Jak zostaje się nauczycielem w Polsce? Ile tak naprawdę zarabia nauczyciel i jak długo trwają wakacje? Czy wszyscy rodzice są roszczeniowi, a dzieci rozwydrzone? Kto nie szanuje „belfrów” i kim są dla systemu szkolnictwa? Czym różni się praca w szkole państwowej i prywatnej? I o co chodzi z tą Finlandią?
Na te i wiele innych niełatwych pytań odpowiadają sami nauczyciele. Autorka przeprowadziła kilkadziesiąt rozmów z przedstawicielami tej profesji, którzy bez ogródek opowiadają o swojej drodze zawodowej i doświadczeniach. Mówią, co trzyma ich w pracy i wzbudza nadzieję, a co pozbawia ich złudzeń i skłania do odejścia. To szczera i bezkompromisowa opowieść o polskim systemie nauczania, z którą każdy może skonfrontować własne wyobrażenia.
Ma bardzo niską średnią ocen na Goodreadsie i wiele opinii na zasadzie: nic nowego nie zostało tu powiedziane. A ja uważam właśnie że zostało, bo nie mając w najbliższym otoczeniu, rodzinie, żadnych nauczycieli, nie znałam realiów polskiej szkoły inaczej niż od strony własnej ławki. Dla mnie dużo nowych informacji o funkcjonowaniu naszego systemu edukacji
Książka przewidywalna, powtarzająca się, niczego nowego się z niej nie dowiemy, oprócz tego, że jeśli chcesz mieć dziecko i je wyedukować na dobrym poziomie to uciekaj z Polski. Rodzice są źli, uczniowie są źli, nauczyciele i system są źli, a podwozie też było złe. Rozumiem, że tytuł reportażu zobowiązuje, ale brakowało mi perspektywy uczniów, rodziców, pedagogów/psychologów, osób pracujących w kuratorium czy bardziej rozbudowanego tematu szkolnictwa domowego/niepublicznego w naszym kraju. Komentarze nauczycieli wypowiadających się w tej książce również są bardzo skąpe, czasem jest to jedno, dwa zdania, a domyślam się, że mieli więcej do powiedzenia. Omawiane są tu problemy dotyczące tego zawodu, ale nie ma pomysłu na ich rozwiązanie. Przedstawiono fiński model edukacji, ale o genezie pruskiego modelu nie ma nic, brakuje mi informacji o jego powstaniu i głównych założeniach. Myślę, że dla wielu z nas szkoła, z różnych powodów, była traumatycznym przeżyciem, a po przeczytaniu tej pozycji mam poczucie, że temat przemocy w polskiej szkole został potraktowany po macoszemu. Bardzo chętnie przeczytałabym reportaż ,,Uczniowie", chociaż pewnie musiałby zawierać "trigger warning" na początku książki.
to kolejna książka z kategorii "poprawnych reportaży"; nie twierdzę, że każdy ma być kolejnym Kapuścińskim czy Krall, ale jednak uważam, że reportaż powinien wymagać czegoś więcej. nie odbieram tej książce ilości pracy jaka musiała być włożona, ale brakowało mi, tak po prostu, wyjścia z przysłowiowego domu. tak, są rozmowy, ustawy, badania i grupki na Facebooku. ale gdzie jest szkoła, czy było przejście się po jej korytarzach, wejście na lekcje, zajrzenie tam, gdzie nie chcą dopuścić (w inne miejsca niż wymaga tego bycie rodzicem)? może pójść na protest, zobaczyć na żywo, jeśli się zgrało czasowo. nie jest to spektakularna praca, przełomowa, mówiąca w sumie to wszystko, co wszyscy wiedzą, głównie, żeby się chyba wyżalić. bo ani nie daje wrażenia mocnego wejścia w temat (tak, wiem, bez wykształcenia nie zostanie się nauczycielem, więc o wcieleniówkę ciężko w tej roli, ale to nie jedyne rola w trybach szkoły), ani nic przełomowego nie mówi, ani nawet nie daje wrażenia, że oddaje głos tym, którym to zabrali.
Z reportażu Joanny Sokolińskiej wyłania się smutny obraz polskiej szkoły, z której wszyscy najchętniej by uciekli. I sfrustrowani nauczyciele, i ich przepracowani uczniowie. Gorzkie to treści, w dodatku tym bardziej poruszające, że dotyczą nas wszystkich, bo wszyscy w jakiś sposób w tym systemie partycypujemy, jako uczniowie, byli uczniowie, rodzice uczniów i oczywiście nauczyciele. To na nich i na ich punkcie widzenia skupia się ta książka. Jej bohaterowie w szczerych rozmowach z autorką opowiadają o swoich zawodowych doświadczeniach, obciążeniu pracą, niesatysfakcjonujących zarobkach, systemowych absurdach, skomplikowanych relacjach z uczniami i ich rodzicami, no i o wypaleniu. Bo przykrą prawdą jest, że w dzisiejszych czasach zawód ten przynosi często więcej rozczarowań niż satysfakcji. Bardzo ciekawy reportaż, choć szczerze mówiąc nic mnie w nim nie zaskoczyło. Spodziewałam się, że jego wydźwięk będzie krytyczny i taki właśnie był, niestety inny po prostu być nie mógł.