Tom drugi serii gromadzi to, co najbardziej niesamowite w prozie rosyjskiej. Klasyczni autorzy: Michaił Arcybaszew, Walery Briusow, Anton Czechow, Fiodor Dostojewski, Nikołaj Gogol, Władimir Titow, Michaił Lermontow, Nikołaj Leskow, Aleksandr Puszkin, Aleksy K. Tołstoj, Iwan Turgieniew; znakomici tłumacze: Irena Bajkowska, Natalia Gałczyńska, Paweł Hertz, Maria Leśniewska, Seweryn Pollak, René Śliwowski, Jerzy Wyszomirski. Jak pisze w posłowiu Maciej Płaza: „Rosyjskie opowieści niesamowite jak mało które utwory tego gatunku lubią być właśnie opowieściami; czytamy je, zwłaszcza te najwcześniejsze, głównie uchem, słyszymy, jak tętni w nich jeszcze żywioł ludowej ględźby. O czym zaś przez wieki ględziło się po futorach w okrutne zimowe noce, przy słabym świetle pieca i łojowej świeczki? […] Dwie były główne pokusy, które wiodły Rusina do złego: chciwość i żądza”.
I to jest świetna antologia. Cała klasyka w jednym miejscu - "Wił", "Rodzina wilkołaka", "Dama pikowa" i "Bobek" z tych najbardziej znanych. "Bajka o martwym ciele nie wiadomo do kogo przynależącym", "Siostry", "Czarny mnich" z tych najciekawszych. To jest naprawdę śmietanka rosyjskiej klasyki fantastycznej i chociaż znałam większość tych opowiadań, cieszę się, że mam w jednym tomie. Będę do tego wracać. A teraz muszę zapolować na niemal niedostępną już antologię francuską z tej serii. Francuzi nie są tak ciekawi w zakresie fantastyki, ale chcę ją mieć z pobudek kolekcjonerskich.
Fenomenalny zbiór, nawet jeżeli w istocie groza jest raczej natury egzystencjalnej niż fizyczno-horrorowej. Dodatkowo niezwykle dużo dały mi przedmowa i posłowie.
Chętnie sięgnę po pozostałe tomy z kolekcji, bo jest to według mnie ciekawe źródło nie tylko literatury grozy, ale i fantastyki, do której mam sentyment.
Na pierwszy rzut oka antologia rosyjskich opowiadań fantastycznych zapowiadała się na łakomy kąsek. Głośne nazwiska, rosyjska dusza i słowiański folkor. Czego chcieć więcej? Niestety poza tytułem niesamowitości w antologii tyle co kot napłakał. To mierne, szablonowe opowiastki sprawiające wrażenie wprawek w nauce pisania, a nie pełnoprawnych dzieł. Zawiodło wszystko. Pomysł, styl, klimat. Doprawdy lepiej przeczytać cokolwiek innego Puszkina, Dostojewskiego czy Czechowa niż poświęcać czas na opowiadania, które trudno zaszczycić choć słowem ujdzie.
,,Opowieści niesamowite z prozy rosyjskiej’’ to zbiór kilkunastu opowiadań mniej lub bardziej znanych autorów. Każda z nowel, choć na swój własny sposób unikatowa i nieprzeciętna, doskonale wpasowuje się w uniwersalną mozaikę literacką, która ze względów oczywistych, wzbudza całkiem słuszne poruszenie u odbiorcy. Zachwyca bowiem tutaj nie tylko pietyzm twórczy, lecz także mnogość oraz wyjątkowość poruszanych kwestii; począwszy od tych nadnaturalnych, dziwnych, fantastycznych i wyśnionych, skończywszy na poszukiwaniu logicznych wytłumaczeń wobec nich. Przekrój prezentowanych treści jest więc dość złożony, jednocześnie zaś stroni od tego, co aktualnie podsuwa nam popkultura. W znacznej większości tekstów na pierwszy plan wybija się kunszt słowa czy przemyślność kompozycji – osnute wokół atmosfery grozy i suspensu, charakteryzują się wspaniale sugestywną nastrojowością. Osadzone na tle natury budzą również skojarzenie z mrocznymi powidokami; idealnie oddają ich klimat, budują także właściwą dozę napięcia. Wiejski folklor, mieszczańskie kąty, przepastne salony bogatej socjety, malownicze krajobrazy, sienniki, izby, domostwa – wszystko to stanowi wyśmienitą podstawę do kreacji fabułek strasznych, niesamowitych. Przebija tutaj pewien nienachalny wdzięk i urok, a wniosek nasuwa się jednoznaczny - nie trzeba szczególnie zmyślnych środków, by skonstruować rzecz prawdziwie przerażającą: to w detalach, drobiazgach, kilku błyskotliwych zabiegach, skrywa się najwięcej. Wyrastające na kanwie rozkwitającego romantyzmu opowieści fantastyczne, sięgają po wielość różnorakich tematów, motywów, głębokich rozważań o wydźwięku filozoficznym. Obok ludowych wierzeń, postaci wyjętych rodem z legend i prastarych podań, magii, czarów, szatańskich obrządków, diabelskich pokus, erotyczno – morderczych ciągot, powstaje dociekliwe studium natury psychologicznej podejmujące próbę objaśnienia niemożliwego.
Bo jak inaczej usprawiedliwić widzialność mar, zjaw i duchów, jeśli nie uciec się do obłędu, na karb chwiejnego zdrowia umysłowego zrzucając winę? Jak nie doszukiwać się odpowiedzi w religii, w działaniach złej i dobrej mocy, w zakusach kosmatego czarta postępującego na szkodę i nieszczęście duszy ludzkiej? Jak nie próbować obracać w żart i groteskę, figli wybujałej wyobraźni? Rosyjscy twórcy rozmaicie aranżują swe utwory, wcielając weń wymyślne koncepty oraz krztynę osobistych przekonań; i niejednokrotnie to właśnie one, złożone lub nie, przesądzają o atrakcyjności danego dzieła.
opowiadanie „siostry” mocarne to jest dopiero prawdziwy horror - poniżej zamieszczam cytat dla zaprezentowania
„(…) kiedy dniem i nocą tłukłam głową o ścianę, kiedy godzinami leżałam na podłodze, pragnąc upaść jeszcze niżej, twarzą do ziemi. Kiedy nawiedzała cię chęć, by mnie dotykać, czyś myślał o tym, że rozpacz doprowadziła mnie niemal do szaleństwa? Żądałeś, bym się uśmiechała, pytałeś, czyżbym nie była szczęśliwa, czemu nie cieszę się tym, że jestem z tobą? I ulegając, przekształciłam się w automat. Nauczyłam się śmiać, kiedy pragnąłeś śmiechu, powtarzać słowa, które tyś mi podpowiadał. Wszystko, co było we mnie moje, osobiste – wyrwałeś mi. Opustoszyłeś moją duszę.
(…) Mówiłam sobie: przyjdzie do mnie, nieszczęśliwy, zadręczony, a ja o wszystkim zapomnę i będę dla niego wszystkim, czym zechce. Lecz tyś przychodził z ustami płonącymi od pocałunków innych, szukając we mnie tylko czegoś innego, czego nie dawały tamte, i żądałeś tylko jednego - abym była dekoracją w twoim życiu. A ja byłam u kresu sił, lecz mówiłam sobie jeszcze: to stanie się jutro... I tak niepostrzeżenie, sama nie wiem kiedy, wyciekły ostatnie krople, rozwiał się ostatni dym. Jestem jak pustynia. Jestem tylko cieniem. Cóż ci mogę dać?”
"To romantyzm odkrył w Rosji - podobnie jak w innych krajach - uroki fantastyki, puścił wodze niepohamowanej wyobraźni, kazał sięgnąć do skarbnicy ludowych wierzeń, by z nich czerpać natchnienie, niesamowite wątki i motywy".
"Opowieści niesamowite: groza i niesamowitość w prozie rosyjskiej XIX i początku XX w." to czternaście świetnych opowiadań rosyjskich autorów, które polecam każdemu. Sporo z nich ma cudowny, mroźny rosyjski klimat, który uwielbiam, podobnie jak inspiracje z ludowych wierzeń. A ilustracje - cudo!
Moim ulubionym opowiadaniem jest chyba "Wij" Mikołaja Gogola, opowiadający o pewnym filozofie, który został zobowiązany do czuwania przy trumnie młodej nieboszczki, jak się okazało - wiedźmy. Musiał on czuwać samotnie w cerkwi przy jej zwłokach, gdyż taka była jej wola. Jak to się skończyło - sprawdźcie sami.
W pierwszym opowiadaniu "Lafertowska makownica" Antoniego Pogorielskiego poznacie przodka Behemota, pomocnika Wolanda z "Mistrza i Małgorzaty" Bułhakowa. Tak, Arystarch Murłykin "kotopodobny konkurent" to z pewnością jego daleki krewny :)
Nie mogę również nie wspomnieć o "Damie pikowej" Puszkina i "Boboku" Dostojewskiego - wspaniałe opowiadania. Z resztą, mało które z tego zbioru nie zasługuje na pochwały.
A na koniec jeden z moich ulubionych cytatów z tego zbioru:
"Najmądrzejszy według mnie jest ten, kto choć raz na miesiąc sam siebie nazwie durniem - umiejętność dziś niespotykana. Dawniej dureń przynajmniej raz do roku miał się za durnia, a teraz z tym ani rusz. Tak to wszystko dziś pomieszali, że durnia od mądrego już nie odróżnisz. Naumyślnie tak zrobili.
Przypomniało mi się pewne hiszpańskie powiedzonko, kiedy Francuzi dwa wieki temu zbudowali u siebie pierwszy dom wariatów: "Zamknęli wszystkich swoich durniów w osobnym domu, żeby dowieść, że sami są mądrymi ludźmi." Faktycznie tym, że zamkniesz drugiego u czubków, nie dowiedziesz swego rozumu. "K. zwariował, to znaczy, że my teraz jesteśmy mądrzy." Nie, wcale jeszcze nie znaczy". Fiodor Dostojewski, "Bobok"
Dostojewski jak zwykle w formie. Całość bardzo polecam! 8/10
Puszkin, Gogol, Lermontow, Tołstoj, Dostojewski, Czechow, Turgieniew i kilku mniej znanych autorów. Żyjemy w 21 wieku, a żadna z tych krótkich form nie trąci archaizmem. A może i wręcz przeciwnie. Np. w przepełnionym naturalistycznie plastycznymi opisami opowiadaniu Arcybaszewa „Bajka starego prokuratora” pojawia się wątek kary śmierci, którą powinien wykonywać sam sędzia, skoro wydał taki wyrok. A współcześnie obowiązujące tu i ówdzie moratoria na jej wykonywanie ciągle raczej nie znajdują powszechnej akceptacji społecznej. Diabła i losu nie da się oszukać...