Reporter "Gazety Wyborczej" i hiszpańska biolog, która pokochała Puszczę Białowieską, dzielą się z nami pasjonującymi opowieściami z życia ich ulubieńców. Będziecie pękać ze śmiechu i płakać ze wzruszenia. Wszyscy, bez względu na wiek.
Nie umiem ocenić jej inaczej, humor może wydawać się specyficzny (charakterystyczny dla polskich książek z lat 2000), ale ja takowy uwielbiam i uśmiałam się nie raz. Opinie o niej są różne, że niby za mało emocjonalna, za nudna, ale przecież życie ze zwierzętami to nie tylko głaskanie futerka i zabawa, ale też kupy, pasożyty i śmierć. (Polecam najnowsze wydanie, w każdym kolejnym wydaniu jest coś nowego, a dopisek o borsukach złamał mi serce.)
Dla wszystkich miłośników zwierząt to może być ciekawa książka. Dla pozostałych - może być trochę zbyt mało zróżnicowana. Dla mnie i moich dzieci - była bardzo interesująca.
Coś pokrzepiającego i wzruszającego jednocześnie. Opis perypetii autora i jego małżonki zaangażowanych w pomoc dzikim zwierzętom, które z różnych przyczyn same nie mogły sobie poradzić... Porzucone kuny, wyrzucone z gniazd bociany, niedomagające pisklęta wron i kruków, zagubione jerzyki i puchacze oraz inne stworzenia dzięki tytanicznemu wręcz poświęceniu Adama Wajraka i przyjaciół, zyskują drugą szansę i możliwość powrotu do naturalnych warunków...
Książka bawi i wzrusza na wielu poziomach - bowiem rezultat batalii o przywrócenie zdrowia i sprawności pielęgnowanym przez autora stworzeniom nie zawsze kończy się wygraną - a każdy ze zwierzęcych bohaterów, dzięki fantastycznie prowadzonej narracji i - oczywiście - dlatego, że mają tak unikatowe i zaskakujące cechy indywidualne, głęboko zapada w pamięć i serce. Polecam gorąco!
Opowieści o dzikich zwierzętach, które przyjmowali i ratowali Adam Wajrak wraz z Nurią Selva Fernandez. Przepiękne portrety niezwykłych gości i podopiecznych, połączone z dużą dawką wiedzy przyrodniczej, a co ważne, również jasno pokazujące, dlaczego powinnismy dobrze się zastanowić, zanim postanowimy „uratować” znalezionego zwierzęcego malucha... szczere opowieści o związanych z opieką nad dzikimi zwierzętami wyzwaniach, o tym, jak czasem trudno dać im potem szansę na prawdziwe szczęście na wolności. To wszystko znakomicie napisane i okraszone pięknymi zdjęciami. Gorąco polecam!
Forma mnie przerosła. Choć Wajrak pisze świetnie, to tematy jego prac są dość monotonne. Zdecydowanie lepszy materiał na felietony, czy artykuły prasowe.
Przeczytałam "Kunę..." po "Wilkach" i bardzo, ale to bardzo podobała mi się cała historia, która, według mnie, ma w sobie jakieś takie niesamowicie przyjemne ciepło.
Adam Wajrak – reporter Gazety Wyborczej i Nuria Selva Fernandez – biolog i jego narzeczona (w czasach kiedy akcja książki miała miejsce) opisują swoje problemy i sukcesy podczas ratowania życia i wolności dzikich zwierząt. Historie są czasem zabawne, czasem wzruszające i można się z nich sporo dowiedzieć o opiece nad chorymi zwierzętami, tym bardziej, że autorzy nie owijają w bawełnę i opisują też rzeczy niezbyt przyjemne dla opiekunów i ich podopiecznych. Ku mojemu rozczarowaniu Kuna, wbrew tytułowi, opowiada głównie o ptakach, czworonogów jest niewiele. Przez karty książki przewijają się bociany – w dużych ilościach i rożnym stanie, dwie kuny, sowy, jerzyk i jeż, wydra Julek i niewielkie stadko domowych psów. Książka jest napisana prostym językiem i praktycznie pozbawiona opisów – Wajrak opisuje wydarzenia i uczucia, ale dość suchym stylem, co mnie trochę zdziwiło biorąc pod uwagę jego zawód. Przez to trudno jest się dać wciągnąć w historię, tym bardziej, że opowiadania są do siebie dość podobne i książka w okolicach połowy zaczyna nużyć. Jednak język ma też plus – bez problemu powinny go zrozumieć dzieci, które mogą się sporo o zwierzakach nauczyć. Stanowczo odradzam tym, którzy się zwierzętami nie interesują – zanudzą się na śmierć. Nie ma też co liczyć na wychwalany na okładce humor – owszem, zdarzają się zabawne fragmenty, ale jest ich niewiele, a całość jest raczej poważna. Sympatycy zwierzaków, którzy chcieliby wiedzieć jak wygląda ratowanie skrzydlatych chorych, mogą spróbować. Ale wtedy odradzam ebooka – wszystkie recenzje wydania papierowego wspominają o zdjęciach, które pomagają w lekturze, wydanie elektroniczne ma ich zaledwie kilka. Lektura jest przeciętna, ale pouczająca i to jest jej główna zaleta.
Ciekawa, łatwa do czytania książka, ale niestety tendencyjna - po paru rozdziałach nie jest już tak pasjonująca. Większość zajmują ptaki (bociany, srokosze, jerzyki, sowy). A szkoda. Ptaki są ciekawe, ale już nie tak bardzo, jeżeli się czyta o którymś z kolei bocianie albo którejś z kolei sowie. To, co mi bardzo przeszkadzało, to przedstawianie KAŻDEJ osoby, choćby udzielającej informacji przez telefon, z imienia i nazwiska oraz pełnionej przez nią funkcji (czy wykonywanego zawodu). Można by pomyśleć, że autor chce w ten sposób uhonorować wszystkich swoich znajomych - ale na końcu książki znajdziemy jeszcze epilog, w którym po raz kolejny wszystkich znowu wymienia(z imienia, nazwiska i zawodu, oczywiście). Tak samo, nie ma potrzeby w co drugim rozdziale przypominać, że żona autora pochodzi z Hiszpanii, bo po iluś razach to się już robi męczące. Daję 3 gwiazdki głównie ze względu na tematykę, bo kocham zwierzęta - forma już mniej ciekawa niestety i - jak dla mnie - trochę rozczarowująca. Być może dlatego, że okładka sugeruje bardzo śmieszną i szaloną zawartość, która owszem, jest ciekawa, ale jednak czegoś jej brakuje...
Wspaniały zbiór reportaży Adama Wajraka o zwierzętach, które znalazły azyl pod jego dachem w Puszczy Białowieskiej. Czytaliśmy z synkiem, miłośnikiem przyrody. Mnóstwo ciekawych, często zaskakujących informacji.