To był zwyczajny wieczór w kinie, dopóki Grażynki nie wciągnął film. Dosłownie.
Piękna, młoda Polka podczas wakacji z ukochanym zostaje porwana przez sycylijskiego mafiosa. Tyleż bezwzględny, co przystojny, Massimo daje dziewczynie równo 365 dni na zakochanie się w nim. Ofiara, mimo początkowego buntu, zaczyna darzyć przestępcę uczuciem.
Brzmi znajomo? Tak! To fabuła bestsellerowej powieści erotycznej „365 dni" autorstwa Blanki Lipińskiej, na podstawie której nakręcono kinowy hit.
Idealny materiał na parodię...
Co byś zrobiła, gdybyś to Ty trafiła pod skrzydła zabójczo szarmanckiego bossa mafii? Ty, Twoje kilkanaście kilo nadwagi, nieodłączny gumowy przyjaciel Pan Różowy oraz Twój cięty język i poczucie humoru, którymi tuszujesz niedoskonałości ciała?
Odpowiedź na to pytanie poznała Grażynka, którą podczas kinowej premiery wciągnął film. Dosłownie.
Meet Michał Biarda: From coding wizard to master storyteller, he's the programmer who's traded algorithms for plot twists! His novels? A wild ride of quirky turns and unexpected revelations, all tied up with the precision of a coder's logic. Dive into his world, where each narrative is a meticulously crafted adventure, polished to perfection by a squad of sharp-eyed editors. Get ready for an exhilarating journey through the imaginative realms of Michał's making!
TW: nieśmieszny autor piszący komedie przekonany o swojej wyjątkowości Totalnie rozumiem parodiowanie czegoś i wyolbrzymienie aspektów, które na to zasługują, ale to była parodia w stylu „Strasznego filmu 5”, ani to śmieszne, ani inteligentne ale za to obrzydliwe i ordynarne. Nie wiem nawet od czego zacząć. 1. Fatfobia - hmmm, kto może być bohaterem parodii „365 dni”? Może przedstawimy mafioza „z prawdziwej strony”? Niee, zabierzemy się za Grażynkę! I przedstawmy ją tak: „gruba, hehe, baba. I wiecie ona się objada cały czas słodyczami i no jak widzi szwedzki stół, to nikt tej Grażynki nie powstrzyma, haha”. A przeczytajcie to jeszcze raz i chciałam tylko dodać, że autor z obrzydzeniem opisuje jej „wielkie fałdy” zaraz potem dodając, że bohaterka waży 66 kg. TAK. 2. Fatfobia 2 - ok, może tak przerysowuje tylko tę postać, nie? Hm, wydaje mi się jednak, że autor nienawidzi kobiet, a kobiet z krągłościami już w ogóle. Jedyną osobą opisywaną w tej książce obrzydliwie i upadlająco jest główna bohaterka. I to jedyna gruba osoba. Pierdzi bez opanowania, potrafi się zsikać w majtki, mdleje bez opamiętania na końcówce każdego rozdziału i przydarzają się jej rzeczy naprawdę odczłowieczające. 3. Delulu senne - Grażyna ma jakieś wizje senne w których widzi mężczyzn z wielkimi k*sami. Nie wiadomo skąd. 4. Seks bez zgody???? Też jest. 5. Czy autor potrzebuje pomocy??? 6. Gdzie jest element humoru? Czy mam ryczeć ze śmiechu, bo bohaterka w stresujących sytuacjach pierdzi i nie może tego zatrzymać? 7. Ok, gruba, pierdzi i ma obsesję seksu… jak ją jeszcze upodlić? Aaaa, szaleje do disco polo!
Czym się skusiłam ,wybierając tę książkę ? Byłam ciekawa jak oczami mężczyzny będzie opisany świat erotyczny kobiety i to jeszcze jako parodia oryginału .... Przyznam szczerze że 365 dni nie czytałam ,mimo że lubię sięgnąć po literaturę o zabarwieniu erotycznym . Nie wiem ,jakoś mnie nie ciągnie ...może kiedyś ....
Doskonale się bawiłam słuchając tej książki ,a pani Katarzyna rewelacyjnie ją przeczytała . Cięty i czasami sprośny język ,zakręcona Grażynka i jej towarzysz Pan Różowy ,do tego zakochany w niej mafiozo ...Czegóż trzeba więcej ? A pomysł z drużyną piłkarską gdzie pojawiają się takie sławy jak Ronaldo czy Lewandowski ,wymiata ;-) .
Jeśli szukacie czegoś zabawnego z a nie jesteście pruderyjni i o seksie też lubicie poczytać to jak najbardziej sięgnijcie po tę książkę ;-)
To nie była parodia tylko istna tragedia. Książka od początku jest po prostu żenująca, nie da się jej przeczytać bez wymalowanego zażenowania na twarzy i malującego się WTF 🤦🏼♀️ PORAŻKA TOTALNA.
Bardzo konkretna parodia znanego tytułu,dialogi,sytuację,postaci wszystko wyśrubowane na maxa. Żadna książka nie jest dla każdego i ta też taka nie jest więc przed sięgnięciem po nią zapytaj siebie czy lubisz filmy typu pastisz,jeśli nie daruj sobie książkę.
Trudne się wylosowało. Absurdalna powieść, naładowania różnego rodzaju niemożliwymi sytuacjami, aż do przesytu dążąca do rozśmieszenia odbiorcy, ale... Udało jej się, spełniła swój cel - zwijałam się ze śmiechu. Fajna satyra na książki tego typu. Ale uwaga! Bardzo sprośna!
Oceniam tę książkę jako parodię. Jako taka jest niezła, pełna absurdów, dziwnych zachowań, żenujących żartów. Żałuję że bohaterowie nie są bardziej podobni do pierwowzorów. Dała bym 3, ale gwiazdkę dodaje za "Lokomotywę", płakałam ze śmiechu jak czytałam. Wierszyk i szukanie orzeszka wymiata. Idealne zakończenie.
Na pewno większość z Was zna dość popularną książkę czy też film 365 dni. Ja dzięki @michalbiarda miałam okazję przeczytać parodie właśnie tego "hitu". Dziękuję bardzo za dedykacje i zapraszam was na recenzje!
Zacznę od tego, że do książki podchodziłam z przymrużeniem oka, inaczej chyba bym nie dała rady czytać tego drugi raz. Nie ma co ukrywać, że fabuła była bardzo podobna do tej, którą czytałam w książce Lipińskiej. Choć muszę przyznać że główna bohaterka nie należała do uległych!
Główną rolę gra Grażynka "Graziella", która ma kilka kilogramów za dużo, wyjątkowe poczucie humoru.
Bohaterzy tej historii rozbroją was na łopatki i w sumie, to nie tylko oni.
Humor przedstawiony w książce do mnie przemówił, lubię parodie i śmiałam się naprawdę sporo, a pomysły autora wprawiały mnie w osłupienie. Grażynka zemdlała tyle razy, że byłam w szoku, że sobie kobieta czegoś nie zrobiła. Co chwilę spotykała ją jakaś nowa niespodziewana okoliczność. Podobało mi się przedstawienie jej, jako kobiety na pozór nieidealnej, ale jakże idealnej dla samej siebie. Grażynka to taka normalna kobieta, która ma cięty język i zawsze jest sobą. Takich postaci w książkach nie ma zbyt wiele. I ja to doceniam.
Widać, że autor ma dużo pomysłów w głowie, a poziom poczucia humoru wybija poza skalę. I może nie każdemu się to spodobać, ja lubię parodie, kabarety itd. Znoszę czarny humor, sama potrafię walnąć dobry żart, miałam momenty w których nie mogłam się wczuć w pokręcony humor autora, ale czas przy książce uważam za dobrze spędzony. Czytało się szybko, humor się poprawił, choć zakończenie dla mnie było przewidywalne to dobrze się bawiłam. Autor ma fajny styl i myślę, że jeszcze może nas zaskoczyć. Może czymś nowym, świeżym. 😉
Na poprawę humoru i odskocznie od cięższych tematów- polecam!
To była bardzo... bardzo ..., ale to bardzo ciekawa ostatnio książka z którą się zetknąłem i nie wiem czy mogę wam ją polecić, bo jest to nietuzinkowy cover książki 365 dni jaki ostatnio czytałem i czy est dobry - hmm, czy jest zabawny - na pewno, a czy warto czytać - zdecydowanie tak, bo jak oryginał mało kto by chciał polecić tak jak go nie czytałem a wręcz namawiałbym do przeczytania od razu Grażynki zamiast sięgać po coś oczywistego i oklepanego jak tam.
Zanim jeszcze dojedziemy do recenzji właściwej to chciałbym wam powiedzieć dlaczego w ogóle sięgnąłem po Grażynkę, która jak się okazuje nie jest tak młodą książką, Autora Michała poznałem przypadkiem na SM i jako, że kończyłem właśnie książkę to po jego namowie sięgnąłem właśnie po nią tak spontanicznie - spodziewaliście się fajerwerków - to nie, ale w książce jest jest ich wystarczająca potężna dawka.
Domyślam się, że jeśli czytacie moje recenzje to więcej jak piszę i tym razem tez was nie zawiodę, bo streścimy szybko fabułę i okrasimy ją moją oceną, bo tak zawsze lepiej to wychodzi niż opis z tyłu książki, z resztą sam go rzadko czytam - jest taki se w 98%.
Usiądźcie! I trzymajcie się! Akcja!
Piękna, zjawiskowa, ponętna i zajebiście dobrze ruszająca się Grażynka wkracza w świat, a zarazem burzy jego idealny porządek, starego bogatego i ociekającego luksusem włocha... nie tu i nie ta bajka kochani, bo mamy tu... czymajta portki i jazda! Mamy tu Grażynkę, babkę z lekką nadwagą i jego prawdziwego męskiego i dobrze zbudowanego szefa mafii oraz garść nietuzinkowych genialnie wykreowanych bohaterów pobocznych jak między innymi jego lokaj - stanowczy i wrogi z twarzy oraz nieodzowny towarzysz samowystarczalnej kobiety, czyli Pan Różowy (poznacie to zrozumiecie) oraz szereg gwiazd z różnych portali z areny międzynarodowej. Tak, mówię tu serio serio. A co do samej fabuły to jest prawie jak w oryginale czyli Massimo daje naszej bohaterce 365 dni by się w nim zakochała lecz będzie w tym czasie poddawana "próbom", które sprawdzą ją dogłębnie. Czy skończy się to hepi endem, sprawdźcie to!
Co tu tak właściwie może pójść nie tak? Nic i w tym własnie tkwi szczegół całej tej książki, która zniszczy was psychicznie, rozjedzie walcem humoru i przemieli ciętymi tekstami Michała. A mnie osobiście ona rozwaliła i będą ją oceniał pozytywnie, bo jest to niewątpliwie zaskoczenie czytelnicze tego roku. i po przeczytaniu nie rozumiem skąd tak niska ocena tej książki, a co więcej jest ona zajebistą alternatywą dla osób, które nie chcą przeczytać żadnej książki Blanki. Kropeczka, ale...
Z czystym sumieniem mogę ją wam zobrazować całą książkę, czyli... jest to idealne połączenie humoru z „Dziennika (Grażynki) Bridges Jones” i zmysłowości „50 Twarzy (Massimo) Greya”
"Włoch stał teraz przede mną jak go Pan Bóg stworzył. Brzuch, klatka, ręce, nogi - wszystko to momentalnie przestało mieć jakiekolwiek znaczenie. Moje oczy widziały w tym momencie tylko jedno - ogromne przyrodzenie z gatunku tych, dla których w powieściach erotycznych używa się słów "berło" czy "maczuga". Dotychczas tej wielkości stworzenia widywałam jedynie w filmach "przyrodniczych", teraz miałam jeden okaz dosłownie jakieś dwa metry przed sobą". Jaka może być polska Bridget Jones? To zwyczajna dziewczyna z lekką nadwagą i mimo upływu lat mieszkająca z matką. Obie samotne. Ich życie kręci się wokół codziennych obowiązków, a marzenia chowają głęboko w umyśle i tylko od czasu do czasu dają im upust realizując swoje pragnienia spotkaniami z osobistym wibratorem i podczytywaniem literatury pornograficznej. Grażynka jest miłośniczką książki Blanki Lipińskiej „365 dni”, bo to jej namiastka życia erotycznego i literatura pozwalająca wprowadzić się w nastrój kończący się spotkaniem z „Panem Różowym”. Bohaterkę poznajemy w dniu jej urodzin. Od czasami irytującej matki dostaje bilet do kina na film na podstawie jej ulubionej książki. O ile nie jest miłośniczką ekranizacji to tym razem uważa, że reżyser nie może niczego zepsuć. Baa, może być nawet lepiej. Kto by się nie skusił na takie wyjście? W kinie następuje mały wypadek, który sprawia, że nasza bohaterka zostaje wciągnięta przez film i zastępuje piękną bohaterkę. Ona, z lekką nadwagą, a wokół niej idealnie wyrzeźbione ciała włoskich mężczyzn. Można dostać oczopląsu lub wilgotnieć na myśl o każdym. Czy taka przeciętna Grażynka ma szansę? Oczywiście! Mało tego: nieziemsko przystojny Massimo jest w niej zakochany. Niebezpieczny i seksowny mafiozo poddający się prostym instynktom. Grażynka to postać przywodząca na myśl brytyjską bohaterkę: przeciętna, pełna niedoskonałości, samotna, marząca o miłości, ale też niezależna i zadziorna. Jest kobietą z polskim temperamentem, czyli może ujarzmić nawet najbardziej zadziornego i niebezpiecznego mężczyznę. Massimo, przed którym drży całą okolica będzie potulny jak baranek (jeśli małe baranki faktycznie są takie potulne). Grażynka to tym prostej i nieco rozczarowanej kontaktami damsko-męskimi kobiety mającej dużo dystansu do siebie, ale też troszeczkę doświadczoną przez ocenianie jej przez pryzmat wyglądu. Otwarcie mówi nam o swoich kompleksach z przeszłości, poczuciu samotności. Mimo tych doświadczeń mamy bohaterkę świadomą swoich potrzeb i atutów. Mimo wrażenia jakie wywarł na niej mafiozo nie da mu się tak łatwo zdobyć. Jego zabieganie o nią, rozkochiwanie jej ciągle będzie poddawane próbom. Początek fabuły jest prosty, zwyczajny, bardzo realny, ale w czasie seansu zmienia się w istny rollercoaster zdarzeń. Jeśli znacie „Królika w lunaparku” lub „Szaraka na studniówce” to już na pewno jesteście po lekturze. Jeśli nie to zapewniam Was, że po tej lekturze sięgniecie po kolejne książki pisarza. Oczywiście pod warunkiem, że Wam się spodoba, bo nie jest to lektura dla każdego. Zdecydowanie należy ona do książek dla dorosłych. Zwłaszcza, że niektóre fragmenty są dość pikantne. Do tego czytając ją należy pamiętać, że jest to parodia, więc wiele rzeczy jest tu przerysowanych, absurdalnych. Zwłaszcza, że bohaterką słynnej książki Michał Biarda uczynił przeciętną Grażynkę z całym bagażem wad, mankamentów, niepowodzeń, ale i przekonań zabraniających kobiecie określonych zachowań. Bohaterka nie jest pięknością z pierwszych stron gazet i czekającą na możliwość dogodzenia mężczyźnie niczym panie z magazynów dla kobiet. Co to to nie. Ona zna swoją wartość i wie, że mężczyzna musi się o nią postarać. Czasami warto zmęczyć go spełnianiem życzeń. Wszystko w myśl: jak się dobrze zmęczy to bardziej doceni. Co z tego wyniknie? Przekonajcie się sami. "365 dni Grażynki" to świetna komedia z dużą dawką humoru i świntuszenia oraz absurdalnych wydarzeń, w które wplątuje się główna bohaterka. Myślę, że wiele czytelniczek w bohaterce znajdzie wiele własnych cech, bo ona jest taka jak każda z nas: pięknie nieidealna. Zdecydowanie polecam!
,,365 dni Grażynki” to parodia znanego Wam tytułu Blanki Lipińskiej. Liczę, że sięgając po książkę będziecie się dobrze bawić. Tak samo jak ja! To około 300 stron wciągającej lektury – nic więcej do szczęścia nie potrzeba. No może tylko dobrej herbaty/kawy i wolnego popołudnia.
Książka to lekka, zabawna powieść, gdzie akcja pędzi na łeb na szyję i to dosłownie! Jest humor, są barwne, momentami przerysowane postacie i dużo, bym rzekła bardzo dużo dowcipnych dialogów.
Książka została przez Autora świetnie napisana. Wartka akcja obfitująca w zaskakujące zwroty, humor i jak to w parodii, nieco przerysowany obraz Grażynki Szatan ,,Graziella”. ,,365 dni Grażynki” to prawdziwe widowisko osobowości, dopracowanych w każdym szczególe, zwłaszcza pod kątem językowym. Autor nie wahał się nadać postaciom nieco groteskowego rysu. Bo Grażynka to kobieta taka jak my, mająca swoje problemy. Nie sposób jej nie lubić, ma dziewczyna charakterek. Bohaterka po wizycie w kinie przenosi się na Sycylię, gdzie spędza wakacje ze swoją matką. A tam zostaje porwana przez mafioza Massimo, który daje jej 365 dni, aby się w nim zakochała. Jak potoczą się losy Grażynki na gorącej Sycylii? Co się stanie z Grażynką po 365 dniach? Musicie przekonać się sami 🙌
To przezabawna parodia, pisana brawurowo i radośnie! Po kilku stronach ta radość nam się udziela i razem z Grażynką pięknie się uśmiechamy. Oj, szeroko się uśmiechamy!
Na pewno większość z Was zwraca uwagę na okładkę książki, zgadza się? „Nie oceniaj jabłka po skórce” jest zdaniem, które można przypisać często również do książek. W przypadku okładki książki ,,365 dni Grażynki” okładka jest dopracowana i widać dbałość o wszelkie detale! Michał Biarda gratuluję 💜
Książkę bardzo szybko się czyta, a to za sprawą pióra autora. Do książki należy podejść z dystansem i dobrym nastawieniem, wtedy będziecie się świetnie bawić! Polecam Wam!
Powiem krótko, bo powiedzialbym podobne rzeczy co w pierwowzorze, więc napomnknę tylko , że...To jest kapryśna wersja 365 dni tak naprawdę z tym, że to, co ma być tą "parodią" I podnosić jej oblicze, jest nie dość że egzaltowane, to tak wręcz podtekstowe trochę rynsztokowe, że aż zęby bolą....
Rozumiem, co autor chciał zakomunikować, ale to, jakie szkic temu nadał jest nie tylko kliszowy, ale bardzo tendencyjny czasami mam wrażenie, no i również bardzo gdzieś wyśchwiechtanie kreujący to, co ma być zapalnikiem pewnych zabiegów. Co tak naprawdę ma powodować, rzutować, prosperować pewne zajawki i zaloty, jak i podbudowywać niejako to, co ma wpisywać się w pewne rzeczy, które się tam dzieją. No i najważniejsze, rzeczy, do których których dochodzi chociażby główna bohaterka i to , co ma zarysowywqć jakiś tam model pewnych spraw oraz nabierać temu wagi i - to jest bardzo przaśne, pretensjonalne, czasem rubaszne i dość bardzo bańkowe. Gwoździem do trumny tu jest charakteryzacja i nacechowanie różnych niuansów I ich szytosci ....
Mógłbym powiedzieć więcej, ale nie mam zamiaru. Niestety jestem na nie
Nie miałam okazji ani chęci czytać '365 dni' autorstwa pani Lipińskiej. Słyszałam mnóstwo niepochlebnych opinii o tej książce. Mimo to coś ciągnęło mnie do '365 dni Grażynki'. Może ta roześmiana dziewczyna z okładki, a może nazwisko autora.
Zwykła młoda kobieta, może ciut mocniej zaokrąglona, z lekkimi kompleksami. Singielka mieszkająca z matką. Poznajemy Grażynkę w dniu jej urodzin, z okazji których dziewczyna wybiera się do kina na ekranizację jej ulubionej książki czyli 365 dni. Dziwnym zbiegiem okoliczności Grażynka zostaje wciągnięta do filmu i staje się jego główną bohaterką. Porwana przez przystojnego włoskiego mafiosa, Massimo, przeżywa niesamowite przygody.
Książka wciągnęła mnie praktycznie od pierwszych stron. Nie wiem czy istnieje taki gatunek jak komedia erotyczna, ale właśnie tym ta książka jest. Zwariowana, nieprawdopodobna, śmieszna, pełna dobrze napisanych erotycznych fragmentów. Znakomita lektura na odprężenie. To rozrywka w czystej postaci.
"365 dni Grażynki" to parodia kontrowersyjnego hitu Blanki Lipińskiej, co moim skromnym zdaniem z parodią nie miało za wiele wspólnego.
Naprawdę chętnie sięgam po wszelkie książki będące komediami i mam nawet paru ulubionych autorów, którzy potrafią rozbawić mnie do łez mimo, że pisane przez nich książki z założenia komediowymi nie są. Co więcej nie uważam siebie za osobę z jakimś bardzo wyrafinowanym poczuciem humoru niemniej jednak ciągłe żarciki z puszczania bąków w najmniej oczekiwanych momentach, sikaniu w majtki czy dawanie matce w prezencie ślubnym korka analnego to nie jest humor, który mi odpowiada, żarty pana Biardy najzwyczajniej w świecie do mnie nie trafiały, a nawet trochę mnie przerosły.
Niestety ale ciary żenady, których się tak bardzo obawiałam towarzyszyły mi przez prawie całe 270 stron. Chociaż uważam, że sam pomysł podstawienia za główną bohaterkę swojskiej dziewczyny, która jest nieidealna, ma parę kilogramów nadwagi i cięty język nie był złym pomysłem, a niestety moim zdaniem na pomyśle się skończyło. Zdaje sobie natomiast sprawę z tego, że z poczuciem humoru jest jak jest, każdy ma inne i pewnie znajdzie się grono czytelników zaśmiewających się w trakcie lektury do rozpuku dlatego jak zawsze powtarzam, ze najlepiej przekonać się samemu na własnej skórze. Ja należę do tej części czytelników, którzy są szczęśliwi, że udało mi się przez tę książkę przebrnąć i mają ją za sobą 😂
365 dni Grażynki” to parodia książki Blanki Lipińskiej, przerysowana, zabawna i szalona. Dzieje się tu mnóstwo różnych rzeczy, wiele jest bardzo dziwnych, trudnych do wytłumaczenia... https://korcimnieczytanie.blogspot.co...