What do you think?
Rate this book


408 pages, Paperback
First published January 1, 2005
"Chodząc codziennie nad rzekę Sołę, zaprzyjaźniłem się z pewnym niedorozwiniętym umysłowo chłopcem, nieco starszym ode mnie. Miał może
jedenaście lat, a na imię Aleks, ale wszyscy nazywali go Aleks „Bocian”. (…) Aleks godzinami, a czasem nawet całymi dniami, siedział nad Sołą i patrzył w niebo, obserwując ptaki. Było to jego główne zajęcie. Rzadko kiedy coś mówił, a jeśli już się odezwał, to były to niezrozumiałe i nie powiązane ze sobą słowa lub zdania.
(…)
Pewnego dnia Aleks nagle odwrócił się do mnie, wskazał ręką na drugą stronę rzeki i zupełnie normalnym głosem powiedział:
- Tam, na Zasolu, Niemcy wybudują kominy i spalą wszystkie dzieci Abrahama.
(…)
- Skąd o tym wiesz? - spytałem z trwogą.
- Ptaki... Ptaki mi o tym powiedziały (…)"
(str. 56-57)
"To samo mówił nam też nauczyciel fizyki na tajnych kursach, tylko wyrażał to w inny sposób. Twierdził, że człowiek zawsze się uczy.
- Może to robić świadomie, tak jak my teraz, lub nieświadomie, to znaczy uczyć się, żyjąc. Tak właśnie człowiek daje dowód, że jest istotą myślącą. Niestety, czas, który mamy do dyspozycji, stał się tak niepewny, że wy, młodzi adepci sztuki myślenia, musicie bardzo szybko wchłonąć to, na co inni mają wiele lat. Nie ma bowiem nic smutniejszego, jak zejść z tego świata w niewiedzy, na jakim świecie się żyło. Jest to bowiem tak, jakby się w ogóle nie żyło. Dlatego powinniśmy cieszyć się i dziękować za każdy dzień, w którym możecie się uczyć, bo taki dzień poszerza wasze życie o wiele dni. — Tu zrobił krótką przerwę i dodał. — Życie to nie tylko godziny, miesiące i lata oddychania, ale też suma naszych wrażeń i wiedzy, którą zdołaliśmy nagromadzić."
(str. 109-110)
"Nawet Francis, która dotychczas zawsze była w dobrym humorze, stała się poważna i milcząca. Zastawałem ją często w zadumie, jakby oderwaną od wszystkiego, co ją otaczało. Zapytałem ją raz, czy się boi. Ku mojemu zdumieniu, odpowiedziała zupełnie spokojnie:
- Nie, nie boję się... Nie, nawet śmierci się nie boję.
Po czym spytała mnie:
- A ty się boisz?
- Ja się boję śmierci - przyznałem się, bo chciałem być wobec niej szczery.
Nie mogłem zrozumieć, jak można się jej nie bać.
- Jak to się robi, żeby się nie bać śmierci?"
(str. 120-121)
"Nie mogłem powstrzymać się od pytania:
- I nie byłoby ci smutno opuścić ten świat? Mamę, Felusię i mnie?
- Byłoby mi smutno, ale najsmutniej byłoby mi opuścić moje lalki i zostawić je same.
- Zostawić je same? - powtórzyłem jej słowa. - Przecież twoje lalki nie żyją.
Popatrzyła na mnie, jakby nie rozumiała, co do niej mówię.
- Moje lalki żyją swoim życiem, związanym ze mną. Jeśli ja odejdę z tego świata, to i one przestaną żyć.
Była to dziwna rozmowa, później jeszcze wiele razy o niej myślałem."
(str. 121)
"Tato uważał, że jestem za młody na rozmowy z rabinem. Na nalegania mamy odpowiadał: „Minka, ty nie rozumiesz. To, co rabin mówi ludziom, to jest filozofia. Heniek jest na to jeszcze za miody. Nie ma sensu obciążać go rzeczami, których nie jest w stanie zrozumieć”. Ja wiedziałem, że jest dużo rzeczy, których nie potrafię zrozumieć. Przygnębiało mnie jednak to, że jeśli już zrozumiem coś, czego przedtem nie rozumiałem, to zawsze jest to coś złego, a nigdy nic dobrego."
(str. 169)