Mury Konstantynopola jęczą pod naporem machin oblężniczych emira Maslamy, pchanego do walki przez ambicję, zemstę i honor. Atak za atakiem rozbija się o niezdobyte umocnienia... Jednak prawdziwe zagrożenie rodzi się w ciemnych zaułkach miasta i złotych salach pałacu cesarskiego.
Pośród chaosu walk, mozaiki intryg i pełnych zwątpienia spojrzeń jest jeden człowiek, który nie potrzebuje już ani wiary, ani nadziei - ponieważ ten człowiek wie.
Teraz, kiedy Zahred wie, że został dostrzeżony, nie cofnie się już przed niczym... Dosłownie niczym.
Wojownicy ostrzą miecze i topory, szykując się do bitwy, która zadecyduje o losach kontynentu, a może i świata.
Teraz nie ma już odwrotu, bo los został eony temu zapisany w gwiazdach.
Nadchodzi ostatnia walka, zbliża się Ragnarok - Zmierzch Bogów.
Piszę tę opinię na świeżo po skończonej lekturze. I chciałbym Was zapewnić, że zakończenie trylogii Bram ze złota nie rozczarowuje w żadnym stopniu. Autor utrzymał wysoki poziom poprzednich tomów i udanie zakończył ten rozdział przygód Zahreda. Podział historii na cztery pory roku i dopasowanie tempa akcji do specyfiki każdej z pór to mistrzostwo. Zmierzch bogów rozpoczyna jesień, obfita w szturm na Miasto. Pełna krwawych bitew i starć. Następnie nadchodzi zima, która rozdziela walczące strony i zmusza do przerwy w działaniach wojennych. Tu na pierwszy plan wychodzi polityka. Zakulisowe starcia o władzę i stanowiska. A po zimie, gdy nadchodzi wiosna oraz lato...to już czysta jazda bez trzymanki. Dzieje się bardzo dużo, bardzo wiele i bardzo dynamicznie. Dwie epickie bitwy. Jedna na wodzie. Druga na lądzie. Siła braterskich więzi, wykuta w ogniu walk. A w samym centrum on – Zahred. Czy bogowie w końcu go ujrzą? Tego musicie dowiedzieć się sami. Niezwykle ciężko napisać opinię tak, by niczego nie zdradzić. Z jednej strony historia Zahreda wpleciona jest w faktycznie mające miejsce oblężenie Konstantynopola. W co naprawdę ciężko jest uwierzyć. Jednak, jeśli jak ja nie znacie tej historii to wstrzymajcie się z poznaniem historycznych faktów, do końca lektury Zmierzchu bogów. Będziecie mieli wtedy więcej przyjemności z czytania. Polecam także bogate posłowie autora, z garścią faktów i ciekawostek historycznych. Kolejny rozdział historii Zahreda za mną. Już nie mogę doczekać się następnego!
Zaskoczyło mnie zakończenie. Wysoki poziom utrzymany. Polubiłam i waregów, i Maslamę. Świetnie wpleciona historia zmyślona w historię prawdziwą. Całość czytałam nie pokolei i aż mi szkoda, że to już koniec...Polecam
Godne zakończenie trylogii. Przede wszystkim świetny podział na pory roku, co odbija się na wydarzeniach. Jesienią, wiosną i latem walka, a zimą Autor skupia się na polityce. Dużym plusem są fakty historyczne i wyjaśnienia na końcu książki. Niewiarygodne jest to, że TA HISTORIA naprawdę mogła się wydarzyć! Jest oczywiście Zahred, zmieniający się przez cały cykl i kilka innych ciekawych postaci jak Mira czy Asmund, które mogliśmy poznać bliżej, bo był na to czas na przestrzeni aż dwóch grubych tomów. Co tu dużo pisać. Czekam na kolejne tomy Siedmioksiągu Grzechu ;)
Zakończenie trylogii z pompą, książka dobra, nawet bardzo dobra, którą zaczynasz, a potem dziwisz się, że to koniec i chcesz jeszcze, i jeszcze, i jeszcze... Na szczęście masz w czym wybierać, bo Gołkoś żadko pisze średnio, nawet jego pierwsze książki stoją na dobrym poziomie. Z niecierpliwością wyczekuję na czwarty tom przygód zahreda i nie obrażę się, jeżeli dostanę jeszcze kilka trylogii z człowiekiem "obdarowanym" przez bogów w roli głównej. Jedyne czego się boję to to, że kiedy doczekamy siódmego tomu i historia zahreda się zakończy, autor nie poda już kolejnej, tak dobrej rzeczy. A chwila, to przecież Gołkowski, on zaraz napisze kolejne tony książek...
Godne zwieńczenie tej wielkiej sagi. Jak wziąłem tę książkę pierwszy raz do ręki to się zacząłem się zastanawiać kto w tych czasach pisze takie prawie 800 stronicowe poematy. O dziwo czytało się lekko, przyjemnie i nawet nie wiem jak minęły te trzy dni poświęcone na lekturę. Widać, że Zahred dorasta i odwala coraz ciekawsze i coraz bardziej nieprawdopodobne akcje. Ale czy to źle? Nie wydaje mi się. Czyta się ciekawie, nudów nie ma a fabuła by wystarczyła spokojnie na trzy oddzielne powieści.
Trochę obawiałam się, że przy takim tempie pisania i wydawania powieści ucierpi ich jakość. Na szczęście okazało się, że z tomu na tom historia Zahreda nie tylko nabiera tempa, ale i głębi. I czyta się ją doskonale. Teraz pozostaje nam czekać, co przyniesie kolejna część.