Jump to ratings and reviews
Rate this book

Piach

Rate this book
Najnowszy tom poetycki laureatki Gdyni i Kościelskich. „Piach” będzie nie lada zaskoczeniem dla wielbicieli twórczości poetki. Osadzony w lingwistycznej medytacji nad słowem, przywodzącym na myśl twórczość Białoszewskiego, jest jednocześnie hymnem na cześć ciała, biologii i organicznego trwania.

Poetka w 2017 roku otrzymała Nagrodę Kościelskich za tom minimum (Wydawnictwo Warstwy), za który była również nominowana do Wrocławskiej Nagrody Poetyckiej Silesius 2018 w kategorii książka roku oraz do Orfeusza – Nagrody Poetyckiej im. K.I. Gałczyńskiego 2018. W 2019 roku wydała książkę eseistyczną Patyki, badyle (Wydawnictwo Marginesy), która zdobyła Nagrodę Literacką Gdynia 2020 w kategorii esej oraz nominacje do Paszportów „Polityki” i Nagrody Witolda Gombrowicza. Felietonistka magazynu o kulturze „Dwutygodnik”, stale współpracuje z kwartalnikiem „Przekrój”.

64 pages, Hardcover

First published December 1, 2020

37 people want to read

About the author

Urszula Zajączkowska

10 books4 followers

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
15 (37%)
4 stars
12 (30%)
3 stars
11 (27%)
2 stars
2 (5%)
1 star
0 (0%)
Displaying 1 - 4 of 4 reviews
Profile Image for Edzia.
330 reviews314 followers
March 23, 2025
Zajączkowska porusza mnie dogłębnie lingwistyczną swadą, zachwyca wizją świata tętniącego siatką wzajemnych połączeń między wszystkimi żywymi organizmami.
Profile Image for Jagoda Buch.
61 reviews
January 9, 2026
Od włókien ciała po gwiezdny pył

Tomik Urszuli Zajączkowskiej, poetki i badaczki biologii roślin, to książka, która wymyka się prostym kategoriom. Piach jest jednocześnie hymnem do ciała, zapisem zanurzenia w materii, a także medytacją nad czasem, śmiercią i wspólnotą istnienia. To poezja, która – łączy język biologii i filozofii z niezwykłą wrażliwością.

Wiersz „aż wreszcie” wskazuje na główną oś tomu: cielesność. Podmiot liryczny zamieszkuje własne ciało, schodzi w jego tkanki, włókna, gruczoły, by odnaleźć się w żyłach i chrząstkach:
„latami rozkrzewiam się w żyłach,
chrząstkami kolan ugniatając ziemię,
wydzielam gruczołami donikąd, wszystko w ciało,
w siebie…”
Ciało staje się tutaj kosmosem, pełnym zawiłości i ciemnych kanałów, a jednocześnie miejscem, w którym musi „być” każdy z nas.
Zajączkowska w „Piachu” nieustannie zestawia mikro - i makroświat – od biologii po kosmologię. W wierszu „bańki mydlane” galaktyki zapętlają się w supły, a codzienny gest otwierania oczu staje się częścią kosmicznego żniwa:
„Strzałka czasu zaciąga galaktyki w supły
i wwierca je w mrok…
O siódmej rano odklejam błonki powiek, rozciągam żółte ścięgna.
Zaczynam żniwa dla przyszłej swej pamięci.”
Ten nieustanny ruch między wszechświatem a drobiną, między gwiazdą a włóknem mięśnia czyni tom niezwykle dynamicznym, a zarazem organicznie spójnym.
Ważnym motywem tomu jest przemijanie. W „poziomo” przedmioty, liście, kości, nasiona układają się wspólnie w kierunku kresu, linii horyzontu:
„jeszcze trochę tu,
a już bardziej tam,
układają się
do linii horyzontu –
naszej wspólnej kreski…”
Podobną medytację znajdujemy w wierszu „ogień. zgasł”, gdzie każda materia – sosna, katedra czy piórko – podlega temu samemu prawu:
„Zawsze jest ten czas,
punkt,
kiedy gaśnie
ostatni ze wszystkich już atom.”
Urszula Zajączkowska posługuje się językiem oszczędnym, ale niezwykle gęstym. Każdy obraz jest zarazem sensualny i precyzyjny – widać w nim zarówno poetkę, jak i naukowca. W „różnicowaniu” zestawia muchy, szczypawki, wiśniowe płatki i sosny, by dojść do przewrotnej puenty:
„Nie widzę różnicy.”
Tom „Piach” to książka o wspólnocie – wspólnocie materii, ciała, natury i kosmosu. Nie ma tu granic między tym, co ludzkie i nieludzkie, małe i wielkie, ważne i błahe. Wszystko układa się w jeden pejzaż istnienia.
To poezja wymagająca, gęsta, wielowarstwowa – czasem ascetyczna, czasem wręcz sensualnie nasycona. Czytelnik znajdzie tu zarówno chłód biologicznego opisu, jak i wzruszenie wspomnieniem matki w „czarnej sukience”:
„więc tęsknię za tą swoją matką.
za jej czarną sukienką.
w której ukryć się można było na wieki.”

„Piach” to książka wymagająca, ale też niezwykle konsekwentna. Zajączkowska – poetka i botaniczka – patrzy na świat oczami badaczki, a zarazem artystki. Jej język jest gęsty, nasycony terminologią biologiczną, a jednocześnie zmysłowy i poetycki. To twórczość, która łączy naukę i lirykę, materię i metafizykę.
Nie jest to tomik, który koi – raczej zmusza do konfrontacji: z ciałem, czasem, skończonością. Ale też daje niezwykłe poczucie uczestnictwa w czymś większym niż pojedyncze „ja”.

„Piach” – jak jego tytuł – rozsypuje się w drobne ziarenka obrazów i myśli, które dopiero w całości ukazują skalę zamysłu poetki. To poezja, która trwa długo po lekturze – jak drobny pył, którego nie sposób strząsnąć z dłoni.
Displaying 1 - 4 of 4 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.