Tęsknił, uwodził, porzucał. Czy geniusz potrafi kochać?
Fryderyk Chopin – blady, chudy, z charakterystycznym nosem, ale ma w sobie coś, co sprawia, że kobiety nie mogą mu się oprzeć. Skandalizująca George Sand, uwodzicielska Maria Wodzińska, młodziutka śpiewaczka Konstancja Gładkowska i bogata Jane Stirling. Każda szaleńczo w nim zakochana. Każda oddałaby za niego serce.
4.5 O MATKO JAK JA DŁUGO TO CZYTAŁAM!! ALE WARTO BYŁO ciekawa narracja, niestety przy wątku z George Sand trochę się nudziłam, jej opowieść była chyba najbardziej chaotyczna każda z kobiet dosłownie jak "żywa", bardzo skomplikowana, nie da się wydać o nich jednogłośnego sądu (nawet o Sand, którą najmniej polubiłam, ale ogromnie szanuję) p.s. kocham Konstancję i Krzysztofa, i wanna give them a hug so bad
Dałabym więcej gwiazdek, gdybym tylko mogła. Wspaniała książka, napisana pięknym językiem, z dużą empatią, wrażliwością i szacunkiem dla kobiet obecnych w życiu Chopina, oddająca im sprawiedliwość i pozwalająca wreszcie przemówić. Konstancja i George zawsze będą moimi ulubienicami ❤️
Nieoczywisty pomysł na narrację szkatułkową bardzo na plus. Wprowadzenie historii samego dziennikarza redagującego wypowiedzi czterech kobiet również jest ciekawym pomysłem, a co najważniejsze - mającym sens, angażującym czytelnika równie mocno jak w historie „narzeczonych” Chopina. Podoba mi się zastosowanie w większości partii powieści monologu wypowiedzianego i bardzo doceniam użycie takiej formy, jednak dla niektórych może być miejscami irytująca. Jest to powieść napisana z szacunkiem dla realiów historycznych, za którą stoi solidny research, jednak jestem nieco rozczarowana, że po wspaniałym językowo rozpoczęciu, autorka zdaje się zapominać o (subtelnej, ale i tak) stylizacji językowej na XIX wiek. Niemniej, jest to powieść bardzo dobra, tworząca nam portrety ludzi bardzo z „krwi i kości”. Doceniam takie przedstawienie herstorii, bo Chopin jest tu niemal cały czas „jedynie” w tle, mimo że to przez jego pryzmat wszystko się opowiada, to tak naprawdę nie on tu jest najważniejszy, a one.
Fryderyk Chopin to jeden z niewielu Polaków, którzy są znani na całym świecie. Wielką sławę i szacunek zapewnił sobie niebywałym talentem pianistycznym i kompozytorskim. Jednak w książce pt. Narzeczone Chopina Magda Knedler ukazuje tę pomnikową postać jako zwykłego człowieka.
Narzeczone Chopina to opowieść o kobietach, które odegrały największą rolę w życiu kompozytora. Choć jest fikcją literacką, można ją obdarzyć sporym zaufaniem, bo fabuła opiera się na wspomnieniach i korespondencji osób, które opisuje. Konstancja Gładkowska, Maria Wodzińska, George Sand oraz Jane Stirling przedstawiają swoje doświadczenia i uczucia związane z Chopinem. Autorka oddała kobietom głos, więc wypowiadają się w pierwszej osobie, co pozwala lepiej zrozumieć towarzyszące im emocje. Wszystkie pojawiły się w życiu kompozytora, ale każda na innym jego etapie, zatem ich miłość miała też całkiem odmienny charakter.
Konstancja Gładkowska. Gdy uczucia do słynnego kompozytora rozkwitły, rozpoczynała karierę śpiewaczki, a jej rodzina borykała się z problemami finansowymi. To pierwsza, a więc idealizowana przez obie strony miłość, która okazała się jednak niespełniona. Maria Wodzińska realizowała artystyczne pasje, zajmując się malarstwem. Z jej wspomnień wyłania się obraz pewnego rodzaju wyrachowania ze strony Chopina, którego wydaje się świadoma, dlatego ta miłość jest już mniej żarliwa. George Sand, pisarka i skandalistka, która za nic miała konwenanse, stworzyła z Chopinem dojrzały związek – pełen namiętności i poświęcenia. Nie brakowało w nim również nieporozumień i zazdrości, z powodu których w końcu się rozpadł. Wreszcie Jane Stirling, pianistka i uczennica Chopina, która towarzyszyła mu w ostatnich latach życia i obdarzyła nieodwzajemnioną miłością. Kobiety opowiadają o swojej codzienności w towarzystwie najważniejszego mężczyzny ich życia.
Ze wspomnień kobiet wyłania się zróżnicowany obraz Chopina, który zmieniał się wraz z wiekiem kompozytora oraz warunkami, w jakich żył. Młodzieńcem był wrażliwym i taktownym, a do tego szczerym. Z upływem lat ujawniła się natomiast jego próżność i bezkompromisowość. Zawsze jednak postrzegano go jako człowieka uroczego, towarzyskiego oraz wymagającego w kwestiach artystycznych.
Cenię lektury, z których mogę dowiedzieć się co nieco o codzienności sław. Często okazuje się bowiem, że również borykają się z przeciwnościami, które są całkowicie przyziemne. Stają się dzięki temu mniej odległe. Wyróżniają się talentem, ale niczym więcej. Poznaję ich trudne charaktery, reakcje na sytuacje losowe lub uczuciowe, które są typowe dla zwykłych ludzi. Właśnie taka jest książka Magdy Knedler.
Ponadto powieść wspaniale pokazuje całą otoczkę społeczną, w jakiej funkcjonował świat artystyczny w pierwszej połowie XIX wieku. Spotykano się w salonach i na koncertach. Czytelnik dowie się także, jak nikłe szanse na rozwój talentów miały kobiety i że te ograniczenia, które na nie nakładano, powodowały, że z pewnością nie usłyszymy o wielu wybitnych artystkach.
Magda Knedler stworzyła książkę, której wartość poznawcza jest nie do przecenienia. Chopin jest w niej postacią nieco drugoplanową, ale patrzenie na niego oczami tych kobiet pozwala stworzyć portret psychologiczny kompozytora. To ich życiorysy i wrażenia stanowią punkt odniesienia do oceny genialnego muzyka. Autorka zdołała zindywidualizowanym stylem oddać charakter uczuć, jakimi darzyły Chopina kobiety. Z tych monologów można się wiele dowiedzieć o ich umysłowości, ale też i całej epoce.
Cztery kobiety. I jeden mężczyzna. One były zupełnie różne, lecz każda z nich wyjątkowa. On został zapamiętany jako muzyczny geniusz. Czy potrafił kochać tak wielce jak wielkie były jego utwory?
Śpiewaczka Konstancja Gładkowska. Malarka Maria Wodzińska. Pisarka George Sand. Pianistka Jane Stirling. I on, Fryderyk Chopin - wybitny kompozytor, który swoimi melodiami potrafił rozkochiwać tłumy. A czy potrafił zdobyć tylko to jedno, kobiece serce? Czy jego miłość do kobiet mogła być równie silna jak ta do muzyki? Jak kochał geniusz? I jak kochały one - kobiety, które zajęły specjalne miejsce w jego życiu? Czy wszystkie widziały w nim to samo? A może każda pokochała go za coś zupełnie innego?
Te wyjątkowe historie skrywa powieść ,,Narzeczone Chopina" Magdy Knedler. Czerpiąc z zachowanych miłosnych listów i prawdziwych wydarzeń, autorka stworzyła opowieść, która porywa i wzrusza, nie dając o sobie zapomnieć. Napisana została w formie monologów, w których bohaterki dzielą się swoimi wspomnieniami związanymi z Chopinem. Książka pokazuje, jak różne oblicza i jak wiele różnych barw może mieć miłość. Miłość, którą każdy będzie odczuwał inaczej i która dla każdego będzie stanowiła co innego. Książka skupia się bardziej na portretach kobiet, choć i samego Fryderyka Chopina tutaj nie brakuje. Czytelnik poznaje go takim, jakim widziały go one - kobiety, które go kochały - a przez to, iż te uczucia często bywały słodko-gorzkie, w podobnym klimacie została przedstawiona cała historia.
Jest to lektura dla wszystkich miłośników sztuki, muzyki, ale i romantycznych historii o miłości. Dla wszystkich tych, którzy chcieliby się przenieść do minionej epoki, by móc przysłuchać się melodiom wygrywanym na fortepianie przez Pana Chopina, przyjrzeć się rozwijającym się miłosnym uczuciom i dać ponieść się tej wyjątkowej opowieści, obok której nie sposób przejść obojętnie.
Choć powieść wydaje się dość obszerna, czyta się ją tak płynnie i przyjemnie, iż w ogóle się tego nie odczuwa. Ujął mnie styl autorki, którym w tak barwny sposób opowiedziała tę poruszającą, pełną wrażliwości i pasji historię.
Sięgnęłam po tę książkę nie wiedząc, czego mogłabym się spodziewać, a otrzymałam opowieść, która wciągnęła mnie bez reszty i zrobiła na mnie tak spore wrażenie jak już dawno żadna inna lektura. Jest to książka, którą nie tylko się czyta. Jest to książka, którą się przeżywa. Polecam ją z całego serca każdemu! Dajcie się jej porwać, poczujcie wyjątkowy klimat, którym została nasycona i emocje, które tak namacalnie towarzyszyły jej bohaterom. Gwarantuję, że długo jej nie zapomnicie!
"Narzeczone Chopina" Magdy Knedler towarzyszyły mi w ostatnich dniach, były moją odskocznią od choroby i złego samopoczucia, zafascynowały i otuliły mnie swoimi historiami. Ta poruszająca najczulsze struny opowieść okazała się być ciekawą lekcja historii z kobietami w roli głównej.
"Narzeczone Chopina" to inspirowana listami, sztambuchem oraz zapiskami Fryderyka Chopina powieść o czterech kobietach, które, w różnym okresie życia kompozytora były z nim szczególnie związane, które również w jakiś sposób wywarły na niego wpływ, mimo, że na pierwszym miejscu zawsze była muzyka i fortepian. Konstancja Gładkowska, Maria Wodzińska, George Sand oraz Jane Stirling kochały na swój sposób tego wybitnego artystę i były w stanie oddać za niego serce.
Niewątpliwie ogromnym atutem tej nietuzinkowej beletryzowanej biografii jest jej forma. Poznawanie wielbionego przez kobiety Chopina przez pryzmat jego ukochanych i uczuć jakimi go darzyły okazało się być szalenie ciekawym zabiegiem. Choć trzeba przyznać, że Chopina w tej powieści nie ma tyle, ile można by się spodziewać. Składająca sie z czterech monologów dam jego serca to tak na prawdę opowieść o kobietach zmagających się z rzeczywistością XIX wieku oraz swoją "miłością" do Chopina, która miała bardzo różne oblicza. Obawiałam się nieco, że wszystkie historie będą grane na jedną nutę. Niesłusznie. Każda opowieść jest jedyna w swoim rodzaju, a autorka w doskonały sposób zadbała o to by czytelnik mógł poczuć jej niepowtarzalny charakter. Kreśląc tło społeczne i nastroje umożliwia poznanie bohaterek i jak one postrzegały Chopina.
A one widziały w nim to co widzieli w nim inni ale też wiele ponadto. Dostrzegały jego piękno i duszę, ale i to jakim był człowiekiem. Z tych historii wyłania się pewien obraz Chopina, po części jako wybitnego artysty, jednak w dużej mierze jako człowieka, ze wszystkimi ułomnościami, przywarami i problemami.
Czytając "Narzeczone Chopina" czuć w tej powieści ogrom pracy z materiałami źródłowymi i świetny research. Najlepsze scenariusze pisze życie, jednak by ktoś chciał to poznać, to trzeba ubrać to w słowa. A Magda Knedler potrafi to zrobić w mistrzowskim stylu! Lektura "Narzeczonych Chopina" to niesamowita uczta literacka i językowa. Magda Knedler ma niesamowitą łatwość ujmowania czytelnika opowiadaną przez siebie historią. Otula nią i wciąga w nią dosłownie od pierwszej strony. Bardzo polecam.
"Narzeczone Chopina" to powieść, w której Magda Knedler oddała głos Konstancji Gładkowskiej, Marii Wodzińskiej, George Sand, Jane Stirling. Związane ze światem sztuki, a przede wszystkim zakochane w Chopinie. Każda była obecna na innym etapie jego życia – w czasach wczesnej młodości, gdy mieszkał już za granicą i tuż przed śmiercią.
Bohaterki opowiadają o relacji z Chopinem już po wielu latach, jednak czytelnik pozna je jako wciąż zakochane i zafascynowane. Wciąż zranione i wciąż oddane.
Sam kompozytor staje się tu jedynie postacią drugoplanową. Bo "Narzeczone Chopina" to opowieść o zakochanych kobietach oraz ich codzienności w kontekście miłości do wirtuoza. On sam staje się człowiekiem z krwi i kości, a nie jedynie postacią charakterystyczną dla epoki romantyzmu. Jego choroba nie była piękna, ale ciężka. Miał poczucie humoru, ale także był nieodpowiedzialny. Lubił żyć w luksusie i nie potrafił oszczędzać. Humorzasty i emocjonalny.
"Narzeczone Chopina" to książka, w której poszczególne rozdziały są wypowiedziami bohaterek. Każda z nich była obecna w życiu kompozytora w inny sposób, mają inne wspomnienia, a także sposób wypowiedzi.
Opowieści wpisują się w ważne wydarzenia: powstanie listopadowe, rewolucja francuska, czy epidemia cholery. Czytelnik dostrzeże tu sytuację kobiet i codzienność różnych warstw społecznych. Lektura książki to także okazja do doświadczenia życia artystycznego epoki romantyzmu – salonów, koncertów, poezji.
Każdy z bohaterów – pierwszo-, drugo- czy trzecioplanowych – staje się tu człowiekiem, a nie postacią. Poeci ze sobą rywalizują, kobiety są o siebie zazdrosne i knują, życie rodzinne jest naznaczone rozstaniami czy przemocą.
W książce widać ogrom pracy, jaki Magda Knedler włożyła w jej napisanie. To nie tylko źródło wiedzy o prywatnym życiu genialnego kompozytora. To epoka romantyzmu, jakiej nie znamy ze szkoły. Przy tym Autorka posługuje się pięknym językiem, rewelacyjnie oddającym emocje każdej z czterech bohaterek. Dzięki temu czytelnik może być uczestnikiem prawdziwej uczty literackiej.
Konstancja Gładkowska, Maria Wodzińska, George Sand, Jane Stirling. Kobiety, które szaleńczo kochały Fryderyka Chopina i miały wpływ w jego życie. To na podstawie ich wspomnień dziennikarz Krzysztof napisał artykuł dla Kuriera Warszawskiego. Niestety, nie zamierza on go jednak publikować, co nie podoba się redaktorowi gazety.
“Narzeczone Chopina” to pierwsza książka autorstwa Magdy Knedler, którą miałam okazję przeczytać. Jednak słyszałam o autorce dzięki powieści “Położnej z Auschwitz”. I muszę przyznać, że przez tę popularność miałam oczekiwania na dobrą książkę. A jak wyszło finalnie? Zdecydowanie bardzo dobrze! Historie każdej z kobiet zainteresowały mnie od pierwszych stron. Każda z kobiet była inna i miała inne oczekiwania od życia. I, pomimo że Chopin był ważną postacią w ich życiu, to w opowieści one były na pierwszym miejscu, a wraz z tym przemyślenia i działania związane z rzeczywistością XIX wieku. A opowieści te okazały się równie ciekawe, co życie kompozytora.
Książka napisana została formie monologu każdej z pań. Jest to dość mało spotykany zabieg, jednak w tym przypadku wyszedł on całkiem dobrze. Momentami jest on chaotyczny, lecz wydaje mi się on dzięki temu bardziej realny. Nie oszukujmy się, gdy ktoś opowiada jakąś historię, zwłaszcza jeśli jest to wiekowa pani tak jak w przypadku bohaterek, raczej nie stosuje wtedy chronologii wydarzeń. Sama opowieść jest interpretacją listów oraz wspomnień. Jednak każda z nich wydaje się bardzo prawdziwa. Momentami wręcz sprawdzałam w internecie, czy dane wydarzenia miały miejsce.
Najnowsza książka pani Knedler okazała się dla mnie bardzo ciekawą pozycją, przez co na pewno nadrobię inne dzieła autorki. Niewątpliwie również przybliżyła mi ona sylwetki postaci, o których wcześniej nie słyszałam (wyjątkiem tutaj jest George Sand). Samą książkę oceniam na 7.5/10 i bardzo ją polecam!
Za egzemplarz recenzencki bardzo dziękuję Wydawnictwu MANDO!
Przez trzy tygodnie w październiku nasłuchałam się tyle Chopina i tyle o Chopinie, że udało mi się jakoś załatać tę tęsknotę po sześciu latach bez konkursu i ponad roku bez koncertów. Ale ciągle mi było mało, a książka Magdy Knedler przywędrowała ze mną w listopadowe popołudnia.
Podchodziłam do tej opowieści trochę nieufnie; bo jak to jest wejść w czyjąś duszę, napisać wspomnienia? Teraz mogę powiedzieć tylko jedno: pięknie to zostało napisane. I jak dobrze było to przeczytać.
Na przestrzeni lat postać Chopina została odarta z tajemnic; jego dzieła od lat są poddawane nowym interpretacjom, a dokumenty i wspomnienia są ciągle analizowane pod kątem nowych elementów układanki, która mogłaby się złożyć na pełniejszy obraz jego życia prywatnego. Autorka podejmuje w "Narzeczonych Chopina" bardzo ciekawą próbę - przedstawienia tej historii z perspektywy czterech niezwykłych, bardzo różnych kobiet szczególnie bliskich sercu pianisty. Chopin zatem jest w tej historii wszechobecny, splata ścieżki wszystkich tych czterech postaci, ale pozostaje raczej nieuchwytnym motywem niż centralną postacią powieści.
Osadzona solidnie w faktach historia pulsuje jednak emocjami przeplatanymi nostalgiczną tęsknotą, a w każdej z tych czterech historii odbija się też burzliwe tło historyczne. Na szczególną uwagę zasługuje narracja, której subtelne zmiany odzwierciedlają charakter bohaterek. Jest więc i wyniosłość Marii Wodzińskiej, i wyzwolona dojrzałość George Sand. Ciekawym akcentem były nawiązania do poszczególnych utworów, często nadające dodatkowego kontekstu okolicznościom ich powstania.
Z tych opowieści wyłaniają się sylwetki czterech kobiet i mężczyzny, który jest tak odmienny od anemicznego, chuderlawego Fryderyka, do którego przywykliśmy na lekcjach muzyki. Jeśli jeszcze się wahacie… sięgnijcie po nią. Warto. Dla doskonale poprowadzonej narracji i pięciu znakomicie opowiedzianych historii.
Mimo wszystko trzymam się zdania że początek książki wyszedł najlepiej - pov Konstancji i ta przeplatanka jej dwóch nazwisk przez Krzysztofa i redaktora.. damn, dla tej przeplatanki warto było czytać całość - pov Jane trochę mnie rozczarował na koniec, ale wciąż czuję się tak mądra po tej lekturze mimo że mnie zmęczyła af, dlatego ostrzegam, jeśli szuka się czegoś lepszego od tej autorki to radziłabym jednak coś innego - mimo, że nie czytałam długo, rzadko występujące dialogi (cały drugi ciąg książki to było opowiadanie przez bohaterkę o wydarzeniach i jej odczuciach co w oczywisty sposób było bardziej wyczerpujące - dlatego 456 stronicowa retrospekcje każdej kobiety najlepiej sobie dawkować i nie czytać wszystkiego na raz jak ja)
ocena pov każdej postaci: Konstancja 5/5 Maria 4/5 Aurora 4/5 Jane 3/5 Krzysztof & Redaktor 4,5/5
Kim był Fryderyk Chopin myślę, że każdy wie natomiast autorka w swojej książce postanowiła skupić się na kobietach, które go otaczały i niejednokrotnie miały ogromny wpływ na jego życie, a co za tym idzie również twórczość. Od pierwszej muzy i młodzieńczej miłości poznanej jeszcze w Polsce przed wybuchem powstania, po nieszczęśliwie zakochaną Szkotkę, która była przy nim do końca jego dni.
„Narzeczone Chopina” to przede wszystkim monologi czterech kobiet związanych z kompozytorem napisane na podstawie zachowanej korespondencji, gazet czy dzienników i to właśnie przez pryzmat tychże opowieści i wspomnień możemy ukształtować sobie obraz człowieka jakim był Fryderyk Chopin. Co za tym idzie pani Magda Knedler wykonała ogrom pracy przygotowując się do napisania tej książki i za to ogromne brawa ponadto udało jej się ubrać wszystkie te fakty w całkiem zgrabną i ciekawą powieść przy zachowaniu klimatu tamtych lat.
Genialny kompozytor, który stworzył niezapomnianą muzykę. Patrzymy na niego przez ten pryzmat. I choć był wybitną jednostką, był także człowiekiem. Czy artyści potrafią prawdziwie kochać? Co jest dla nich ważniejsze - pasja i talent czy uczucie? Konstancja pierwszych porywów serca doznała przy nim. To właśnie Fryderyk skłaniał ją do doskonalenia głosu, bycia coraz lepszą. Kradzione na czułości minuty, marzenia o przyszłości, wielki szacunek do jego talentu. Oddałaby wszystko, by przy nim być, ale chciała też by się rozwijał. Nie podejrzewała jednak, że sprawy tak się potoczą... Maria obracała się wokół artystów. Świat wyjątkowych ludzi nie był jej obcy. Znała Chopina z dzieciństwa. Kiedy jednak zobaczyła po latach, pojawiło się uczucie. Byli z różnych sfer, ale myślała, że ten związek ma szansę się udać. Co poszło nie tak? Geogre różniła się od znanych mu kobiet. Silna, zdecydowana, niezależna. Doskonale wiedziała, czego chce i umiała o to walczyć. Mówiono o niej różne rzeczy. Okazała się dobrą opiekunką i namiętną kochanką. Czegoś jednak zabrakło. Jane - cichy anioł, którego nie tyle nie doceniono, co wręcz odepchnięto. Ryzykowała reputację, stawała na wyżynach możliwości, wspierała go, by tylko życie ukochanego było dobre. Była jednak cieniem, niechcianym obiektem zasłaniającym słońce mistrza. Magdalena Knedler pokazuje historię Chopina od całkiem innej strony. Czytelnik poznaje do z perspektywy kobiet, które odgrywały w jego życiu znaczenie. Wyłaniający się ze stron portret nie jest pozytywny. To obraz człowieka, który jest daleki od tego, co o nim myśleliśmy. Niemal niezdolny do stworzenia związku. Chwiejny, niestały. Napisana z pieczołowitością opowieść o kobietach, które definiuje uczucie i mężczyzna, którego nim obdarzyły. Pełna wersja recenzji: https://spacerwsrodslow.blogspot.com/...
miałam wobec „narzeczonych chopina” wielkie nadzieje, jako osoba kochająca jego muzykę całym sercem. niestety, trochę się zawiodłam. sam pomysł na książkę naprawdę mnie ujął i liczyłam na interesujące poprowadzenie fabuły. nie była jakoś specjalnie nużąca, ale język aż bije sztucznością. czułam, jakbym czytała scenariusz teatralny, nie powieść. doceniam wkład pracy, knedler pewnie spędziła dużo czasu na badaniu losów wodzińskiej i reszty tych niesamowitych kobiet.