Delivering justice from New York to Japan! Gary Saunders is on death row - but the law doesn't move quick enough for the Punisher! The kids at Malcolm Shabazz High School had better behave for their new substitute teacher - Mr. Castle! But how does that lead to Frank trying to topple the Kingpin? He's determined to take Wilson Fisk down once and for all - and it's all building to a brutal faceoff ! Then, Frank heads to Las Vegas in search of an assassin! A knockout round in the boxing ring leads to an encounter with the ninja Shadowmasters, and when Atlantis Attacks he'll team up with Moon Knight - but what is the Punisher's part in the Evolutionary War? Plus, Frank takes on a war journal's worth of drug dealers, mobsters and criminals! COLLECTING: VOL. 3 PUNISHER (1987) 11-25, ANNUAL 1-2
Kolejny tom, kolejna podróż w czasie. Tym razem historie z lat 1988 - 1989. Dla mnie istotne, bo niektóre pamiętam. Jak przez mgłę, ale jednak. To chyba zeszyty zebrane w tym tomie ukazywały się w Polsce w latach 90-tych, kiedy jako dzieciak pierwszy raz w rękach miałem prawdziwy amerykański komiks. I był to właśnie „Punisher”. Szkoda, że nie wzbudzają dziś większej nostalgii. A może i dobrze. Ale zawsze to jakiś kawałek dzieciństwa. Nawet jeśli pamiętany ułomnie.
Zbiór, z którego będą zadowoleni ci, którzy w swoim dzieciństwie (choć nie tylko) zbierali egzemplarze TM-Semic i być może w napływie nostalgii poczują się jak w domu/jak się zestarzeli. Zresztą zupełnie jak omawiany tytuł.
Część z zeszytów była mi już znajoma, więc z chęcią pouzupełniałem sobie ewentualne braki i co prawda nie żałuję poświęconego czasu, tak czuć już jak bardzo się zestarzała ta historia.
Mamy tu całkiem zacne zbiorki. Raz połączymy siły z Moon Knightem. Innym razem zbierzemy ekipę, aby nakopać Kingpinowi. Jeszcze innym razem zapolujemy na pewnego faceta, któremu Punisher pomógł uciec z kicia, aby go skasować. Raz nawet udamy się w podróż po pewnym indiańskim rytualne i postrzelamy sobie do złoli z armaty...
Mamy tu sporo akcji, wystrzałów i wybuchów. Nie ma za to jakiejś głębszej fabuły, co się nieco wpisuje w trendy wtedy panujące, bo mamy tutaj zbiory przygód z przełomu 1988-1989 roku. Ma to swój urok, wzbudzi wspomnienia, ale ma też swoje lata, co widać. Jednym się to spodoba, dla innych będzie to archaiczne. Jestem po środku. Dla mnie te zbiory to takie nowalijki i przykład, jak się rozwinął komiks na przestrzeni lat.
I choć osobiście bardziej preferuję z serii Epic Collection tą z Spider-manem, tak tu nie będę narzekał. Pozycja idealna, aby sobie poczytać po jednym zeszycie na wieczór. Da się z tego czerpać przyjemność.