Jump to ratings and reviews
Rate this book

Koniec. Baśń o mieście, w którym zawsze pada deszcz i skończył się świat

Rate this book
Młoda barmanka pewnego dnia znika bez słowa wyjaśnienia. Podobno pojechała do Bydgoszczy. Jej śladem, niezależnie od siebie, wyruszają trzy osoby: jej najlepsza przyjaciółka, platonicznie zakochany w niej mężczyzna oraz ksiądz, który chce pomóc babci dziewczyny. Chaotycznie krążą po ulicach miasta, próbując wpaść na jakikolwiek trop zaginionej. Ich wędrówka z każdą chwilą przybiera coraz bardziej fantasmagoryczny charakter, przeszłość każdego z bohaterów wraca, miesza się z teraźniejszością. Na ich drodze stają surrealistycznie postacie, miejsca, wydarzenia. A za nimi, krok w krok podąża Szatan...

236 pages, Hardcover

First published September 1, 2021

3 people are currently reading
91 people want to read

About the author

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
10 (14%)
4 stars
19 (26%)
3 stars
22 (30%)
2 stars
15 (21%)
1 star
5 (7%)
Displaying 1 - 24 of 24 reviews
Profile Image for Opowiemci Beata Skrzypczak.
60 reviews101 followers
September 22, 2021
Nadciągająca apokalipsa według Bartka Grubicha jest pełna literackiej awangardy świetnie wypełnionej tym, co lunatyczne, dziwaczne i nierealne. I jest to doskonałe.

Koniec" to duszące poszukiwania, wymykające się kontroli. To przykład narracyjnej oryginalności, która mnie całkowicie kupiła i nie traci na sile po ponownej lekturze. To są także nietuzinkowe postaci, w których każda łączy się ze sobą, tworząc jednego wielkiego bohatera spoglądającego na nas z okładki książki. A na deser deszczowa Bydgoszcz, bo to w niej błąkają się główni bohaterowie: zdezorientowani, zagubieni, odbywający taniec w czasie i przestrzeni.
Profile Image for Olga Kowalska (WielkiBuk).
1,694 reviews2,886 followers
November 6, 2021
„Tu zawsze tak pada deszcz? I te chmury tak nisko?” – pyta się pociesznie bohaterka tej niezwykłej powieści, która nie zdaje sobie sprawy, że trafiła do miasta, w którym zawsze pada deszcz i skończył się świat na dokładkę.

Bartłomiej Grubich swoją powieścią oscyluje na granicach gatunków – bawi się grozą, buduje atmosferę rodem z polskiego Twin Peaks, kreuje dziwny realizm magiczny podszyty mrokiem. Jego opowieść nikogo nie wystraszy, ale możliwe, że zaniepokoi. To trochę jak u Barkera, gdzie ożywają ulice, a miasto to głodna olbrzymka. Jego Bydgoszcz to sączący się cień, to diabelski sen, to miejsce na doskonały koniec świata. Po prostu.

Jestem ciekawa, czy Wam ten „Koniec” przypadnie do gustu, czy odnajdziecie się w tej pełnej absurdów rzeczywistości, czy Bydgoszcz Bartłomieja Grubicha stanie się jednym z tych miejsc na mapie, z których nie ma powrotu? Przekonajcie się!
Profile Image for Polianna (moze_booka).
256 reviews26 followers
February 17, 2022
Miałam dodać to pieca i tę powieść zjechać od góry do dołu, ale po tylu przemyśleniach, konsultacjach z ekspertami doszłam do wniosku, że to zostawię, bo chyba jestem po prostu na za głupia na taką treść, niegotowa...
Wszystkie argumenty wysunięte przez osoby dla których "Koniec..." to dobra lektura, nie dotarły do mnie pomimo moich usilnych prób otwarcia szerzej umysłu i dogłębnej analizy.

Całość jako oniryczny, baśniowy sen przeplatany rzeczywistością może i jest ciekawym pomysłem na książkę, ale nie wyklucza to istnienia logiki, celowości i nadrzędnego sensu!

Styl też do baśniowego nie przystaje. Jest niewyszukany, niesamowicie prosty, wręcz prostacki, z ogromną ilości powtórzeń których nienawidzę. I jeszcze te potwierdzenia i zaprzeczenia następujące po sobie...

Generalnie "Koniec..." jest strasznie nudny, losowe przygody bohaterów abstrahując od logiczności są niejakie, usypiające i nieciekawe. Zmuszałam się żeby skończyć, bo wszystko inne wydało mi się ciekawsze niż dalsze czytanie.
O tym dla mnie cała czas mitycznym klimacie już się nie będę rozwodzić, bo wychodzi na to, że mamy odmienny obraz tego pojęcia.

I na koniec "Końca..." morał, pueta, że jesteśmy marionetkami, atrakcjami w cyrku, nad którym czuwa Szatan... Dla mnie to brzmi jak usprawiedliwienie tego chaosu zdarzeń siłą wyższą, która jest nieuchwytna i niezrozumiała dla nas... Bo po co jakieś wyjaśnienia?

Dla mnie 1, bo nic z tej książki do mnie nie dotarło, nic nie zrozumiałam, nic nie zapamiętałam. Pierwsza taka sytuacja i mam nadzieję że ostatnia.
Profile Image for DziwakLiteracki.
360 reviews74 followers
September 21, 2021
Wierzę w polskich twórców. Wierzę w debiuty, w dobre powieści, w nowe pomysły, w eksperymentowanie z gatunkiem. Lubię nieoczywistości, niedopowiedzenia, inność, ale za to nienawidzę ich przeciwieństwa – banału. Nijakość, konwencjonalność i byle jakość jest nudna w ogóle.

Na szczęście ,,Koniec. Baśń o mieście, w którym zawsze pada deszcz i skończył się świat’’ z tymi drugimi nie może być utożsamiana. Zresztą, trudno oczekiwać przeciętności od powieści zapowiadanej jako coś, co ma więcej wspólnego z surrealizmem niż z klasycznym kryminałem.

Bo widzicie, ja wcale nie chciałam czytać o zagadkowym zaginięciu randomowej laski z miasta Poznań; nie miałam ochoty brnąć razem z głównymi bohaterami przez żmudne śledztwo; nie uśmiechało mi się wtapiać (po raz milionowy) w tą aż za dobrze znaną, thrillerową otoczkę i wcale, a wcale nie myślałam udowadniać sobie, że gatunkowy miks horroru z dreszczowcem, czy z czym tam jeszcze, jest oki.

No, thanks.

Chciałam odrobiny świeżości, szczypty oryginalności, może nieco niezwyczajności. Czegoś co mnie absolutnie zaskoczy, oczaruje, może porwie, a może i nie, nieważne – byle zachwyciło, zakiełkowało gdzieś tam w głowie, zadomowiło się w niej na dobre.

No i nie uwierzycie. Tak było.


Zacznijmy jednak od początku.
Celowo wspominam o kryminalnym wydźwięku historii, bo jej opis w oczywisty sposób nasuwa takie skojarzenie. Niezorientowany czytelnik nastawi się na rozrywkę utrzymaną w podobnym klimacie, zupełnie ignorując przesłanki o tym, jakoby powieść Pana Grubicha była czymś zgoła innym; nie sprawnie rozpisaną intrygą z nutką grozy w tle, a… mroczną i oniryczną baśnią. Tak, dokładnie.

Główny wątek ,,Końca’’ przestaje mieć większe znaczenie zanim na dobre się rozkręci. Konkretnie wtedy, gdy na scenę wchodzą postacie księdza, przyjaciółki oraz zakochanego mężczyzny. To właśnie z ich perspektywy będziemy śledzić przebieg wydarzeń, ich oczami oglądać miasto Brzydgoszcz (<3), wraz z nimi wyruszymy w fantasmagoryczną wędrówkę i co najważniejsze, w głąb przeszłości, która… kryje w sobie ciemność.

Bartek Grubich porwał mnie w nieoczywstą przygodę po współczesnym świecie, po bardzo smutnym, bardzo deszczowym i w sumie bardzo brzydkim mieście, w którym zdarzyć się może, dosłownie wszystko. Surrealizm to generalnie trudny orzech do zgryzienia, jednak autor poradził sobie z nim doskonale - musicie mieć bowiem świadomość, że to rodzaj niezwykłe przemyślanej i zupełnie nienachalnej groteski. Niby nieoczywistej, ale... Oczywistej!
Na pozór zwykłe wydarzenia układają się w przedziwny kolaż absurdów, niedopowiedzeń oraz kontrastów. Mamy Brzydgoszcz odzianą w obrzydliwie smutną otoczkę, a jednocześnie na swój sposób urokliwą; mamy bohaterów niby zwyczajnych, choć w jakiś sposób nietypowych; mamy pozorną akcję, a pod jej płaszczykiem najdziwniejszą opowieść o końcu świata, jaką kiedykolwiek czytałam.

Mało? Proszę bardzo. Wspomnę jeszcze, że znalazło się w tej powieści kilka motywów, które mnie osobiście całkowicie ujęły, choć nie zamierzam tutaj precyzować jakich - coby nie psuć Wam radochy z czytania, niemniej dodam - to były naprawdę interesujące elementy.
Całości dopełniał język, świetnie korespondujący z pojęciem współczesnej baśni. Krótkie, niekiedy urwane zdania, celowe powtórzenia, zaprzeczenia, odrobina prostoty (nie mylić z prostactwem, bo już i takie pomyłki się zdarzały 😉), szczypta liryzmu – to jest totalnie moja narracja.

Więcej?
Więcej nie powiem. Czytajcie sami, na własną odpowiedzialność.
Profile Image for niepoczytalna .pl.
429 reviews28 followers
October 3, 2021
Gdzie diabeł mówi… dobranoc?

Początek najnowszej powieści Bartłomieja Grubicha sugeruje, że czytelnik będzie obcował z historią, w której wątek kryminalny będzie tym dominującym. Ponieważ debiutancki "Biegacz" miał bardzo rozbudowane tło psychologiczne, od "Końca" oczekiwałam opowieści na miarę filmów Lyncha, Nolana, czy Finchera. Czy się zawiodłam? Ani trochę.

Umieszczenie fabuły książki zawierającej wątki surrealistyczne w istniejącym mieście było bardzo ryzykownym posunięciem. Zwłaszcza, że surrealizm z każdym kolejnym rozdziałem coraz bardziej przenika w rzeczywistość bohaterów czasem ocierając się o horror, czasem o absurd. Bydgoszcz (czy też Brzydgoszcz) staje się areną, na której muszą zawalczyć o to, co jest dla nich najważniejsze.

"Koniec" to w dużej mierze powieść surrealistyczna, więc jej interpretacja dość mocno zależy od czytelnika. Dla mnie jest to historia o ludzkich słabościach, o tym jak łatwo jest stracić cel z oczu, na rzecz wygodniejszych rozwiązań. I bez postaci Szatana ludzka natura naszych bohaterów najczęściej nie wybiera tego co jest dobre i wartościowe, a to co jest wygodne i nie wymaga trudu. Drugim równie ważnym przesłaniem jest wzajemny wpływ ludzi na siebie, nawet jeśli jest on całkowicie nieświadomy.

Pod względem literackim "Koniec" pobił "Biegacza" na wszystkich polach. Da się zauważyć ogromny progres w stylu autora – rezygnacja z równoważników zdań i zdań pojedynczych, ograniczenie wulgaryzmów. Dla wielu to być może tylko techniczne drobiazgi, ale takie zmiany na pewno sporemu gronu podniosą komfort lektury. Do pomysłów fabularnych nie mam żadnych zastrzeżeń.

Czy "Koniec" spodoba się każdemu? Nie sądzę. To specyficzna proza, która nieustannie wodzi czytelnika za nos. Na dodatek nigdy nie ma się pewności, czy zrozumiemy/dostrzeżemy wszystkie metafory zawarte przez autora, albo wręcz przeciwnie – czy nie nadinterpretujemy tego, co powieść w sobie zawiera. Nie każdy lubi taką formę, nie każdy doceni wybór, który autor daje czytelnikowi. Ja i lubię, i doceniam, a dodam jeszcze, że już dawno żadna powieść nie wzbudziła we mnie tylu emocji – od fascynacji po dezorientację.
Profile Image for Natalia.
38 reviews1 follower
October 21, 2025
Lubicie mroczne klimaty, tajemniczość i dziwne wydarzenia? Jeśli tak - z pewnością polubicie się z “Baśnią o mieście, w którym zawsze pada deszcz i skończył się świat”.

Historia zaczyna się właściwie od kluczowego momentu - zniknięcia Ani, która w niewyjaśnionym celu wyjeżdża do Bydgoszczy i kontakt z nią urywa się całkowicie. Na poszukiwania ruszają w wyznaczonym kierunku trzy osoby: ksiądz, którego o pomoc poprosiła babcia dziewczyny, Kasia - przyjaciółka Ani, oraz Artur - mężczyzna, któremu dziewczyna wpadła w oko.

Wszyscy jadą w jednym celu, jednak żadne z nich nie wie, gdzie dokładnie zacząć poszukiwania. W momencie przyjazdu do miasta sytuacja zaczyna zmierzać w całkowicie niespodziewaną stronę.

Dość szybko okazało się, że Ania, była w tej historii jedynie kluczem do tego, aby wspomniane wcześniej trzy osoby znalazły się w Bydgoszczy. Zarówno ksiądz, Kasia, jak i Artur, bardzo szybko zapominają po co znaleźli się w Bydgoszczy, aż wreszcie zapominają nawet kim jest Ania.

Cała fabuła była opisana w sposób, który naprawdę działał na wyobraźnię i to moim zdaniem naprawdę duży plus. Uwielbiam książki w takim klimacie, mogę wtedy poczuć niepokój i zdezorientowanie, które finalnie każdy zinterpretuje na własny sposób. Im dalej posuwamy się w historii, tym mroczniej się robi.

Właściwie próbowałam wczuć się w całość w taki sposób, jakbym sama przyjechała do obcego miasta w poszukiwania Ani, lecz finalnie mierzyłabym się z własnymi demonami.

Zdecydowanie polecam ją osobom, które lubią mroczne opowieści. 🖤
Profile Image for Nikol.
12 reviews
Read
December 31, 2024
Nie rozumiem ale buja
Dziwny clown koniec swiata I szatan... czego mogę chciec wiecej
Profile Image for Pani.
243 reviews16 followers
November 2, 2021
"-Wierzy pan w Boga? - powtórzył mężczyzna.
-Wierzę.
- Bo nie widział pan prawdziwego zła."

"Koniec. Baśń o mieście, w którym zawsze pada deszcz i skończył się świat" Bartłomieja Grubicha to powieść trudna do zaszufladkowania. Rozpoczyna się jak kryminał, by jednak szybko porzucić intrygę kryminalną na rzecz surrealistycznej wycieczki do Bydgoszczy, w której ma się skończyć świat. Podróży tak naprawdę w głąb siebie, by odkryć skrywane pragnienia. Jednak kiedy tej podróży towarzyszy szatan, nie może ona przynieść niczego dobrego...

To także powieść trudna do ocenienia. Czytając ma się wrażenie, że to projekt dość ambitny, pełen symboli pozostawionych do interpretacji Czytelnika. Ta nieokreśloność potrafi naprawdę zauroczyć i wciągnąć. Z drugiej strony znajdzie się całkiem spore grono osób, którym to zwyczajnie nie będzie odpowiadać - którzy uznają, że założony zamysł nieco przerósł autora, a powieści daleko do mistrzowskiego surrealizmu. Ja znajduję się gdzieś pośrodku. "Koniec" mnie zaintrygował i wciągnął, miałam wrażenie, że czytam coś świeżego i innego. Jednak im dalej w las - czy raczej w Bydgoszcz, czułam się nieco rozczarowana. Ta wędrówka na granicy jawy i snu ostatecznie nie wywarła na mnie większego wrażenia, ponieważ spodziewałam się większej dawki surrealizmu lub bardziej szokujących rozwiązań.

Mimo to, że "Koniec" nie w pełni trafił w mój gust, to doceniam wiele elementów tej powieści. Bydgoszcz - Brzydgoszcz - została uczyniona kolejnym bohaterem. Miastem niepozornym, w którym ma nastąpić niepozorny koniec świata. Autor świetnie stworzył klimat miasta "w którym wiecznie pada", które dołuje swoją nijakością i brakiem perspektyw. Pomysł, aby uczynić spontaniczne śledztwo punktem wyjścia, które popchnie księdza, przyjaciółkę i cichego wielbiciela do wyjazdu do Bydgoszczy, by odnaleźć Anię uważam za świetny. A im bardziej śledztwo powinno się rozwijać, tym bardziej schodzi na drugi plan - a bohaterowie zamiast szukać Ani, szukają tego, czego pragną. Brzydgoszcz nie oferuje jednak spełnienia marzeń, tylko ich realizację w krzywym zwierciadle. Ułudę i fałsz spełnienia symbolizuje zresztą bydgoski klaun, wiecznie uśmiechnięty dzięki makijażowi.

"Koniec" to powieść pełna niedomówień i urwanych wątków, a całość powinien poskładać Czytelnik. Jeśli nie jesteście fanami takich zabiegów, "Koniec" nie jest powieścią dla Was. I niech nie zmyli okładkowy klaun, to nie powieść grozy spod znaku "To" Stephena Kinga. Jeśli jednak lubicie powieści egzystencjonalne i oniryczne to warto spróbować - widać to chociażby po ocenach tej powieści, które potrafią być skrajne. Mnie zabrakło pewnej wyrazistości całej historii, splecenia się wszystkich wątków na koniec. Po lekturze w mojej głowie pozostał mętlik - myślę, że zabieg celowy - jednak nie przekonała mnie ta historia na tyle, by zagłębić się w próby jej interpretacji - choć w trakcie samego czytania wybiegałam myślami, jakby dane wątki mogły się potoczyć. Zabrakło mi jednak jakieś puenty. A może to po prostu nie ten moment w moim życiu na tę historię - i za jakiś czas odkryję ją na nowo i wtedy wbije mnie w fotel?

"Czuła się jak w teatrze i stało się coś najgorszego dla dobrej sztuki. Deus ex machina. Zakończenie bez sensu. Urwany wątek. Spadający przypadkiem z dziesiątego piętra fortepian zabijający przechodzących, również przypadkiem, bohaterów. Głupi koniec niemądrej przecież historii."
Profile Image for Justus228.
502 reviews9 followers
December 4, 2021
„Koniec” to debiut literacki Bartłomieja Grubicha. „To baśń o mieście, w którym zawsze pada deszcz i skończył się świat” – jak głosi napis na okładce, która mnie na myśl przywodzi Pennywise’a z powieści Stephana Kinga :P Zaczynając czytać tę książkę, byłam ogromnie ciekawa o czym w ogóle będzie ta historia i po cichu liczyłam na to, że odczuje lekki dreszczyk niepokoju na plecach… czy tak było? Hmmm… no niestety nie.. ale od początku.
Młoda barmanka Ania z dnia na dzień znika bez słowa wyjaśnienia. Nikt nie wie co nią kierowało, ale jedyny ślad za nią prowadzi do Bydgoszczy. Zrozpaczona babcia dziewczyny prosi księdza o pomoc w jej znalezieniu. Oprócz niego w ślad za dziewczyną rusza jej najlepsza przyjaciółka Kasia i platonicznie zakochany w niej mężczyzna, który dziennie wzdychał do niej, w miejscu jej pracy. Troje bohaterów, którzy jadą w nieznane w poszukiwaniu dziewczyny, która tak naprawdę może być dosłownie wszędzie. Czy ich poszukiwania okażą się owocne?
Tak naprawdę ciężko mi cokolwiek napisać o tej książce. Określiłabym ją jednym słowem, ale przekleństwa są tu nie na miejscu :P Czytając tę historię miałam wrażenie, że to jakieś pomieszanie filmów Sin City i Silent Hill. Oba były oderwane od rzeczywistości i dziwne, tak samo jak ta książka… Z jednej strony w ogóle do mnie nie przemawiała, a z drugiej strony byłam ciekawa jak się zakończy. Non stop zastanawiałam się czy uda im się odnaleźć dziewczynę i czy to będzie w jakiś sposób spektakularne i zaskakujące. Liczyłam na to wielkie wow, które roztopi mój mózg, ale niestety się go nie doczekałam, a po zakończeniu odczułam jedynie ulgę, że w końcu przez nią przebrnęłam. Nie mówię, że to zła książka, bo najpewniej jej po prostu nie zrozumiałam. Na pewno miała swój przekaz, jednak moje szare komórki niczego się nie dopatrzyły… Dla mnie było tu za dużo chaosu, wszystko było aż za groteskowe, niektóre rzeczy wprawiały w zadumę, szokowały, a nawet doprowadzały mnie do tego, że po czasie nie wiedziałam o czym ja w ogóle czytam. Niemniej trochę mnie intrygowało jak to się wszystko potoczy. Jednakże po przeczytaniu całości poczułam się ogromnie zmęczona tą książka… W ogóle z początku nie mogłam przestawić się na styl pisania autora. Zapewne było to zamierzone, ale ja spotykam się z czymś takim po raz pierwszy. Tak jakby każdy z bohaterów był z leksza „przyćmiony”. Jeśli ktokolwiek by mnie spytał o to, jaka była ta ksiązka, mogłabym tylko odpowiedzieć, że dziwna  no niestety, ale nie polubiłyśmy się. Może akurat Wam przypadnie do gustu, jeśli lubicie surrealistyczne historie.
Profile Image for Jola (czytanienaplatanie).
1,051 reviews44 followers
October 29, 2021
Dotychczas miałam okazję przeczytać jedynie jedno z opowiadań Bartłomieja Grubicha „Tramwajem numer sześć wjechałem na pętlę” wchodzące w skład antologii horroru „Obscura”, które okazało się na tyle niepokojące i intrygujące, że gdy pojawiła się zapowiedź kolejnej książki autora, wiedziałam, że muszę ją przeczytać. I przyznaję, że „Koniec. Baśń o mieście, w którym zawsze pada i skończył się świat” wykracza nie tylko znacznie poza to, czego oczekiwałam, ale i narusza utarte schematy. Iluzoryczny świat, który kreuje, przenika nas wizją chaosu, ułudy i braku nadziei.

"Życie bywa oszukaną loterią"

Jakie losy wyciągnęli w niej nasi bohaterowie?

Zniknięcie młodej dziewczyny, Anny, jest dla trojga bohaterów impulsem do przyjazdu do Bydgoszczy. Ksiądz, na prośbę zmartwionej babki, przyjaciółka, której obiecała, że wyjadą razem i stały gość baru, w którym pracowała, zauroczony dziewczyną. Tylko czy poszukiwania Ani, to tylko pretekst, by przed czymś uciec? Każde z nich goni za czymś, czego to miasto im poskąpi. Nie ma w nim miejsca na uczucia wyższe, wiarę, miłość, a nadzieja umiera wraz ze światem, który się kończy.

Ciekawym zabiegiem jest brak jasno nakreślonej fabuły. Bohaterowie zdają się krążyć bez celu, a pochłaniająca ich Bydgoszcz-Brzydgoszcz spowija ich niczym w utkany z brudu i kropli deszczu całun, sprawiając, że zapominają, po co tu przyjechali. Za nimi kroczy zło. Szara, ciemna, nieprzyjazna, spływająca strugami deszczu prawdziwa natura człowieka. Natura, którą to miasto obnaża w całej jej marności i miałkości odzierając z masek przywdziewanych na co dzień na użytek innych. Tu zmierzą się z najgłębszymi lękami, słabościami i własną przeszłością. Tu będą mamieni wizją innej, lepszej przyszłości, będą podążać za uśmiechem losu, który okaże się złośliwym uśmiechem klauna z czerwonym nosem i pustką w oczach.

Mrocznie, oryginalnie i surrealistycznie wabi nas autor, wręczając bilet na spektakl, w którym kończy się świat. Spektakl groteskowy, absurdalny, ale przy tym ponury i smutny. Czy znajdziecie się wśród oklaskujących, czy stwierdzicie, że to nie Wasza bajka? Sprawdźcie sami. Do mnie zdecydowanie trafił jego pełen metafor i symboliki przekaz, ale każdy ma swoją wizję końca.
Profile Image for yuki..
137 reviews
October 13, 2021
Mam swój bilet na koniec świata i nie zawaham się z niego skorzystać. W końcu co złego może się stać? Czy nagle popadnę w obłęd, a może zatracę się w pustce? Czy być może pochłonie mnie nicość, która odbierze resztki rozsądku, odbierze zmysły? A może koniec okaże się zupełnie inny, może nadejdzie niepostrzeżenie i po cichu? Może będzie kroczył krok za krokiem moim śladem i powoli będzie omamiał serce swoimi mackami, projektował w umyśle chore obrazy i doprowadzał do nieuchronności? Jakikolwiek ten koniec miałby być, zdecydowanie chciałabym, aby był taki, jak opisany przez Pana Bartosza. A ten Koniec jest wyjątkowy, osadza się na dnie duszy i kiełkuje w nas swoimi surrealistycznymi wizjami. Z każdym dniem dojrzewa swoimi fragmentami, by spróbować nazwać nienazwane. To jest koniec świata, któremu nie sposób się oprzeć, który zachwyca wyjątkowością i symboliką. W nim znajdziemy odbicie swoich emocji, pragnień, fantasmagorycznych snów, o ile wiemy czego poszukujemy. Bo być może błądzimy w szarej mgle, nie zdając sobie sprawy z naszych obaw i snów, zupełnie jak bohaterowie książki. Koniec jest niejednoznaczny, nieopisany, magnetyczny, bawi się czytelnikiem, wodzi za zmysły i ani się obejrzymy, a jesteśmy przesiąknięci jego klimatem, mokrzy od nierealności i ani na milisekundę nie przestajemy o nim myśleć.

Tak właściwie, to nie wiem czym jest Koniec, jest tak nieokreślony i wymykający się wszelkim ramom i definicjom, że nie będzie on lekturą dla wszystkich. Ale osobiście czułam dziką satysfakcję zagłębiając się w każdą kolejną stronę, w każdy kolejny rozdział i nawet nie zauważyłam, gdzie kończyła się jawa, a gdzie zaczynał sen. Mimo, że przeczytany już chwilę temu, cały czas rezonuje w mojej głowie i nie pozwala o sobie zapomnieć. Dobitnie też uzmysłowił, jak bardzo na naszym rynku wydawniczym brakuje takich książek. Chociaż może to dobrze, bo to może właśnie Pan Bartosz ma szansę stać się prozatorskim Lynchem. Taki to Koniec, który niepostrzeżenie wkradł się nie tylko w umysł, ale i też w moje top roku.
Profile Image for Cashmere.Books.
36 reviews12 followers
October 11, 2021
Zauroczyła mnie ta Bydgoszcz.
To ciemne, zasnute deszczem miasto, bardziej surrealistyczne im dalej się w nie zagłębiamy. 
Wędruję po tej Bydgoszczy i MYŚLĘ, bo jak tu nie myśleć, skoro autor zmusza mnie do tego od samego początku? Prowadzi mnie w środek zagadki i nieoczywistości, w jakąś dziwną, bezkształtną otchłań, w której wszystko jest możliwe i dzieją się rzeczy, których się nie spodziewam. Moja wyobraźnia pracuje, kiedy odkrywam mroczne i niepokojące miasto - szukam Ani. Gdzie ta Ania się podziała?
Trochę mnie to hipnotyzuje; przeszłość, teraźniejszość, przedziwne postacie - i każda inna. Zagadka zabiera mi dech w piersi i jestem niemal pewna, że gonię za czymś nieistniejącym od samego początku.
Coś za mną kroczy, jakiś cień, złudzenie, muszę więc przyśpieszyć, aż w końcu pędzę na złamanie karku za bohaterami, próbując znaleźć sens i rozszyfrować symbolikę. 
Na końcu dalej niecałkowicie to rozumiem, jestem zagubiona, a w duszy mam jakąś dziwną pustkę. Dalej otacza mnie niepokój i odrobina niekomfortowego uczucia, jakby ktoś dyszał mi na kark.
.
To dobra, nieoczywista i intrygująca książka. Autor postarał się by nie wiało nudą, a postaci robią dokładnie to co powinny - wywołują emocje. Dobre i złe. Historia jest zawiła, coraz mroczniejsza im dalej czytamy - czujemy jak wszystko wymyka się spod kontroli, by ostatecznie doprowadzić nas do udanego końca tej abstrakcyjnej, naprawdę świetnie napisanej książki.
Profile Image for katooola.
374 reviews7 followers
October 21, 2021
Zostałam tu wrzucona niczym do szklanej kuli, w której wyświetlały mi się obrazki. Ksiądz, Kasia i Artur, trzy różne postaci, obce sobie. Łączy je jedno, rzucają wszystko i bez planu wyruszają do Bydgoszczy na poszukiwanie zaginionej Ani. Nie jest pewne czy Ania rzeczywiście zaginęła i akurat w tym mieście jest? Przymykając oko na taką absurdalność, czytałam dalej próbując te skrawki historii połączyć w całość niczym puzzle. Ogrom tu dodatkowych surrealistycznych postaci i groteskowych miejsc. Fantasmagoryczne przygody bohaterów przeplatane z retrospekcjami. Po kilku dniach nasi bohaterowie ledwo pamiętają, jak Ania wygląda i po co właściwie pojechali do Bydgoszczy. Tą kolejną niedorzeczność przełknęłam tłumacząc sobie, że na pewno na koniec będzie genialny twist plot, który to wszystko mi rozjaśni. Niestety, na zakończenie ta szklana kula po prostu się rozprysnęła, jakby spadł na nią młotek. Koniec bez końca. Totalny chaos. Zgłupiałam. Nie wiem, co przeczytałam? Co z Anią? Jakie jest przesłanie tej historii? Dałam sobie kilka dni, na przetrawienie tej historii. Im więcej myślę, tym mniej rozumiem. Myślę, że te zlepki losowych przygód miały być niczym psychodeliczny sen. Z bólem serca to piszę, ale nie pykło mi z tą historią. Naprawdę starałam się znaleźć w niej jakiś ukryty sens. Zdania o tej książce są skrajne, może Was zachwyci. Radzę przekonać się samemu. Jedno jest pewne - ma genialną okładkę!
371 reviews1 follower
November 16, 2022
"Koniec. Baśń o mieście, w którym zawsze pada deszcz i skończył się świat" Bartłomieja Grubicha to książka z rodzaju "innych niż wszystkie", nieoczywistych, dających mega do myślenia. 🤔 To lektura trudna, ale ja lubię tego typu opowiadania. 📖

Barmanka Ania nagle wyjeżdża do Bydgoszczy i słuch po niej ginie. Dziewczynę znali: Artur Kasprzyk (zakochany w niej bez pamięci), ksiądz Zbigniew Mikołaj (alkoholik zmagający się z mrokami przeszłości) oraz Kasia Stand (przyjaciółka barmanki). Trójka wyżej opisanych postanawia szukać Ani na własną rękę. 🧐 Po drodze będą musieli stawić czoła przeszłości, teraźniejszości oraz przyszłości.

Postacie są wspaniale wykreowana przez autora. 👍 Każda ma mnóstwo przemyśleń dotyczących siebie, jak również otaczającego świata. Każda jest też zupełnie inna. I każda z nich musi zmierzyć się ze swoim strachem czy zapomnieniem. Ale czy każda będzie w stanie przeciwstawić się złu i podążać obraną przez siebie drogą do wyznaczonego celu? 🤔

"Koniec" jest lekturą 📖 mega ciekawą, wciągającą i intrygującą, ale też niezmiernie ważną i potrzebną.❗️Jest to pozycja inna niż wszystkie, taka, z którą chyba do tej pory jeszcze się nie spotkałam. Ta historia pozostała w mojej pamięci na długo i przez bardzo długi czas od jej zakończenia zajmowała moje myśli. 🤯 To lektura trudna, z którą na pewno nie wszyscy się polubią. Uważam jednak, że warto po nią sięgnąć. Polecam! 👍
Profile Image for Pożartestrony.
276 reviews8 followers
November 11, 2023
Potaśtana i dziwaczna to jedyne słowa, jakie przychodzą mi do głowy po zakończeniu książki. Niektóre wątki mnie ciekawiły, inne były strasznie męczące. Z jednej strony interesowało mnie, jak to wszystko się skończy, ale jednocześnie wiele stron zwyczajnie mnie nudziło. To chyba nie moja książka.
Profile Image for Weronika .
90 reviews1 follower
April 15, 2025
Jak ja się zmusiłam, żeby to skończyć… nudna, nie logiczna. Rozumiem, że klimat miał być jak z jakiegoś dziwnego snu, koszmaru, ale ta książka zostawiła w mojej głowie więcej pytań niż odpowiedzi. Dwie gwiazdki wyłącznie z tego powodu, że momentami byłam ciekawa co będzie dalej.
Profile Image for Werkun.
63 reviews
November 14, 2025
Ta książka to czysta metafora. Pełno w niej czarnego humoru i tematów do analizy własnego życia, które są podsuwane po kryjomu. Można przeczytać ja pobieżnie i nie zrozumieć nic. Dopiero drugie dno kopie w przeponę.
Profile Image for Mateo.
48 reviews1 follower
November 10, 2025
Przepadłem w Bydgoszczy razem z bohaterami na wiele godzin. Nie czytałem jeszcze tak dziwnej ale w tej swojej dziwności tak ciekawej książki. Pan Bartłomiej zaciągnął u mnie ogromny kredyt zaufania
Displaying 1 - 24 of 24 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.