Życie jest nieustanną zmianą. Rodzimy się maleńcy i bezbronni, rośniemy, zdobywamy nowe umiejętności, dojrzewamy, podejmujemy poważne obowiązki, starzejemy się. Świat wokół nas też nie trwa nieruchomy. To naturalne ? w życiu nic nie jest stałe i nic nie jest wieczne. Niby to wiesz, ale czy czasem nie masz niepokojącego wrażenia, że owszem, ktoś stoi w miejscu? Ściślej Ty. Czasy się zmieniają, ludzie się rozwijają, a Ty ? w swoich oczach ? wciąż powtarzasz te same, mało efektywne schematy zachowań?
Najwyższa pora to zmienić!
Książkę Edyty Zając potraktuj jak osobisty przewodnik na najbliższe 30 dni i... zmień się. Zacznij od wyrzucania. Temu poświęć pierwszy tydzień. Potem przejdź do próbowania nowych rzeczy. To będzie Twój kolejny, siedmiodniowy krok ku zmianie. W następnym tygodniu spróbuj perfekcyjnego stylu życia. Wreszcie - przygotuj się do funkcjonowania według planu i w sposób zorganizowany (tak, to działa!). A na koniec naucz się adaptować do niespodziewanych zmian i oczekuj kolejnych!
Szybciej, mocniej, teraz, natychmiast, jeszcze więcej, WIĘCEJ MÓWIĘ, bardziej perfekcyjnie, na milion procent, NOW! Oczywiście nie musisz, jeśli chcesz, by Twoje życie było beznadziejne i zmarnowane. I zastanów się, czy na pewno chcesz zmarnować czas na czytanie kolejnej książki, skoro powinieneś dziś zrobić jeszcze pińcet rzeczy.
Cóż... Czas przeznaczony na przeczytanie tej konkretnej książki okazał się rzeczywiście czasem zmarnowanym. Do ostatniej chwili miałam nadzieję na to przysłowiowe jedno zdanie, które natchnie mnie do przemyśleń i działań, ale jedyne, co się zrodziło w czasie czytania, to frustracja. Za stara już jestem, by wierzyć, że jedynie ciągła pogoń za nowymi doświadczeniami oraz bycie w ciągłym ruchu i wśród ludzi, jest jedyną właściwą receptą na szczęście.
Plus autorka zapomniała przed pisaniem się zatrzymać (co po przeczytaniu tej książki mnie nie dziwi) i zastanowić się, do kogo właściwie kieruje swoje słowa. Pisanie jakby do mężczyzny (zrobiłeś, spotkałeś, zmarnowałeś), a przykłady jedynie kobiece (zrzucanie brzuszka po ciąży) bądź neutralne. Dodatkowo warto pamiętać, że jeśli się robi listę przykładowych działań, to pisanie książki latem nie usprawiedliwia zapominania o zimowych zajęciach. Trochę denerwujące się staje czytanie, że mamy natychmiast wyjść na dwór i pobiegać boso po trawie. Może gdyby te niedociągnięcia pojawiły się raz czy dwa, to bym nie zwróciła uwagi, ale niestety cała książka taka jest.
Nie polecam. Lepiej poleżeć do góry brzuchem i nie robić nic. Znacznie bardziej przybliży Was to do zmian.