Książki Richarda Pipes to w zasadzie klasyka, pokazująca jaką paranoją jest Rosja jak bardzo się historycznie i mentalnie różni od kultury Europejskiej jak wyglądało niszczenie innych księstw Ruskich jak np Nowogród, który był znacznie bardziej europejski niż będąca blisko kulturowo do Azji Moskwa i jej uzurpowania do wszelkiej ziemi na jakiej kiedykolwiek postawili stopę. Ten kraj istniał dzięki podbojom sąsiednich narodów i tak egzystowało imperium i nic się nie zmieniło.
Można powiedzieć, że cechą charakterystyczną zachodniej tradycji politycznej, odróżniającej ją od wszelkiej innej, jest istnienie sfery własności prywatnej, która nie podlega władzy publicznej. W społeczeństwach pierwotnych władza nad ludźmi łączyła się z władzą nad rzeczami, a rozdzielenie tych dwóch typów władzy wymagało złożonego procesu ewolucji praw oraz instytucji, który rozpoczął się w starożytnym Rzymie. Moja główna teza brzmi, że w Rosji ten rozdział władz dokonał się bardzo późno i w postaci bardzo niedoskonałej. Rosja należy par excellence do państw, które w socjologii i politologii określa się zwykle mianem patrymonialnych. W państwach tych władzę polityczną pojmuje się i sprawuje jako przedłużenie praw własności, a władca to zarówno suweren swojej dziedziny władzy, jak też jej właściciel. Trudności związane z utrzymaniem tego typu ustroju wobec coraz częstszych kontaktów i rywalizacji z Zachodem, rządzonym w inny sposób, wywoływały w Rosji stan ciągłego napięcia.
W Rosji starano się przede wszystkim wycisnąć z ziemi maksimum przy minimalnym nakładzie pracy i pieniędzy. Wszyscy marzyli, aby uwolnić się od pracy na roli: chłop niczego bardziej nie pragnął niż rzucić ziemię i zostać rzemieślnikiem, domokrążcą lub lichwiarzem; kupiec wiejski chciał być szlachcicem, a ten ostatni przenieść się do miasta albo przejść na służbę państwową. Przysłowiowy brak zakorzenienia Rosjan, ich „koczownicze” skłonności, na które zwracali uwagę zachodni podróżnicy przyzwyczajeni do ludzi pragnących zakorzenienia, czy to w ziemi czy w pozycji społecznej, miały swoje źródło w marnej kondycji rosyjskiego rolnictwa, które potrafiło zapewnić tylko podstawowe pożywienie.
Jednocześnie rozwój przemysłu pozbawił chłopa głównego źródła dodatkowego dochodu, zabierając mu rynek zbytu na wyroby chałupnicze. Taka była geneza osławionego „kryzysu agrarnego”, który wstrząsnął Rosją u schyłku caratu i przyczynił się do jego upadku.
Ocenia się, że w XVII i XVIII wieku ze środkowej Rosji wyemigrowało na południe ponad 2 miliony osadników, którzy kolonizowali najpierw zalesiony step, a potem step właściwy. W ciągu tych dwóch stuleci na Syberii osiedliło się około 400 000 osadników. Największa fala migracyjna nastąpiła po 1783 roku, kiedy Rosjanie anektowali Krym i ujarzmili jego mieszkańców, którzy przez stulecia najeżdżali Rosję. W XIX i na początku XX wieku 12–13 milionów Rosjan, w większości mieszkańców centralnych guberni, wyemigrowało na południe, a dalsze 4,5–5 milionów osiedliło się w południowej części Syberii i na stepach Azji Środkowej. Ten drugi proces pociągnął za sobą masowe wywłaszczanie i usuwanie Azjatów z ich rodowych pastwisk.
Romantyczni nacjonaliści, tak zwani słowianofile, uświadomili sobie wówczas, że wspólnota chłopska występuje tylko w Rosji, i zaczęli ją uważać za dowód, że narodowi rosyjskiemu, pozbawionemu rzekomo „burżuazyjnej” zachłanności na dobra doczesne, przeznaczone jest rozwiązać społeczne problemy ludzkości. Haxthausen spopularyzował ten pogląd w swojej książce z 1847 roku.
Choć historycy rosyjscy chętnie nazywają te wojny obronnymi, zazwyczaj ich przyczyną była rosyjska presja kolonizacyjna. Na zachodzie, gdzie Rosja graniczyła z Polakami, Litwinami, Szwedami i Niemcami, sytuacja była nieco spokojniejsza, ale nawet tu, we wspomnianym okresie, co dwa lata toczyła się jakaś wojna. Czasami to sąsiedzi z zachodu parli na wschód; innymi razem Rosjanie przejmowali inicjatywę, starając się zdobyć dostęp do portów lub do urodzajnych ziem Rzeczypospolitej. Organizacja wojskowa była więc koniecznością, bo bez niej nie byłoby kolonizacji, tak ważnej dla ekonomicznego przetrwania kraju.
Można by więc oczekiwać, że już u zarania dziejów powstanie w Rosji reżim biurokratyczny w typie „despotycznym” czy „azjatyckim”. Logika stanu rzeczy rzeczywiście popychała Rosję w tym kierunku, ale z różnych powodów jej rozwój polityczny poszedł nieco innym torem. Typowa „orientalna despotia” powstawała nie ze względów militarnych, ale w celu organizacji centralnego systemu gromadzenia i rozdziału wody do nawadniania pól. Tak zrodził się, jak to nazwał Karl Wittfogel, „agrodespotyzm” wspólny dla dużej części Azji i Ameryki Środkowej[15].
W Elements of Law Hobbes dzieli ustroje na dwa zasadnicze typy: rzeczpospolitą, stworzoną na mocy wzajemnej ugody w celu obrony przed wrogami zewnętrznymi, oraz dominium, czyli „monarchię patrymonialną” powstałą w wyniku podbojów i podporządkowania się „napastnikowi z obawy przed śmiercią”
Nie cała danina nałożona na ludność tubylczą szła na utrzymanie tych garnizonów. Jej najcenniejsza część była przeznaczona na eksport na odległe rynki, a ponieważ szlaki handlowe były niebezpieczne, Normanowie zbudowali wzdłuż nich łańcuch warownych grodów. Proces ten, rozpoczęty około 800 roku n.e., kiedy nad jeziorem Ładoga powstały pierwsze skandynawskie osiedla, został zakończony około 882 roku, gdy książę Helgi (Oleg) zjednoczył pod swoim berłem dwa punkty węzłowe „szlaku greckiego”, Holmgard (Nowogród) i Könugard (Kijów). Ten ostatni stał się siedzibą centrali handlowej. Wybrano go dlatego, że transport towarów aż do tego miasta nie nastręczał trudności, gdyż w owym czasie Normanowie całkowicie panowali nad zachodnią Rusią. Dopiero następny odcinek, z Kijowa nad Morze Czarne, był bardziej niebezpieczny, ponieważ tu roiło się od koczowników trudniących się łupiestwem.
Tak oto, niemal jako produkt uboczny handlu międzynarodowego między dwoma obcymi ludami, Normanami i Grekami, powstało pierwsze państwo wschodniosłowiańskie. Suwerenną władzę nad warownymi grodami i otaczającymi je ziemiami objęła dynastia chlubiąca się pochodzeniem od na wpół legendarnego księcia skandynawskiego o imieniu Hroerekr, czyli Roderick (Riurik w kronikach ruskich). Głowa tej dynastii, wielki książę, urzędował w Kijowie, podczas gdy jego synowie, krewni i najważniejsi wojowie zarządzali prowincjonalnymi miastami.
Normanowie kijowscy zeslawizowali się w połowie XI wieku, czyli mniej więcej wtedy, gdy Normanowie we Francji ulegli galicyzacji. Ważnym czynnikiem asymilacji było przejście na prawosławie, czego skutkiem stało się między innymi przyjęcie języka staro-cerkiewno-słowiańskiego, stworzonego przez misjonarzy bizantyńskich. Używanie tego języka we wszystkich dokumentach pisanych, świeckich i kościelnych, przyczyniło się znacznie do zatracenia przez normańską elitę tożsamości etnicznej. Innym czynnikiem asymilacji były małżeństwa ze słowiańskimi kobietami i stopniowe przenikanie rodzimych wojów do niegdyś czysto skandynawskich drużyn.
W bizantyńskich, zachodnich i arabskich źródłach z IX i X wieku słowo „Ruś” zawsze oznaczało ludzi pochodzenia skandynawskiego.
Wszystkie te fakty zasługują na podkreślenie, ponieważ w ostatnich dwustu latach bogoojczyźniani historycy rosyjscy uważali za swój obowiązek zaprzeczać temu, co postronni uznają za bezsporne, a mianowicie że to ludzie pochodzenia skandynawskiego założyli państwo kijowskie i pierwsi zwali się „Rusinami”. Pochodzenie nazwy Ruś nie jest jednak pewne. Wskazuje się na Roslagen, szwedzkie wybrzeże na północ od Sztokholmu; jego mieszkańcy do dziś zwą się Rospiggar (wymawiane Ruspiggar). Innym źródłem mogą być nordyckie nazwy Ropsmenn albo Ropskarlar, oznaczające „sterników”.
Życie na Rusi stało się bardzo brutalne; widać to choćby po mongolskim lub turecko-tatarskim pochodzeniu wielu słów rosyjskich dotyczących karania, takich jak kandały i kajdały (kajdany), nagajka (rodzaj bata) i kabała (niewola). Kara śmierci, nieznana zbiorom praw Rusi Kijowskiej, przyszła z Mongołami. W tym okresie szerokie rzesze dowiedziały się po raz pierwszy, czym jest państwo; że jest samowolne, stosuje przemoc, że zabiera, co wpadnie mu w ręce i nie daje nic w zamian i że trzeba mu być posłusznym, ponieważ jest silne. Tak przygotowany został grunt pod osobliwy typ władzy politycznej, łączącej pierwiastki rodzime i mongolskie; powstał on w Moskwie, gdy panowanie Złotej Ordy nad Rusią zaczęło słabnąć.
Gdyby Ruś przypominała Chiny i Persję, Mongołowie z pewnością przejęliby nad nią bezpośrednią władzę. Ale ponieważ była biedna i prymitywna, woleli zostać na swoim stepie z jego znakomitymi pastwiskami i zyskownymi szlakami handlowymi.
Z początku patrymonialne roszczenia książąt były ograniczone do miast i ziem, które albo odziedziczyli, albo osobiście nabyli. Ale od połowy XV wieku, kiedy władza książąt moskiewskich wzrosła i zaczęli oni jawnie aspirować do ogólnoruskiego zwierzchnictwa, zgłosili pretensje do wszystkich ziem ruskich. „Do naszej ojcowizny należą nie tylko te miasta i ziemie, które dziś są nasze – oświadczyli kiedyś Litwinom posłowie Iwana III. – Wszystkie ziemie ruskie, Kijów i Smoleńsk, i inne miasta, które [wielki książę litewski] dzierży teraz na ziemi litewskiej, one również z woli Boga, od prawieków, są naszą wotcziną [odziedziczoną] po przodkach”[5]. Najeżdżając Inflanty, które nigdy nie należały do Rusi Kijowskiej, Iwan IV nie zawahał się ich również nazwać wotcziną.
Upowszechnienie się znajomości prawa rzymskiego w XII wieku przyczyniło się do teoretycznego uzasadnienia wspomnianego rozróżnienia. W swoich Sześciu księgach o Rzeczypospolitej (1576–1586) Jean Bodin, twórca nowożytnego pojęcia suwerenności, wyodrębnił oprócz dwóch tradycyjnych typów władzy sprawowanej przez jednego człowieka, monarchicznej i tyrańskiej, trzeci, który nazwał władzą „senioralną”. Jego zdaniem ten typ monarchii powstał wskutek podbojów zbrojnych. Cechą charakterystyczną owej monarchie seigneuriale było to, że „książę jest panem dóbr i osób swoich poddanych... rządząc nimi, tak jak głowa rodziny rządzi swymi niewolnikami”. Bodin dodawał, że w Europie istnieją tylko dwie takie monarchie – jedną jest Turcja, drugą Moskwa – ale w Azji i Afryce są one powszechne. Uważał, że w Europie Zachodniej ludzie nie zgodziliby się na taki rodzaj rządów
Thomas Smith, szesnastowieczny konstytucjonalista angielski, trafnie zauważył, że władza suwerenna powstała z zespolenia króla i narodu podczas obrad parlamentu. W Rosji administracja państwowa powstała nie dlatego, iż uznano, że książę i państwo są czymś różnym od siebie, wymagają więc odrębnych instytucji, ale dlatego, że dwór księcia nie radził już sobie z nawałem spraw.
Dopiero w 1785 roku, za panowania Katarzyny II, właściciele ziemscy otrzymali jednoznaczny tytuł prawny do swoich posiadłości i w Rosji znów pojawiła się prywatna własność ziemi. Trudno się więc dziwić, że różnicę między dobrami króla a dobrami Korony, uważaną we Francji za oczywistą już od końca średniowiecza, zaczęto dostrzegać w Rosji bardzo późno:
Władca moskiewski, w charakterze wotczinnika, czyli seniora całej Rosji, traktował królestwo tak, jak jego przodkowie traktowali swoje prywatne włości. Idea państwa pojawiła się w Rosji dopiero około połowy XVII wieku i nawet potem rozumiano ją po swojemu. A ponieważ nie było pojęcia państwa, nie znano również jego logicznej konsekwencji, społeczeństwa
Po 1453 roku duchowieństwo greckie i ruskie zrobiło wszystko, aby książę moskiewski stał się defensor fidei, obrońcą wiary, odpowiedzialnym za wszystkich prawosławnych chrześcijan. Jednym z punktów kulminacyjnych tego procesu był sobór z 1561 roku, który załączył do swoich uchwał list patriarchy Konstantynopola nazywającego Iwana IV „cesarzem i seniorem [car’ i gosudar’, czyli imperator et dominus] prawosławnych chrześcijan na całym świecie”
Iwan III był pierwszym władcą ruskim, który od czasu do czasu określał się mianem cara, jak wcześniej nazywano wyłącznie cesarza bizantyńskiego, a od 1265 roku chana Złotej Ordy. Poślubiwszy bratanicę ostatniego cesarza bizantyńskiego, posługiwał się też herbem imperialnym – dwugłowym orłem. Syn Iwana, Wasyl III, jeszcze częściej nazywał się carem, a jego wnuk, Iwan IV, w 1547 roku postanowił, że władca rosyjski będzie odtąd nosić tytuł „cara całej Rosji” (car’ wsieja Rossii).
Rosjanie są bardzo drażliwi na punkcie wpływów mongolskich i łatwo się obrażają na wszelkie przypuszczenia, że ich kultura w jakikolwiek sposób została ukształtowana przez Orient, a zwłaszcza przez władzę orientalną, którą pamięta się przede wszystkim z przerażających okrucieństw i niszczenia wspaniałych ośrodków kultury. Mimo to sprawy nie da się pominąć; z nielicznymi wyjątkami historycy rosyjscy przyznają, że Mongołowie mieli doniosły, a nawet decydujący wpływ na ukształtowanie się moskiewskiej państwowości.
Ale chyba największe znaczenie miało to, że Rosjanie nauczyli się od Mongołów takiej koncepcji polityki, w której funkcje państwa sprowadzały się do poboru daniny (lub podatków), utrzymywania porządku i zapewnienia bezpieczeństwa, ale w której całkowicie brakowało poczucia odpowiedzialności za dobro publiczne.
Moskwa przejęła wiele mongolskich instytucji. Ponieważ księstwo udzielne, z którego powstało państwo moskiewskie, było nastawione na gromadzenie dóbr i pozbawione wykształconych instytucji politycznych, Rosjanie chętnie zapożyczali od Mongołów to, czego sami nie mieli, czyli centralne instytucje fiskalne, system łączności i narzędzia represji.
Grigorij Kotoszychin, urzędnik moskiewskiego resortu spraw zagranicznych, który uciekł do Szwecji i spisał tam w latach 1666–1667 bezcenną relację o państwie moskiewskim, rozpoczął swe dzieło od twierdzenia, że Iwan IV został „carem i wielkim księciem całej Rusi” w chwili, gdy podbił Kazań, Astrachań i Syberię[22]. Tytuł „Białego Cara” (Biełyj Car), używany czasem przez władców rosyjskich w XVI wieku, nawiązuje zapewne do „Białej Kości”, rodu potomków Czyngis-chana i może być jeszcze jednym symbolem związków z mongolską dynastią panującą.
Nowogród musiał się więc ukorzyć i wyrzec swoich swobód. Przystał na zniesienie wszystkich instytucji samorządowych, włącznie z wiecem: dzwon, którego bicie od stuleci wzywało ludzi na obrady, zdemontowano i wywieziono do Moskwy. Likwidując wiec, Iwan III postępował dokładnie tak jak Mongołowie przed dwustu laty. Jedynym ustępstwem, które uzyskano od nowego władcy, była obietnica, że Nowogrodzianie nie będą musieli służyć poza ziemią nowogrodzką. Przywilej ten był łaską, a nie prawem, i szybko został cofnięty.
Nowogrodzkie swobody znoszono więc jedną po drugiej, a rodziny, którym miasto zawdzięczało wielkość, zabijano lub wysiedlano. W 1494 roku, pod pretekstem zamordowania rosyjskiego kupca w hanzeatyckim mieście Rewel, Moskwa zamknęła skład Hanzy w Nowogrodzie, aresztowała jego pracowników i skonfiskowała towary. Posunięcie to pogorszyło nie tylko sytuację ekonomiczną Nowogrodu, ale również Hanzy. I tak to trwało do 1570 roku, kiedy Iwan IV w przypływie szału kazał zrównać Nowogród z ziemią; masakra jego mieszkańców trwała tygodniami. Nowogród już się po tym nie podźwignął i na zawsze pozostał niewielkim, prowincjonalnym miastem.
W czasach nowożytnych większość bogactw na Zachodzie stopniowo skupiło w swoich rękach społeczeństwo, zyskując potężne narzędzie w razie konfliktu z Koroną; w Rosji tymczasem Korona niejako wywłaszczyła społeczeństwo. Posiadłszy absolutną władzę polityczną i niemal wszystkie zasoby produkcyjne kraju, monarchia moskiewska stała się hegemonem.
W przeciwieństwie do niewolników w świecie starożytnym czy też w Ameryce moskiewski chłop poddany nie był helotą wśród obywateli – niewolnikiem żyjącym wśród ludzi wolnych. Był częścią systemu społecznego, który nikomu nie pozwalał dysponować swobodnie swoim czasem ani mieniem.
Dlatego Dumę należy uważać nie tyle za przeciwwagę dla władzy królewskiej, ile za jej instrumentarium; za protogabinet, a nie protoparlament.
Policyjna mentalność odcisnęła tak głębokie piętno na aparacie państwowym i ludności kraju, że późniejsze próby jej wyrugowania przez oświeconych władców, takich jak Katarzyna II, dały marne wyniki.
Doświadczenie mówiło, że Rosjanie, którzy zetknęli się z obcymi zwyczajami, nie kwapią się, żeby wracać do ojczyzny. „Rosjanom nie wolno służyć razem z ludźmi króla [Polski], bo ci ich omamią – uważał Iwan Golicyn w XVII wieku. – Po jednym lecie spędzonym z nimi na służbie następnego lata nie zostanie nam nawet połowa lepszych ludzi – nie tylko bojarów, z których pozostaną tylko za starzy do służby i ci, co nie chcą [zostać za granicą] – ale i z biedaków ani jeden człek nie zostanie”. Nigdy nie zapomniano, że z kilkunastu młodych dworian, których Borys Godunow posłał na studia do Anglii, Francji i Niemiec, nie wrócił ani jeden.
Coraz częstsze kontakty z Zachodem uświadomiły władcom Rosji, że ich siła jest bardziej pozorna niż rzeczywista; system, w którym Korona posiadała wszystko lub wszystkim rządziła, bardzo ograniczał jej możliwości, ponieważ pozbawiał ją poparcia swobodnie działającego społeczeństwa. Wobec tego zaczęto ostrożnie dokonywać zmian w systemie. Początkowo zamierzano przeszczepić na rodzimy grunt konkretne rozwiązania zachodnie i cieszyć się tym, co najlepsze w obu systemach. „Potrzebujemy Europy na kilka dziesięcioleci, a potem musimy odwrócić się do niej plecami” – zwierzył się Piotr Wielki
Tu tkwiło główne źródło napięć, którymi charakteryzują się dzieje Rosji po śmierci Piotra Wielkiego. Dawny system, który mimo wszystkich wad był przynajmniej spójny, zastąpiono czymś w połowie starym, w połowie nowym. Władcy Rosji stopniowo tracili władzę, którą kiedyś posiadali, ale nie przyczyniło się to do powstania liberalnego i demokratycznego ustroju, z którego zalet mogliby korzystać.
Ewolucja od liberalizmu do konserwatyzmu – którą przeszło tylu monarchów rosyjskich (Katarzyna II, Aleksander I i Aleksander II) – nie wynikała z braku autentycznego pragnienia reform, ale ze świadomości, która narastała w tych władcach wraz z doświadczeniem, że nie są po prostu w stanie prowadzić swego imperium tam, dokąd chcą, i że mogą jedynie zapobiec zsunięciu się go w otchłań chaosu.
Ponieważ nowe podboje zawsze da się uzasadnić koniecznością obrony starych – jest to klasyczny argument wszystkich imperialistów – wyjaśnienia tego rodzaju można spokojnie odrzucić: ich logiczną konsekwencją jest panowanie nad światem, bo tylko wtedy państwo nie będzie narażone na żadne zewnętrzne niebezpieczeństwa