Mam taką zasadę, że nie wystawiam lekturom żadnych ocen, ale trzeba przyznać, że Podolanka to póki co pierwsza książka oświeceniowa, która wywołała we mnie JAKIEKOLWIEK emocje. Nie zawsze pozytywne (ten fragment o martwym psie? Zatwardzenie u bocianów?), ale zdarzyło mi się parsknąć parę razy śmiechem (ten fragment o szczodrobliwości kucharzy, którzy czasami doprawiają mięso sierścią ze zwierząt, kiedy się upiją). Widać, że autor pisał to w krzywym zwierciadle, żeby jakkolwiek podziałać na czytelników i poniekąd zwrócić uwagę na postawy, zachowania ówczesnych Polaków czy paradoksy naszej kultury. W życiu do tego nie wrócę, ale plus za to, że nie było totalnie nudno i można było parokrotnie zatrzymać się w miejscu i zacząć się zastanawiać, czy studia polonistyczne są tego warte