Nadchodzi czas kiedy wszyscy zatańczą taniec śmierci.
Zmiany są nieuchronne, wszystko zmierza do konfrontacji. Człowiek z Hakiem przychodzi cicho niczym anioł śmierci, Jaguar nerwowo szczerzy kły w ciemności, Sancto bandito spokojnie strząsa krew z ostrzy, ale wszyscy czekają na przebudzenie Tygrysa.
Człowiek zwany niegdyś Cieniem Śmierci wkroczył między szprychy odwiecznego koła przemian. Lecz z pewnością pragnął, aby jego broń potraktowano z szacunkiem i należną miłością. Rei zamierzał złożyć Blask w odległej, górskiej świątyni jako pewnego rodzaju relikwię po zmarłym przyjacielu. Łudził się jednak.
Takeshi nie oblecze kolejnego ludzkiego ciała. Odradza się właśnie jako ashura, wojowniczy demon, który będzie nieustannie ginął i powstawał z martwych tylko po to, żeby znów stawać do walki
Maja Lidia Kossakowska was a Polish fantasy writer whose first publication was in 1997. She was nominated eight times for the Janusz A. Zajdel Award for her short stories and novels, and received it in 2007 for the short story Smok tańczy dla Chung Fonga. She has also received several other awards. She was best known for using angel themes in her work. She was the author of five books and many short stories.
Może dlatego, że jest to pierwsza książka ( poza 1 tomem) która czytam w świecie samurajów ale trafiła bardzo w moje gusta i pierwszy raz w książkach Kossakowskiej naprawdę polubiłem bohaterów.
"Takeshi. Taniec tygrysa" to drugi tom opowieści o świecie, w którym nie ma ucieczki przez przeznaczeniem, a były adept zakonu zabójców musi chwycić za miecz, by uratować niewinnych. Tak jak poprzedni tom, "Taniec tygrysa" wyróżnia się niesamowitym stylem Autorki, która łączyła brutalne sceny z poetyckimi opisami. Stworzony przez nią świat na pograniczy SF i fantasy ponownie został wypełniony wierzeniami i stworzeniami z odległych kultur połączonych opowieścią o przeznaczeniu i zbliżającej się katastrofie. Niestety "Taniec tygrysa" cierpi na dwie przypadłości, które odzierają lekturę nieco z przyjemności. Po pierwsze jest to typowy tom drugi, który stanowi wprowadzenie do wielkiego finału. Po drugie Autorka zdecydowała się rozbudować świat poprzez wprowadzenie nowej krainy oraz zamieszkujących ją postaci - co sprawia, że w książce niewiele uraczymy tytułowego Takeshiego. A kto czytał pierwszy tom, ten od razu chce poznać dalsze losy mistrza miecza, nie ważne jak barwne są opisy tej drugiej krainy. Mimo świetnego stylu, "Takeshi. Taniec tygrysa" pozostawia jednak niedosyt - i nie zazdroszczę tym, którzy czekali kilka lat na zakończenie tej niezwykłej opowieści, choć zakończenie słodko-gorzkie, gdyż trzeci tom ukaże się pośmiertnie w maju 2023 roku.
W drugim tomie obok inspirowanej Japonią krainy Wakuni, Autorka pochyla się nad Antilią - inspirowaną wierzeniami Ameryki Środkowej i Południowej. Rozbudowanie świata oczywiście wzbogaca powieść - jednak należy się zastanowić czy było zasadne. Pierwszy tom nie był tyle powieścią o Wakuni i intrygach tego świata, co o tytułowym Takeshim. Nawet jeśli dany rozdział był poświęcony innej postaci, to ostatecznie ta postać miała znaczenie w budowaniu wątku Takeshiego (jako przeciwnicy, ukochana, przyjaciel). Z kolei w drugim tomie rozdziały poświęcone Antilii, podłemu komendantowi i szamanom, spiskom i intrygom zdawały się całkowicie oderwane od głównej postaci. I choć same w sobie były niezwykle zajmujące, to w kontekście całości "wybijały" z rytmu - i dopiero z perspektywy zakończenia nabierały większego znaczenia. Odbiór zależy więc od oczekiwań czytelników - tego, czy lubimy ciągle towarzyszyć naszemu bohaterowi, czy zależy nam bardziej na rozbudowanym świecie z większą geopolityczną intrygą.
Na szczęście ponownie Maja Lidia Kossakowska potrafiła oczarować samym bogactwem języka. Opisy pojedynków w jej wykonaniu nabierały poetyckiego charakteru, przywodziły na myśl taniec z mieczem, a nie zwykłą wymianę ciosów. To powieść dość brutalna, w której nie brak scen tortur i zabijania, jednak całość opisana jest w niezwykły sposób. Przywodzi mi to na myśl filmy Quentina Tarantino, którzy używa przemocy jako pewnego środka wyrazu, a my oglądając "Kill Billa" zachwycamy się choreografią i muzyką, a nie ilością obciętych kończyn. Obok opisów pojedynków nie brakuje także niezwykle malowniczych, budujących nastrój opisów scenerii - z przyjemnością czytałam kilkakrotnie fragmenty opisujące zachód słońca, co było ucztą dla wyobraźni.
"Takeshi. Taniec tygrysa" okazał się w moim odczuciu tomem zbyt rozwleczonym poprzez dodanie za dużej ilości postaci i wątków pobocznych - co w połączeniu z ogólnie wolniejszym tempem sprawiało, że pierwsza połowa książki zwyczajnie się dłużyła. Dopiero od połowy udało mi się w ten świat ponownie wsiąknąć, choć do samego końca czułam niedosyt z powodu braku walecznego Takeshiego. Nie po to tworzy się charakterystycznego bohatera, aby pozwolić mu leżeć w łóżku i skupiać się na wszystkich innych, tylko nie nim! Na szczęście kwestie fabularne wynagradza styl Autorki oraz zapowiedź wielkiego finału, w którym wszystkie wątki się połączą.
"Takeshi 2. Taniec tygrysa" to drugi tom serii polskiej autorki o niezwykłym klimacie, tajemniczych zakonach, gangsterach, z brutalnymi walkami oraz nutą mistycyzmu.
Pierwszy tom zakończył się w taki sposób, że byłam bardzo pozytywnie nastawiona na tę kontynuację. Musiałam dowiedzieć się co się stało z Takeshim i jak dalej potoczą się jego losy.
Niestety ten tom nie spełnił do końca moich oczekiwań. Odniosłam wrażenie, że wątek tytułowego bohatera nie jest tu wiodący i w zasadzie okazał się momentami nudny i nieciekawy. Jego sytuacja bardzo niewiele posunęła się naprzód.
Autorka zaserwowała nam za to wachlarz nowych postaci, które niestety nie wzbudziły mojego zainteresowania. Było ich dość sporo, mieszali mi się, a to, że mało mnie ciekawili wcale nie poprawiło tej sytuacji 🙈
Dodatkowo spotkałam się ponownie z tym samym co w pierwszym tomie - nie mogłam się wgryźć w ten tom, jeszcze dłużej niż w pierwszy.
Ciężko mi rzec coś konkretnego na temat stylu autorki, momentami czytało mi się świetnie, płynęłam przez tekst, a czasem mi zgrzytało i czułam, że to idzie jak po gruzie. Nie mam pojęcia czym to jest spowodowane, rzadko miewam takie sytuacje, ale sposób narracji, opisywania różnych scen czy prowadzenia historii zwyczajnie nie zawsze mi leżały.
Oceniam ten tom słabiej niż pierwszy, mniej mi się podobał, nie wzbudził we mnie takiego zainteresowania i przede wszystkim nie dał mi tyle akcji z Takeshim na ile liczyłam.
Całkiem polubiłam tego bohatera i to o nim głównie chciałam poczytać. Na plus oczywiście jest całościowy klimat tej książki, autorka naprawdę się na tym polu wykazała, ten świat mocno działa na moją wyobraźnię.
Jeśli lubicie fantasy z azjatyckim vibem, klimatem gangsterskim, cyberpunkowym, z bohaterami będącymi członkami skrytobójczych zakonów to warto sprawdzić tę serię, lecz niestety mam wrażenie, że ten 2 dotknęła klątwa 2 tomu 😅
Drugi tom serii Takeshi Taniec tygrysa Mai Lidii Kossakowskiej w sumie niczym mnie nie zaskoczył. Był dla mnie tak samo zagmatwany jak pierwsza część.
W tym tomie poznajemy dalsze losy Cienia śmierci. Nie jest z nim dobrze. Nowy porządek walczy ze starym. Wydarzenia z Wakuni oraz Antilii są od siebie zależne. Czy Haru będzie mogła wrócić do domu? Czy Yoshitaki poniesie karę swej zdrady? Czy protekcja Tygrysa pomoże?
Trudno mi się czytało ten tom. Są kwestie których nie rozumiem. Pierwszy tom wydał mi się bardziej przystępny. Połączenie czarów z technologią, demonami czy voodoo wydaje się fascynujące jednak pozostawiło mnie z mieszanym uczuciami. Nie wiem czy jest to rodzaj fantastyki która jest dla mnie. Oczywiście nie mogę się tu przyczepić do kreacji bohaterów czy stylu autorki. Ale jest to dość specyficzne. Myślę, że miłośnicy japońskich sznytów bardziej się tutaj odnajdą. Trzeci tom przede mną z którym z pewnością się zapoznam i który pomoże mi całościowo ocenić tę serię. Na razie jest dość średnio. Ale to tylko moje subiektywne odczucia. Ten cykl jest dla mnie pewnego rodzaju wyzwaniem. Wracając do fabuły na pewno moim większym zainteresowaniem cieszyły się wydarzenia w Wakuni. Losy Cienia, Haru i Yoshitakiego. Najbardziej się do nich przywiązałam. Losy Antilii są dla mnie nie do końca zrozumiałe. Mam nadzieję, że w ostatniej części wszystko się zazębi, wyjaśni i stanie się spójne. Bardziej do gustu przypadły mi opisy walk mieczem niż czary mary. Oby autorka w trzecim tomie poszła bardziej w tę stronę.
Zgadzam się z opiniami, dość powszechnymi pod tą książką - autorkę chyba przerosły jej własne plany. Już pierwszy tym potrafił się ślimaczyć niemiłosiernie, w swej kreacji świata i panujących tam warunków. O ile można było mu to wybaczyć, o tyle w drugiej części oczekuje się już więcej akcji. W tym świecie zresztą jest rzeczywiście dość duże poplątanie wierzeń i tradycji japońskich, meksykańskich i kultur afrykańskich.Dostajemy też spokojne budowanie relacji i charakterów postaci. O ile utrudnia nieco to odbiór, o tyle dodaje sporo też smaczków. Same też zaczątki świata, iście rodem z sci-fi, w którym odbywa się fabuła, są naprawdę interesujące. Tylko czemu samemu tytułowemu bohaterowi, którego udało nam się (lub nie) polubić w pierwszej cześci, bezpośrednio jest poświęcone kilkanaście stron? Rozumiem pogłębianie innych wątków i kreacje postaci drugoplanowych - ba nawet to lubię, ale tutaj nieco zaburza to odbiór. Można spokojnie stwierdzić, że przynajmniej 10 innych postaci ma poświęcone więcej czasu.
Ogółem jako fan kultury japońskiej, dalej mimo wszystko jestem chętny na sięgnięcie po tom następny, licząc jednak, że akcji będzie już nieco więcej.
Nie trafia do mnie sposób pisania pani Kossakowskiej, ale gdy zobaczyłam drugą część na bibliotecznej półce, nie mogłam się powstrzymać. Zadziałał z rozmysłem poprowadzony zabieg, z którym dawno się nie spotkałam: urywanie historii nagle, w połowie, przez co czytelnik frustruje się, że został odcięty od fabuły niespodziewanie, oczywiście w napięciu. Nie pochwalam tego typu zabiegów, chociaż gratuluję, zadziałało. Wielowątkowość i specyficzny język tworzą trudną mieszankę. Mnóstwo bohaterów, przeskakiwanie z miejsca na miejsce i teoretyczne części wspólne dla wszystkich historii odbierają chęć czytania. Polubiłam jednak Takeshiego i to dla niego czytałam dalej. Uważam, że większość wątków pobocznych mogłaby nie istnieć albo być skrócona co najmniej o połowę. W pierwszej części dużą część zajął wątek panienki Mariko, który tak naprawdę można skrócić do dwudziestu? czterdziestu stron? Teoretycznie jest akcja, ale to taka akcja jak niezagęszczony sos - trochę brakuje, żeby przestał się niekontrolowanie przelewać. A co do losów Takeshiego - jego obecność (pomimo pojawienia się w tytule serii) jest w drugim tomie bardzo okrojona, co mnie jeszcze bardziej rozczarowało.
W tej części w zasadzie tylko Haru, Yoshitaki i Estuke pozostają ważnymi postaciami z tych, które poznaliśmy w Cieniu Śmierci. Ale do tego dochodzą inni – młody szaman nazywany Chudzielcem, który mieszka jednak nie w futurystycznej wersji Japonii, a w Antilli, którą można uznać za odpowiednik prawdopodobnie Brazylii lub innego kraju Południowej Ameryki. Poza chłopakiem, ważną postacią okazuje się pewien szef policji z prowincji tego kraju, któremu marzą się władza, sława i bogactwo.
Nie bardzo rozumiem, dlaczego po pierwszym tak udanym tomie, z ciekawą historią i intrygującym protagonistą, autorka zdecydowała się go zrzucić na dalszy plan. Takeshi pojawia się sporadycznie i na krótko. Dwa razy złapałem się na tym, że sprawdzałem, czy na pewno dobrą książkę odpaliłem na czytniku.
Mnóstwo dodanych bohaterów i wątków, w mojej ocenie średnio potrzebnie. Delikatnie rozkręca się pod koniec, ale suma summarum jestem rozczarowany.
Gdyby nie Yoshitaki i Tygrys, to chyba nie dałabym rady przeczytać tej książki. Mam wrażenie, że jest dość powtarzalna, jeśli o twórczość Kossakowskiej chodzi. Takie odgrzewanie Zastępów w dalokowschodnim wydaniu. No i ten dodatek w postaci religii voodoo... Dla mnie za dużo.
IG: ksiazki_wloczykija Ta opowieść przenosi czytelnika w fascynujący świat pełen niebezpieczeństw i niesamowitych przygód.
Kossakowska mistrzowsko skonstruowała bohaterów, nadając im głębię emocjonalną i wiarygodność. Główny bohater, Takeshi, jest młodym samurajem o wielkim sercu i niezwykły talentach. Jego podróż przez krainę pełną intrygi i spisków odsłania przed czytelnikiem tajemnice dotyczące jego samego oraz jego przeszłości.
Fabuła jest pełna zwrotów akcji i napięcia, co sprawia, że trudno oderwać się od lektury. Książka porusza istotne tematy takie jak lojalność, przyjaźń i odwaga w obliczu przeciwności losu. Autorka umiejętnie balansowała pomiędzy scenami walki a momentami refleksji, tworząc wciągającą opowieść dla czytelnika.
Jeden z największych atutów tej książki to także jej wyjątkowy styl pisarski. Kossakowska posługiwała się językiem bogatym w szczegóły i obrazy, co sprawia, że czytanie staje się prawdziwą przyjemnością. Opisy krajobrazów i wydarzeń są tak realistyczne, że czytelnik ma wrażenie, jakby sam był obecny w świecie przedstawionym.
Dlatego wieści o śmierci autorki tak znakomitych książek, które uwielbiam do dzisiaj i pamiętam jej każdą historie, tak mocno poruszyła moje serce. Do dzisiaj wielokrotnie wchodzę w różne filmiki związane z nią i z jej obecnością by powspominać i nadać życie temu co odeszło.
"Takeshi. Taniec tygrysa" to książka, która z pewnością przypadnie do gustu fanom literatury fantasy oraz wszystkim poszukującym wartkiej akcji i fascynującej fabuły. Maja Lidia Kossakowska udowodniła swoje mistrzostwo jako pisarka oraz zdolność tworzenia niezapomnianych bohaterów i światów.