Ostatnio zyskał sobie ogromną popularność na świecie, a więc i u nas, pogląd, że należy za wszelką cenę dążyć do zrealizowania SIEBIE, cokolwiek to miałoby oznaczać. Zbytnie zaufanie modzie w tym zakresie może nas jednak wyprowadzić na manowce. Realizując SIEBIE, zapominamy, że nie sami jesteśmy na świecie, a nawet (o zgrozo), być może nie jesteśmy na nim najważniejsi. Monika Szwaja w swoich książkach proponuje nieco inne podejście do rzeczywistości. Jej bohaterki, nie zapominając o podstawowej dawce zdrowego egoizmu, są zwrócone na zewnątrz.
"Mało Używane Dziewice", które założyły Klub z zamiarem czynienia rzeczy pożytecznych to kobiety inteligentne, sympatyczne i – choć po przejściach – wciąż pozytywnie nastawione do życia. Dostrzegają w ten sposób nie tylko innych ludzi, ale i świat dookoła. A ten bywa fascynujący... Autorka, doświadczona reporterka wie o tym od lat. I umie to opisać. Aby dobrze się bawić przy czytaniu powieści "Dziewice, do boju!" niekoniecznie trzeba znać pierwszą książkę o nich... aczkolwiek polecamy, naturalnie.
2.5 Chyba każdy się zgodzi, że tytuł jest... Wciąż mam problem z rozróżnieniem, która jest Michalina, a która Marcelina i zastanawiam się co podkusiło autorkę do nazwania ich w ten sposób.
Pierwszy tom przeczytałam, a na drugi skusiłam się na Empik Go w formie audiobooka. To był strzał w dziesiątkę, bo realizacja była na piątkę z plusem i bardzo przyjemnie się tego słuchało.
Jest coś takiego w tej serii Szwaji, co sprawia, że zaczyna się patrzeć na świat łaskawszym okiem, a i nawet optymizm przychodzi łatwiej, co w moim przypadku - zatwardziałej pesymistki - wcale nie jest łatwe. Bardzo polubiłam bohaterki „klubu” i cieszę się, że są powieści o kobietach dojrzałych. Tym razem dziewczyny sprawiły, że uśmiechnęłam się do siebie nie raz, a i nawet wzruszenie się pojawiło. To jest idealna lektura na gorsze dni. Świetnie napisana, ciekawa fabuła, nie ma dłużyzn, za to jest dobre pióro i pełen relaks w trakcie czytania czy słuchania. Ja gorąco polecam. Żal wielki, że autorki nie ma już z nami, bo chciało by się więcej.
Po pierwszej części książka bardzo, bardzo mnie zawiodła. Humor niby ten sam, ale tytułowe "dziewice", znajdując w swoim życiu mężczyzn, potraciły jakiekolwiek inne pasje życiowe i cele. Wszystko kręci się wokół znalezienia, usidlenia, zatrzymania i zadowolenia mężczyzny, którego bohaterka akurat w tym momencie wybrała.
Pierwszą część polubiłam za piękną (chociaż momentami - toksyczną) relację między "dziewicami" oraz za, bliskie mojemu sercu, próby znalezienia sensu w codziennym życiu. Druga książka pokazała mi, że przyjaźń kończy się tam gdzie zaczynają się poważne kłopoty, a sensem życia jest facet.