Od wybrzeża do wybrzeża, od jazzu do hip-hopu, od fikcji do rzeczywistości (i vice versa). Wojciech Orliński, dziennikarz "Gazety Wyborczej" zaprasza na wspólną podróż po tej prawdziwej i tej najciekawszej, znanej z filmów, powieści, komiksów, piosenek i gier komputerowych. Tylko która Ameryka (nie) istnieje?
Gdzieś po drodze - gdy zeszło na tematy historyczno-muzyczne - obawiałem się, że ta książka się dla mnie skończyła, ale to tylko chwilowe wrażenie i jeden z bardzo wielu wątków. Summa summarum - fascynująca lektura. Doskonale napisana, pełna ciekawych (a czasem szokujących) spostrzeżeń, kompletnie pozbawiona ideologicznego zacietrzewienia, którego się nieco obawiałem.
Książka rozwija ciekawą ideę "nieistnienia" Ameryki, a raczej postrzegania Stanów Zjednoczonych przez pryzmat mitów na ich temat, także przez Amerykanów. Autor ma trafne spostrzeżenia - najbardziej podoba mi się to dotyczące wczesnego rozwoju technologii przez kalifornijskich "hippisów", ale czasami za bardzo skacze z tematu na temat i za mało się w nie wgłębia.
Zaskakująco ciekawa, lekko napisana pozycja. Obawiałam się trochę 'tezy na siłę', a znalazłam interesująco dobrane tematy, napisane lekko i bez 'kaznodziejstwa'.
Autor przypomina najważniejsze popkulturowe mity związane ze Stanami, a następnie zestawia je z historią i aktualną sytuacją. Pouczające, a też lekko napisane.
Orliński w swojej książce zabiera czytelnika w podróż po Stanach Zjednoczonych. Przedstawia zbiór esejów, w których rozprawia się z mitami i kliszami na temat USA, mocno zakorzenionymi w naszej świadomości dzięki kulturze popularnej. Prowadzi przez miejsca ikoniczne i konfrontuje nasze wyobrażenia z rzeczywistością, pokazując, że wiele z nich istnieje bardziej w filmach, piosenkach i serialach niż w realnym świecie. Książka jest pouczająca, a przy tym pisana lekko i z humorem, pełna erudycyjnych odniesień, które czynią lekturę przyjemną i dynamiczną. Każdy rozdział skupia się na jednym regionie i jednej myśli przewodniej, dzięki czemu całość jest spójna i nie nuży nadmierną długością. Pomysł na zestawienie naszych marzeń i wyobrażeń o Ameryce z tym, co autor zobaczył na miejscu, okazuje się niezwykle trafiony, a dla wielu osób planujących podróż do USA może być wręcz lekturą obowiązkową, uświadamiającą, jak bardzo nasze oczekiwania kształtuje popkultura. Nie jest to jednak książka podróżnicza, mimo że wydawca próbuje tak ją przedstawiać, lecz raczej publicystyczny esej, w którym Orliński miejscami zbyt konsekwentnie forsuje swoją tezę, że „Ameryka nie istnieje”. Bywa, że zamiast obalać mity, tworzy nowe uproszczenia, a brak źródeł do niektórych sądów sprawia, że można je kwestionować. Styl autora bywa chwilami chaotyczny, choć jego błyskotliwość i umiejętność snucia narracji to niewątpliwe atuty. Ostatecznie to książka specyficzna, ale wartościowa, pouczająca, zabawna i otwierająca oczy, nawet jeśli niepozbawiona wad. Należy docenić pomysł i erudycję autora, z zastrzeżeniem, że nie zawsze udaje mu się uciec od własnych schematów.
Na plus - sporo fajnych i ciekawych anegdotek, dużo nieznanych mi faktów i powiązań między nimi oraz wyjaśnień różnych funkcjonujących w kulturze mitów.
Nie na minus ale coś co mi przeszkadzało w czytaniu - za szczegółów, dat i nazwisk które ja osobiście pamiętałem do następnego akapitu a do których później, często w kolejnych rozdziałach, było nawiązanie. Do lektury trzeba podejść prawie jak do książki historycznej, ja spodziewałem się raczej czegość lżejszego i może stąd ten brak skupienia.
Za jakiś czas planuję przeczytać jeszcze raz i wtedy, mając już w głowie cały obraz i znając konstrukcję książki, powinno być o wiele lepiej.
Sympatyczna lektura, ktora obala pewne mity, czy tam demaskuje prawdziwa Ameryke, zestawiajac ja z obrazem znanym z popkultury. Nie jest to typowa ksiazka drogi, czy przewodnik, bo nie ma tam jasnych szlakow dla zwiedzajacych, a nawet swego rodzaju jest to ksiazka antypodroznicza, bo moze tylko zniechecac do wyprawy za ocean skoro wszystko tak rozczarowujace. Niestety problem mialem z "faktami", z ktorych utakne sa anegdoty. O ile brakuje mi wiedzy, aby zweryfikowac wszystkie rozdzialy to te, o ktorych mam pojecie, np. Dolina Krzemowa, roja sie od, delikatnie mowiac, "niescislosci". Ciekaw jestem drugiego wydania. 3/5
"Przeciętny Amerykanin o prawicowych poglądach naprawdę boi się tego, że Barack Obama to maoistyczno-nazistowski agent Al Kaidy. Łatwo mi z tego szydzić, ale całkiem niedawno rumieniłem się ze wstydu za swoich amerykańskich lewicowych znajomych, szczerze przekonanych, że za zamachami 11 września nie stoi Al Kaida tylko faszystowskie mroczne siły z administracji Busha, które dokonały 'kontrolowanego wyburzenia'."
Książka o stereotypach i mitach, które znamy z amerykańskiej popkultury. Autor konfrontuje je z osobistymi doświadczeniami wyniesionymi z podróży po Stanach jak i przytacza wiele ciekawych i mniej znanych faktów z historii USA. I mimo, że z niektórymi rzeczami nie sposób się nie zgodzić to jednak mam wrażenie, że niektóre wnioski są jednak grubymi nićmi szyte, biorąc pod uwagę różnorodność kraju za oceanem.
Miłe czytadło w stylu WO z bloga. Jak się lubi jego styl - a ja bardzo lubię, to książkę się wręcz połyka. Wiele ciekawostek, nieznanych faktów o Ameryce. Co prawda gdzieś na forach czytałem, że w wielu miejscach autor mijał się drobno z prawdą, ale nie przeszkadza to w ogólnym odbiorze. Tezę postawioną autor obronił, z werwą i w dobrym stylu
Ta książka to spojrzenie na Stany Zjednoczone z zupełnie innej perspektywy, w dodatku napisana przez autora słynącego ze swojej przenikliwości i ostrego intelektu.