakteriologiczne, testowanie szczepionek i nowych, nieprzebadanych wcześniej preparatów chemicznych. Preparowanie (po uprzednim zamordowaniu) szczególnie rzadkich szkieletów- zdeformowanych i ułomnych.
Dla honoru ludzkości należałoby (...) wierzyć, że mamy do czynienia z czynami pijanych żołdaków , podnieconych walką, w każdym razie z bestiami bez wykształcenia. Fakt jednak, że tej pracy, która pochłonęła miesiące i zostawiała wystarczająco dużo czasu na myślenie, oddał się intelektualista, lekarz, i że przez cały ten czas nie potrafił odnaleźć swojego człowieczeństwa, przekracza wszelkie wyobrażenia.
Nie wszyscy chętni mają dostęp do więźniów, w Rzeszy do eksperymentów chętnych jest więcej niż dostępnych obozów koncentracyjnych. W samych obozach zresztą lekarze nie leczą, lekarze prowadzą swoje badania i selekcjonują. Wśród tych, którzy jak dr Mengele bawią się w Boga ze śpiewem na ustach, są i tacy, którzy ciągle jeszcze mają sumienie. Jedni płaczą przy sekcjach, aż popełniają samobójstwo, inni proszą o zwolnienie z przeprowadzania selekcji na rampie. [Delmotte] zupełnie załamał się po pierwszej służbie. Zareagował atakiem spazmatycznego płaczu i napadami wymiotów. Przekonują go komendant, lekarz garnizonu i wreszcie Mendele. (...) Wreszcie sprowadzona zostaje do Auschwitz młoda żona lekarza, ma przywrócić mu właściwy światopogląd.
Wśród żadnej ze stron nie obywa się bez ofiar. Z jednej strony cierpienia fizyczne i psychiczne, z drugiej pozbawianie się własnego humanizmu na rzecz idei.
Dlaczego czyta się to specyficznie? Bo z chorą fascynacją czytałam o dawnych badaniach, choćby tych najbardziej nieludzkich i bezsensownych. Bo z przeogromnym obrzydzeniem i niesmakiem czytałam o uniewinnionych zbrodniarzach, chwale im przypadającej w późniejszych okresach życia i absolutnym ich brakiem krytycyzmu. Przez wszystkie strony książki przebija się zdanie zamieszczone zaraz za wstępem:
Lekarze, o kórych mowa w tej książce, zaznaczają w swych zeznaniach, że nigdy nie naruszyli etosu lekarskiego.
Gdyby nie ogrom przypisów znajdujących się na niemal każdej stronie, książkę czytałoby się jak beletrystykę, ponieważ rozum nie jest w stanie przyswoić tych wszystkich informacji jako fakty. Okrucieństwo lekarzy, zarówno Niemców, jak i Polaków jest ogromne. Lektura ta umocniła moje przekonania co do walki z wiwisekcją.
"Rządzący Trzecią Rzeszą oferowali lekarzom coś niesłychanie kuszącego, coś, co do tamtej pory nie istniało: zamiast świnek morskich, szczurów, królików mogli do swych doświadczeń wykorzystywać ludzi, masowo".
Spodziewałam się po tym tytule formy bardziej naukowego opracowania i niestety się rozczarowałam. Widać od razu, że autor nie ma żadnego związku z medycyną. Brakowało mi najbardziej właśnie medycznych szczegółów wszystkich opisywanych procederów. Oczywiście znajdziemy dużo dat, cytatów, liczb, ale sama medycyna gdzieś się w tym natłoku informacji rozmyła. Początkowo wydawało mi się, że plusem tej książki będzie dużo cytatów i przede wszystkim przypisów, jednak z czasem zaczęło to być męczące. Książka sama w sobie nie jest łatwa w odbiorze, dość często musiałam sobie robić przerwy podczas jej czytania. Do tego dochodzą momentami irytujące i zupełnie niepotrzebne ironiczne komentarze autora. Ciężko jest ocenić tę książkę, niewątpliwie ma przyciągający uwagę tytuł, za którym jednak nie stoi wnikliwe i szczegółowe opracowanie tematu. Zabrakło czegoś, co mogłoby wyróżnić ją na tle innych książek o tej tematyce, jest po prostu przeciętna. 5/10
Eine sehr detaillierte und aufschlussreiche Sammlung historischer Fakten und Aussagen über das Thema (Titel) und vor allem Menschenversuche zur NS-Zeit. Für Interessierte ist diese Zusammenstellungen auf jedenfall zu empfehlen, jedoch wird der Umgang mit den Häftlingen sehr detailliert beschrieben. Wer also Probleme mit dem Lesen von grausamen und menschenverachtenden/- unwürdigen Behandlungs- und Forschungsweisen haben könnte, sollte dieses Buch evt. nicht lesen.