Pakując paszport i słomkowy kapelusz, pamiętaj, że…
śmierć nie bierze urlopu.
Rozgwieżdżone niebo nad Madagaskarem, na huśtawce czwórka przyjaciół – Karolina, Radek, Marzena i Bartek. Nagle słyszą trzask – belka łamie się pod ciężarem wczasowiczów. Do Polski wrócą już we trójkę.
„Nic się nie martw, wszystko jest ok, świetnie się bawię i żadna krzywda mi się nie dzieje” – pisał Bruno do swojej mamy Aliny w mailu wysłanym z Doliny Parwati. Młody mężczyzna zaginął siedem lat temu. I podobnie jak w przypadku innych zniknięć na tym terenie – nie ma absolutnie żadnych świadków. Czy ta indyjska dolina słusznie nazywana jest Doliną Cieni?
Danuta i Marek zaginęli w wąwozie Samaria. Polaków dałoby się odnaleźć szybciej, gdyby pilot wycieczki od razu zgłosił ich zaginięcie i wraz z rezydentem z hotelu nie składał fałszywych zeznań. Po śmierci rodzeństwa opiekunowie turystów nadal zatrudnieni byli w biurze podróży.
Poznaj trzynaście historii o śmierci, kalectwie, nieuczciwych biurach podróży, leniwych rezydentach i bezradnych konsulach.
Rajskie plaże, open bar, muśnięte słońcem ciała, niezapomniane przygody
– z tym kojarzą nam się wakacje.
Może należy łączyć je także z niebezpieczeństwem i śmiercią?
Zaleta: mimo trudnego tematu szybko i łatwo się czyta, nietypowy temat Wada: zebranie kilku historii trochę bez większego komentarza, nierówny poziom reportaży / wywiadów
Książka okazała się być taka, jakiej się spodziewałam - przeciętna. Choć temat jest interesujący i dający do myślenia - szczególnie jeśli planujemy zagraniczny wyjazd, realizacja pozostawia wiele do życzenia.
Z racji gazetowo-śniadaniówkowego stylu czyta się ją szybko. Same historie zdają się z kolei być wybrane przypadkowo - wbrew tytułowi przytoczono w książce również przykład wypadku, który nie był śmiertelny, jak i nierozwiązanych zaginięć (w których nie możemy więc stwierdzić, czy doszło do zgonu). Jeden z rodziałów, choć niezwykle ciekawy ze względu na opis skomplikowanego zabiegu medycznego, pasuje do pozostałych jak kwiatek do kożucha. O dysproporcji między opisywanymi historiami i braku ich pogłębionej analizy już nie wspomnę.
Często podróżujesz za granicę? Sam? Z rodziną? A może czasem po prostu pojedziesz do miasteczka obok, aby wypocząć nad jeziorem i się zresetować? Niestety, ale nie mam dla ciebie dobrych wieści - śmierć nie robi sobie wolnego, nieważne gdzie i z kim jesteś. Książkę powinien przeczytać każdy, bez wyjątku. Troszczmy się o siebie, dbajmy o odpowiednie zabezpieczenie naszego losu, jakkolwiek strasznie i niewyobrażalnie to brzmi. Wykup to droższe ubezpieczenie, zapłać te 100 zł więcej - może uratowac to życie tobie i twoim bliskim.
ej szczerze jak dla mnie ultra wciągająca, faktycznie każdy reportaż o czymś innym ale ja to odczytuje na plus, bo ciągle coś się działo. momentami przerażające historie, ale wszystkie są dość świeże, a ich głównymi bohaterami są polacy. jak się choć trochę lubi tematykę kryminalną to raczej to też siądzie.
Ta książka powinna nosić tytuł: „Konsul jest na urlopie”. Nie jest to wybitny reportaż. Dużo poniżej średniej. Wniosek jest jednak jeden: kupujcie ubezpieczenia na wakacje 😅
Historie przytoczone w książce są naprawdę … trudne do słuchania (audiobook). Smutne, przerażające ale też niewyobrażalne czasami. Myślę że to ważna pozycja z którą każdy powinien się zapoznać aby nie popełnić błędów związanych z zabezpieczeniem finansowym podczas wycieczek. Jeśli ktoś nie chce przytłaczać się historiami wypadków i tragicznych wydarzeń.. polecam choć przeczytać dwa ostatnie rozdziały, w których jest sporo wskazówek dotyczących ubezpieczeń oraz mechanizmów jakimi kierują się biura podróży. Lepiej być świadomym niż „mądrym po szkodzie”.
Ciekawa i ważna pozycja, skłaniająca do myślenia i utwierdzająca, że na ubezpieczeniu nie oszczędzamy. Ale nie róbcie tego błędu co ja i nie czytajcie w okresie wakacyjnym jako „lekki reportaż” XD
Nie miałam zupełnie żadnych oczekiwań wobec tej książki - za co jestem sobie wdzięczna. Nie wiedziałam, czego konkretnie spodziewać się po książce o takiej tematyce, ale wciągnęła mnie niesamowicie, za co ogromny plus. Jako osoba często podróżująca na pewno zdałam sobie sprawę, jak zupełnie nieodpowiedzialnie podeszłam do kwestii bezpieczeństwa na wakacjach, bo nie raz znalazłam się w sytuacjach zagrażających życiu i oprócz stresu i strachu za dużo z nich nie wyciągnęłam. Dużo osób w recenzjach zarzuca dużą rozbieżność jeśli chodzi, o opisanie konkretnych przypadków, z czym niestety się zgadzam. Rozumiem, że autorzy chcieli zawrzeć jak najwięcej informacji, których być może czasem im brakowało, ale jeśli zdecydowali się na rozległą analizę i komentarz po jednej sprawie - powinno tak być w przypadku każdej kolejnej. Na duży plus rozmowa z osobami, które przewijały się w historiach - czyli jak od drugiej strony wygląda praca biur podróży, ubezpieczalni. Najwięcej pomimo wszystko dla siebie wyniosłam z tej pozycji o tym, jak ludzie potrafią być okrutni, bo nie raz zeszkliły mi się oczy. Czas mija, ludzie zapominają, życie płynie dalej. Jednak rodziny ofiar nie powrócą już do wcześniejszego życia. Dodatkowo ta straszna znieczulica i multum ludzi, które do dzisiaj żyją bez konsekwencji swoich czynów jest dla mnie niewyobrażalne. Na koniec dodam, że świat jest piękny, ale też wyjeżdżając poza granice naszego kraju, oprócz sprawdzenia waluty, pogody i atrakcji - warto przyjrzeć się bezpieczeństwu, moralności, wartości i mentalności mieszkańców. Ważna i potrzebna książka.
W sumie to po co komu te wakacje... A tak na poważnie, książka naprawdę potrzebna, by uświadamiać ludzi o czyhających na każdym kroku niebezpieczeństwach. Poruszone przez autorkę historie, pokazują nam, jak, tak naprawdę jeden, malutki czynnik, potrafił wpłynąć na tragiczne zakończenie sprawy, bądź moment nieuwagi doprowadzał do przykrych konsekwencji. Na duży plus mogę zaliczyć wplecione na końcu, krótkie wywiady. Jedyne co mogę zaliczyć za minus, to sposób prowadzenia narracji. Nie przypadł mi on do gustu. Był dla mnie momentami zbyt "luźny" i odbierał, jak dla mnie, powagę przedstawionych tragedii. Mimo tego, polecam zapoznać się z tą pozycją. Człowiek czasami nie zdaje sobie sprawy, jak szybko jego wymarzony odpoczynek, może przerodzić się w koszmar, a przecież mógł trochę więcej poczytać, popytać, wykupić to droższe ubezpieczenie czy przygotować z tyłu głowy awaryjny plan, który w razie tragedii, mógłby uratować nam nawet i życie...
Bardzo fajna i ciekawa pozycja. Jedyny minus to nierówność wśród historii- jedne są lepsze, innie gorsze. Całość wypada bardzo dobrze. Wciągnęłam się od pierwszych stron i nie mogłam się oderwać.
Szybko się czyta. Trochę w stylu tabloidu, jakbym czytała zbiór felietonów. Raczej nie wstrząsająca, ale ku przestrodze. Jeden wniosek: zawsze kupować ubezpieczenie!
Świetny początek, który szokuje i porusza emocjonalnie. Niestety z czasem odbiorca uodparnia się na tragiczne historie. Mimo to płynie się szybko przez całość.
Miejmy nadzieję książka ta podniesie odrobinę świadomości ludzi jak ważne są dobre ubezpieczenia na jakichkolwiek wyjazdach poza granice. Głównie odnoszę się tu do pierwszej historii - Pomijając horror jakim są wszystkie opisane tu przypadki, to chciałabym zwrócić uwagę na to jak ludzie oczekują wiele od innych przy czym od siebie nie. Podstawowy błąd - brak ubezpieczenia tutaj po prostu kropka, co stanowiło drastyczną część opisanych przypadków. Oczekiwania względem wszystkich dookoła - że obcokrajowcy będą mówili językami nam znanymi, albo ze rezydent/menager hotelu będą mówić i będą dostępni 24h, że biuro podróży poinformuje o wszystkich warunkach bytowania na destynacji jak np słaby dostęp do opieki medycznej, konieczność transportu medycznego na duże odległości - na Boga czego się spodziewają będąc na drugim końcu świata, bliżej czy dalej od starego kontynentu, który przyzwyczaił nas do tego wszystkiego w zasięgu ręki i tu jest odpowiedź - właśnie nie spodziewaj się konieczności posiadania takiej wiedzy. Tym samym może i ktoś coś wspominał, może gdzieś czytaliśmy, ale czy przywiązaliśmy do tego uwagę? Nie. Jest wiele aspektów które biura podróży mogły by robić lepiej, ale ludzie nie mogą oczekiwać, że w związku z tym że zapłacili pośrednikowi usług hotelarski i przewoźniczych to będą prowadzeni za rękę. Ciekawe jest dlaczego tylko jedno biuro wymienione jest z nazwy 🤔 nie są to przecież historie tylko od jednego pośrednika. Książka ta w najbardziej obrazowy sposób pokazuje jak ważny jest aspekt świadomego podróżowania.
Książka, moim zdaniem, mocno nierówna jeśli chodzi o styl i dobór prezentowanych historii. Część przypadków daje do myślenia - np. przypadek śmierci z powodu wyjazdu do miejsca o utrudnionym dostępie do pomocy medycznej - ale część mogłaby wydarzyć się również na miejscu w Polsce i fakt przebywania za granicą nie pokazuje żadnej nowej perspektywy. Oczywiście, przekaz o tym, żeby uważać na siebie, ubezpieczać się i nie tracić głowy na wakacjach jest szlachetny, ale wykonanie budzi już moje wątpliwości. Książka napisana jest językiem pełnym sensacji, a tym samym tworzy z realnych tragedii przedziwną odmianę true crime, dostarczając raczej dreszczyku emocji z czyjegoś cierpienia niż pochylenia się nad problemem z reporterską rzetelnością. Rozstrzał omawianych historii uważam za nielogiczny, a książka dała mi wrażenie pobieżności - od bohaterskiego Polaka ratującego tonące dzieci, przez mężczyznę, który z wakacji nie wrócił, został za to dawcą twarzy w Turcji, aż po staruszkę porzuconą przez organizatorów pielgrzymki w obcym kraju. W moim odczuciu dużo sensacji, mało reportażu, mało empatii, brak myśli przewodniej.
Mój odbiór książki dobił ostatni rozdział, bowiem po wielu stronach ludzkich tragedii dostajemy poradnik, jak nie dać się oszukać biurom podróży i zawalczyć o pokój z widokiem na morze... Tak.
Dwie gwiazdki daję ze względu na kilka trafnych uwag dotyczących bezpieczeństwa na wakacjach (np. wspomniane miejsca z trudno dostępną pomocą medyczną).
nie mam za wielu przeczytanych reportaży na koncie ale ten był zdecydowanie najlepszym. sięgnęłam po niego ze względu na poprzednie książki współautorki które były napisane bardzo metorycznie ale bez wypranych z emocji ofiar zdań. to samo dostajemy tutaj. każdą historie czytałam z zaciekawieniem i przerażeniem jaki będzie jej finał a mimo to nie były one pozbawione dat, przypisów, nazwisk czy innych istotnych faktów. zdecydowanie najbardziej porwała mnie opowieść o zaginionym w indiach brunonie, natomiast najmniej krótki segment o zaginionych na pielgrzymce i zamordowanych na pielgrzymce kobietach. po przeczytaniu zdecydowanie wykupuje dodatkowe ubezpiecznie i uważam na rezydentów.
edit: zebranie zupełnie innych historii, niełączących się zazwyczaj ze sobą było dla mnie plusem ale zgadzam się z innymi opiniami na temat książki ze nie zawsze oddawać ona tytuł.
Na pewno o niebo lepsze niż "Seksualne życie Polaków", którego nie zdzierżyłam. Sam pomysł ciekawy i niektóre rozdziały bardzo interesujące (zwłaszcza te wątki, jak sobie poradzić w takiej sytuacji, jakie problemy się pojawiają itp.). Natomiast nie bardzo rozumiem dobór tematów, bo po co po raz kolejny wałkować sprawę Magdaleny Żuk, Kazimiery Zaremby, czy dziewczyny zabitej w Izraelu, zwłaszcza, że nie są poruszane pod innym kątem niż zwykle. No i trochę zabawne, że w jednym rozdziale jest mowa o anonomizacji ze względu na dobro rodziny, a zgadza się kraj, miejscowość, a nawet zajęcie, więc znalezienie tej sprawy zajmuje dosłownie chwilę.
Sama nie wiem jak oceniać tą książkę. Nie jest zła, ale ma denerwującą narrację i brak jej jakiejś większej spójności. W zasadzie głównym przesłaniem tej książki jest to, że należy się ubezpieczać przed wyjazdem na urlop. I to porządnie, w dobrej firmie.
Opisane historie są w większości dość przygnębiające. Ale nie zaskakują jakoś specjalnie. Większość historii jest o przypadkowej śmierci na wakacjach, ale pojawiają się też lekkie odchylenia od tego - samobójstwo i śmierć człowieka, który pojechał do pracy, a nie na urlop. Czy ta ostatnia historia była tu potrzeba? Nie wiem.
Słaba książka, tytuł mocno click-baitowy, bo nie odzwierciedla dobrze przedstawionych w książce historii. Wygląda na to, że był pomysł na książkę i usilne wynajdowanie historii, które tu będą pasować. Niektóre zdecydowanie nie pasują, inne typowo 'all-inclusive' są opisami wyjątkowo pechowych zdarzeń, które przypadkowo stały się na wakacjach, ale mogły - zupełnie wszędzie. Wiele historii z książki jest powszechnie znanych. A ogólna teza? Że trzeba mieć dobre ubezpieczenie wyjeżdżając za granicę. W zasadzie tak można podsumować książkę.
Bardzo ciekawa i dobrze napisana pozycja, pozwalająca przekonać się o tym, że nawet na wakacjach może czychać na nas śmierć i niebezpieczeństwo. Czytało się szybko i przyjemnie, jeśli w ogóle można powiedzieć coś takiego o książce poruszającej tak trudne i smutne tematy. Jedyne do czego mogę się przyczepić to zbyt duże skupienie się na tym, jak bardzo zawinił hotel, ubezpieczyciel itp. Wielu nieszczęść można by uniknąć gdyby ofiary przykładały większą uwagę do tego co robią, z kim idą etc. Ten temat w większości historii został jednak pominięty....
Napisane przeciętnym językiem, niektóre historie bardzo streszczone, inne opisane naprawdę ciekawie. Są różnorodne i jest to dla mnie plus, aczkolwiek na pewno pozbyłabym się że spisu treści tej o przeszczepie twarzy - średnio pasowała mi do calego zamyslu książki. Dla fanów podcastów kryminalnych ta pozycja w formie audiobooka wypada dość przyjemnie 😉
Pierwsze kilka opowieści dość ciekawych. Później robi się może nie nudno, bo ludzkie losy i tragedie trudno rozpatrywać w kategoriach nudny-nienudny, ale bardzo płytko ze słabym researchem. Jeśli ktoś po lekturze tej książki zdecyduje się wykupić wyższe ubezpieczenie, to spełniła swoje zadanie. I tyle wystarczy.