Wydawnictwo Fantasmagoricon przedstawia debiutancką książkę Cezarego Zbierzchowskiego.
"Requiem dla lalek" jest zbiorem opowiadań, który w pewien sposób podsumowuje dotychczasową twórczość Autora, jednocześnie otwierając nowy etap. Książka zawiera trzy teksty premierowe, w tym tytułową minipowieść. Jest to fantastyka trudna, przeznaczona dla wyrobionego czytelnika, pokazująca sytuację człowieka współczesnego w rzeczywistości, którą autor określa jako „zbyt absurdalną, aby była do końca prawdziwa...”
Bardzo solidny zbiór opowiadań, który pokazuje bogactwo świat Rammy i wyobraźni autora. Mnóstwo tu człowieczych dramatów, ostatków człowieczeństwa i rozpaczy czasem podlanej heroizmem. Warto jednak wsiąknąć w ten świat, zdecydowanie. I aż chciałoby się, by kiedyś autor połączyć te wszystkie wątki, zakątki i niesamowitości.
Wymęczyłam tę książkę. Porównanie do Black mirror średnio trafione. Widać, że autor chcial ale wyszło średnio. 2 czy 3 opowiadania były w miarę ok. Przy reszcie autor tak przekombinował zakończenia, że ciężko w ogóle dojść jaka miała być puenta.
Przeczytałam jako swoistego rodzaju prequel do "Holocaustu F", na który ostrzę sobie czytelnicze ząbki już od jakiegoś czasu. Cóż mogę rzec? Pachnie PKD i wyraźne nawiązania do jego twórczości pojawiają się w "Requiem..." dość często. Podobnie paranoiczny klimat i ciekawie wykreowany świat, w którym jednak nikt o zdrowych zmysłach nie chciałby żyć. Niektóre opowiadania są naprawdę dobre, inne wywołują zniecierpliwione przewracanie stron w poszukiwaniu upragnionego końca - przyznam się, że nie "wymęczyłam" ostatniego. Mimo wszystko Zbierzchowski zaprezentował tu ciekawą koncepcję świata i fantastykę na poziomie o wiele wyższym, niż ten reprezentowany przez niektórych pupilków Fabryki Słów. Nie czuję się powalona na kolana, ale po "Holocaust F" sięgnęłam. Zobaczymy.
Na nazwisko Zbierzchowskiego natknęłam się przy okazji reklamy wznowienia Requiem. Ciekawa okładka, entuzjastyczna zapowiedź zarysowały mi w oczekiwaniach historię a la Łowca androidów. Czyli coś dla mnie! Otóż to zupełnie nie to. Zupełnie. Ale jest dużo lepiej niż oczekiwałam! Nie jest to kolejna odtwórcza historia, osadzona w nowych realiach i opowiedziana znów z innej perspektywy, ale zupełnie nowa jakość. Przede wszystkim to opowiadania, spięte wspólną lokacją. Jedne bardziej zwarte i będące bardziej samodzielnymi, zamkniętymi bytami, inne mniej. Jeszcze inne zmierzające w stronę filozofii, z płynnymi liniami brzegowymi i rozmytym zakończeniem. Nie potrafię wybrać najlepszego, wszystkie są mocne i dobre!
Ciężko ocenić, opowiadania różnią się poziomem, antologia wypada gorzej niż "Holokaust F". Najbardziej podobała mi się "Moneta". Ale co do pozostałych to nawet "Smutek parseków" wydaje się niewyważony.