Pełna humoru opowieść o tym, jak zacząć od nowa i nie zwariować!
Miłość i intrygi w świecie pret-a-porter.
Czy początkująca adeptka zawodu może otrzymać lepszą posadę od stanowiska asystentki fotografa w mediolańskim domu mody? Oczywiście, że nie! Sasza powinna przyjąć ofertę z pocałowaniem ręki. Rzucić wszystko i wsiąść w pierwszy samolot do Włoch! A jednak się waha. Ma wątpliwości, ponieważ świetna z pozoru propozycja wychodzi od jej wiecznie nieobecnej matki, byłej modelki. To wysoce podejrzane! Ponieważ jednak Sasza znajduje się akurat na kolejnym życiowym zakręcie, ostatecznie puka do drzwi firmy Di Volpe...
Wkrótce dzięki nowym fantastycznym przyjaciołom pochłania ją szalone mediolańskie życie. Trudna okazuje się jedynie znajomość z synem właścicielki domu mody, Alessandrem. On uważa Saszę za płytką, rozpuszczoną pannicę, nieodrodną córkę jej matki, a ona widzi w Alessandrze jedynie bawidamka i playboya.
Czy będą potrafili odsunąć na bok wzajemną niechęć, kiedy intrygi w świecie mody zaczną zagrażać młodej fotografce?
Z wykształcenia anglistka, absolwentka Uniwersytetu Śląskiego, z zawodu kierowniczka w pewnej międzynarodowej korporacji, z zamiłowania autorka romansów z wątkami kryminalnymi i sensacyjnymi. Pisze praktycznie od dziecka, od kilku lat dzieląc się swoimi tekstami w Internecie. Sama dużo czyta, a jej ulubioną autorką pozostaje Joanna Chmielewska. Prywatnie lubi podróże, planszówki ze znajomymi i swojego psa, labradora Milo. Sentymentalna bzdura jest jej pierwszą powieścią wydaną drukiem.
4⭐️ Mam do niej sentyment od czasu Wattpada, ale nie powiem Sasha to straszna hipokrytka i jej zachowanie, które dość często było pasywno agresywne, strasznie mnie denerwowało (kurwiłam ją często). Moje wielkie ALE to sposób wydania, a raczej to, że było strasznie dużo tekstu na stronie co utrudniało mi czytanie. Nie róbcie tak proszę.
Klimatyczny, włoski romans? Oto i on! _______________________ Wierzę, że twórczość Ludki Skrzydlewskiej jest Wam znana choćby z internetowych rekomendacji blogerów lub czytelników, więc zbytnio nie będę przedstawiała postaci samej autorki. Warto jednak wiedzieć, że dylogia "Negatyw szczęścia" (z podtytułami kolejno: "Inizio" oraz "Fine") pierwotnie opublikowana została na platformie Wattpad, a dopiero całkiem niedawno, bo pod koniec lipca br. została wydana w formie książkowej nakładem wydawnictwa Editio.
Historia zawarta na kartach pierwszego tomu skupia się wokół życia młodej absolwentki ASP w Warszawie, która – zamykając pewien rozdział w życiu – udaje się do Włoch, nie potrafiąc nawet zrozumieć lokalnego języka. "Inizio" to w gruncie rzeczy początki kariery Sashy, jej lęki i wyzwania, które się przed nią tworzą. Wszystko to usytuowane zostało w pięknym włoskim mieście – Mediolanie. Dzięki klimatycznym opisom, które inicjowały wszelkie wycieczki po mieście czy okolicach, można było naprawdę pomyśleć, iż jest się na miejscu i obserwuje rozwój sytuacji na bieżąco.
Nie jest to tekst idealny – widać w nim duży potencjał, ale stylistycznie wydaje się być trochę na niższym poziomie od wydanej wcześniej książki "Po godzinach". Podejrzewam, iż jest to kwestia tego, że pierwowzór "Negatywu szczęścia" napisany został przed wspomnianą wcześniej powieścią, która reprezentuje już lepszy warsztat pisarski. Brzmi to całkiem logicznie, ale wciąż są to moje przypuszczenia. Pojawia się również pewna niekonsekwencja dotycząca pisowni imienia głównej bohaterki – w tekście prawie cały czas autorka posługuje się „Sashą”, podczas gdy opis (oraz raz czy dwa w samej książce) jasno mówi o wersji spolszczonej, tzn. „Sasza”. Nie jest to coś, czego można się czepiać i miałoby negatywny wpływ na percepcję historii (nie ma), ale zwykła niekonsekwencja – po prostu może to przyciągnąć uwagę.
Jeśli tylko jesteście gotowi na pierwszą część historii Sashy i Alessandra będącą klimatycznym romansem rozgrywającym się we włoskim świecie mody, śmiało możecie sięgnąć po "Inizio", które tę opowieść inicjuje. Mimo iż nie wypowiedziałam się jednoznacznie pozytywnie o omawianym wydaniu, nie znaczy, że nie przepadłam dla tej historii – bardzo łatwo można stracić przy niej poczucie czasu, więc jeśli nie chcecie zarwać jednej z nocy, miejcie się na baczności! Kiedy tylko zanurzycie się w mediolańskich zawirowaniach, które owładnęły Sashę, nie będzie już odwrotu!
ogólnie nie spodziewałam się, że ponownie czytając tę książkę te kilka lat po zobaczeniu jej na wattpadzie - tak źle się zestarzała. chiara to dalej jedna z moich najmniej ulubionych postaci (jest still irytująca), ale nie pamiętałam aż takiej porywczości i upartości sashy (zwalane na bycie kobietą i to w dodatku polką) oraz tylu szowinistycznych uwag sandra (tutaj zwalanych na włoskie pochodzenie bohatera). niby ona ma 24 lata, on 34, a spotykałam w moim życiu nastolatków, którzy potrafili przeprowadzać dojrzalsze konwersacje i dochodzić do konsensusu, kiedy ta dwójka wolała wszystko przed sobą ukrywać albo trzaskać drzwiami, kiedy rozmowa nie przebiegała po ich myśli. poza tym - sasha, czy tak ciężko jest powiedzieć o sobie, że jesteś ładna, kiedy ludzie się za tobą oglądają? czułam się jakbym czytała o jakiejś pick me gimnazjalistce, która cały czas mówiła, że jest taka malutka, drobniutka (mając 170cm wzrostu) i, że każdy komplement jest na pokaz, bo przecież geny matki modelki (do której podobno jest podobna, tylko ma oczy po ojcu) musiały wyparować.
Mam ogromny sentyment do tej książki, gdyż czytałam ją jeszcze na wattpadzie. Bohaterowie pozostaną na zawsze w moim sercu. Bardzo miło spędziłam czas poświęcony tej lekturze, chyba nic podczas jej czytania nie rzuciło mi się w oczy jeśli chodzi o błędy, so z czystym sumieniem 4 gwiazdki, mimo to że nie wywołała we mnie ogromnych emocji...
Lubicie książki z klimatem Włoch? Gdzie same imiona i nazwiska przyprawiają o szybsze krążenie krwi? :P a podczas czytania książki ma się wrażenie, że idzie się obok głównych bohaterów i współodczuwa razem z nimi? Jeśli tak to Negatyw Szczęścia Ludki Skrzydlewskiej jest zdecydowanie dla WAS…
Gdy Sasza Woźniacki dostaje ofertę pracy marzeń we Włoszech w mediolańskim domu mody, za sprawą swojej matki – znanej modelki, z początku się waha. Ale ostatecznie postanawia wyjechać i spróbować swoich sił, mając nadzieję na rozwój swoich umiejętności. Sasza bowiem jest bardzo dobrą fotografką. Na miejscu dziewczyna poznaję mnóstwo wspaniałych ludzi, z którymi od razu łapie dobry kontakt. No ale nie mogłoby się obejść bez kogoś kto szargałby jej nerwy.. przystojny Alessandro, syn szefowej zapewni jej właśnie taką „rozrywkę”;) jak dziewczyna poradzi sobie w świecie mody? Gdzie pełno przystojnych i flirtujących Włochów.. a do tego zazdrosnych i pięknych kobiet…?
Jak za obyczajówkami średnio przepadam, tak ta skradła moje serce od pierwszych stron! A to z tego względu, że podczas czytania co chwilę wracałam pamięcią do filmu Diabeł ubiera się u Prady – który po prostu uwielbiam! Włochy, moda, modelki, przystojni mężczyźni – romantyczne momenty, sceny zazdrości i ten włoski temperament – eh, naprawdę można się rozmarzyć. Negatyw szczęścia jest tak dobrze dopracowaną książką, że podczas czytania, czytelnik czuje się jakby stał obok postaci. Tak dokładnie jest wszystko opisane – mnóstwo szczegółów, które nie pozostawiają miejsca na własną wyobraźnię – i jak dla mnie było to świetne! Pierwszy raz mi to w ogóle nie przeszkadzało, bo z każdą stroną moje zaciekawienie było coraz to większe. Do tego idealnie wykreowani bohaterowie, których albo się kocha albo od razu nienawidzi. Bardzo podobały mi się właśnie relacje między Saszą i Alessandrem – te ich przekomarzania, „podchody” różnego typu, które powolutku przeradzały się w coś więcej :) momentami łapałam się na tym, że po prostu uśmiecham się do książki. Nawet nie przeszkadzała mi ilość stron tak bardzo jak ilość tekstu na jednej stronie. Nie wiem czemu ale jakoś trochę mnie to męczyło. Wolałabym żeby było więcej kartek i mniej tekstu na jednej stronie - mam nadzieję, że rozumiecie o czym mówię ;) oprócz tego nie mam żadnych zarzutów do tej książki, a nawet mogę stwierdzić, że na chwilę obecną podoba mi się bardziej niż „Po godzinach”. Jeśli jeszcze nie mieliście okazji sięgnąć po Negatyw szczęścia – serdecznie Was do tego zachęcam! Ja już wkrótce zabieram się za część drugą. Jestem bardzo ciekawa jak potoczy się ta historia <3
Pamiętam pierwsze spotkanie z twórczością L. Skrzydlewskiej, i mowa tu o książce „Sentymentalna bzdura”. Co sprawiło, że tamta książka była nawet ciekawa, ale nie na tyle by zachowała mi się na dłużej w pamięci? Głównym powodem był problem z wciągnięciem się w fabułę, a takim mniejszym to bohaterka, która dosyć bardzo mnie irytowała. No niestety nie trafiłam z tamtą historią, ale postanowiłam dać szanse nowej powieści autorki.
Kto by nie chciał pracować w Mediolanie? To jest naprawdę życiowa szansa, a taką okazję otrzymuje nasza główna bohaterka Aleksandra (Sasza). Przez swoją matkę, która postanowiła trwać w swojej karierze modelki, dziewczyna ma problem ze swoją samooceną. Co łatwo pokazuje w momencie, gdy we Włoszech spotyka Alessandra. Czy ona odnajdzie się w świecie modelingu? Czy będzie w końcu szczęśliwa?
Muszę przyznać, że "Inizio" Negatyw Szczęścia pozytywnie mnie zaskoczył. Kompletnie nie ma co porównywać tej książki do "Sentymentalnej bzdury". To kompletnie dwie różne odsłony autorki.
Bohaterowie mają swoje problemy, z którymi każdy radzi sobie na swój sposób. Bardzo fajnie zostały tu przeprowadzone dialogi, w których nasi bohaterowie nabierają autentyczności w naszych oczach. Ich konwersacje są momentami ważne, w szczególności gdy dochodzimy do trudnych tematów jak brak wiary w siebie, czy problem z zaakceptowaniem swojej przeszłości, która jak dla naszej bohaterki Saszy nie była łatwa.
To co zwróciło jednak moją uwagę, i trochę mnie zawiodło to tempo akcji. Miałam wrażenie, że akcja książki to taki żółw, który kroczy do celu, ale nie wiadomo kiedy do niego trafi. Ja jestem osobą, która uwielbia, kiedy niektóre sytuacje, czy momenty są rozgrywane szybciej, chyba że to specjalne zamierzenie, by potem nas zaszokować zakończeniem. Na razie tego nie odczułam, ale zostaje jeszcze tom 2 "Fine" w którym mam nadzieję to znajdę😊
W tzw. romansach dla dorosłych rozwój wiodącego wątku jest przewidywalny. Dlatego od pierwszych stron wiadomo, że między przybyłą z Warszawy do pracy w mediolańskim domu mody Di Volpe Saszą Woźniacką a witającym ją pracodawcą Alessandrem zaiskrzy i prędzej czy później wylądują w łóżku. Zanim do tego dojdzie pierwszy tom dylogii Negatyw szczęścia prawie dobiega końca, a to glównie za sprawą trudnych charakterów protagonistów. Z tym że w przypadku Saszy jej kompleksy i nieufność, manifestujące się w agresywnym, złośliwym języku, mają dość przekonujące uzasadnienie wynikające z jej historii rodzinnej. Za to Alessandro jawi się jako zarozumiały bufon, świadom swego męskiego uroku i materialnego statusu. Tak go przynajmniej postrzega Sasza, która jest pierwszoosobową narratorką. W każdym razie ich słowne przepychanki bywają bardzo interesujące.
Do innych atutów powieści należy sceneria, czyli Mediolan i Bergamo, oraz dość interesująca galeria postaci drugoplanowych. Natomiast wątek sensacyjny, który wydaje się nieodzownym elementem romansów Ludki Skrzydlewskiej, zostaje spalony w „Inizio” bardzo wcześnie. Ciekawe czy drugi tom przyniesie jakiekolwiek niespodzianki w tropieniu sprawców zawirowań zagrażających firmie Alessandra i jego romansowi z Saszą?
"Negatyw szczęścia" to jedna z najstarszych powieści Ludki i oczywiście pierwsza, którą miałam okazję przeczytać. Jeśli ktoś uwielbia Mediolan, świat mody i miłosne perypetie, to pozycja dla niego. Tutaj romans toczy się między Polką, która przyjmuję propozycję swojej sławnej matki i przyjeżdża do Włoch jako fotografka. Na miejscu poznaje oczywiście przystojnego Alessadnro di Volpe, który nie dość, że jest arogancki i irytujący, to jeszcze okazuje się być jej szefem. Między tą dwójką iskrzy, ale oczywiście nie obejdzie się bez problemów, które zaważą na ich relacji. Ja bardzo polecam, bo obydwa tomy czyta się lekko i przyjemnie!
Inizio, czyli Negatyw Szczęścia cześć 1, to początek nowej dylogii od autorki takich bestsellerów jak Po Godzinach (recenzja na blogu) czy Sentymentalna Bzdura (jeszcze przede mną). Już na samym początku autorka umieszcza nas w pięknych i słonecznych Włoszech - głównym miejscem akcji jest Mediolan, czyli kolebka włoskiej mody. I właśnie ta seria ma w sobie coś o modzie, ale i nie tylko. Ale co dokładnie to przekonacie się czytając książkę. Zacznę od gatunku - kiedyś książka obyczajowa, nawet super napisana i z wątkami z innych gatunków by mi przez gardło nie przeszła - generalnie gościły u mnie tylko książki z wątkami paranormalnymi, a teraz łykam obyczajówki garściami ten "tomik" zajął mi JEDEN DZIEŃ jak się już wyciągnęłam - a to w dzień pracujący to wyczyn. Bohaterowie są świetni! Od początku poczułam kontakt z moją imienniczka Saszą, która niepewnie stawiała swoje pierwsze kroki jako asystentka fotografa w mediolańskim domu mody. Jej postać jest bardzo prawdziwa, odważna, ale też niepewna w tym wszystkim. Alessandro to bohater, który jest enigmą dla naszej głównej bohaterki, to on pokazuje jej firmę i oprowadza ją jako pierwszy. Jest to mężczyzna pewny siebie, ma w sobie elegancję, również nie można mu zarzucić tego, że nie jest przystojny. Brzmi idealnie? Prawie - niestety, ale jest trochę arogancki i będzie się dawać we znaki Sashy, gdyż oceni ją po tym co wie o jej pochodzeniu - o tym co dokładnie mam na myśli przekonacie się czytając. Kim dokładnie jest Alessandro? Jaki ma cel w spotkaniu z Sashą? Czy coś się zrodzi między tymi bohaterami? Autorka jak dla mnie potrafi stworzyć atmosferę i fabułę, która wciąga nas coraz mocniej z każdą stroną. Na początku może się wydawać, że to będzie taka błaha obyczajówka, gdzie nie są poruszane żadne ważne tematy, ale takie podejście do Inizio, jest zgoła błędne, gdyż kilka tematów które Ludka Skrzydlewska porusza tutaj sprawi, że się zastanowimy nad naszymi relacjami zwłaszcza (ale w jakim kontekście to musicie sięgnąć po tą cudowną książkę!
Garnitur szyty na miarę, zakwasy od przewracania oczami i ostry zarys szczęki. I tak co drugą stronę. Gdyby akcja nie toczyła się w Mediolanie plus seks w Bergamo, miastach które znam i rozpoznaję w książęce, a ja na dodatek jestem na włoskich wakacjach, to książka dostałaby ode mnie 1 gwiazdkę. Szkoda czasu! Przewidywalna bajka o Kopciuszku.
Po tak mało znanej książce nie spodziewałam się czegoś tak dobrego. Jest to slowburn totalny ale dzięki temu to wszystko jest cudownie dopieszczone. Zakończenie? Spodziewałam się happy endu a dostaliśmy zgniatający nas totalnie nie happy end. Czas kupić druga część bo nie mogę się doczekać aż się dowiem co dalej. Bohaterka wbrew pozorom totalnie powerfull
Wszyscy na wszystkich patrzą „protekcjonalnie”, główna bohaterka jest agresywną idiotką, która ciągle tylko przewraca oczami, a „ton głosu” jest drugim w kolejności najczęściej używanym określeniem. Wymęczyłam się fest - powiedziałam protekcjonalnym tonem głosu.
"Negatyw szczęścia" (recenzja jest całości, bez podziału na części) to wspaniały polsko - włoski romans z wątkiem kryminalnym. Ale to nie wszystko. Historia Sash nie należy do nudnych obyczajówek, ani do przesłodzonych historii romantycznych dla nastolatek. Ta książka pokazuje nam realne życie, które nie zawsze jest kolorowe. Możemy przeczytać o tym jak na życie bohaterki wpłynęło porzucenie przez matkę, która wybrała karierę zamiast rodziny. Mamy też okazję przyjrzeć się temu jak łatwo ludzie wierzą w to, co przeczytają w prasie. Ludka Skrzydlewska zwraca też nasza uwagę na powszechny problem, którym jest pochopne ocenianie ludzi oraz wierzenie stereotypom. Bohaterowie, zarówno ci główni, jak i poboczni są bardzo dobrze wykreowani. Mamy tutaj wiele barwnych postaci jak np. Chiara, czyli bardzo energiczna, łatwo się ekscytująca i uwielbiająca plotki Włoszka. Szczerze mówiąc ciężko tu kogoś nie polubić, nawet jeśli ich zachowanie w niektórych sytuacjach nas irytuje. Jeśli chodzi o główną bohaterkę to bardzo łatwo się z nią utożsamiać. Ma w sobie coś takiego, że nawet jeśli mentalnie krzyczy się na nią "NIE RÓB TEGO!" podczas czytania 😂 to wciąż pała się do niej ogromną sympatią. A Alessandro? Jego chyba nie da się nie kochać ❤️ Bardzo podoba mi się styl pisania autorki, przez książkę się płynie. Nie mogłam się oderwać od czytania, mimo iż znałam już tę historię, ponieważ czytałam to na Wattpadzie. I to wielokrotnie. Świetna gra też różnorodność wątków w "Negatywie szczęścia". Było wiele momentów, w trakcie których parskałam śmiechem, ale znalazły się też takie, które wywołały łzy w moich oczach. Polecam zapoznać się z tą historią ❤️