Okej, od razu zacznę od tego, że książka momentami była bardziej ekscytująca od pierwszej części. Pierwsze 60% umiało trzymać w napięciu i były momenty, gdy miałam ,,wow, co się dzieje?''. Raczej będę tu mówić ze spoilerami, więc: chodzi o scenę rozdzielenia z Lusią i całe to postrzelenie głównego bohatera. Ba, plot twist z Trzaską był naprawdę dobry. Gorzej wypadały odkrycia związane z Lusią i Śledziem. Zauważyłam, że z Lusią była próba wprowadzenia wcześniej jakichś wskazówek, ale imo za późno było to zrobione i trochę tak znikąd, jak całe zakończenie. Niestety, po tym jak wszyscy trafili do tartaku, ciężko mi się czytało - książka straciła tempa i pomimo zagrożenia, nie było czuć, że coś się dzieje. Imo o wiele lepiej byłoby, gdyby wizyta u dzięcioła odbyła się przed ośrodkiem radzieckiem. Sama końcówka hmmm. Nie do końca rozumiem, ale całkiem spoko, w takim pokręconym stylu, no i już wcześniej przecież było o Sercu. Bardziej nie rozumiałam Gawrona, który znikąd pojawił się po środku książki xd
Muszę dodać jeszcze, że podobało mi się, jak Drozd zrozumiał, że w lesie chodzi głównie o przetrwanie, jasno było widać zmianę w bohaterze.
Ogólnie- było spoko. Lepiej bawiłam się przy Chołach 1, ale tam była odwrotna sytuacja, druga połowa książki bardziej mi się podobała. Mimo to, jakoś miło wraca mi się do tego uniwersum i widać też było, że książka napisana o wiele lepiej pod względem warsztatu. To tyle raczej, z pewnością będę czekać na następną cześć.