Kaip ir daugelis vaikų, kartais peliukas Lukas nenori elgtis taip, kaip reikia. Bet jo mamytė moka sudrausminti neklaužadą ir išmokyti peliuką paklusnumo. Kaipgi jai pavyksta?
Leo Lausemaus soll in den Kindergarten, aber er hat keine Lust. Also bleibt er zu Hause und möchte mit seiner Mutter spielen. Doch die muss erst bügeln und putzen, dann klingelt noch das Telefon, zum Spielen bleibt da keine Zeit. Beim Einkaufen sieht Leo neben dem Markt die Kinder, die im Kindergarten spielen und Spaß haben. Nun entschließt er sich, auch in den Kindergarten gehen zu wollen! 💗 Eine sehr süße Geschichte zum Vorlesen, die vielleicht auch anderen Kindern ein bisschen die Angst vor dem Kindergarten nehmen kann.
Nie wiem kto bardziej przeżywa pierwszy dzień w przedszkolu – ja czy moje dzieci. Wiem natomiast, że to doświadczenie niesie ze sobą spory ładunek najróżniejszych emocji i niezaprzeczalnie zostaje w pamięci (dziecka i rodzica) na całe życie. Jest też dobra wiadomość w całej tej z pozoru trudnej sytuacji, a mianowicie: to, jak dziecko przeżyje te pierwsze dni/tygodnie w przedszkolu, w dużej mierze zależy od nas – rodziców. Ja pierwszą adaptację przedszkolną dziecka mam już za sobą. Teraz czeka mnie kolejna. Każde dziecko jest inne, różni się temperamentem, wrażliwością, potrzebuje indywidualnego podejścia i odpowiedniej motywacji. Okoliczności też się zmieniają. Inaczej adaptuje się jedynak, a inaczej dziecko, które już ma rodzeństwo w tym samym przedszkolu. Pomimo wszystko, mam swoje osobiste patenty na adaptacje, które pozostają niezmienne niezależnie od lat i okoliczności. Oprócz standardowych porad psychologów (rozmowa o przedszkolu, zajęcia adaptacyjne z rodzicami, ukochane przytulanki itp ) wykorzystuję na potęgę moją ulubioną metodę która wspaniale sprawdza się u nas w domu: KSIĄŻKI! Przyszły przedszkolak, chowając się za głównym bohaterem, może swobodnie wkroczyć w świat trudnych emocji i łagodnie oswajać się z nową sytuacją. Rozmowa z rodzicem o przedszkolu jest tu najważniejsza, ale książka pięknie współgra z tym dialogiem: odpowiada na pytania, które nie zostały zadane z różnych przyczyn, ale też podsuwa nowe tematy do rozmów i daje pole do oswajania wszelkich strachów.
Moje dzieci mają kilka ulubionych książek o przedszkolu – „Tupcio Chrupcio. Przedszkolak na medal” jest jedną z nich. Seria o Tupciu Chrupciu opowiada o przygodach małej myszki, która próbuje zrozumieć otaczający ją świat. Są to książki dla najmłodszych, więc język jest tu bardzo prosty a ilustracje budzą same przyjemne skojarzenia, gównie przez jasne wyraziste kolory i sympatyczne postaci zwierząt. Tupcio Chrupcio to alegoria dziecka zderzającego się ze światem dorosłych, trudnymi emocjami i często niezrozumiałymi sytuacjami. Na szczęście myszka zawsze może liczyć na swoich rodziców lub zaufanych dorosłych, którzy cierpliwie jej ten świat objaśniają.
Ta część przygód Tupcia opowiada o początkowej niechęci do przedszkola. Tupcio ze strachu przed przedszkolem postanawia zostać z mamą w domu. Mama na to cierpliwie przystaje, ale nasz bohater po jakimś czasie zmienia zdanie. Na własnej skórze przekonuje się, że przedszkole to przyjazne i bezpieczne miejsce, gdzie można się świetnie bawić z innymi dziećmi. Książki o Tupciu Chrupciu gorąco polecam szczególnie najmłodszym przedszkolakom. Mają w sobie radość i ciepło.
„- Ale dzisiaj był świetny dzień! – wysapał zadowolony Tupcio, całując tatusia na powitanie. – Bawiłem się, grałem, rysowałem, śpiewałem, jadłem, spałem, a potem znów się bawiłem! Mam mnóstwo przyjaciół. Pani jest bardzo miła, a przedszkole jest super! Ale najlepsze jest to, że jutro znowu tu wrócę!”
Nie wiem kto bardziej przeżywa pierwszy dzień w przedszkolu – ja czy moje dzieci. Wiem natomiast, że to doświadczenie niesie ze sobą spory ładunek najróżniejszych emocji i niezaprzeczalnie zostaje w pamięci (dziecka i rodzica) na całe życie. Jest też dobra wiadomość w całej tej z pozoru trudnej sytuacji, a mianowicie: to, jak dziecko przeżyje te pierwsze dni/tygodnie w przedszkolu, w dużej mierze zależy od nas – rodziców. Ja pierwszą adaptację przedszkolną dziecka mam już za sobą. Teraz czeka mnie kolejna. Każde dziecko jest inne, różni się temperamentem, wrażliwością, potrzebuje indywidualnego podejścia i odpowiedniej motywacji. Okoliczności też się zmieniają. Inaczej adaptuje się jedynak, a inaczej dziecko, które już ma rodzeństwo w tym samym przedszkolu. Pomimo wszystko, mam swoje osobiste patenty na adaptacje, które pozostają niezmienne niezależnie od lat i okoliczności. Oprócz standardowych porad psychologów (rozmowa o przedszkolu, zajęcia adaptacyjne z rodzicami, ukochane przytulanki itp ) wykorzystuję na potęgę moją ulubioną metodę która wspaniale sprawdza się u nas w domu: KSIĄŻKI! Przyszły przedszkolak, chowając się za głównym bohaterem, może swobodnie wkroczyć w świat trudnych emocji i łagodnie oswajać się z nową sytuacją. Rozmowa z rodzicem o przedszkolu jest tu najważniejsza, ale książka pięknie współgra z tym dialogiem: odpowiada na pytania, które nie zostały zadane z różnych przyczyn, ale też podsuwa nowe tematy do rozmów i daje pole do oswajania wszelkich strachów.
Moje dzieci mają kilka ulubionych książek o przedszkolu – „Tupcio Chrupcio. Przedszkolak na medal” jest jedną z nich. Seria o Tupciu Chrupciu opowiada o przygodach małej myszki, która próbuje zrozumieć otaczający ją świat. Są to książki dla najmłodszych, więc język jest tu bardzo prosty a ilustracje budzą same przyjemne skojarzenia, gównie przez jasne wyraziste kolory i sympatyczne postaci zwierząt. Tupcio Chrupcio to alegoria dziecka zderzającego się ze światem dorosłych, trudnymi emocjami i często niezrozumiałymi sytuacjami. Na szczęście myszka zawsze może liczyć na swoich rodziców lub zaufanych dorosłych, którzy cierpliwie jej ten świat objaśniają.
Ta część przygód Tupcia opowiada o początkowej niechęci do przedszkola. Tupcio ze strachu przed przedszkolem postanawia zostać z mamą w domu. Mama na to cierpliwie przystaje, ale nasz bohater po jakimś czasie zmienia zdanie. Na własnej skórze przekonuje się, że przedszkole to przyjazne i bezpieczne miejsce, gdzie można się świetnie bawić z innymi dziećmi. Książki o Tupciu Chrupciu gorąco polecam szczególnie najmłodszym przedszkolakom. Mają w sobie radość i ciepło.
„- Ale dzisiaj był świetny dzień! – wysapał zadowolony Tupcio, całując tatusia na powitanie. – Bawiłem się, grałem, rysowałem, śpiewałem, jadłem, spałem, a potem znów się bawiłem! Mam mnóstwo przyjaciół. Pani jest bardzo miła, a przedszkole jest super! Ale najlepsze jest to, że jutro znowu tu wrócę!”
Leo Lausemaus will nicht in den Kindergarten von Marco Campanella
Zum Inhalt: Der erste Kindergartentag ist eigentlich ein ganz besonderer Tag! Leo Lausemaus will trotzdem nicht dorthin. Schließlich kennt er den Kindergarten noch gar nicht und auch noch keins der anderen Kinder dort. Aus Angst vor all dem Neuen, das ihn im Kindergarten erwartet, möchte Leo lieber zu Hause bleiben. Am Ende ist die kleine Lausemaus aber doch neugierig – und stellt fest, dass der Kindergartenbesuch ganz schön viel Spaß macht und viele neue Freunde auf Leo warten!
Cover: Die Cover der Leo Lausemaus – Reihe sind allesamt wirklich herzig und haben einen absoluten Wiedererkennungsfaktor. Zu sehen ist hier die kleine Lausemaus in einem Kleidchen – der Kindergartenunfirom – , wie er sich mit seinem Teddy lächelnd präsentiert. Erst einmal wenig aussagend und doch ganz niedlich. Mir gefällt es trotzdem.
Eigener Eindruck: Kindergarten, wer braucht das schon? Zu Hause bei Mama ist es doch viel schöner! Und vor allem kennt der kleine Leo im Kindergarten ja auch keine Seele! Er hat Angst, ist doch klar! Und so versucht er dem Kindergarten zu entgehen. Doch die Mama hat auch plötzlich keine Zeit für ihn und so wird er doch neugierig, was es mit diesem Kindergarten auf sich hat!
Ich mag die Geschichten von der kleinen Lausemaus wirklich ganz gut leiden. Auch diese Geschichte ist wieder sehr kindgerecht gestaltet und bereitet die kleinen Knirpse ganz wunderbar auf ihre Kindergartenzeit vor, soweit sie diese eben noch nicht besuchen. Für alle anderen sicherlich ein Grund, der kleinen Lausemaus Mut zuzusprechen, schließlich gehen sie ja auch in den Kindergarten und finden es dort ganz fantastisch. Zu jeder Szene in dem Buch gibt es wieder passende Illustrationen, welche allesamt wirklich ganz herzig anzusehen sind und einfach Spaß machen. Außerdem regen die Bilder dazu an, in den Details weitere Dinge zu finden, die man mit den Kleinen besprechen kann, was ich wirklich richtig gut finde.
Fazit: Wieder eine schöne und einfühlsame Kurzgeschichte aus der Welt der kleinen Lausemaus, die einfach begeistert! Unbedingt solltet ihr hier mal rein schauen und vielleicht entdeckt ihr die Lausemaus für euch und eure Kinder ebenfalls.
Leo Lausemaus will nicht in den Kindergarten von Marco Campanella
Zum Inhalt: Der erste Kindergartentag ist eigentlich ein ganz besonderer Tag! Leo Lausemaus will trotzdem nicht dorthin. Schließlich kennt er den Kindergarten noch gar nicht und auch noch keins der anderen Kinder dort. Aus Angst vor all dem Neuen, das ihn im Kindergarten erwartet, möchte Leo lieber zu Hause bleiben. Am Ende ist die kleine Lausemaus aber doch neugierig – und stellt fest, dass der Kindergartenbesuch ganz schön viel Spaß macht und viele neue Freunde auf Leo warten!
Cover: Die Cover der Leo Lausemaus – Reihe sind allesamt wirklich herzig und haben einen absoluten Wiedererkennungsfaktor. Zu sehen ist hier die kleine Lausemaus in einem Kleidchen – der Kindergartenunfirom – , wie er sich mit seinem Teddy lächelnd präsentiert. Erst einmal wenig aussagend und doch ganz niedlich. Mir gefällt es trotzdem.
Eigener Eindruck: Kindergarten, wer braucht das schon? Zu Hause bei Mama ist es doch viel schöner! Und vor allem kennt der kleine Leo im Kindergarten ja auch keine Seele! Er hat Angst, ist doch klar! Und so versucht er dem Kindergarten zu entgehen. Doch die Mama hat auch plötzlich keine Zeit für ihn und so wird er doch neugierig, was es mit diesem Kindergarten auf sich hat!
Ich mag die Geschichten von der kleinen Lausemaus wirklich ganz gut leiden. Auch diese Geschichte ist wieder sehr kindgerecht gestaltet und bereitet die kleinen Knirpse ganz wunderbar auf ihre Kindergartenzeit vor, soweit sie diese eben noch nicht besuchen. Für alle anderen sicherlich ein Grund, der kleinen Lausemaus Mut zuzusprechen, schließlich gehen sie ja auch in den Kindergarten und finden es dort ganz fantastisch. Zu jeder Szene in dem Buch gibt es wieder passende Illustrationen, welche allesamt wirklich ganz herzig anzusehen sind und einfach Spaß machen. Außerdem regen die Bilder dazu an, in den Details weitere Dinge zu finden, die man mit den Kleinen besprechen kann, was ich wirklich richtig gut finde.
Fazit: Wieder eine schöne und einfühlsame Kurzgeschichte aus der Welt der kleinen Lausemaus, die einfach begeistert! Unbedingt solltet ihr hier mal rein schauen und vielleicht entdeckt ihr die Lausemaus für euch und eure Kinder ebenfalls.
This is a nice cushioned hardcover book, with big bright illustrations on large pages.
I'm not familiar with this particular series of kids books, but nothing about it really seems to stand out to me. If you or your children are already a fan, this is probably a good addition to your collection. If you're not, there's enough "I don't wanna go! Oh wait, I do wanna go!" stories out there, that you're not missing anything truly spectacular here.
Charlotte seemed to like it well enough. Her favourite part was when "Tip decided he did want to go to nursery school." She liked the pictures, but "didn't really like the words." They were "too silly". I can't figure out why she'd say this, because the book is probably the least silly that I've read to her recently. So, take her opinion with a grain of salt.