Trzeci tom serii skierowanej do dorosłego czytelnika, osadzonej w świecie dawnych Słowian.
Seria “ŚLADY LESZEGO” będzie się składać z 10 niezależnych opowiadań.
W trzecim tomie serii Ślady Leszego zatytułowanym Dzieci zimy do Krukowca wkracza właśnie najtrudniejsza dla ludzi pora roku. Uwięzieni w chatach mieszkańcy muszą się zmagać z ciasnotą izb oraz własnych wnętrz. Szykują się do szczodrych godów i narodzin nowego słońca. Niestety ktoś wnosi w ich i tak niespokojne życie coraz więcej nieszczęścia. A kiedy wydaje się, że złapano już winnego, z osady zaczynają znikać dzieci…
Magdalena Zawadzka-Sołtysek urodziła się w 1983 roku w Sławnie. Obecnie mieszka w Gdyni. Ukończyła Akademię Sztuk Pięknych w Gdańsku, ale jej rozliczne zainteresowania wykraczają poza obszar sztuki wizualnej. Podejmuje różne wyzwania na wielu polach zawodowych. Literacko zadebiutowała krótkimi formami dla najmłodszych wydanymi w zbiorowej publikacji “365 bajek na dobranoc”. W książkach „Gra bogów”, „Saga jesionu” oraz „Trollscy” wykorzystała swoją pasję historyczną i zamiłowanie do folkloru. Niebawem ukażą się jej kolejne publikacje, w tym opowieść dla dorosłych osadzona w kulturze słowiańskiej. Bierze czynny udział w wydarzeniach promujących kulturę i czytelnictwo.
Losy mieszkańców wioski z każdym tomem angażują mnie coraz bardziej, a dodatkowym atutem tej części jest osadzenie akcji w zimie (kocham zimę - ma w sobie coś z mrocznych baśni!) i postawienie w centrum dziecięcych bohaterów. Mira i Jaruś są fantastyczni, odważni, a przy tym rozsądni, kieruje nimi poczucie sprawiedliwości, które dorosłym często bywa obce. Żywia i Korzeń w dalszym ciągu sprawdzają się znakomicie jako bohaterowie z drugiego planu. Społeczność wioski jest doskonałym tłem - z każdym tomem znamy ich odrobinę lepiej, a ich zabobony i pokrętna logika coraz mniej dziwią. Gniewicha w dalszym ciągu jest bezbłędna. A wszystko to okraszone słowiańską demonologią, która fascynuje i przyciąga.
Mnóstwo tu świetnych zdań, które krótko a dobitnie podsumowują ludzką naturę. Jestem tą serią absolutnie urzeczona.
This instalment of "Ślady Leszego" was darker and less funny but still a solid crime story and an entertaining read... :)
I like Gniewicha more with each volume and Korzeń warms my heart everytime he does something brave or sweet. The kids, Jaruś, Mira and Świstunka also play bigger roles with each book and I simply adore them :)
I'm sensing something good and also something really bad happening soon, so in I jump straight to Żywa woda - which is actually book 3.5 of the series.
Trzeci tom cyklu Magdaleny Zawadzkiej-Sołtysek za mną. Podtrzymuje, że to jedna z najlepszych serii słowiańskich dostępnych na rynku, jeśli nawet nie najlepsza. Pomijana, niepopularna, a szkoda, bo to historia zupełnie inna niż to, do czego przyzwyczaili nas autorki i autorzy innych powieści z tego nurtu. W tej części jest jeszcze mroczniej, a ból i tęsknota wybijają się na pierwsze miejsce, choć wciąż nie brak tu czułości i życzliwości u bohaterów, którzy na pozór zdają się zimni jak lód i śnieg, który spowija Krukowiec.
Zaczyna się zima. Mróz, śnieg i wczesne noce skutecznie zatrzymują ludzi w domach, gdzie przygotowują się do Szczodrych Godów. W lesie jednak czai się zło, z którym mieszkańcy prędko będą musieli się zmierzyć, bo tym razem czyha ono na ich najmłodsze dzieci. Gniewicha powoli dochodzi do siebie pod czujnym okiem Korzenia i Żywi. Jej odpoczynek dobiegnie jednak końca wraz z pojawieniem się w osadzie tajemniczego mężczyzny, który przybywa specjalnie po to, by się z nią spotkać – i ją ostrzec. W okolicy rodzi się nowe dziecko. Tym razem jednak mieszkańcy nie witają malucha z radością i życzeniami pomyślności. Chłopczyk jest odmieńcem, a jego pojawienie się dla wielu jest zwiastunem wielkiego nieszczęścia.
Z wszystkich tomów ten chyba podobał mi się najbardziej, choć każdy poprzedni był doskonały. Gniewicha schodzi tu może lekko na dalszy plan, ale dzięki temu lęki, tęsknoty oraz radości pozostałych bohaterów są w stanie wybrzmieć mocniej. Gdzieś w tle jawi nam się jednak tajemnicza umowa, której częścią jest kobieta. Pozwala nam to zatem przypuszczać, że Gniewicha ukrywa jeszcze więcej, niż wydawało się to na początku. Zażyłość, która rodzi się pomiędzy Korzeniem i Żywią oraz relacja chłopaka z kowalem to coś, co autentycznie topiło mi serce i skrapiało łezkami oczy. Z postaciami z tej historii bardzo szybko udało mi się zżyć, czuję, że mi na nich zależy. To niesamowite, jak autorce udało się wykreować swoich bohaterów – nie są zbiorowiskiem papierowych pacynek, mają swoją charyzmę, osobowość i żaden z nich nie jest tylko dobry lub tylko zły.
Jedyne, co mi nie pasuje w tych książkach to to, że są tak krótkie. Bardzo, bardzo, bardzo chciałabym więcej. Co jednak niezwykłe, pomimo krótszej formy każda opowieść z cyklu jest świetnie skonstruowaną historią, doskonale przemyślaną. Ale i tak chcę więcej!
Aktualnie najlepsza część. Opowieść przestaje być bajką na dobranoc. Mrok i przekleństwo wdzierają się do osady. Do tego bezbronne ofiary i bohaterom brak pomysłu jak rozwiązać problem. Książka kończy się również w momencie, który nieczego nie rozwiązuje, a raczej jest kolejnym punktem wydarzeń.
Powolne tempo ale jakoś bardzo mi to nie przeszkadzało. Trudno się oderwać. Doskonałe postaci. I ten magiczny, a zarazem przerażający zimowy klimat. Cudo. Dlaczego ta seria nie jest popularniejsza? Ja trafiłam na nią zupełnym przypadkiem.
Mroczna, ale jednocześnie swojska opowieść o ludzkiej głupocie, przesądach, złej woli i plotce, która odziera ludzi z wszelkich hamulców.
Jak zwykle, "Ślady Leszego" zabierają nas do Krukowca, gdzie autorka skupia naszą uwagę na Żywii i jej rodzinie, którą dopada nieszczęście za nieszczęściem. Pojawią się też leśne demonice, sam leszy, wilki oraz pewien tajemniczy grododzierżca...
Poruszająca książka o Szczodrych Godach i już nie tak szczodrych sercach, ubrana w czapy śniegu i maski swawolników.
Jest w porządku. Tak samo jak poprzednie 2 części, prosta krótka historia. Ot do posłuchania/czytania w wolnej chwili lub zmienić coś w swoim "repertuarze" czytelniczym :)
--- Trzeci tom i znów zabobony i przesądy mieszkańców Krukowca biorą górę nad zdrowym rozsądkiem. Świat spowiła mroźna zima, mamuny porywają dzieci, a Żywia pada ofiarą okrutnych oskarżeń, posądzona o bycie przeklętą zostaje wypędzona na pewną zgubę do dzikiej puszczy. Tylko Gniewicha z Korzeniem nie ustają w obronie pokrzywdzonych, znajdując nieoczekiwanie poparcie sprawiedliwego Zbyluta i małego Jarusia... --- Może robi się to trochę naiwne i monotematyczne, ale wciąż daje sporo frajdy podczas czytania/słuchania - w kategorii wsi baśniowa wsi zahukana spełnia swoje zadanie. Miłośników bajań Starej Słaboniowej powinno zadowolić... :)
Prawdziwość tej wsi jest tak dobrze wykreowana, że cała ta wieś mnie niesamowicie denerwowała. Głupota i zabobony prowadziły do niesprawiedliwości i podłego zachowania co dalej skutkowało moją złością. Co pokazuje tylko to, jak autorka dobrze wszystko przedstawiła. Odchodząc od tego, to cała otoczka zimy i mnogość demonów i cała akcja były świetne. Najbardziej chyba mi się podobało to, jak Korzeń się rozwija. Według mnie na razie najlepszy tom. Szybko muszę się przekonać, co będzie dalej.
Ta część podobała mi się równie mocno co dwie poprzednie, świetna seria słowiańska. Tutaj Gniewicha jest trochę na drugim planie i poznajemy losy pobocznych postaci, bohaterowie się rozwijają i dowiadujemy się o nich dużo więcej. Historia dzieci - super! Tak się skończyło, że od razu muszę sięgnąć po czwartą część.
Ta część tak mnie zaangażowała, że jak obudziłam się w nocy to czytałam ją prawie do rana. Mroczna, ciężka, smutna. Wielu bohaterów, których można lubić lub nie, albo z zaciekawieniem przypatrywać się im i próbować domyślić się, gdzie ich poprowadzi los.