Niby tak dużo już wiemy o życiu towarzyskim w XIX wieku, ale Agnieszka Lisak znów udowadnia, że pozory mylą. Zdziera puder z pięknych twarzyczek i zagląda pod spódnicę. Dokładnie tak, ale przy okazji zabiera czytelnika na pokazy iluzjonistów, by obejrzeli najnowsze osiągnięcia dziewiętnastowiecznej magii, na seanse spirytystyczne, na pokaz cudu natury w postaci braci syjamskich i baby z wąsami. Jest i strasznie, i śmiesznie. Bo taka już autorki natura, że lubi pośmiać się z przodków, a nieobecni jak zawsze nie mają racji. Jeszcze lepiej jednak, gdy można pośmiać się z nich razem z czytelnikiem.
Pod względem merytorycznym: ciekawa książka, przynajmniej dla mnie, laika niewiele wiedzącego o XIX wieku. Zdecydowanie bardziej "popularno" niż "naukowa", więc jeśli komuś zależy na wnikliwej analizie XIX-wiecznych zwyczajów, powinien poszukać sobie innej pozycji - ale do nabycia jakiegoś ogólnego rozeznania nadaje się nieźle. Przystępnie napisana, krótkie rozdziały, sporo cytatów z tekstów źródłowych (XIX-wieczne suchary aż bolą!). Trochę powtarzalna, jakby autorka najpierw pisała, niezależnie od siebie, pojedyncze rozdziały, a dopiero potem połączyła je w jedną książkę, ale nie przeszkadza to zbytnio w odbiorze. Natomiast bardzo, ale to bardzo przydałaby się tej książce porządna korekta. Wydawnictwo Bellona w ogóle zdaje się mieć z tym problem. Te same kwiatki, co u pani Kienzler: interpunkcja szaleje, przecinki pojawiają się w najdziwniejszych miejscach (albo nie pojawiają się w miejscach, w których pojawić się powinny) - do tego stopnia, że nieraz trudno zrozumieć przez to sens zdania; do tego błędy składniowe, słowa użyte w złych przypadkach. I to bezustanne "niestety"! A wystarczyłoby zatrudnić kogoś, kto na spokojnie przeczytałby te 350 stron - z łatwością wyłapałby błędy, bo same pchają się w oczy. Niestety.
Lekka, przyjemna lektura, która pozwala zapoznać się ze światem sprzed 130 lat. Innym, wręcz obcym, o obyczajach, manierze i konwenansach dalekich od naszych. Tak różnym, jak tylko się da.
Autorka przeprowadziła szeroka kwerendę, badając gazety, druki ulotne, pamiętniki. Wydobyła z nich ciekawy materiał, ale niekiedy dość skąpy i powierzchowny. Niektóre rozdziały aż proszą się, by je pogłębić, by poświęcić im więcej uwagi i zaprezentować więcej szczegółów. Problematyczny jest też rozstrzał tematów. Ich mnogość nieomal uniemożliwia syntezę i zbudowanie sobie jednolitego obrazu życia społecznego. Książce przydałaby się lepszą organizacja, uwydatniłaby pracę autorki i informacje do których dotarła.
hhhmm..... troszke zawiodla mnie ta ksiazka. Fascynuje mnie wiek XIX i zawsze chetnie siegam po powiesci albo napisane w tych czasach albo opisujace zycie grubo ponad 100 lat temu jednak w ksiazce Pani Lisak nie znalazlam niczego nowego, nic co mnie zaskoczylo. Momentami odnioslam wrazenie ze ksiazka ta jest - brzydko mowiac- zebrana do kupy wiedza zaczerpnieta z wczesniej napisanych juz ksiazek o tej samej tematyce...