Velvicia nie żyje. Została zamordowana wraz z matką przez Edwarda Withmoore’a w ramach prezentacji siły. Dwadzieścia lat później ten sam człowiek planuje porwać jej bratanicę Maybeth, prawowitą następczynię arrayskiego tronu, aby zdobyć tereny, którymi włada. Wykorzystuje do tego swego syna Alexandra. Plan jest prosty, ale wymaga od księcia zbliżenia się do Maybeth. Książę ostatecznie decyduje, że nie pozwoli, by jego ojciec wykorzystał dziewczynę w tak okrutny sposób, i rozpoczyna podwójną grę. Resztka jego człowieczeństwa wyłania się zza kurtyny strachu i bezwzględności. Alexander postanawia położyć kres tyrańskim zapędom ojca.
Nie jest tak źle. Spodziewałam się, że będzie gorzej. Brakuje trochę głębi i większych emocji, żeby bardziej związać się z bohaterami, ale sprawdzę kolejny tom. Może tam coś się rozwinie 🤞🤞🤞
Byłam negatywnie nastawiona bo to książka z wattpada ale były w niej mądre słowa i historia też była BARDZO wciągająca. Mój zarzut co do niej to dawanie jednego rozdziału postaciom bardzo pobocznym jak Clementina i to na samym końcu żeby nwm kartek było więcej? Może ona będzie jeszcze w tomie 2 i dlatego, nie wiem ale mnie to zdenerwowało. Nie ma pożadku w rozdziałach nawet nie ma napisane o kim to rozdział. Po za tym sięgnę po następny tom bo mnie wciągnęła historia... Nie ma tu 2 tomu więc tu dam recenzję: Tak samo dobra jak tom 1. Podoba mi się otwarte zakończenie, chodź wiem,że pewnie nie będzie następnych tomów ale sama sobie wyobrażam jak by się to fajnie ułożyło gdyby był 3 tom. Zastanawia mnie co się stało z tym najmłodszym bliźniakiem. Bardzo bym chciała następny tom mimo tego,że to historia z wattpada!
Cała książka jest pięknie napisana, ale bardzo mało się w niej dzieje. Dosłownie w kilku punktach można wynotować całą fabułę, bo poza balem i pobytem Maybeth w pałacu Alexandra, nie wydarzyło się tam praktycznie nic więcej.
Na domiar złego, love story pomiędzy Maybeth i Alexandrem zaczęło się w ciągu jednego wieczoru, choć Maybeth od lat postrzegała go jako okrutnego i zadufanego w sobie.
Cały wątek z Henrym został zmarnowany. Był w nim potencjał, a autorka zapomniała o nim niemal przez całą książkę. A późniejsza scena, gdzie Maybeth myli go z Alexandrem? Przepraszam, ale to nie miało absolutnie żadnego sensu. ŻADNEGO.
Chciałam, aby ta historia mi się podobała, ale niestety...