W nocy z 9 na 10 listopada 1989 roku runął mur, który przez niemal trzy dekady dzielił Berlin na wschodni i zachodni. Choć po tym symbolu zimnej wojny została tylko pamiątkowa ściana, niewidoczna blizna wciąż przecina miasto. Fenomen muru próbuje zgłębić trzynaścioro polskich i niemieckich reporterów. Historie przedstawione w zbiorze pod redakcją Agnieszki Wójcińskiej i zilustrowane zdjęciami Filipa Springera krążą wokół problemu berlińskiej granicy, tej historycznej i tej dzisiejszej – głęboko zakorzenionej w świadomości i pamięci. Pokazują, że historia berlińskiego podziału jest w pewnym stopniu opowieścią o pękniętej Europie.
Książka powstała dzięki wsparciu Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej.
Projekt zrealizowany przez Stowarzyszenie Reporterów Rekolektyw we współpracy z Netzwerk für Osteuropa-Berichterstattung.
Efekt czytania tego zbioru jest taki, że teraz mam ochotę wyprowadzić się do Berlina zamiast do Pragi. Świetna selekcja tekstów - bardzo różnorodnych, a jednocześnie powiązanych ze sobą, prezentująch skrajnie różne wrażliwości autorów i rozmówców, różne historie, różne zagadnienia i problemy - niektóre osobiste, inne społeczne. Masa ciekawostek dla każdego, kogo interesuje współczesny Berlin i zamieszkujący go ludzie oraz kopalnia wiedzy dla tych, którzy - jak ja - nie zdawali sobie sprawy lub nie zastanawiali się nawet, jak wygląda rozwarstwienie społeczne w stolicy Niemiec po upadku muru berlińskiego. Parę słów także o tym, dlaczego Berlin zarzuca Warszawie pretensjonalność i sztuczność. Świetna książka!
Zbiór reportaży o Berlinie czyta się dosyć dobrze, choć według mnie nierówno. Z 11 tekstów większość jest interesująca, ale clou trzech z nich: "Przesunięcie fazy", "Maria nas widzi", "Berlin: ekspedycja polarna", kompletnie nie rozumiem i nie ich nie czuję. "Pan Człowiek z kliniki Berlin-Buch" także zdawał się delikatnie odstawać poziomem. Jest to jednak o tyle interesujące, że są to te reportaże, które nie zostały napisane przez Polaków. Być może ich wymowa zgubiła się w tłumaczeniu, aczkolwiek szczerze wątpię biorąc pod uwagę, iż ciężko było mi wyłapać ich sens, bądź też wczuć się w nie. Mimo wszystko jest to bardzo ciekawa koncepcja 12 opowieści o Berlinie dosyć luźno powiązanych tematem Muru Berlińskiego. Książka krótka, czyta się szybko i przyjemnie, choć miejscami się dłuży. Sumarycznie na plus.
Ten zbiór reportaży jest dobry, oczywiście, chociaż trochę nierówny. Niektóre czytało mi się świetnie, fascynowały, przerażały i porażały, ale niektóre mnie po prostu nudziły.
Z moich ulubionych mogę przytoczyć: Zrób sobie mur, Urszuli Jabłońskiej; Fluchthelfer, Agnieszki Wójcińskiej; Las palmowy, las sosnowy; Magdaleny Kicińskiej; Pączki solidarności, Witolda Szabłowskiego.
A w dodatku wszystko uzupełnione jest fotografiami autorstwa Filipa Springera i niesamowitymi podpisami do nich, podkreślającymi Bliznę.
"Mauerweg jest jak blizna, która zarasta powoli. Gdy jej dotknąć, da się jeszcze poczuć tę intymność pod skórą. Miasto jest w tym miejscu bardziej tkliwe. [...]"
Mur zniknął - prawie, pokruszony, rozbity, odarty ze złości, poniżenia, nawet śmierci. Jednak w tych dwunastu kawałkach nie znajduję radości. Dwanaście zupełnie odmiennych opowieści, dwanaście historii, dwunastu autorów, dwanaście niby-uśmiechów. Nostalgia, smutek zmiany. Po prostu.
Bardzo dobry zbiór reportaży z historią w tle, dużo mówiący o mentalności wschodnich Niemiec oraz zarysowujący skomplikowaną relację historyczno-gospodarczą regionu. W tle, najważniejsi są, na szczęście, ludzie, i dzięki poczuciu bliskości z bohaterami czyta się jednym tchem i czuje bliskość problemów współczesnego Berlina. Polecam!
Niektóre kawałki ciekawe, zwłaszcza te o tunelach i porwaniach samolotów, w jakimś stopniu też o imigracji z Turcji i Izraela. Większość niestety bełkotliwych i o niczym. Zmarnowany potencjał.
Mam mieszane uczucia - niektóre reportaże są wyśmienite, niektóre średnie i zbyt płytkie (lub o znanych tematach, ale bez ich odkrywania i pogłębiania). Gdyby się dało dałabym 3,5 na 5 ;)
4,5 WYDOWNICTWO CZARNE TO NAJWIĘKSZE DOBRO NARODOWE After this book I really miss traveling, discovering cities, different cultures by myself. And I miss Berlin.
4,5 gwiazdki, bo historie ciekawe i przekrojowo pokazujące problem muru (rozumianego przekrojowo i metaforycznie). Książka nie była przełomem w moim życiu, ale wniosła wiele radości, a nawet wiary w ludzi, bo ma pozytywny wydźwięk ;-)
bardzo dobry zbiór reportaży okołoberlińskich. szczególnie wysoki poziom trzymają: Agnieszka Wójcińska ("Fluchthelfer"), Katarzyna Brejwo ("Tylko nie matura, córeczko"), Magdalena Kicińska ("Las palmowy, las sosnowy"), Witold Szabłowski ("Paczki solidarności") oraz Kaja Puto z Ziemowitem Szczerekiem ("Iś bin ajn Berliner").
w dodatku nad całą książką unosi się dobry duch Filip Springer (zdjęcia + podpisy pod nimi).
słaby jak zwykle Maciej Wasilewski - zastanawiam się, czy aby nie jestem do niego uprzedzona od czasu fatalnej "Jutro przypłynie królowa"...
Reportaż reportażowi nierówny... Niestety cały zbiór pozostawił we mnie pewien niesmak przez to jak strasznie mi się dłużył. Przez niektóre reportaże nie byłam w stanie przebrnąć, a np ten o niemieckich paczkach dosłownie pożarłam. Styl tego reportażu oraz reportaży o imigracji był naprawdę przyjemny. Szkoda że to była 2/12 całego zbioru. Zbyt wiele imion, miejsc i terminologii, której zwykła osoba po prostu nie zrozumie.
Jeśli nawet ja dowiedziałem się z tej książki paru ciekawostek, to chyba jest dobra rekomendacja, nie?
Mam ze dwie inspiracje na wycieczki rowerowe w przyszłym sezonie w mniej uczęszczane przeze mnie tereny. A przy okazji fajną satysfakcję z przeczytania jak "moje" miejsca widzą inni.