„Krótka rozprawa między trzema osobami…“ to dialog z 1543 roku polskiego poety Mikołaja Reja. Utwór ukazał się pod pseudonimem - Ambroży Korczbok Rożek. Rej oprócz pisania zajmował się tłumaczeniem, ale także był politykiem i teologiem. Uznawany za „ojca literatury polskiej”. „Krótka rozprawa…“ zaczyna się od wiersza „Ku dobrym towarzyszom“. Utwór przedstawia spór tytułowych postaci, które reprezentują trzy ówczesne stany społeczne — szlachtę, duchowieństwo i chłopstwo. W rozprawie poruszane są problemy religijne, społeczne, obyczajowe i polityczne, które występowały w tamtych czasach. Jest to pierwszy utwór, w którym wprowadzono mowę potoczną.
4/10 Próba przeczytania i zrozumienia "Krótkiej rozprawy" potwierdziła moją negatywną opinię o Mikołaju Reju z Nagłowic. Nie ma sensu porównywać go do robiącego do dziś wrażenie Jana Kochanowskiego czy Mikołaja Sępa Sarzyńskiego, ale polski Złoty Wiek obfitował w wielu innych poetów, chociażby Krzycki, Kallimach i Smolik. Na tym tle Rej wypada po prostu słabo, jak wiejski półgłówek który przypadkiem nauczył się pisać i zetknąwszy ze współczesnymi literatami, postanowił samemu pisać. Jasne, pewnie jest to krzywdzące uproszczenie, ale taki obraz się wyłania z jego tekstów, z którymi miałem do czynienia.
"Krótka rozprawa" to tak naprawdę pusta, mało pogłębiona krytyka zjawisk, które występowały chyba wszędzie i zawsze, czyli duchowieństwo zainteresowane wyłącznie nie tym czym powinno i panowie ziemscy zainteresowani wyłącznie nie tym czym powinni. Naturalnie mądrość i trzeźwość spojrzenia Rej przypisuje wyłącznie Wójtowi. Cała rozprawa brzmi jakby te trzy różne postacie stały obok siebie w stumetrowym oddaleniu, słysząc tylko do piąte słowo wypowiadane przez rozmówcę. Taki pewnie był zamysł Reja, by pokazać brak zrozumienia między postaciami, ale wychodzi to tak, że każdy prowadzi własny monolog, z którego nic interesującego ani pouczającego nie wynika.
Ta książka to wyzwanie wymagające skupienia, sporej wiedzy i wyobraźni językowej. Koniecznie trzeba sięgnąć po wydanie z dobrymi przypisami (znacznie lepsze od tego z Siedmioroga jest wydanie Ossolineum).
Chyba dla wszystkich uczniów czytanie fragmentów Reja jest męką. Jeśli jednak kogoś interesuje bogactwo słownictwa, zaginione związki frazeologiczne, stosunki społeczne w dawnej Polsce, czy po prostu historia polskiej literatury, to koniecznie musi do Rozprawy powrócić.
This is a dialogue of 2100 octosyllablic lines of verse between three members of 16th Century Polish society, a nobleman, a priest, and a village chief. It’s a political tract and deals with issues concerning the three classes. It idealizes the nobleman, criticizes the parson, and the villager is left out feeling “terrible”. The noblemen proposes judiciary reform, need for strong defense of the country, and its treasury. He is haranguing the priest for his greed and loose living. The village chief is complaining about the nobility, their hunting parties ruining his fields with their horses and dogs, and specifically about the system of justice. He comes to a conclusion that the nobleman and the priest will eventually come to some sort of agreement but he and the peasantry will continue to carry the heaviest burden for the benefit of the rest of the nation. They will be overwhelmed by taxation, subject to stealing by armies passing through, and have no rights at all. His situation he says is simply terrible.
This is hardly a school book for me as I had barely a few years of elementary education in Polish. It’s a challenge in reading though through the archaic 16th Century Polish. But I am aware that Rej's writing is an adventure of sorts in a newly written form, replacing Latin. The author is inventing the spelling words. The 826 footnotes (though many unnecessary) in my edition do help though they make for awkward first reading. I am enjoying it though and am surprised at how many old words survived in a modern dialect that is somewhat familiar to me.