Le détective Franck Sangaré, accompagné de son assistante, l'étrange madame Dombre, débarquent à Saint-Elme, une petite ville de montagne réputée pour son eau de source. Ils sont sur les traces d'un fugueur disparu depuis trois mois : enquête apparemment facile. Sauf qu'à Saint-Elme, tout le monde vous le dira : « Ici, c'est spécial. »
Kiedy do górskiego miasteczka przyjeżdża detektyw Franck Sangare wraz ze swoją asystentką panią Dombre, wszystko wydaje się być banalnie oczywiste. Sprawa, w którą właśnie się zaangażowali, przedstawia się więcej niż jasno: ginie młody mężczyzna, trop prowadzi do zabitej dechami mieściny, delikwent prawdopodobnie żyje, należy jedynie sprowadzić go do domu. Proste? Nie, jeśli w grę wchodzą szemrane interesy, narkotyki oraz brutalne morderstwa. Dwójka wspólników wpada więc w sam środek niezłego bagna, a Saint – Eleme, ta ‘zabita dechami wiocha’, stanowi dla nich nie lada zagadkę. Sangre i Dombre będą próbowali zmierzyć się z miasteczkową zmową milczenia, lecz wcale nie jest to łatwe zadanie. Prawdziwe kłopoty czekają tuż za rogiem, zaś ich przygoda - dopiero się rozpoczyna…
****
Mam słabość do kryminalnych historii i mam słabość do ładnie narysowanych komiksów. Choć akurat słowo ‘ładnie’ może nijak pasować do pracy Serge Lehmana i Frederika Peetersa; pojęcie ładności kojarzy się raczej z czymś schludnym, klasycznie pięknym, linearnym, czystym; kreska Peetersa niekończenie taka jest - to raczej przeciwieństwo wszystkiego tego, co wymieniłam powyżej, bo jeśli dobrze przyjrzeć się detalom oraz szczegółom jego szkicu - to bez trudu można zauważyć drobiazgowość, ale i pozornie niedbałe wykończenie: nerwowy ruch dłoni, pośpiesznie uzupełniona gra światłocienia, naprędce rozmieszczona kompozycja.
Całość jednak wypada szalenie atrakcyjnie i zdecydowanie przyciąga oko odbiorcy. Nasycone barwy, zasada ich kontrastu, podkręcenie niektórych elementów intensywną czernią, granatem, czerwienią – woooah, ogląda się to z przyjemnością! No i czuć mocny vibe komiksowej klasyki. Ładny też nie jest – przynajmniej w standardowym ujęciu – scenariusz opracowany przez Lehmana. Mordobicie, narkotyki, zabójstwa… Nie mamy tutaj lekkiego klimatu, oj nie – fabuła charakteryzuje się sensacyjnym zacięciem, chociaż (na szczęście!) nie przysłania ona ogólnego wydźwięku.
Serge Lehman stworzył bowiem historię kameralną, nastrojową, ocierającą się o atmosferę Twin Peaks – senną mieścinę, pozornie sielską i urokliwą, w której dochodzi do przestępstwa. Taki zabieg z pewnością należy zaliczyć do udanych; odbiorca z zaciekawieniem śledzi poczynania dwójki bohaterów, którzy z wolna zapuszczają się w coraz mroczniejsze zakamarki Saint – Elme; suspens, napięcie, nuta tajemnicy, hermetyczna otoczka – wszystkie te aspekty w oczywisty sposób przywodzą na myśl kultowy serial Frosta & Lyncha, jednocześnie stanowiąc zapowiedź czegoś równie intrygującego; autorowi udało się wykreować nie tylko malownicze tło i ciekawe zaplecze akcyjne, ale również wyraziste postaci. Detektyw Sangare, stary wyjadacz i doświadczony śledczy, jest doskonałym towarzyszem dla nieco beztroskiej Pani Dembre – razem tworzą uroczą parę, wprost idealną wobec konieczności zgłębiania mrocznych sekretów alpejskiej wioski.
****
,,Saint – Elme’’ to przykład świetnie zrealizowanego konceptu. Fabuła oraz grafika wcale nie stanowią dwóch odrębnych aspektów – wręcz przeciwnie - one wspaniale się uzupełniają. Tam, gdzie słowo jest zbędne, wkracza rysunek; tam, gdzie rysunek mówi zbyt mało, pojawia się słowo.
Résumé : Le détective Franck Sangaré débarque à Saint-Elme, une petite ville de montagne, anciennement reconnue pour son eau de source, actuellement envahie par les grenouilles. Accompagné de madame Dombre, ils enquêtent sur la disparition d'un fils de bonne famille, Arno Cavaliéri, 24 ans, qui n'a plus donné signe de vie depuis trois mois. L'affaire semble simple, le fugueur vendrait de la drogue. Mais à Saint-Elme, tout prend des proportions étrange. Comme les habitants ont l'habitude de le dire : « Ici, c'est spécial. »
Mon avis : Je me suis totalement immergée dans cette bande dessinée, dont les illustrations aux couleurs violentes, pétaradantes et les scènes très cinématographiques desservent à merveille l'action et l'ambiance plus qu'étrange de Saint-Elme. Autant le dire de suite, on n'a pas affaire ici à une petite enquête pépère sur un fugueur. Les intrigues se croisent et s'entremêlent, attention à ne pas perdre le fil ! C'est un polar très noir, complètement barré, dans un bled les nombreux secrets et magouilles vont nous tenir en haleine. J'ai beaucoup aimé la part de folie, entre Dombre et son furet, prénommé Bruce, Franck qui semple dépourvu de bon sens et légèrement à cran. Les personnages secondaires ne sont d'ailleurs pas en reste ! Seul point négatif, qui n'en est d'ailleurs pas vraiment un : « La vache brûlée » est le premier tome de la série, et je l'ai refermé avec beaucoup plus de questions que d'explication à tout ce pataquès ! Il n'y a plus qu'à attendre, avec impatience, la sortie du tome 2. Rendez-vous en janvier !
Si bien hay cosas Twinpeakeras que el fanático disfruta como el color, el surrealismo, el melodrama local, esta obra tiene su ritmo propio, una velocidad y un detalle que deberían contradecirse entre si y nunca se tropiezan y una necesidad que te crea en el estómago de querer más, saber más, ver más. Absolutamente enganchado con esta droga.
Zaczynamy od niezbyt legalnej działalności. Oto grupka mężczyzn planuje przemyt. Jeden z nich jest bardzo upierdliwy i zamiast siedzieć na miejscu i słuchać się swoich partnerów, wciska nos w nieswoje sprawy. Tak natrafia na dziwne dziecko w wypełnionym czerwonym światłem pokoju, z dziwnym symbolem namalowanym na oknie. Chwilę później zabija swoich kolegów. Dlaczego i w jakim celu? Tego nie wiemy.
Zmieniamy klimat. Na promie do małego miasteczka Saint-Elme przypływa niezbyt przyjemny, można by wręcz użyć określenia grubiański detektyw, szukający uciekiniera. Szybko domyślamy się, że nie jest to rycerz w lśniącej zbroi. Agent Cooper to facet, który w razie konieczności bez wahania złamie zasady, a to, że jest gburowaty i przedkłada swoją misję nad bycie uprzejmym to już inna sprawa. Niewątpliwie czyni go to jednak oryginalną postacią.
W jego zadaniu towarzyszy mu asystentka pani Dombre wraz ze swoim gryzoniem o imieniu Bruce. To nietypowy duet, który nie potrafi za bardzo się ze sobą dogadać. Do sprawy podchodzą jednak profesjonalnie. Podążają oni za tropem, a w międzyczasie poznajemy kolejne zakątki tytułowego Saint-Elme oraz jego mieszkańców. Co ważne, również ich sekrety. Choć twórcy komiksu Serge Lehman i Frederik Peeters nie zdradzają nam ich w pełni. Powoli uchylają rąbka tajemnicy. Zaznaczają kto może być podejrzany, a dalej my w trakcie lektury staramy się sobie to wszystko skleić w pełną całość.
W mieście dzieją się różne dziwne rzeczy, które z jednej strony przykuwają nasz wzrok, a z drugiej wprowadzają w pewien stan relaksu, niejako odwracając naszą uwagę od śledztwa i poszlak. Przykładem tego jest płonąca krowa, czy bójka w klubowej toalecie, w której trakcie Dombre poślizgnęła się na kałuży moczu. Twórcy komiksu potrafią zaskoczyć czytelnika w najmniej przewidywalnym momencie. No bo kto by się spodziewał, że skacowany detektyw Franck Sangaré, przemierzający góry w siódmych potach będzie naprawdę blisko zakończenia swojej misji? To jednak dopiero pierwszy z pięciu tomów serii, więc zachowajcie spokój....
Un polar en BD par Lehmann, dans le style de L'Homme Gribouillé. C'est difficile de juger si tôt dans l'histoire mais les personnages sont chouettes. Je ne suis pas trop polar généralement mais je suis sincèrement curieux de la direction que ça prendra.
En gros : Un village reculé accessible seulement par bateau. L'oligarque gardait une fillette noire prisonnière dans un cabanon pour une raison que l'on ignore. Le frère d'un détective y arrive le enquête sur la disparition d'un jeune homme.
J'ai adoré le dessin et le travail sur la couleur qui donne une ambiance de film noir mais je regrette un peu la brièveté de la BD qui ne permet pas vraiment de développer les personnages ni même l'ambiance de la ville. J'aurais aimé plus de développement sur certains points ! Je lirai néanmoins le tome 2 avec intérêt.
Très bonne entrée en matière. J'adore le dessin de Peeters mais cette fois, c'est la couleur qui me fait hulluciné. Depuis que je regarde les films/séries de Nicols Winding Refn, je me dis que ce serait vraiment cool voir ce genre de traitement en BD. Eh bien, voilà ma réponse. Saint-Elme, c'est du Néon-Noir qui sent le gaz et l'humidité. J'adore.
Y'a pas à dire, Lehman sait raconter des histoires et installer des atmosphères. Le dessin fluide, ample, presque dégoulinant parfois, donne corps et chair à cette histoire glauque. J'attends de lire la suite avec impatience.
Raro que guste tanto y a mi me deje frío. No está mal pero ni mucho menos me parece una joya. Historia rara pero intrigante, dibujo bien pero para mí no deslumbrante. En fin, que bien pero no me ha explotado la cabeza. Leeré el siguiente no obstante porque interesado me deja
Ce premier livre m'a intrigué. Super visuel de Peeters. Les couleurs sont a l'opposé de ce type visuel du noir plus proches du néon noir. Colle super bien au récit. Empruntant parfois a Lynch ou aux frères Cohen .j'ai hâte de lire la suite.
Un super thriller qui se construit lentement : violent, mystérieux, pulpeux. C’est glauque et sans retenue. Les personnages se dévoilent progressivement, mais on perçoit déjà toute la complexité des relations. Le dessin est particulier, mais on s’y fait rapidement, et il sert assez bien l’ambiance.
Je ne pensais pas accrocher plus que ça, je me trompais ! Le fabuleux travail des couleurs crée une atmosphère oppressante, l'histoire est prenante et bien menée, on a envie d'en savoir plus.