Jestem niezmiernie zdziwiony jak dobry jest Pajęczak w wersji Ultimate i naprawdę się cieszę, że przede mną jeszcze tyle tomów, bo lektura jaką zaprezentował nam Bendis jest zdecydowanie najwyższych lotów, z tym, że zdaję sobie sprawę, iż wersja Pajęczaka jako nastolatka nie każdemu może przypaść do gustu, bo i żarty jakie tutaj nam prezentuje są raczej poziomu Familiady.
Ale nie dlatego się ująłem tą jedną gwiazdkę, w zasadzie to pół. Na przestrzeni tego tomu widać chyba najbardziej, że Bendis miał jeszcze problemy z obrazowaniem emocji, dlatego zajmują one tutaj naprawdę sporo miejsca, a i niekiedy zdawały mi się infantylne, zwłaszcza w relacji Peter-Mary Jane, gdzie ta druga osoba czasami boczy się na herosa tak naprawdę bez powodu, tak jakby autor nie miał pomysły jak zapełnić te dwadzieścia parę stron, w co wątpię.
Bowiem Bendis miele dotychczasowe, znane wątki i prowadzi je w zupełnie nowe rejony, przez co miałem wrażenie, że ta "tajna" tożsamość Petera nie jest tak tajna, skoro tyle osób się domyśla, co i jak. Zwłaszcza gdy dwa do dwóch dodaje jego głupi, szkolny prześladowca, a już nie wspominając o Doktorze Oktwiusie... Który zalicza tutaj swój udany origin, choć moim zdaniem zbyt szybko dostaje po skórze w finale. Pojawia się jeszcze Kraven Łowca, ale jego rola jest nieco odmienna niż ta prezentowana w linii Ziemi 616. To bardziej celebryta prężący muskuły do kamery niźli legendarny łowca, który stanowił realne zagrożenie dla Pajęczaka. Nie ukrywa, zaskoczyło mnie to.
Cały pozytyw to też kontakt Petera z ciotką, który jest tak naturalny i wiarygodny. Także jego relacja z dziewczyną jest w miarę realna, no i na plus biorę też pojawienie się Gwen Stacy, która z pewnością zamiesza w życiu Parkera, tworząc dziwny trójkąt miłosny, choć na razie nie wskazuje to w taką stronę. W pewnych momentach mamy też ojca Gwen, który jest komnedantem policji, agentów SHIELD z niejaką Carter na czele oraz Justina Hummera, który jest po części odpowiedzialny za to co stało się w Oscorp.
Tom wygląda też nadal bardzo fajnie, choć kreska i twarze odstają od dzisiejszych standardów niemniej całość czyta się to piorunująco szybki i z niesamowitą przyjemnością, co sprawia że ten Pajęczak staje się moim ulubionym wogóle. Polecam i daję mocne 4,5/5. Warto. A dalej jest lepiej.