Świetna książka, która nie zestarzała się pomimo prawie trzydziestu lat. Aczkolwiek autor nie pretenduje w niej do zajmowania jednego słusznego stanowiska odnośnie oceny Imperium Brytyjskiego. Co więcej, książka ta nie obejmuje całości jego historii. Choć jest obszerna, to jednak nie na tyle, aby całą historię, jej skutki, również długofalowe ująć, czy zanalizować. Ani nie jest nawet głosem w dyskusji o tym imperium.
To nie jest również praca stricte historyczna. Autor opowiada o powstaniu Imperium głównie przez pryzmat losów jego bohaterów - nieświadomych budowniczych, a także tych czysto imperialnych. Jednak brak analizy zysków i strat, moralnej odpowiedzialności za losy kolonizowanych ziem i ludów nie przeszkadza w jej odbiorze. Temat ten jest tak rozległy i skomplikowany, a do tego po dziś dzień budzący spory i kontrowersje (zbrodnie dokonywane na rdzennej ludności, rabunkowa gospodarka), że nie sposób go zamknąć w ogóle, a co dopiero w takiej książce.
Przykładem jest spór dotyczący rasistowskiego brytyjskiego przewodnictwa. Autor wskazuje na płynność tego pojęcia"dziś" a w czasach, kiedy idea brytyjskiego posłannictwa, wyższości się rodziła i była pozbawiona nienawiści, z którą dziś rasizm jest nieodłącznie związany. Zresztą, trzydzieści lat po wydaniu tej książki nie sposób autorowi odmówić racji i przytomności jego wniosków.
Książka godna polecenia. Ale jeśli ktoś chce przekonać się, dlaczego to Brytania stworzyła największe w dziejach białego człowieka imperium to polecam świetną pracę Nialla Fergusona pt. "Imperium".
Naprawdę nie sądziłam, że książka wydana po raz pierwszy 43 lata temu aż tak mnie wciąganie. Sposób narracji lepszy niż w niektórych pozycjach z lat obecnych - ogromna dawka wiedzy, a kompletnie traciłam poczucie czasu czytając. Niezwykle interesująca, wiele wątków będę sobie jeszcze rozszerzać. Dosłownie mam zapisane 9 kartek cytatów, przemyśleń i faktów, bo na nieszczęście muszę ją zwrócić do biblioteki. Pomimo swojej obszerności zostawia niedosyt, co przyznał sam autor w swojej notce, ale no niemożliwe byłoby zawarcie całej historii Imperium Brytyjskiego tylko w jednym tomie.
Z czym kojarzy Wam się Imperium Brytyjskie? Z bajką Disneya Pocahontas, z Kompanią Wschodnioindyjską i serią Piraci z Karaibów, koloniami zakładanymi między innymi w Indiach, Afryce, Australii, Ameryce Północnej? Przyznam szczerze, że moja wiedza o podbojach Brytyjczyków, budowaniu Imperium przed lekturą publikacji pana Kazimierza była niewielka. Choć mroczne strony panowania Anglików zza oceanem poznałam czy to z przywoływanych wcześniej ekranizacji, jak także z filmów indyjskich, np. Rang de basanti, Thugs of Hindostan czy Lagaan, to nigdy nie zagłębiałam się w temat. Spotkanie z piórem Dziewanowskiego dało mi bardzo wiele cennych informacji o początkach panowania Wielkiej Brytanii na świecie.
Od wypraw podróżniczych na statkach, które niejednokrotnie ginęły w odmętach oceanu, z odwagą, odrobiną buty i dużą dozą brawury, z pragnieniem odkrywania nowych miejsc, zdobywania cennych surowców, handlu z "tubylcami", z ambicją, żądzą władzy i pieniądza, a także utarcia nosa Hiszpanom czy Portugalczykom, po zakładanie kolonii w różnych zakątkach świata i budowanie potęgi największego imperium na świecie.
Autor kreśli tu historię początków, rozwoju i rozkwitu Imperium Brytyjskiego. Poznajemy tu całą paletę barwnych postaci, śmiałków gotowych na wszystko by spełnić swoje marzenia i wypełnić misję. Początki wcale nie były proste, wiele strat, prób dotarcia do wyznaczonych i upragnionych miejsc, przeznaczonych na kolejne wyprawy pieniędzy, wielu straconych ludzi, którzy dzielnie ginęli na morzach i oceanach, pokonani przez choroby, głód czy w wyniku starć. Wraz z historią imperium poznajemy także historię żeglugi morskiej, rodzaje statków, które z upływem lat pojawiały się by ułatwić morskie wyprawy. Mimo że nie jest to łatwa lektura, jak każda z kręgu literatury popularnonaukowej, to warto ją przeczytać by dowiedzieć się czegoś więcej o jednym z najważniejszych w dziejach historii imperium.
Publikacja składa się z czterech części podzielonych na rozdziały. Autor bardzo w przystępny sposób opowiada o dziejach Brytyjczyków i ich podobojach, czyta się ją doprawdy jak powieść przygodową czy podróżniczą, opis na okładce nie kłamie, uwierzcie mi na słowo, a jeśli chcecie się sami o tym przekonać to sięgnijcie koniecznie po "Brzemię białego człowieka".
Książka jest wspaniale wydana, twarda oprawa, przystępna czcionka tekstu, przyjemny w dotyku jak i dla oka papier. Jest co prawda trochę nieporęczna, wiedza swoje waży, ale można ją położyć na stoliku czy łóżku i tak czytać.
Była to wspaniała podróż w przeszłość i bardzo wiele się z niej dowiedziałam o początkach i rozwoju Imperium Brytyjskiego. Jest to w końcu jedyne imperium, które jak autor podkreśla w zakończeniu, nie upadło w wyniku podbicia czy wojen, a przeminęło wraz ze zmieniającym się frontem politycznym i społecznym na świecie. I mimo że działania Anglików niosą ze sobą wiele dobrego, to nie można zapominać także o tych złych rzeczach, z których Brytyjczycy nie mają powodów do dumy, jeśli nie wiecie, co mam na myśli, to odsyłam do recenzowanej dziś przeze mnie publikacji, jak i wspomnianych wyżej filmów.
Jak zawsze w przypadku historii, składają się na nią blaski i cienie, ale myślę, że warto ją poznawać i odkrywać nieznane nam do tej pory jej tajemnice. Polecam omawianą książkę wszystkim miłośnikom historii, dziejów Wielkiej Brytanii jak także pasjonatom odkryć geograficznych, morskich podróży i awantur na oceanie, a także literatury podróżniczo - przygodowej.
Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Zysk i S-ka.
Reporterska opowieść o tym jak zbudowano imperium brytyjskie i kto to zrobił. Czym się różniło od imperium kolonialnego Hiszpanów i Portugalczyków i dlaczego pomimo że świat był podzielony pomiędzy te dwa imperia Anglicy zdołali zbudować największe imperium w historii.