Jump to ratings and reviews
Rate this book

Dzienniki #1

Dzienniki 1911-1955

Rate this book
Pierwszy tom Dzienników Jarosława Iwaszkiewicza – jednego z największych pisarzy polskich XX wieku – obejmuje lata 1911-1955. Jest to niezwykły dokument pozwalający poznać życie pisarza we wszystkich aspektach: rodzinnym, uczuciowym, towarzyskim, społecznym i politycznym. Zapiski przybliżają też proces powstawania wielkiej literatury, która rodziła się w szarej codzienności, wśród wydarzeń banalnych, ważnych i tragicznych.

575 pages, Hardcover

First published January 1, 2007

5 people are currently reading
110 people want to read

About the author

Jarosław Iwaszkiewicz

210 books62 followers
Iwaszkiewicz was born in Kalnik (now in Vinnytsia Oblast, Ukraine). After the death of his father (an accountant), he and his mother lived in Warsaw between 1902–1904, and then moved back to Ukraine in 1904–1912. He graduated from a secondary school in Kiev in 1912 and enrolled at the Law Faculty of Kiev University. After World War I, in October 1918 he returned to Warsaw. There, he joined a group of local artists who had started Pro Arte et Studio arts magazine. Iwaszkiewicz with Julian Tuwim and Antoni Słonimski co-founded the Skamander group of experimental poets in 1919.

In 1922 he married Anna Lilpop, a daughter of a wealthy entrepreneur, and the couple settled in Podkowa Leśna in the suburb of Warsaw. In 1928 they moved to a newly built house that Iwaszkiewicz named Stawisko. Maciej Rataj, the Speaker of the Lower Chamber of the Polish Parliament (Sejm) appointed him to be his secretary. Iwaszkiewicz worked for a magazine called "Wiadomości Literackie" and also published his works in numerous periodicals like "Gazeta Polska" (1934–1938) and "Ateneum" (1938–1939). Later he was a secretary to the Society for the Encouragement of Fine Arts (Towarzystwo Zachęty Sztuk Pięknych), and a member of the Polish PEN Club. The Foreign Ministry first appointed him the head of the art promotion section and later sent him as a secretary to Copenhagen (1932-1925) and Brussels (1935–1936). He was a member of Związek Zawodowy Literatów Polskich (ZZLP, The Trade Union of Polish Writers) and in 1939 voted its vice-president.

As a novelist he wrote Sława i Chwała (Glory and Vainglory) - a saga depicting a panorama of the life of Polish intelligentsia in years 1914-1947 and a few other novels but is most highly regarded for his short stories. He was awarded the Lenin Peace Prize.

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
12 (33%)
4 stars
16 (44%)
3 stars
6 (16%)
2 stars
2 (5%)
1 star
0 (0%)
Displaying 1 - 3 of 3 reviews
Profile Image for Marcin.
332 reviews80 followers
July 28, 2025
Rozporządzając swą spuścizną literacką swe dzienniki Iwaszkiewicz objął 25-letnią klauzulą publikacyjną post mortem. Jego córki zdecydowały się wydać je bez żadnych skrótów czy cięć, za co należą im się wyrazy uznania. Znalazły się tam bowiem rzeczy, które niekoniecznie dziecko chciałoby podać do publicznej wiadomości o swoim rodzicu, a swój osąd w tym zakresie wydaję wyłącznie na podstawie zawartości pierwszego tomu. Pokusa wydawniczej anatemy była tym mocniejsza, jeśli zważyć na pozycję Iwaszkiewicza w panteonie polskiej literatury oraz niewątpliwie wysoką wartość tego, co do tej literatury zdołał wnieść. Dobrze się stało, że ten diariusz ujrzał światło dzienne, a jego publikacja została oddana w ręce wytrawnych redaktorów „Czytelnika”, gdyż pod względem redakcyjnym jest to książka nienaganna. Od razu dodam, że w moich oczach nonsensowne jest stawianie komukolwiek, a zwłaszcza wydawcy, zarzutu, że w pierwszym tomie zgromadzono zapiski obejmujące przedział czasowy obejmujący pół wieku. Biorąc pod uwagę rozmaite funkcje publiczne, które Iwaszkiewicz sprawował od połowy lat 20. do połowy lat 30. można gdybać, czy w czasie sekretarzowania u Rataja czy na placówkach dyplomatycznych w ogóle prowadził coś na kształt dziennika, a jeśli tak, to jakiej jakości były to zapisy. Zresztą z tego okresu pozostawił obfitą spuściznę epistolarną z małżonką, która często daje lepsze rozeznanie w jego życiu wewnętrznym niż niekiedy mocno skrótowy dziennik.

Czy diariusz Iwaszkiewicza istotnie wzbogaca naszą wiedzę o nim bądź pozwala ujrzeć jego nieznane dotychczas oblicze? Myślę, że nie. Niewątpliwie zaś dostarcza bogatego materiału źródłowego pozwalającego na ostateczne potwierdzenie formułowanych dotychczas przez literaturoznawców hipotez. Pierwsza z nich odnosi się do Iwaszkiewiczowskiego erosa, który za sprawą Krzysztofa Tomasika i jego Homobiografii jest określany – nawet, o zgrozo, w polskojęzycznej Wikipedii – jako biseksualny tylko z tego tytułu, że poeta spłodził z żoną dwie córki. Pod datą 19 stycznia 1911 roku niespełna siedemnastoletni Iwaszkiewicz zanotował: W poniedziałek, to jest pozawczoraj, byłem u najukochańszego; miły on stale i ciągle; tak go kocham, że boję się, czy nie jestem homoseksualistą. Czy nie jest to odważnie samoświadome pytanie, biorąc pod uwagę czasy, w jakich zostało sformułowane i ówczesną wiedzę o ludzkiej seksualności? Cóż bowiem wiemy o kobietach w życiu Iwaszkiewicza? Że była jedna, która została jego żoną. A cóż wiemy o mężczyznach w jego życiu? Że było ich całkiem sporo: Czesław Peszyński, Jura Mikłucho – Makłaj, bracia Świerczyńscy, Jerzy Mieczysław Rytard, Paweł Hertz, by wymienić tylko tych wzmiankowanych w pierwszym tomie. Zwróćmy też uwagę, co i w jaki sposób pisze Iwaszkiewicz o kobietach, a w jakie osobiste, wręcz intymne tony uderzają jego wypowiedzi o „męskich przyjaźniach” tudzież „fascynacjach”… Najwyraźniej jak dotąd na drodze Tomasika nie znalazł się nikt, kto wytłumaczyłby mu, że orientacja nie bierze się z fizycznej możliwości odbycia stosunku, ile na czerpaniu z niego satysfakcji. I już pierwszy tom dziennika nie pozostawia w tej kwestii żadnych wątpliwości.

Druga z nich odnosi się do częstego zarzutu stawianego Iwaszkiewiczowi, mianowicie do jego niebywałego wręcz apetytu na wszelkie nagrody i odznaczenia. Pierwszy tom dzienników pozwala zrozumieć tego przyczynę. Ukazuje on nam inteligentnego, o nieprzeciętnej wrażliwości, którego erudycja i artystyczna wrażliwość nie odbiega, a niekiedy wręcz przewyższa tę posiadaną przez jego rówieśników czy osoby ciut starsze. Który pod względem wysublimowanego smaku nie różni się niczym, lecz pod względem niskiego statusu materialnego różni się bez mała wszystkim. Czytając ustępy o konieczności wczesnego zarobkowania jako korepetytor czy o litowaniu się nad biednym Jarosławem przez zamożniejszych krewnych – chociażby były one przefiltrowane przez jego nadmierne wyczulenie na tym punkcie – tym łatwiej zrozumieć psychologiczny rys dorosłego Iwaszkiewicza, który tymi tytułami i zaszczytami chce powetować młodego, zdolnego, acz ubogiego chłopca z kresowych prowincji.
Profile Image for Girl.
603 reviews47 followers
December 1, 2019
Taka uwaga do wydania: 44 lata to trochę zabójczy rozstrzał jak na dziennik, tematyczny, czasowy, każdy inny. Iwaszkiewicz z początku i z końca to dwie zupełnie różne osoby.

Zaskoczyło mnie trochę, że przez wiele lat Iwaszkiewicz pisał bardzo niewiele, właściwie głównie podczas podróży. Tak naprawdę tylko pierwszy i ostatni rok pisania dziennika (z zestawienia w tym tomie) to pisanie w miarę na bieżąco.

Lektura ciekawa, choć czasem ciężka.
Profile Image for Piotrek K..
355 reviews9 followers
February 25, 2024
Tytuł zapowiada ponad czterdzieści lat dziennika, ale de facto jest ich mniej, ponieważ w latach międzywojennych Iwaszkiewicz nie prowadził zapisków. Zaczynają się, kiedy jest gimnazjalistą w Jelizawetgradzie (dziś: Kropywnycki w centralnej Ukrainie), jeździ do Kijowa, Ukraina jest jego domem. Pisze wówczas rzadko i niewiele, zdarzają się wielomiesięczne luki.

Są zapiski z wojny polsko-bolszewickiej, może nie spektakularne, ale jednak młody Iwaszkiewicz był pod prawdziwym ostrzałem w bitwie… Potem dwadzieścia lat przerwy. Wznawia zapiski w sierpniu 1939. Porażające jest przejście od nerwowości sierpnia do klęski września, Iwaszkiewicz przejmująco opisuje swoją i rodziny tułaczkę konną bryczką po wrześniowym Mazowszu, wśród końskich i ludzkich trupów, zdezorientowanych żołnierzy, nalotów bezkarnych myśliwców Luftwaffe; mija pobojowisko nad Bzurą, stosy broni. Już dla samego opisu września 39’ warto sięgnąć po ten tom.

Lata wojny spędza z rodziną w majątku na Stawisku. Utrzymują się, wyprzedając działki w należącej do nich Podkowie Leśnej. Groza wojny przetacza się gdzieś dalej, nie ma jej bezpośrednich znaków w dzienniku. Zero nawiązań do rządu w Londynie, AK. Sierpień 44’ to dymy nad Warszawą i rzesze uciekających, potem wyprawy do płonącego miasta, by ratować rękopisy, księgozbiory swoje i znajomych. Przejmujące to wszystko i takie smutne…

Zdziwiłem się, że lata po wojnie, cały stalinizm, w zapiskach Iwaszkiewicza prawie zupełnie wolne są od polityki, ideologii. I dobrze. Polityka to nie był jego żywioł. Dzięki pozycji, jaką nadały mu władze PRL, Iwaszkiewicz dużo podróżuje za granicę: Włochy: Rzym, Neapol, Sycylia; Szwajcaria, Genewa, Paryż, Dania, Helsinki, Chile, Moskwa, dużo tej zagranicy. Najczulej i najwięcej pisze o Włoszech: słońcu, sztuce, owocach granatów tak dojrzałych, że sok ścieka po brodzie.

Coraz bardziej lubię i przywiązuję się do Iwaszkiewicza jako pisarza. W tych zapiskach to chciwy życia i słońca artysta, poeta, wrażliwy na muzykę (dużo tu o Karolu Szymanowskim, o Arturze Rubinsteinie), ceni sobie inteligentne towarzystwo, kilku bliskich przyjaciół. Kocha Sandomierz, Sycylię; nie spiskuje, nie obgaduje, nie knuje, nie uprawia politycznych gierek. Często odczuwa dojmującą samotność; wie, że ludzie traktują go, szczególnie po wojnie, instrumentalnie, bo może sporo załatwić, boli go to. Brakuje mu ciepła w domu.

Co do własnej twórczości nie ma żadnych wielkościowych złudzeń, choć ma też świadomość swojej wartości. Nigdzie nie pisze o należnych mu hołdach, uznaniu. Nie deprecjonuje cudzej twórczości. Spotykał i znał tylu ludzi: Gombrowicz, Tuwim, Lechoń, Grydzewski, Szymanowski, Parandowski, Nałkowska, Andrzejewski itd., w zasadzie wszyscy polscy artyści: pisarze, poeci, kompozytorzy, pianiści, setki osób, Sartre, Croce, królowa belgijska. Ma świadomość, że reprezentuje pewną formację kulturową, która bezpowrotnie odchodzi: formację erudyty i humanisty XIX wieku, wszechstronnego, znającego języki (francuski, niemiecki, rosyjski biegle, włoski, angielski nieco słabiej).

Mam poczucie obcowania z człowiekiem wysokiej klasy, dużego formatu, skromnego, smutnego, czasem się radującego. W wersji audio znaczną część zajmują czytane przypisy, o dziwo, w większości bardzo ciekawe, wnoszące liczne konteksty, fragmenty innych książek Iwaszkiewicza, wspomnień osób, o których pisze. Zabieram się za kolejną część: lata 1956-1963.
Displaying 1 - 3 of 3 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.