Jump to ratings and reviews
Rate this book

Kwantechizm, czyli klatka na ludzi

Rate this book
„Za jakiś czas zostaniemy ewolucyjnie zastąpieni istotami, które dzielić od nas będzie przepaść o wiele większa, niż obecnie dzieli nas od mrówek. Mówienie z jakąkolwiek pewnością o czymkolwiek jest więc nie tylko bezczelnością, ale, co gorsza, nietaktem” – pisze Autor. Intelektualna prowokacja? Kokieteria wybitnego fizyka zajmującego się teorią kwantową, laureata kilkudziesięciu nagród za działalność naukową, ale też fotograficzną, filmową i za komponowaną muzykę? Podążając razem z Draganem na jego chybotliwej nieco, elektrycznej deskorolce (latem i zimą dojeżdża nią na wydział fizyki warszawskiego Uniwersytetu) musimy się uzbroić w cierpliwość. Wkrótce zrozumiemy, że wszystko, co człowiek kiedykolwiek zbudował, z piramidami, Wieżą Eiffla oraz Jezusem ze Świebodzina włącznie, zmieściłoby się bez trudu wewnątrz kostki sześciennej o boku pięciu kilometrów. Niby niewiele, ale ten sam człowiek przy pomocy kartki, długopisu i kosza na śmieci zdołał odkryć czarne dziury, w pobliżu których czas staje w miejscu, wymyślił, w jaki sposób wykorzystać osobliwe prawa mechaniki kwantowej do wykonania teleportacji, a także uzmysłowił obie, że podobnie jak wszystkie mikroskopijne cząstki kwantowe, on również znajduje się w wielu miejscach na raz.

288 pages, Paperback

First published February 28, 2019

73 people are currently reading
841 people want to read

About the author

Andrzej Dragan

4 books54 followers

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
228 (32%)
4 stars
320 (45%)
3 stars
121 (17%)
2 stars
31 (4%)
1 star
6 (<1%)
Displaying 1 - 30 of 66 reviews
Profile Image for Lola Lola.
33 reviews
December 8, 2019
Omamo, jaka to jest zła książka. Doczytałam ją do końca tylko ze złości (a i tak pod koniec myślałam, że jednak dam sobie spokój).
To, co w niej wartościowe, czyli popularnonaukowy wykład o teorii względności i mechanice kwantowej, to może jedna piąta, no, może jedna czwarta, przyznaję się, nie mierzyłam. W każdym razie mało tego i zostaje spory niedosyt.
Reszta to liczne fragmenty o tym, jaki autor jest zajebisty i bystry (w odróżnieniu od większości innych ludzi, chyba że to fizycy) i jakie miał za młodu szalone przygody, demonstracja uprzedzeń wobec filozofów (treść tych uprzedzeń wskazuje na zupełną nieznajomość tematu), nieśmieszne żarty oraz porażające prymitywizmem (pseudo)filozoficzne (tak jest) rozkminy na tematy wszelkie (epistemologia, metodologia nauk, semiotyka, logika, rachunek prawdopodobieństwa, religioznawstwo, psychologia, socjologia, biologia, teoria ewolucji, genetyka - no, co chcecie, Draganowi najwyraźniej wydaje się, że zna się na wszystkim).
Tytułowa klatka na ludzi to, jeśli dobrze rozumiem intencję, rzeczywistość. Autor pochlebia sobie, że zamiast - jak nie-fizycy! - bezrefleksjnie w tej klatce żyć, on ją bada (co przybliża go, wiecie, do zrozumienia JAK JEST NAPRAWDĘ). Myślę, że dobrze by mu zrobiło, gdyby zbadał i poddał krytycznej refleksji także klatkę na Dragana.
Profile Image for Magda Dziedzic.
78 reviews
May 30, 2023
Książka popularnonaukowa, która dla szarego człowieka może (ale nie musi) być objawieniem prawdy o świecie. Skłania do refleksji. Wprawia w zdumienie jak złożone są mechanizmy i prawa, jakimi rządzi się "klatka", w której żyjemy.
Dragan mocno odcina się od koncepcji przenikania się dwóch światów- fizycznego (mechanicznego) z tym filozoficznym. Jednak dla mnie (wbrew woli autora) to kwintesencja książki.

Czas na krótką dygresję. Budowa wyrazu "metafizyka" zawsze stanowiła dla mnie sprzeczność samą w sobie. No bo przecież, jak to możliwe, że filozofia Arystotelesa ma jakiś związek z prawami Newtona czy Einsteina. Jak się okazuje te dwa światy mają całkiem sporą powierzchnię styku. I chyba mogę uznać to stwierdzenie za moje odkrycie roku.

Mocna osobowość Dragana natarczywie atakuje czytelnika, niemalże emanuje ze stron książki, co dla niektórych będzie orzechem nie do zgryzienia*. Można być fanem lub antyfanem Andrzeja Dragana, jednak jedno jest pewne- świat nauki, który ukazuje, stanowi zdecydowanie ciekawsze uniwersum niż to, które serwuje nam chociażby kino akcji.

*(pozdro Marcin)
Profile Image for Beata.
127 reviews25 followers
November 3, 2019
Pozycja popularyzatorska (a może nawet gawęda), nie wymagająca znajomości matematyki, ale, za to z prostymi, schematycznymi wykresami, przeznaczona dla czytelnika, który chciałby się jakoś z mechaniką kwantową zakolegować, ale nie zamierza się zagłębiać w przekształcenia matematyczne, napisana z pasją, żywym bezpośrednim językiem (może w pierwszej chwili nieco razić). Czyta się rewelacyjnie, podane przykłady są bardzo obrazowe, autor płynnie przechodzi od jednego zagadnienia do kolejnego, praktycznie bezkolizyjnie przeprowadzając czytelnika przez meandry skomplikowanych przecież zagadnień. Przeczytałam, oceniam wysoko i chętnie posłuchałabym wykładu na żywo.
Profile Image for Tomasz Dziedzic.
10 reviews
October 9, 2024
Książka o tym, że Andrzej Dragan może podnieść dorosłego konia ponad głowę i wstrzymać swój oddech przez 10 minut. Raz, żeby tylko wygrać zakład zjadł kilogram trucizny z borsuka i przebiegł nago 2 km. Nie czuje bólu i widzi wszystko w odległości 4 km bez żadnej lornetki. Żaden człowiek nie jest w stanie go zabić. Pewien doktor i dwóch księży spisali i zatwierdzili dokument, który potwierdza, że nie ma duszy.
Ale nie tylko. Spora część poświęcona jest fizyce.
Profile Image for Carmel-by-the-Sea.
120 reviews21 followers
January 1, 2020
O Andrzeju Draganie polska społeczność fizyków dowiedziała się, gdy jego pracę magisterską nagrodzono w 2001. Przekroczywszy ostatnio 40-tkę, ma na koncie ciekawą karierę akademicką i medialną rozpoznawalność. Prowadził wykłady z fizyki razem z Szymonem Majewskim (co dla tego ostatniego było nobilitacją, choć wiadomo, że w mediach to nie takie oczywiste), zdobył kilka nagród za prace fotograficzne. Istny człowiek renesansu - farbuje włosy, ma tatuaże, nigdy podobno nie pił kawy, eksperymentował z hipnozą. No i oczywiście zastanawia się nad próżnią kwantową w otoczeniu czarnych dziur. Taki jest autor książki "Kwantechizm, czyli klatka na ludzi". Nietuzinkowość postaci fizyka dopełniają osoby, których opinie o publikacji i autorze pojawiły się na okładce książki, a którym przewodzi profesor Obirek.

Samą treść publikacji świetnie podsumował autor, więc po prostu na początek przytoczę jego słowa (str. 7):

"To nie jest typowa książka popularno-naukowa. To jest zupa-śmietnik zawierająca moje prywatne i niezbyt ortodoksyjne spojrzenie na najciekawsze aspekty mechaniki kwantowej, teorii względności oraz współczesnej fizyki, którymi się od lat zajmuję. Czasem przytaczam rozumowania i argumenty, które uważam za smakowite, a częściej po prostu opowiadam historyjki, które sprawiły, że coś do mnie dotarło."

W pełni się zgadzam. Te kilka zdań pokazuje styl autora i istotę przekazu książki. Dragan na nic się nie napina, nie używa wyszukanych słów, stara się być tak potoczny językowo, jak się tylko da. Przebija trochę balonów, które pokutują społecznie; dostaje się filozofom, religii i w ogólności wszystkim poglądom, które wykluczają z dyskursu rozum, krytycyzm, wątpienie i poszukiwanie wyjaśnień naturalnych. Nie ma dla niego 'świętych krów' w nauce. Jedyny autorytet, to fakty zgodne z doświadczeniem. To ostatnie jest o tyle ważne, że fizyk postawił tezę, że my jako ludzie, żyjemy w ułudzie poprawności opisu świata, który jest faktycznie za mgłą; siedzimy w swoistej klatce przesądów, nieprawd i pół-prawd. Czas z tym niedomówieniem skończyć, powiedział sobie Dragan, i napisał o tym książkę.

Najcenniejsze, z punktu widzenia wiedzy, którą można z książki przyswoić, są opisy istoty teorii względności i mechaniki kwantowej. Są zegary, pociągi, windy - wszystkie eksperymenty typowo używane do rozpisania Einsteinowskiej teorii. Tu podane dowcipnie, lekko i nie powodując zmęczenia u laika. Maksymalna nota przysługuje Draganowi za opis zasady równoważności (str. 88-89), która dobrze podana tłumaczy sedno rewolucji w rozumieniu czasoprzestrzeni. Zaś opis niemożliwego do racjonalizacji fenomenu mechaniki kwantowej, to majstersztyk prostoty (str. 123-133). Interferometr Macha-Zehndera (to tylko nazwa - nie bójmy się jej!) stanowi rdzeń streszczonej w publikacji rewolucji kwantowej. Nie przyjmuję od innych czytelników informacji, że ktoś tego nie zrozumie (w sensie - każdy po przeczytaniu tego fragmentu musi pojąć paradoksalność mechaniki kwantowej)! Jak pisze fizyk, po procesie przyswojenia, musi pozostać niedowierzanie i wstrząs poznawczy, jako potwierdzenie złapania jej sensu. Wartością dodaną jest szansa zrozumienia szyfrowania kwantowego i istoty komputerów kwantowych (174-175) - ich ideę i szykującą się rewolucję w kryptografii. Duże oklaski dla autora za poglądowość.

Łyżka dziegciu. Za sztubackie uważam opisy wykroczeń, których autor się dopuszczał w młodości (szczególnie podane na str. 74-76). Podrabiał dokumenty, kradł pieniądze z bankomatu - to można było sobie odpuścić. Wiem, że czasem to sentymentalnie się wspomina, ale publicznie nie warto. Czym innym są dość niewybredne i abstrakcyjne żarty. Tu już jednak przymykam oko, bo z jednej strony trafia tym do młodych czytelników, z drugiej pamiętam własne doświadczenia obcowania z fizykami. To dość pokręcona w nieszablonowości grupa społeczna. Dosadność pewnych sformułowań wzmacnia sens i dydaktycznie okazuje się chyba trafiona. Czytelnik dostaje mix dowcipu i ciekawej nauki. Choć pojawiają się wstawki - takie trochę 'z czapy', to czytało się świetnie. O mrówkach, tresowaniu kur i much, czy o optymalnym rzucaniu jajkami. Nawet żart o koledze, który własne przenosiny z wydziału fizyki na biologię skwitował, że w efekcie tego transferu "doprowadził do podniesienia średniego ilorazu inteligencji zarówno wśród biologów, jak i wśród fizyków" warto odbierać z przymrużeniem oka, jako akademicką kuchnię nieuchronnej rywalizacji i potrzeby dowartościowania. To taki koloryt środowiskowy.

Podany na wstępnie mojej opinii rys charakterologiczny oraz przytoczone w książce żarty i cytowane wypowiedzi, jednoznacznie świadczą o powinowactwie autora z Richardem Feynmanem. Mam wrażenie, że chciałby być do niego podobny bardziej, niż mu wypada i może. To taki wyczuwalny element megalomanii. Ale nie oceniajmy fizyków zbyt pryncypialnie, oni ciężko pracują i bardzo rzadko przebijają się do mainstreamu, gdzie 'celebryckość' okupują kompletnie niegodni uwagi ludzie.

Ponieważ nie mogę ocenić wyłącznie warstwy fizyczno-dydaktycznej, to krytyka innych elementów ostatecznie obniżyła o 1 finalną notę.

Książkę bardzo polecam 'zatwardziałym humanistom', wiecznym kontestatorom, no i tym, którzy boją się fizyki. "Kwantechizm" pokaże im, że strach ten jest kompletnie bezzasadny.

========

Polecam wpisać sobie na YT nazwisko autora i posłuchać wykładów. Jest też strona autora, na której mniej strachliwi mogą zapoznać się z jego fotografiami i nagrodzonymi filmikami, szczególnie "Dylatacją".

BARDZO DOBRE 7.5/10
25 reviews
Read
August 26, 2023
Nie potrafię ocenić tej książki. Nie podobała mi się. Możliwe ze jestem na nią za głupia, ale mimo zapewnień autora ze pisze potocznym językiem wielu rzeczy nie rozumiałam (może to kwestia fizyki). Nie wiem tez po co były niektóre rozdziały (szczególnie te o autorze i związane z biologią, nie za bardzo widziałam jak łączą się z książka…). Moim zdaniem zdecydowanie za dużo autora w książce. Jego żarty i wypowiedzi na temat filozofów, osób wierzących czy ogólnie wszystkich poza fizykami były moim zdaniem nieśmieszne i bardzo nie na miejscu.
6 reviews
August 17, 2022
Autor na wstępie mówi ze ta książka to zupa-śmietnik o fizyce kwantowej. Zgadza się, ale trzeba dodać ze do tej zupy Pan Dragan wsypuje tez dużo o swoim „ja” przy czym nie oszczędza sobie szczypty samo pochwały:) Poza tym cool - bardzo przystępny język jak na te tematy.
Profile Image for Dariusz.
197 reviews
March 17, 2020
Tam gdzie autor pisał o fizyce - czytałem z zaciekawieniem. Za resztę - historie o sobie czy naciągany humor - mały minus. Część o ewolucji - zupełnie niepotrzebna.
Profile Image for Krystian Siwek.
17 reviews1 follower
March 22, 2024
Chyba żadna inna książka nie ma u mnie tylu podkreśleń, ale mnogość różnych naukowych terminów była przytłaczająca (połowy z poruszanych kwestii już nawet nie pamiętam xd). Ostatni rozdział to pierdolenie o Chopinie, które moim zdaniem nadaje się do usunięcia, a wszystko pozostałe koks, choć jeśli ktoś chce formy bardziej przystępnej, a i darmowej to na YT jest cykl bodaj 10 wykładów Dragana na temat teorii względności (OGÓLNEJ).
Profile Image for Krzysztof.
131 reviews
November 26, 2019
Dość sprawnie i snuta opowieść o fizyce kwantowej napisana dodatkowo stosunkowo prostym językiem. Nieco przeszkadzają liczne dygresje i żarty autora, ktorych jak na mój gust jest nieco za dużo. Autor najwidoczniej stara się prowadzić narrację w sposób charakterystyczny dla prowadzenia wykładów w zachodnich uniwersytetach, ale z ilością takich wstawek jednak nieco przesadził. Mam też takie czysto subiektywne wrażenie, że trochę przebija się tu też dość duże ego autora co też nieco razi. Nie zmienia to jednak faktu, że książkę czyta się dość przyjemnie.
Profile Image for liliana.
21 reviews
March 10, 2024
ta ksiazka bylaby niezla perelka gdyby nie to ze polowa tresci to autor wypisujacy jaka to smietanka nie jest (taki bialy kwiatek w mitologii byl panie dragan prosze sie zapoznac)
Profile Image for Jakub Jadwiszczak.
76 reviews
July 9, 2019
o ile kwestie związane z teorią względności i mechaniką kwantową są opisane ciekawie i z dobrymi anegdotami, to autor gubi trochę wątek w ostatniej ćwiartce książki... wciąż dobra pozycja jeśli chodzi o popularyzację nauki po polsku; jeśli przymrużymy oko na niekończące się samochwalcze autobiograficzne przypiski.
156 reviews
June 6, 2022
Mam problem z książkami o fizyce, bo autorzy albo trzymają się metody naukowej gdzie czytanie jest raczej wyzwaniem niż przyjemnością, albo książka jest zbiorem anegdotek. Tutaj jest to drugie. Autor, trochę pozujący na polskiego Howkinga, ma podobną do Hawking (w Krótkiej Historii Czasu) manierę prezentowania się jako tego który praktycznie pół fizyki odkrył a poza tym to jest cool a inni są głupi. Ciekawe niektóre pytania: dlaczego rowerem się łatwiej jedzie niż idzie piechotą, czym jest "lewość" buta. Prześlizgana książka.
25 reviews
November 11, 2019
Andrzej Dragan w przystępnej i lekkiej formie pisze o podstawach mechaniki kwantowej oraz innych tematach z zakresu fizyki, a nawet - metafizyki (hipnoza).

Będąc po wykładzie prof. Dragana w ramach cyklu "Zapytaj Fizyka" i znając jego fascynujacą twórczość z innych obszarów (fotografia, film), spodziewałam się, że książka powali mnie na kolana. Tak się nie stało. Czasem miałam wrażenie, że autor próbuje na siłę być zabawny, drażniło mnie kiedy uwypuklał jaki od zawsze genialny był z niego młodzian.

Cztery gwiazdki za przystępność formy i treści. Oby więcej ksiazek, które dają frajdę zagłębienia się w świat fizyki nie-fizykom.
Profile Image for Władysław Saj.
55 reviews1 follower
April 8, 2020
Co do mechaniki kwantowej staram się być hiperotodoksyjny nawet jeśli brzmi to żle dla ogłupiałych hiperstrunami (na politechnikach zdarza się ciągle nie uznają mechaniki kwantowej wierzą w perpetum mobile tak)

Co do książki nie jestem targetem po studiach na fizyce UW, łatwiej mi się zgodzić z Draganem na żywo niż Draganem pisanym, nic np o dekohorencji kwantowej przez co nieco to przypomina mi zupkę instant przyprawioną co prawda ale i suchar się zdarza. Jeśli jednak take podejście celebrycko dygresyjne trafia do publiki a fizyk może napisać co myśli bardzo dobrze.

Największy błąd rzeczowy jaki zauważyłem to stwierdzenie że machine learning jest jakąś nową wersją algorytmów genetycznych co jest fatalnym mislabelkowaniem, o ile wszystko służy ogólnie do optymalizacji ( wyniku wyjściowego do pożądanego) i można opisywać naukę sieci neuronowych jako ewolucję połączeń itd to jednak nijak nie da się nazwać algorytmami genetycznymi regresji czy maszyny wektorów nośnych.

(Szczególną wybitność roczników czy grup na studiach też dyskusyjna, własny zawsze najlepszy:) a i pardon z pomyłek w jednym miejscu pisze o mormonach gdy zdaje się chodzi o amiszów ale tom czepianie pojedynczych słówm już :))

Największy brak, poza całą fizyką , to kurzweilowska osobliwość technologiczna która choć pojawia się w słowniczku na końcu nie występuje w treści chyba że akurat mrugałem oczami przy przewracaniu stron?

Największą sprzeczność jaką widzę w książce stwierdzenie że 'sprawiedliwość społeczna' sztuczny koncept a potem stron parę dalej konsolacyjne zdaje się wyliczenie że średnia liczba partnerów seksualnych dla obu płci jest równa (przy pewnych założeniach) czyli zapewnienie że wszyscy równo mają?

Ciekawe są passusy o badaniach własnych : stanach splątanych cząstek wirtualnych/próżni, funkcjach falowych w układach nieinercjalnych.

Co do funkcji edukacyjnej książki, ważna, ale też jest dla mnie niezmiernie irytujące że po 100 latach ciągle trzeba na nowo ludziom tłumaczyć i przekonywać do mechaniki kwantowej i teorii względności.
Profile Image for Agata J. W..
9 reviews1 follower
April 10, 2024
Z fizyki wiem tyle co przeczytałam w książkach popularnonaukowych, wierzę więc autorowi, że to co pisze jest zgodne z aktualną wiedzą. Niestety wtręty "na każdy temat" potrafią mijać się z rzeczywistością. Lubiana anegdotka o kurach nie jest prawdą i łatwo znaleźć o tym informacje. Może gdyby autor dodał czasami jakieś przypisy, sam by zauważył, że się myli. Ostatni rozdział postanowiłam odpuścić, nie chcę poszerzać swojej wiedzy o totalnie niesprawdzone informacje na każdy temat. Z drugiej strony, sama jestem sobie winna, przedmowa ostrzegała co jest w środku.
Chętnie kupiłabym i przeczytała tę książkę ponownie, gdyby zawierała tylko część o fizyce.
1 review
February 21, 2022
Okej, dosyć łatwo się czyta ze względu na prosty język. Dużo dygresji i osobistych anegdot autora. Książka przybliża wiele tematów ale tłumaczenie ich jest proste w odbiorze a nie dokładne. Sporo cytatów innych osób jak Einstein. Trochę pozostawia wrażenie że gdzieś to już się słyszało.
Profile Image for L.L..
1,038 reviews19 followers
March 17, 2023
"(...) gdyby świat był taki, jaki nam się wydaje, że jest, to by był z u p e ł n i e inny."

:D a tak zacznę od cytatu ;)

Właściwie chciałem przeczytać "Kwantechizm 2.0" no ale skoro jest jakiś "1.0", to postanowiłem od niego zacząć ;)

Zacznę może od nawiązania do fragmentów... Czytając tą książkę, przypomniały mi się komentarze do niedawno przeze mnie przeczytanej "Po pierwsze nie szkodzić" Henry'ego Marsha, gdzie widziałem komentarze, że autor wydaje się nieprzyjemny... no to ja tak trochę miałem z "Kwantechizmem", bo:

"Będąc kiedyś w Holandii, straciłem resztki pieniędzy w trakcie kontroli biletów w jednym z pociągów. Muszę bowiem nadmienić, że jeśli zdarzyło mi się podróżować pociągiem, to robiłem to wyłącznie na gapę, dzięki fałszowanym legitymacjom szkolnym lub dzięki korumpowaniu konduktorów. Zostałem więc bez dachu nad głową, gdzieś nad Morzem Północnym, z niedojedzonym słoikiem nutelli, starym, kradzionym rowerem, który dostałem od kogoś w podzięce za wyświadczoną przysługę, oraz dwudziestoma pięcioma centami w kieszeni.
Żeby jakoś wybrnąć, zrobiłem pierwszą rzecz, która przyszła mi do głowy. Wsiadłem na podrdzewiały rower i pojechałem na najbliższy komisariat policji, gdzie złożyłem szczegółowe i całkowicie zmyślone zeznanie, zgodnie z którym właśnie zostałem okradziony i domagam się deportacji. Wizja ta bardzo mi odpowiadała, bo nigdy wcześniej nie leciałem samolotem, a ktoś właśnie mi powiedział, że deportacja z Holandii odbywa się drogą lotniczą! A w dodatku całkowicie na koszt królowej. Lepszej okazji do przelecenia się samolotem dotąd nie miałem.
Pomimo moich stanowczych nalegań, policjantka wyjaśniła mi jednak, że dopóki nie popełnię jakiegoś przestępstwa, deportacja nie będzie możliwa. Skończyło się więc kolejną włóczęgą na stopa."

- i ok, można powiedzieć, że to błędy młodości... ale no w życiu by mi nie przyszło do głowy składać fałszywych zeznań na policji, o nagminnej jeździe na gapę też nie wspomnę (chociaż może jako zwolennik darmowej komunikacji miejskiej powinienem być bardziej wyrozumiały ;) ale to w sumie nawet nie to mnie tak razi, jak to fałszowanie i "korupcja"). Nie wiem, jeśli autor chciał być w tym fragmencie zabawny czy swojski, to ja mam jednak trochę inne odczucia... ale może też nie powinienem, bo z drugiej strony:

"Znaczki pocztowe pokrywało się specjalnym zmywalnym klejem, dzięki czemu po zużyciu można było pozbyć się z nich pieczątki i używać ponownie."

- wcale nie trzeba do tego było specjalnego kleju, wystarczył zwykły biurowy/szkolny... aczkolwiek moim korespondentom zwykle cierpliwości brakowało w odklejaniu znaczka (a wystarczy ciepła woda + czas, sam odchodzi, potem tylko wysuszyć), więc te znaczki stawały się szybko za cienkie, i tak trzeba było wymieniać ;)
Z resztą może czepiam się drobiazgów, które nie są w ogóle sensem tej książki.

Inny fragment:

"Mówi się często, że żyjemy w erze informacji. Paradoksem naszego położenia jest to, że owa informacja jeszcze nigdy w historii nie była aż tak bezwartościowa. Legendarny pierwszy maratończyk oddał życie, by przekazać informację o zwycięstwie Greków nad Persami w bitwie pod Maratonem. Był to zaledwie jeden bit informacji. Jego wartość logiczna „1” oznaczała zwycięstwo. Wartość „0” oznaczałaby porażkę. Jednak dla owego maratończyka wartość tego konkretnego bitu przekraczała wartość jego własnego życia. Tak cenna potrafiła być informacja w zamierzchłych czasach. Obecny dzienny przepływ informacji przez nasze smartfony jest dziesięć miliardów razy większy, a prędkość obiegu tej informacji, bliska prędkości światła, jest sto milionów razy szybsza niż prędkość najszybszego maratończyka.
(...) Dzięki temu (albo przez to) wartość informacji, na którą kiedyś wyczekiwało się tygodniami, została drastycznie zredukowana. Obecnie informacja nas wręcz zaśmieca. Mówienie, że żyjemy w erze informacji, nie różni się wiele od stwierdzenia, że żyjemy na śmietniku."

- ciekawe spostrzeżenie... do przemyślenia przez każdego indywidualnie ;)

"W 2017 roku algorytm uczenia maszynowego AlphaGo potrzebował jedynie czterech godzin autonomicznego uczenia się gry w szachy zupełnie od zera, by rozgromić w pojedynku najlepszy dotąd komputerowy algorytm szachowy Stockfish. Ten ostatni znany był z tego, że deklasował wszystkich arcymistrzów szachowych z plemienia nagiej małpy [ludzi], nie dając im jakichkolwiek szans zbliżenia się do wygranej. Za sprawą coraz to nowych, spektakularnych sukcesów algorytmów tworzonych poprzez uczenie maszynowe lista konkurencji, w których człowiek góruje nad maszyną, gwałtownie się skraca.
Jeśli więc naga małpa została stworzona, jak chcą w i e r z y ć niektórzy, za sprawą „inteligentnego projektu”, to w porównaniu z efektami uczenia maszynowego zapewne ów projekt wkrótce ujawni intelektualne niedobory swojego twórcy."

- tak... myślę, że religie monoteistyczne w końcu nie wytrzymają krytyki...

Książkę w sumie przyjemnie się czytało/słuchało ale bez "wow", przesłuchałem i zapomniałem, nic z niej nie zapamiętałem (nawet cytaty przytaczam, bo miałem zaznaczone), a to trochę szkoda... no ale może się przesycam podobnymi książkami i to dlatego ;) Samo czytanie/słuchanie było dosyć przyjemne, dla zainteresowanych fizyką, mechaniką kwantową jest to dość przystępnie opisane (ale nie super-mega-bardzo przystępnie... trochę się trzeba jednak skupić), no i tyle.

(czytana/słuchana: 2-5.03.2023)
4-/5 [6/10]
Profile Image for Mik.
68 reviews
February 22, 2022
cudna książeczka, polecam każdemu kto jest choćby w najmniejszym stopniu zainteresowany fizyką!
Profile Image for Aga.
147 reviews
October 29, 2023
* 3,75

- o czym jest książka-
Kwantechizm to książka popularnonaukowa, a właściwie wykład rzeka, w którym autor przybliża czytelnikowi podstawy podstaw fizyki kwantowej – jednej z najbardziej nieintuicyjnych dziedzin nauki.
Bardzo specyficzna narracja prowadzi przez podstawowe osiągnięcia nagiej małpy (w końcu „z punktu widzenia Ziemi (…) gatunek ludzki jest niesfornym epizodem”) w odkrywaniu praw rządzących znanym nam światem.

- co w niej znajdziecie-
Już na wstępie autor ostrzega, że książka nie jest typową dla tego gatunku pozycją, a raczej zupą-śmietnikiem. I z tym nie można się nie zgodzić: wyjaśnienia dotyczące podstawowych zagadnień fizyki kwantowej przetykane są licznymi dygresjami autora – raczej mniej niż bardziej związanymi z omawianą tematyką.
Kwantechizm nie stanowi vademecum ani kompletnego opracowania, jest raczej zachętą do zainteresowania się tematem.

+ zagadnienia przedstawione są w prosty sposób (na tyle, ile to możliwe)
+ szybko się czyta
+ /- nietypowa narracja
+/- specyficzne poczucie humoru
- sporo dygresji poza tematem

-ogólna ocena-
Lektura pozostawiła u mnie niedosyt. Zagadnienia fizyki kwantowej, według mnie, wytłumaczone zostały bardzo dobrze i w sposób przystępny dla czytelnika o podstawowej wiedzy w tym temacie (nie spotkałam się dotychczas z inną pozycją, która tak zręcznie tłumaczyłaby tak trudne kwestie). Jednak przeszkadzały mi liczne dygresje – przez nie odniosłam wrażenie, że omówionych tematów jest niewiele. Ponadto, nie do końca przypadło mi do gustu poczucie humoru.
Profile Image for Zuba.
116 reviews26 followers
November 3, 2019
Świetny przykład literatury popularno-naukowej podanej w iście amerykańskim stylu, czyli przeplatając trudne fragmenty z anegdotkami z życia autora. W tym przypadku nie raził mnie ten sposób przedstawiania materii książki, myślę, że bez lekkich momentów byłoby trudno przyswoić tyle informacji, które w zasadzie są nieprzyswajalne. Mowa bowiem o fizyce kwantowej, tych wszystkich dziwolągach, typu że elektron jest wszędzie i nigdzie, że zachowanie kwantów zależy od tego czy są obserwowane (w badaniach społecznych zachowań ludzkich to mnie nie dziwi, ale w przypadku cząstek fizycznych?) i innych zjawiskach, od myślenia o których mózgi się grzeją.

Autor ma talent do jasnego tłumaczenia poszczególnych elementów logicznej układanki. Czytając rozumiałam jego wywód w pojedynczych kawałkach. Niestety kiedy dochodziło do wyciągnięcia wniosków z całego toku rozumowania, dochodziłam do punktu, w którym czułam się zagubiona i nie mogłam uwierzyć w całość układanki. Niemniej ta trudność w ogarnięciu świata kwantowego jest fascynująca. Że też istnieje coś tak odjechanego, wymykającego się zdrowemu rozsądkowi, tak trudnego w badaniu a jednak realnego.

W miesiąc po lekturze w głowie nie zostało mi wiele, gdybym miała te pozostałości zwerbalizować to najbliżej im do poczucia pokory wobec innych umysłów i świadomość własnych ograniczeń. Nie wiem, czy taki był zamysł autora, ale cóż zrobić :)
1 review2 followers
February 10, 2021
Wykład popularnonaukowy rzeczywiście bardzo ciekawy, książkę pochłonęłam w dwa dni (choć większość przykładów była mi znana z wykładów autora, które można obejrzeć na YT). Ale rzeczywiście zgadzam się z autorką jednej z poniższych recenzji, że z książki niestety co kilka stron wyziera arogancja i buceria autora, przekonanie a o swojej wyższości. Mam wrażenie że ta książka powstała między innymi dlatego, że autor jest tak przekonany o bystrości swoich spostrzeżeń na temat ogólnej natury człowieka czy kondycji ludzkości oraz o zabawności swoich anegdot, że dzielenie się nimi wyłącznie ze studentami na wykładach (zakładam) już mu nie wystarczyło. Zapamiętałam np. wstawkę o "sprawiedliwości społecznej" (która oczywiście według autora nie istnieje i kwituje to jednym zdaniem, co ja czytam, popularnonaukową książkę o fizyce czy jakieś korwinizmy z fejsbuczka?) i która to wstawka naprawdę nie miała żadnego związku z wywodem, po prostu autor musiał podzielić się swoim jakże bystrym i oryginalnym spostrzeżeniem. Wyziera z tego typ człowieka, z którym w życiu nie chciałabym mieć nic do czynienia. Pewnie gdybym kupiła książkę fizycznie, to mogłyby mnie przed tym ostrzec polecenia na okładce ze strony kolejnych pseudo fajnych buców IIIP, Wojewódzkiego i Figurskiego.
Profile Image for Róża.
50 reviews1 follower
Read
July 11, 2023
Same informacje odnośnie fizyki są przedstawione bardzo dobrze( dosłownie z j.fizyki na polski).Łatwo wszystko zrozumieć, ponieważ autor używa przystępnego pióra(plus rysunki) ALE fragmenty z życia są dla mnie niezrozumiałe. Nie ujmuje Drakanowi wiedzy i elokwencji czy osiągnięć w życiu ale mam je w dupie. Chwyciłam za książke popularnonaukowa, a nie biografie, gdzie autor opowiada jaki on nie był zajebisty w młodości. Plus denerwowało mnie jebanie każdego kto nie jest fizykiem.
Rozumiem ludzi którym ta książka się podobało, bo jest to po prostu dobry twór literacki, co nie zmienia fakty ze autor na BARDZO wysokie mniemanie o sobie i nieustannie nam o tym przypomina.
Profile Image for Maciej Chojnacki.
8 reviews8 followers
May 2, 2019
Chyba mamy nową gwiazdę. Nową gwiazdę wśród popularyzatorów nauki, znaczy. Andrzej Dragan jest fizykiem, który potrafi pisać i nie boi się kamery. Ten zestaw cech wydaje się być zupełnie wystarczający na polskim rynku. Polski Brian Cox? Całkiem możliwe, za czas jakiś.

Książka jest o mechanice kwantowej, przynajmniej w większej jej części. Mechanice kwantowej wyłożonej najprościej chyba jak się da i rezultat jest więcej niż zadowalający. Wadą jest niewielka objętość, przeczytałem ją w dwa dni, spokojnie da się to zrobić w jeden.
Profile Image for Maciej Czarnecki.
3 reviews
September 1, 2023
Muszę przyznać, że miałem trudny początek. Nie znam za bardzo autora, ale słyszałem, że jest wybitną osobą. Po pierwszych rozdziałach miałem wrażenie, że jest to zbiór historyjek, którymi autor chce nas przekowanać, że jest fajny. Na szczęście z kolejnymi stronami coraz bardziej skupia się na nauce i tylko od czasu do czasu pojawia się małoważna anegdotka z życia autora.
Pomijając powyższe, bardzo fajnie czytało mi się książkę i faktycznie p. Dragan fajnie opowiada o trudnych zagadnieniach fizyki kwantowej w bardzo przystępny sposób.
Profile Image for Magda Ha.
22 reviews4 followers
February 25, 2025
Trochę zbyt narracyjna i trochę mało w tym wszystkim fizyki. Czytam teraz Kaku, zresztą niektóre rzeczy są napisane słowo w słowo tak samo. Ale pomijając copy paste-w środowisku naukowym przecież opieramy się na naszych poprzednikach-ta książka to opowieść. Zdaję sobie jednak sprawę, że nasz fizyk to popularyzator nauki, dlatego ten format wyszedł, jak wyszedł, lecz obawiam się że ci, do których ma się przebić, mogą odczuć opór przed zbytnią nonszalancją-ja to lubię, ale jestem specyficzna. Ogólnie anegdotki fajne ale skończyłam z pewną dozą niesatysfakcji.
Profile Image for Paweł P.
313 reviews14 followers
August 23, 2020
"Kwantechizm, czyli klatka na ludzi" Andrzeja Dragana była książką, której potrzebowałem. O fizyce, ale językiem dla kompletnych laików. To bardziej pogadanka przy piwie niż książka popularno-naukowa. Dragan potrafi prosto wyjaśnić (czy może raczej zwrócić uwagę, bo często podkreśla, że posługuje się uproszczeniami) skomplikowane fizyczne zjawiska, co we mnie osobiście rozbudza ciekawość i chęć zgłębiania tych zagadnień.
Profile Image for Postscriptum.
215 reviews2 followers
June 2, 2023
3,5/5

Przyjemna to była lektura, ciekawa i wartko napisana. Trochę jednak dla mnie zbyt "popularna" w naukowej i zbyt dużo autora w treści o czym innym, co zatraca nadążanie za nowymi wątkami. Generalnie cenię cyniczne poczucie humoru, tu jednak momentami zalatywało pretensjonalnością, a tego już nie lubię. Niemniej - polecam, szczególnie osobom, które chcą musnąć po raz pierwszy podstawy kwantowego świata.
Displaying 1 - 30 of 66 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.